Ruszyłam na zajęcia z astronomii. Ominęłam jedną lekcję, więc spodziewałam się, że nauczycielka nie będzie zadowolona. I spotkało mnie rozczarowanie. Nauczycielką była muza. Zwykła, spokojna i melancholijna muza! Takiej to nigdy nic nie rusza... Spojrzała tylko na mnie i Camerona, i machnęła ręką, byśmy zajęli miejsca. Ponownie usiadłam w ostatniej ławce. Muza rozpoczęła wykład, a ja poczułam się senna. Zamknęłam oczy i zasnęłam.
A to co ujrzałam kazało mi się obudzić.
Nie było to dobre przebudzenie. Było gwałtowne, podnoszące poziom adrenaliny we krwi. Klasa była pusta i zniszczona.
- Co tu się stało? - zapytałam samą siebie wstając z ławki
Ruszyłam powoli na przód klasy tam, gdzie stał teleskop. Dotknęłam go delikatnie, a on rozsypał się w proch. Spojrzałam na popiół z lekkim zaskoczeniem, potem na moje ręce i znów na kupkę popiołu. Przyłożyłam rękę do tablicy i przejechałam nią po gładkiej powierzchni, a w ślad za moją dłonią wykruszał się metal i opadał na ziemię.
- Niemożliwe... - szepnęłam, cała dolna część tablicy z trzaskiem runęła na ziemię
Stałam przy tablicy dotykając jej końca. Muza patrzyła na mnie ze skrajnym zdziwieniem. Już otwierała usta, żeby coś powiedzieć, gdy zabrzmiał dzwonek. Nie patrząc na nauczycielkę wyszłam z sali. Ponownie udałam się na dach. Tam byłam sama. Stanęłam w kącie, na prawo od wyjścia i osunęłam się na posadzkę. Czułam dziwny chłód i czyjąś obecność. Ktoś do mnie mówił, ale nie rozumiałam słów. Były zimne i straszne, jak wizja, której doświadczyłam. Podciągnęłam kolana pod brodę.
- Pokaż się - powiedziałam cicho, a nie otrzymawszy odpowiedzi wrzasnęłam - Pokarz się!! Wiem, że tam jesteś!!
I wtedy na środku pojawił się cień dziewczyny o długich, białych włosach i lśniących czerwienią oczach. Uśmiechała się szyderczo. Podniosłam rękę i wycelowałam w nią palec. Strumień energii widoczny tylko dla mnie pomknął w jej kierunku, jednak nie wyrządził jej krzywdy. Jej twarz pojawiła się przed moją twarzą.
- Boisz się? - zapytała słodkim dziewczęcym głosem
- Argono? - zapytał Cameron stając w drzwiach
Na dźwięk jego głosu zjawa znikła...
(Cameron?>)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz