- No nie wiem... - zamyśliłam się - Jutro jest szkoła. Zapomniałeś?
- Trudno to zrobić, jeśli cały czas mi przypominasz.
- I obiecałam Frani, że przyjdę...
- Komu? - zdziwił się Brian.
- Kucharce - wyjaśniłam.
- Nie daj się prosić - spojrzał na mnie.
- No dobrze. Ale nie wracajmy zbyt późno - poprosiłam, obejmując go ponownie w pasie. Ruszyliśmy do przodu. Byłam ciekawa, gdzie mnie zabiera, ale nadal niepokoiłam się szkołą. Nie chciałam, by wszyscy myśleli, że olewam Akademię. Naprawdę polubiłam to miejsce. Wjechaliśmy do lasu. Brian trochę zwolnił, pewnie by nie oberwać po drodze jakąś gałęzią. W końcu stanęliśmy.
- Musisz zamknąć oczy - polecił mi chłopak.
- Po co? - spytałam.
- Proszę.
- No dobrze. - posłusznie zamknęłam powieki - Tylko mnie nie zostaw teraz.
- Właśnie odkryłaś mój szatański plan. - zaśmiał się, lekko chwytając mnie za nadgarstek - Musisz mi zaufać.
- Chyba nie mam większego wyboru - uśmiechnęłam się lekko, powoli idąc za chłopakiem.
<Brian?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz