Spojrzałem z wdzięcznością na Darkness.
- Nie ma za co - odparła dziewczyna.
- Wyświadczyłaś nam wszystkim przysługę - powiedział Brian z szyderczym uśmieszkiem. Reszta znajomych też się śmiała. Do końca szkoły pewnie zapamiętają mnie jako tego, na którego narobił koń. Jechaliśmy dalej, tym razem bez większych wypadków. No oprócz tego, że Rachel spadła z konia, obijając sobie tyłek. Postanowiliśmy poskakać przez poprzewracane konary, leżące nieopodal. Dziewczyna siedziała na trawie kawałek dalej. Nagle coś mnie uderzyło. Nie dosłownie. Kelly miała skrzydlatego konia. Podszedłem do niej i spytałem się skąd go ma.
<Kelly?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz