niedziela, 8 czerwca 2014

Od Argony Cd Cameron

Wyszłam na dach. Wiał lekki wiatr. Tego dnia piękny błękit nieba zasłaniała gruba warstwa ciężkich, szarych chmur. Spojrzałam na rozciągające się przede mną tereny Akademii. Tereny mojego więzienia.
Nagle poczułam się bardzo słaba. Oparłam się o niski murek. Zamknęłam oczy. Do moich uszu zaczęły dobiegać ciche głosy nauczycieli wykładających swoje przedmioty oraz uczniów, ukradkiem wymieniających między sobą jakieś uwagi. Nieustanny szum był taki irytujący, przypominał mi szmer przebiegający przez samotne dusze na łąkach asfodelowych, gdy pomiędzy nimi zjawiał się ktoś taki jak ja.
Usłyszałam szmer za plecami. Lekcja musiała się skończyć, bo inaczej chyba nikt nie przyszedłby na dach... Poczułam wyraźną woń półboga.
- To znowu ty? - zapytałam beznamiętnie - Spacerujesz sobie?
(Cameron? Znów musisz z tego jakoś wybrnąć, bo nie chcę jeszcze kończyć naszej historii :P)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz