Posłusznie wsiadłam na konia, pomimo wielkiego sprzeciwu Andiego. Przyznaję to był piękny, bardzo silny i szybki koń, no trudno się dziwić. Po "przejażdżce" Andy natychmiast wkroczył do akcji..
- Zbierajmy się.
- Nie - zaprotestowałam.
- A ty masz jakieś zwierzę? - zapytała Darkness.
- Tak - uśmiechnęłam się, machnęłam ręką lekko i koło mnie pojawiła się miniaturka cerbera (głowy tego psa przewyższały Andiego ale i tak to była miniaturka).
- To jest młode naszego oryginalnego Cerbera, tego co chroni bram Hadesu. Cerbuś, wiem boska nazwa - zaśmiałam się.
- On mnie.. On mnie nie zje ?
- Nie - odparłam.
- A wielka szkoda.. - wtrącił się Andy, jak zwykle, idiota.
Dark wbiła morderczy wzrok w chłopaka, tak oni na pewno nigdy się nie dogadają...
- No więc, Dark idziesz się przejść? - wybiłam ich z chęci pozabijania się na miejscu i złapałam dziewczynę za rękę ciągnąc ją w stronę ogrodu.
Darkness?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz