Jazda na Sleipnirze to coś co uwielbiam. Ten koń mnie rozumiał...w przeciwieństwie do niektórych. W lesie zsiadłam z niego i puściłam go luzem, gdzie były nimfy leśne. Lubił je, ale nie pozwalał im na sobie jeździć. Gdy wracaliśmy przez Serce Ogrodu zauważyłam dziewczynę gadającą z marmurowym posągiem. Zeskoczyłam z Sleipnira i trzymając go za uzdę podeszłam z nim do dziewczyny.
-Nie podoba się decyzja ojca odnośnie szkoły? - zapytałam z obojętnością.
-Może, a co? - odpowiedziała pytaniem i odwróciła się.
Pierwsze co zobaczyła to mojego ogromnego ogiera. Niemal krzyknęła na jego widok, ale się opanowała widząc mnie.
-Coś nie tak? - zapytałam klepiąc Sleipnira po szyi.
-Nie nic... - odpowiedziała
-Wydawało si się na początku, że on do ciebie się odezwał? - zapytałam.
-No, może... nie ważne! - odpowiedziała.
Zaśmiałam się.
-On gada jedynie mentalnie - powiedziałam. - A ty lepiej nie gadaj z marmurem.
Spojrzała kątem oka na rzeźbę. Westchnęła w odpowiedzi.
-Ciesze się, że ja nie mam problemów z tatą - powiedziałam patrząc na konia.
-Kto...
-Loki - odpowiedziałam przerywając jej.
-Mój Hades... tego chyba już się domyśliłaś. A mama Atena... a twoja?
Uśmiechnęłam się lekko.
-Nie mam mamy - odpowiedziałam.
Dziewczyna spuściła głowę.
-Nie powinnam pytać...
-Tata mnie stworzył z mroku, cienia i mgły tak jak moją siostrę Hel. I tak przy okazji jestem Darkness - przedstawiłam się.
Saro?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz