- Nikt przede mną nie ukrywał, kim jestem. - wzruszyłam ramionami - Kiedy miałam jakieś sześć lat, mówiono mi po prostu, że ona odeszła. Na rodzinnych spotkaniach, zawsze kiedy poruszano ten temat, kazano mi wyjść. Kiedy byłam w piątej klasie nie dawałam tacie z tym spokoju. To było dziwne - zmieszałam się. Chłopak spojrzał na mnie troskliwie. - Wszyscy zaczęli gadać różne rzeczy. Pewnego wieczoru tata wziął mnie na kolana i zaczął opowiadać. O mitach, bogach i innych. Potem powiedział mi o półbogach. To było jak bajka. A kiedy dowiedziałam się, że to wszystko prawda, nie mogłam uwierzyć. Myślałam, że sobie ze mnie żartuje. Tylko, że następnego dnia zaczęły się te bóle brzucha. No i złamałam rękę, skacząc przez tyczkę. - zaśmiałam się - Tego wieczoru po raz pierwszy zobaczyłam mamę i...
- I uwierzyłaś - dokończył Brian. Skinęłam głową.
- Ukrywałam to. Nikt oprócz mnie i taty o tym nie wie. W sensie żaden człowiek. Teraz ty. Jak wygląda życie boga? Ze szczegółami proszę - zaśmiałam się.
<Brian?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz