Oczywiście szłam z Sleipnirem na przodzie, a oni musieli kłusować, by nadążyć. Kelly leciała nad nami na tym swoim pegazie. Wyszliśmy za mury Akademii i jechaliśmy drogą. Po chwili pegaz Kelly zrobił pod siebie, a latał, więc... końskie odchody spadły na Axela, który akurat obok mnie jechał. Reszta zaczęła się śmiać, a Kelly zniżyła lot i zobaczyła Axela, omal nie spadła ze swojego rumaka śmiejąc się. Ja i Axel chyba tylko się nie śmialiśmy, ale to on był cały w gównie. Westchnęłam i dotknęłam jego ramienia, zmieniłam ten cały szajs w pył, który rozproszył wiatr i już był czysty... i już nie śmierdział.
Axel?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz