Zaprowadziłam go przed mury Akademii by pokazać mu jak wygląda szkoła z zewnątrz. Nie chciało mi się chodzić ale przechodzenie przez portal było by zbyt ryzykowne. Zaczęliśmy od wejścia głównego nie było tam co zwiedzać więc ruszyliśmy do biblioteki. Zabrałam z niej jedną książkę, chłopak nie miał ochoty na czytanie. Następna była sala muzyczna gdzie Josh zagrał na gitarze. Szybko uwinęliśmy się ze szklarnią , ogrodem, itd. Zostało tylko Obserwatorium żeby było śmiesznie kazałam mu wchodzić po schodach a sama tepnęłam się na górę. Lekko zdyszany zaczął oglądać gwiazdy przez olbrzymi teleskop.
Po tym wszystkim poszliśmy do pokoju Josha.
- W miarę szybko poszło - powiedziałam zerkając na zegarek
- Masz rację to tylko nędzne 5h - krzyknął robiąc coś w kuchni
Z nudów <nie ze zmęczenia> położyłam się na jego łóżko i zasnęłam.
Josh? Jak wycieczka, ciekawe co ze mną zrobisz ? xD
czwartek, 31 lipca 2014
Od Josha Cd Blink
-Dam sobie radę.-odparłem.
-Wcale nie muszę Ci pomagać. Niezbyt mi zależy.-odparła wciąż kpiąco się uśmiechając.
-Tak? To po co się tu zjawiłaś?-spytałem.-Przestała się uśmiechać i uciekła wzrokiem w bok.
-Pocą to się nogi nocą.-warknęła w końcu.
-Pod pachami też czasami.-odparowałem. (Jakie teksty xd) Spojrzeliśmy na siebie i ryknęliśmy śmiechem. Po jakichś pięciu minutach nieprzerwanego śmiechu otarłem łzy z oczu. Blink wstała z ziemi i przetarła oczy.
-To co? Idziemy?-spytała.
-Jasne. Prowadź.-odparłem.
Blink? =D
-Wcale nie muszę Ci pomagać. Niezbyt mi zależy.-odparła wciąż kpiąco się uśmiechając.
-Tak? To po co się tu zjawiłaś?-spytałem.-Przestała się uśmiechać i uciekła wzrokiem w bok.
-Pocą to się nogi nocą.-warknęła w końcu.
-Pod pachami też czasami.-odparowałem. (Jakie teksty xd) Spojrzeliśmy na siebie i ryknęliśmy śmiechem. Po jakichś pięciu minutach nieprzerwanego śmiechu otarłem łzy z oczu. Blink wstała z ziemi i przetarła oczy.
-To co? Idziemy?-spytała.
-Jasne. Prowadź.-odparłem.
Blink? =D
środa, 30 lipca 2014
Od Blink Cd Josh
W prawdzie byłam jeszcze w szoku po tym co stało się parę minut wcześniej.
- Zgubisz się - powiedziałam milszym tonem
- Wcale nie - odparł
- Tak... a ja nie będę Cię szukać
Wpadłam w śmiech.
- Mogę pohuśtać się na twojej huśtawce nastrojów ? - zakpił
- Nie - powiedziałam powstrzymując dziki śmiech
Chłopak odwrócił się i poszedł w stronę lasu ''pozwiedzać''.
Ja znalazłam się w ogrodzie, nękały mnie złe przeczucia ''A jeśli naprawdę się zgubi ?!'' '' A może coś mu się stanie ?!''.
Nie zamierzałam robić za opiekunkę ale nudziło mi się i w ogóle......
Otworzyłam portal ale nie znalazłam się obok,za ani przed chłopakiem tylko nad nim. Nie umiem latać a więc spadłam na niego.
- Ała....uważaj gdzie spadasz - wstał z ziemi
- Sorry czasem tak się dzieje gdy się dobrze nie skupie - złapałam się ręki chłopaka żeby wstać
- O nie ! - I teraz będziesz za mną lazła ?! - zirytował się
- Tak właściwie to może zgodzisz się bym została twoim przewodnikiem w dalszym zwiedzaniu ? - spytałam
Josh? Może napiszemy opowiadanie na konkurs ? xD
- Zgubisz się - powiedziałam milszym tonem
- Wcale nie - odparł
- Tak... a ja nie będę Cię szukać
Wpadłam w śmiech.
- Mogę pohuśtać się na twojej huśtawce nastrojów ? - zakpił
- Nie - powiedziałam powstrzymując dziki śmiech
Chłopak odwrócił się i poszedł w stronę lasu ''pozwiedzać''.
Ja znalazłam się w ogrodzie, nękały mnie złe przeczucia ''A jeśli naprawdę się zgubi ?!'' '' A może coś mu się stanie ?!''.
Nie zamierzałam robić za opiekunkę ale nudziło mi się i w ogóle......
Otworzyłam portal ale nie znalazłam się obok,za ani przed chłopakiem tylko nad nim. Nie umiem latać a więc spadłam na niego.
- Ała....uważaj gdzie spadasz - wstał z ziemi
- Sorry czasem tak się dzieje gdy się dobrze nie skupie - złapałam się ręki chłopaka żeby wstać
- O nie ! - I teraz będziesz za mną lazła ?! - zirytował się
- Tak właściwie to może zgodzisz się bym została twoim przewodnikiem w dalszym zwiedzaniu ? - spytałam
Josh? Może napiszemy opowiadanie na konkurs ? xD
Od Josha Cd Blink
-Znowu jesteś zła...? Ależ Ty masz zmienny humor...-powiedziałem. Dziewczyna spojrzała na mnie wilkiem.-No, co? Taka prawda.-odparłem przewracając oczami. Kocham moje zmiany nastrojów... Moje tęczówki stały się chłodno niebieskie. Dziewczyna skrzywiła się słysząc moje słowa i chciała zaatakować. Jednak ja byłem szybszy. Wykręciłem jej ręce i przytrzymałem ją tak. Chciała mnie kopnąć, drugą ręką złapałem jej nogę. Cios z główki. Mało brakło, a rozwaliłaby sobie głowę o kant ściany, trafiła jednak w powietrze.
-Puść mnie.-powiedziała.-Proszę.-dodała po chwili z niechęcią. Puściłem ją, otworzyłem sobie drzwi i wyszedłem przed szkołę.
-Gdzie idziesz?!-krzyknęła za mną. Wiedziałem, że nie będzie mnie gonić.
-Pozwiedzać.-odparłem naciągając na głowę kaptur bluzy. Po chwili zniknąłem między drzewami.
Blink?
-Puść mnie.-powiedziała.-Proszę.-dodała po chwili z niechęcią. Puściłem ją, otworzyłem sobie drzwi i wyszedłem przed szkołę.
-Gdzie idziesz?!-krzyknęła za mną. Wiedziałem, że nie będzie mnie gonić.
-Pozwiedzać.-odparłem naciągając na głowę kaptur bluzy. Po chwili zniknąłem między drzewami.
Blink?
poniedziałek, 28 lipca 2014
Od Kelly Cd drużyna Lamy
Wyszliśmy ze skrzydła szpitalnego i poszliśmy na lekcję. Jak się już skończyli całą drużyną Lamy podeszliśmy pod Rachel i zapukaliśmy. Dziewczyna otworzyła nam po chwili.
- Co? - spytała śpiącym tonem.
- Chcesz zwiedzić Asgard, czy nie? - odparłam.
Ona mruknęła coś w odpowiedzi i zniknęła w głębi pokoju zamykając drzwi. Po jakimś czasie znowu się otworzyły i wyszła z nich odświeżona już Rachel.
- Gotowi?
Skinęłam głową z uśmiechem. Zostaliśmy przeniesieni przez Dark do stajni. Dosiedliśmy swoich wierzchowców i popędziliśmy na polankę.
- Tylko uważaj z tym swoim koniem - mruknął Axel.
Uśmiechnęłam się do niego w odpowiedzi.
- Nie jestem za nią odpowiedzialna - powiedziałam.
Ax spojrzał na mnie morderczo i bardziej popędził swego konia. W końcu dotarliśmy na polanę. Zsiedliśmy z koni.
- No to jedziem - powiedziałam. - Heimdall'u! Otwórz Bifrost.
Magiczny tunel znowu na nas spadł. Po chwili znaleźliśmy się w siedzibie Heimdalla. Tym razem strażnik nie przywitał się z moimi przyjaciółmi tak jak poprzednio uśmiechnął się tylko do mnie.
- Co cię tu sprowadza Kelly? - spytał.
Wzruszyłam ramionami.
- Chciałam im pokazać Asgard - wskazałam ręką drużynę Lamy. Bóg skinął głową. - Chodźcie.
Wyszliśmy na tęczowym most. Niestety nasz spokój nie trwał długo. Stały tam Walkirie.
- Cholera - mruknęłam. - Znowu to samo.
- Witaj, Kelly - powiedziała jedna z nich z udawanym uśmiechem. - Widzę, że już wiesz co chcesz uczynić. Inaczej nie przyszłabyś tutaj.
Zaklęłam jeszcze gorzej w duchu, ale miałam plan.
- Wyzywam jedną z was - odparłam z przekonaniem patrząc na nią wyzywająco.
Kobieta zdziwiła się, ale po chwili uśmiechnęła się szelmowsko.
- Jak tylko sobie życzysz - rzuciła i odwróciła się do pozostałych Walkirii.
- Coś ty zrobiła?! - krzyknęła Rachel. - Wiesz, że to walka na śmierć i życie?!
Kiwnęłam głową ze spokojem.
- Wiem, Rachel. Znam dobrze swoją mitologię.
- Ale nie tak dobrze by pamiętać ich imiona - burknął Axel.
Wzruszyłam ramionami.
- A komu to do szczęścia potrzebne? - zapytałam. - Nigdy nie chciałam być jedną z nich. Nie jara mnie bycie służką i sprowadzanie poległych w boju do Walhalli.
- Dobrze! - rozległ się krzyk jednej z Walkirii. Tej co na początku. - Postanowiłyśmy, że będziesz walczyć z Thrud.
Z grupki wyszła wysoka kobieta o długich rudych włosach.
- Ona jest ruda - szepnął Axel. - Wygrasz z nią.
Spiorunowałam go wzrokiem i znowu spojrzałam na dziewczynę. Oceniałam swoje szanse. Były... Niezbyt duże.
- Czym walczymy? - spytałam.
Nie dostałam odpowiedzi tylko jedna z nich podeszła do mnie i podała niechętnie miecz. Po czym odeszła stając z tyłu grupki.
- Chyba sobie poradzę bez zbroi - mruknęłam do siebie.
Skinęłam głową na Walkirię, iż możemy zaczynać. Ta uśmiechnęła się szyderczo, ale nie zaatakowała. Byłam głupia bo zrobiłam to pierwsza. Nasze miecze się skrzyżowały i siłowałyśmy się tak przez chwilę. Ona cofnęła się o krok, ja prawie upadłam. Wyzywającym gestem pokazała bym zrobiła coś ponownie. Tym razem ja zaczekałam i cofnęłam się trochę. Ona poleciała na mnie. Zrobiłam szybki unik.
Nasza walka trwała przez chwilę tak samo, aż do uniku wyciągnęłam nogę, a szarżująca Walkiria nie zdążyła tego uniknąć. Potknęła się i upadła na plecy. Przybliżyłam głowinę miecza do jej gardła.
- Nieźle się spisałaś, Kelly - powiedziała.
- Skąd znasz moje imię? - warknęłam. - Pomijając oczywiście fakt, że jedna z was je wymieniała i pewno wiecie o mnie wszystko.
Kobieta zaśmiała się.
- Ty nic nie wiesz prawda? - rzuciła kpiąco.
- Czego nie wiem? - uniosłam brew do góry.
- Jestem twoją siostrą, Kelly. Wiedziałabyś gdybyś więcej czasu spędziła na naukę swojej mitologii.
Pozwoliłam trochę działać swoim emocją i teraz miecz był tylko cal od jej gardła.
- Nie prawda. Kłamiesz! - to słowo prawie wykrzyczała.
Thrud jakby nagle sobie coś uświadomiła.
- Przestań celować tym szpikulcem w moje gardło, a wszystko ci opowiem - odparła ze spokojem.
Zaśmiałam się bez cienia wesołości.
- Myślisz, że ci uwierzę? Nigdy. Poza tym to jest walka na śmierć i życie. Ktoś musiał zginąć. Los wybrał ciebie.
- Kelly, obiecuję, że wszystko ci wyjaśnię. Tylko mnie puść. Powiem im, że nie możesz zostać Walkirią. Przysięgam.
Dobra. Postąpiłam na pewno głupio, ale przestałam celować w jej gardło i pozwoliłam jej wstać.
- Więc? - ponagliłam ją.
- Jestem twoją siostrą Thrud.
- Na to wychodzi - mruknęłam. Ona zrobiła taki gest świadczący o tym, że nie skończyła.
- Ale masz jeszcze trzech przybranych braci. Magni'ego, Modi'ego i Ullr'a.
- Na brodę Odyna - powiedziałam oszołomiona. - Naprawdę?
Kobieta skinęła głową.
- Kiedy indziej ci wszystko wyjaśnię. Do zobaczenia... Siostrzyczko - uśmiechnęła się do mnie i odeszła do pozostałych Walkirii. Szybko podbiegłam jeszcze do nich i oddałam jednej miecz. Ta skinęła głową. Wszystkie sprawnie wsiadły na pegazy i odleciały.
- Ciekawy dzień - mruknęła podchodząc do znajomych. - Nie zawsze dowiadujesz się, że masz siostrę i trzech przybranych braci.
Rachel i innym opadła szczena.
- Naprawdę? - spytała dziewczyna.
Potaknęłam.
- To co? Teraz raczej nic nam nie przeszkodzi, więc zwiedzamy Asgard?
<Drużyno?>
- Co? - spytała śpiącym tonem.
- Chcesz zwiedzić Asgard, czy nie? - odparłam.
Ona mruknęła coś w odpowiedzi i zniknęła w głębi pokoju zamykając drzwi. Po jakimś czasie znowu się otworzyły i wyszła z nich odświeżona już Rachel.
- Gotowi?
Skinęłam głową z uśmiechem. Zostaliśmy przeniesieni przez Dark do stajni. Dosiedliśmy swoich wierzchowców i popędziliśmy na polankę.
- Tylko uważaj z tym swoim koniem - mruknął Axel.
Uśmiechnęłam się do niego w odpowiedzi.
- Nie jestem za nią odpowiedzialna - powiedziałam.
Ax spojrzał na mnie morderczo i bardziej popędził swego konia. W końcu dotarliśmy na polanę. Zsiedliśmy z koni.
- No to jedziem - powiedziałam. - Heimdall'u! Otwórz Bifrost.
Magiczny tunel znowu na nas spadł. Po chwili znaleźliśmy się w siedzibie Heimdalla. Tym razem strażnik nie przywitał się z moimi przyjaciółmi tak jak poprzednio uśmiechnął się tylko do mnie.
- Co cię tu sprowadza Kelly? - spytał.
Wzruszyłam ramionami.
- Chciałam im pokazać Asgard - wskazałam ręką drużynę Lamy. Bóg skinął głową. - Chodźcie.
Wyszliśmy na tęczowym most. Niestety nasz spokój nie trwał długo. Stały tam Walkirie.
- Cholera - mruknęłam. - Znowu to samo.
- Witaj, Kelly - powiedziała jedna z nich z udawanym uśmiechem. - Widzę, że już wiesz co chcesz uczynić. Inaczej nie przyszłabyś tutaj.
Zaklęłam jeszcze gorzej w duchu, ale miałam plan.
- Wyzywam jedną z was - odparłam z przekonaniem patrząc na nią wyzywająco.
Kobieta zdziwiła się, ale po chwili uśmiechnęła się szelmowsko.
- Jak tylko sobie życzysz - rzuciła i odwróciła się do pozostałych Walkirii.
- Coś ty zrobiła?! - krzyknęła Rachel. - Wiesz, że to walka na śmierć i życie?!
Kiwnęłam głową ze spokojem.
- Wiem, Rachel. Znam dobrze swoją mitologię.
- Ale nie tak dobrze by pamiętać ich imiona - burknął Axel.
Wzruszyłam ramionami.
- A komu to do szczęścia potrzebne? - zapytałam. - Nigdy nie chciałam być jedną z nich. Nie jara mnie bycie służką i sprowadzanie poległych w boju do Walhalli.
- Dobrze! - rozległ się krzyk jednej z Walkirii. Tej co na początku. - Postanowiłyśmy, że będziesz walczyć z Thrud.
Z grupki wyszła wysoka kobieta o długich rudych włosach.
- Ona jest ruda - szepnął Axel. - Wygrasz z nią.
Spiorunowałam go wzrokiem i znowu spojrzałam na dziewczynę. Oceniałam swoje szanse. Były... Niezbyt duże.
- Czym walczymy? - spytałam.
Nie dostałam odpowiedzi tylko jedna z nich podeszła do mnie i podała niechętnie miecz. Po czym odeszła stając z tyłu grupki.
- Chyba sobie poradzę bez zbroi - mruknęłam do siebie.
Skinęłam głową na Walkirię, iż możemy zaczynać. Ta uśmiechnęła się szyderczo, ale nie zaatakowała. Byłam głupia bo zrobiłam to pierwsza. Nasze miecze się skrzyżowały i siłowałyśmy się tak przez chwilę. Ona cofnęła się o krok, ja prawie upadłam. Wyzywającym gestem pokazała bym zrobiła coś ponownie. Tym razem ja zaczekałam i cofnęłam się trochę. Ona poleciała na mnie. Zrobiłam szybki unik.
Nasza walka trwała przez chwilę tak samo, aż do uniku wyciągnęłam nogę, a szarżująca Walkiria nie zdążyła tego uniknąć. Potknęła się i upadła na plecy. Przybliżyłam głowinę miecza do jej gardła.
- Nieźle się spisałaś, Kelly - powiedziała.
- Skąd znasz moje imię? - warknęłam. - Pomijając oczywiście fakt, że jedna z was je wymieniała i pewno wiecie o mnie wszystko.
Kobieta zaśmiała się.
- Ty nic nie wiesz prawda? - rzuciła kpiąco.
- Czego nie wiem? - uniosłam brew do góry.
- Jestem twoją siostrą, Kelly. Wiedziałabyś gdybyś więcej czasu spędziła na naukę swojej mitologii.
Pozwoliłam trochę działać swoim emocją i teraz miecz był tylko cal od jej gardła.
- Nie prawda. Kłamiesz! - to słowo prawie wykrzyczała.
Thrud jakby nagle sobie coś uświadomiła.
- Przestań celować tym szpikulcem w moje gardło, a wszystko ci opowiem - odparła ze spokojem.
Zaśmiałam się bez cienia wesołości.
- Myślisz, że ci uwierzę? Nigdy. Poza tym to jest walka na śmierć i życie. Ktoś musiał zginąć. Los wybrał ciebie.
- Kelly, obiecuję, że wszystko ci wyjaśnię. Tylko mnie puść. Powiem im, że nie możesz zostać Walkirią. Przysięgam.
Dobra. Postąpiłam na pewno głupio, ale przestałam celować w jej gardło i pozwoliłam jej wstać.
- Więc? - ponagliłam ją.
- Jestem twoją siostrą Thrud.
- Na to wychodzi - mruknęłam. Ona zrobiła taki gest świadczący o tym, że nie skończyła.
- Ale masz jeszcze trzech przybranych braci. Magni'ego, Modi'ego i Ullr'a.
- Na brodę Odyna - powiedziałam oszołomiona. - Naprawdę?
Kobieta skinęła głową.
- Kiedy indziej ci wszystko wyjaśnię. Do zobaczenia... Siostrzyczko - uśmiechnęła się do mnie i odeszła do pozostałych Walkirii. Szybko podbiegłam jeszcze do nich i oddałam jednej miecz. Ta skinęła głową. Wszystkie sprawnie wsiadły na pegazy i odleciały.
- Ciekawy dzień - mruknęła podchodząc do znajomych. - Nie zawsze dowiadujesz się, że masz siostrę i trzech przybranych braci.
Rachel i innym opadła szczena.
- Naprawdę? - spytała dziewczyna.
Potaknęłam.
- To co? Teraz raczej nic nam nie przeszkodzi, więc zwiedzamy Asgard?
<Drużyno?>
Od Petera Cd Alex, Blink
Widziałem że Blink nie jest chętna do rozmowy.
- A więc...- zacząłem
- Mam na imię Peter i jestem synem Loki'ego, wychowałem się razem z Blli u ''wujostwa'' na Manhattanie - dokończyłem
- Tylko tyle ? - spytał chłopak
- Hehe.. chyba nie myślisz że opowiem Ci wszystko ? A jak nas nie przyjmiesz do drużyny to nie chce byś wiedział o mnie prawie że wszystko - powiedziałem z nutą złości
Alex założył ręce i mamrotał coś pod nosem.
- Nie dobrze mi - szepnęła do mnie Blli
- Coś Cię boli ? - spytałem
- Trochę kręci mi się w głowie - odpowiedziała
Zanim się obejrzeliśmy zielono oka dziewczyna znalazła się na podłodze nie przytomna.
Alex?Lili? Blink ty zemdlałaś ale może ?
- A więc...- zacząłem
- Mam na imię Peter i jestem synem Loki'ego, wychowałem się razem z Blli u ''wujostwa'' na Manhattanie - dokończyłem
- Tylko tyle ? - spytał chłopak
- Hehe.. chyba nie myślisz że opowiem Ci wszystko ? A jak nas nie przyjmiesz do drużyny to nie chce byś wiedział o mnie prawie że wszystko - powiedziałem z nutą złości
Alex założył ręce i mamrotał coś pod nosem.
- Nie dobrze mi - szepnęła do mnie Blli
- Coś Cię boli ? - spytałem
- Trochę kręci mi się w głowie - odpowiedziała
Zanim się obejrzeliśmy zielono oka dziewczyna znalazła się na podłodze nie przytomna.
Alex?Lili? Blink ty zemdlałaś ale może ?
Od Blink Cd Josh
- Och tak... ale trzeba pamiętać że jesteś nadzwyczaj skromny - użyłam ironii
Chłopak uśmiechną się szeroko.
- To mam Cię jeszcze czegoś nauczyć ? - spytałam
- Niech się zastanowię - zrobił minę myśliciela
Zaczęło mnie to już troszku wkurzać.
- Masz szczęście że mam dobry nastrój
Josh? Sorry że takie krótkie xD
Od Rachel - konkurs
Jak zwykle rano obudziło mnie uporczywe walenie w drzwi. Spojrzałam szybko na zegarek i poszłam otworzyć.
- Punktualny i denerwujący jak zwykle. - Westchnęłam na widok szczerzącego się wesoło Briana. Od kiedy przypadkowo przebiłam Axel'owi stopę na lekcji walki, mam z rana dodatkowe zajęcia, by nikt nie nudził się ze mną na Walce.
- Marudna tak jak co dzień. - Odpowiedział uśmiechem.
- Daj mi dziesięć minut. - Poprosiłam go i zniknęłam z powrotem w pokoju. Odsłoniłam rolety, wpuszczając do środka spokojne światło poranka. Chwyciłam z szafy czarny bezrękawnik, jasnoszarą bluzę oraz zwykłe jeansy. Poszłam do łazienki, wymyłam się, ubrałam i ogarnęłam gniazdo na mojej głowie. Zaczesałam włosy w koński ogon, po czym wyszłam na korytarz. Brian czekał oparty o ścianę.
- Gotowa? - Spytał, obejmując mnie ramieniem.
- Nigdy nie jestem gotowa. - Mruknęłam, kierując się do wyjścia z Akademika. To wszystko zaczynało robić się... Monotonne. Co dzień rano Brian budził mnie punkt szósta i szliśmy na Arenę. Czasami towarzyszyła nam Kelly, która już co najmniej od pół godziny ćwiczyła. Następnie w trójkę szliśmy na śniadanie, gdzie czekała na nas reszta drużyny lamy. Axel jak zwykle spóźnił się 10 minut. Po śniadaniu mamy chwilę by przejść do Akademii na lekcje. Potem obiad, trochę wolnego i dalsze zajęcia. I tak w kółko. Dzień w dzień, tydzień po tygodniu. Zaczynało robić się wręcz nudno. Chyba nie tylko mnie dopadła monotonia dnia, bo Darkness coraz częściej ćwiczyła jakieś zaklęcia a Axel zaczął nawet czytać.
- Czy wy też zauważyliście, że zrobiło się zdziebko... Nudnawo?- spytałam pewnego dnia przy śniadaniu. Przyjaciele spojrzeli po sobie i wzruszyli ramionami. - Super - mruknęłam, siadając na swoim zwyczajowym miejscu. - Brian? Dasz radę zawieźć mnie dzisiaj do Sam? Nie musisz zostawać. Ona dostaje przy tobie lekkiego świra.
- Albo po prostu jest szurnięta. - Zaproponował Cameron. Skinęłam głową.
- Możliwe. Aczkolwiek wątpię.
- Zawiozę cię - powiedział tylko Brian, wracając do jedzenia jajecznicy.
- Dzięki - uśmiechnęłam się, sięgając po sok. Brian coś tam mruknął, po czym wyszedł. Pociągnęłam łyk ze szklanki i mało co nie oplułam siedzącego obok mnie Troy'a. - Jezu! Jakie to ohydne.
- Mój jest dobry. - Zdziwiła się Kel. - Pokaż go. - Podałam jej szklankę. Przyłożyła ją do ust i upiła trochę.
- Nie pij!- Dark wytrąciła jej szklankę w ręki. - To jest eliksir!
- Co?!- zawołałam, widząc mroczki przed oczami. Po chwili zemdlałam. Kiedy się obudziłam, strasznie łomotało mi w głowie. Zza oczu promieniował tępy ból.
- Rachel! - Zawołał ktoś. - Nic ci nie jest?
- Nie - mruknęłam, otwierając oczy. Przyjaciele patrzyli się na mnie dziwnie.
- Wszystko dobrze Kelly?- spytał powoli Axel. Chwila... Zanim zemdlałam siedziałam obok Troy'a a nie Axel'a. Spojrzałam na miejsce, gdzie powinnam być. Siedziałam tam. Moje ciało tam siedziało i spojrzało na mnie w tym samym momencie.
- DARKNESS!!- Zawołało.
- Kelly?- spytałam, chwytając się za głowę.
- Jezu! Rachel. Ty... Ja... DAAARK! Masz to jak najszybciej odkręcić!
- Nie wiem jak - odpowiedziała czarnowłosa dziewczyna, blednąc bardziej niż zwykle. - Ten eliksir to był niewypał. Miałam go wylać.
- Osobiście cię wypatroszę - warknęła Rachel-Kelly.
- Wiesz, jak dziwnie to brzmi, kiedy wypowiada to Rachel?- Troy próbował ukryć uśmiech.
- No bardzo zabawne - mruknęłam i zwróciłam się do Darkness. - Jak długo będziemy no... Eee... W takim stanie?
- Eliksir powinien przestać działać koło północy. Albo jutro z rana.
- W takim razie zabiję cię, kiedy już będę sobą. - Mruknęła Kel.
- Powodzenia Brudnokrwista.
- Ej!- zawołałam.
- Nie ma mnie chwilę a wy już się kłócicie?- spytał Brian, siadając koło Kelly i obejmując ją ramieniem.
- Może ktoś mu powie?- spytałam, piorunując go wzrokiem. Po części zrobiłam to ja a po części ciało Kel.
- O czym? - Zdziwił się chłopak.
- Dzięki Dark dziewczyny zamieniły się ciałami. - Cameron wskazał na mnie i Kelly. Brian zdjął z niej rękę, przyglądając mi się uważnie.
- Czyyli Kelly jest teraz Rachel a Rachel Kelly?- upewnił się.
- Tylko do północy - dodałam szybko.
- No świetnie - mruknął chłopak.
- Musicie zachowywać się naturalnie - poleciła Darkness.
- Czyli że... - Spytałam niepewna.
- Gołąbeczki muszą zostać gołąbeczkami a ty musisz udawać, że wcale nie podkochujesz się w Axelu - skierowała się do mnie dziewczyna.
- Nie podkochuje się w nim - warknęła Kelly. Axel nic na to nie powiedział. Tylko wstał i wyszedł.
- On chyba ma o tym inne zdanie. - Stwierdziłam, oglądając się za odchodzącym chłopakiem. Zerknęłam jeszcze na zegarek i chwyciłam swoją torbę. W sensie torbę Kelly.
- A ty gdzie?- spytała Dark.
- Kelly zawsze wychodzi z Axel'em. - Wyjaśniłam i wybiegłam ze stołówki. Czułam się trochę dziwnie, bo byłam z dziesięć centymetrów wyższa niż zwykle. Po chwili dogoniłam kuśtykającego chłopaka. W ciszy doszliśmy do Akademii, przed salę do astronomii. Lekcje minęły całkiem spokojnie. Kelly świetnie mnie udawała, grając szarą myszkę. Mi poszło gorzej. Nie umiałam naśladować nonszalancji oraz pyskatości dziewczyny. Wszystko sypnęło się na lekcji z Fauną, kiedy Rachel nie mogła powstrzymać się od złośliwych komentarzy oraz przeszkadzaniu wszystkim dookoła. Mi obrywało się tak jak zwykle obrywa się Kelly. Po zajęciach, czekałam na nią przed salą.
- Co to było?- warknęłam.
- Nie moja wina, że tak przynudza. - Odpowiedziała dziewczyna. - A tak swoją drogą, to zostajesz po lekcjach przez następny miesiąc.
- Ke... Rachel! Ja cię chyba zabiję!- warknęłam.
- Musisz poznać co to dobra zabawa - uśmiechnęła się do mnie, odchodząc korytarzem.
- Ja ci pokarzę dobrą zabawę - mruknęłam, kierując się na łacinę. Odpowiadałam na każde zadane pytanie a pod koniec zapisałam się na między szkolny konkurs z łaciny. Myślałam, że Kelly zabije mnie wzrokiem na korytarzu. Szybko jednak zmyłam się do Akademika na obiad. Zjadłam zanim pojawili się pozostali i zwinęłam się do pokoju Kelly. Otworzyłam drzwi kluczem.Był urządzony w lekko średniowiecznym stylu. Całkiem przyjemnie. Położyłam się na łóżku i wpatrywałam bez większego sensu w biały sufit. Po jakiś dziesięciu minutach ktoś zaczął walić w moje drzwi. Z niechęcią zwlokłam się na nogi, by otworzyć. Na korytarzu stała wściekła Kelly. Zanim się na mnie rzuciła, by zapewne mnie wypatroszyć, odruchowo wyciągnęłam przed siebie rękę, tak, że jej czoło oparło się na mojej dłoni. Machała rękami, jednak nie mogła mnie dosięgnąć, bo była no... Za mała.
- Całkiem fajne uczucie - zaśmiałam się cicho, zmieniając rękę.
- Mnie to jakoś nie bawi - warknęła dziewczyna, stając normalnie.
- A mnie tak? Jesteś na mnie zła? - spytałam, opierając się o framugę drzwi.
- Zapisałaś mnie na konkurs! Z łaciny! - krzyknęła na cały korytarz. Wciągnęłam ją do pokoju, by łaskawie nie zwracała na siebie uwagi.
- A ty posadziłaś mnie na miesiąc u Fauny - odgryzłam się. Odetchnęłam głęboko. - Musimy się jakoś zgrać, bo inaczej obie zginiemy.
- Może masz rację... Zaczynam myśleć tak jak ty... To straszne
- No bardzo zabawne - powiedziałam sarkastycznie, siadając na łóżku. - Musimy tak wytrzymać do wieczora. Wystarczy, że przeżyjemy lekcję z Aresem.
- Co w twoim wypadku jest prawie nie możliwe - wtrąciła się Kelly, siadając koło mnie.
- Dzięki za pocieszenie. - Mruknęłam. - Może powiem, że musiałam zostać czy coś?
- Albo po prostu weź się w garść i naucz się walczyć - dźgnęła mnie palcem w pierś. - To gdzieś tam w tobie jest...
- Jakbym słyszała Briana. - Westchnęłam, opadając na miękkie poduszki.
- Czyli coś w tym musi być.
- A jak między tobą i Axel'em? - spytałam, wiedząc, że ją to zdenerwuje.
- Weź się zamknij - mruknęła, uderzając mnie poduszką. Aż do lekcji Walki, rozmawiałyśmy o różnych głupotach, kompletnie bez większego sensu. W końcu nadeszła godzina śmierci. Kiedy szłyśmy na Arenę, powiedziałam jeszcze tylko:
- Pamiętaj, że musisz udawać kompletną ciapę i mięczaka.
- A ty wręcz odwrotnie - przypomniała mi, otwierając drzwi. Ares stał na środku, wrzeszcząc na wszystkich. Weszłam nonszalanckim krokiem, próbując się jakoś nie załamać po drodze.
- Dzisiaj rzucanie nożami - mruknął niepocieszony Bóg Wojny. To chyba jakiś cud! Jedyna rzecz, jaką jakoś ogarniam. Odetchnęłam z ulgą i podeszłam do stojaka z nożami w kącie Areny. Był całkiem spory wybór. Wzięłam trzy z nich i zważyłam w dłoni. Stanęłam przed jedną z tarcz na krańcu., bo reszta była już zajęta. Obok mnie stał Brian. Uśmiechnął się na mój widok. Odpowiedziałam tym samym, po czym zajęłam się rzutami. I tak przez dwie godziny. Po tym wszystkim strasznie bolały mnie ramiona. Ruszyłam do Akademika, rozcierając obolałe mięśnie. Patrzyłam z lekką zazdrością na Kel, trzymającą się z Brianem za ręce. Ale wiedziałam, że tak miało być i koniec. Ruszyłam od razu do jadalni. Kolacja minęła bez jakiś większych wypadków takich jak zamiana w żabę czy coś. Po tym wszystkim poszłam do pokoju Kelly. Przebrałam się w jej piżamę, poczytałam jeszcze jakieś książki z Asgardu, po czym zasnęłam.
<Kelly? A może raczej Rachel? Zmieniłyśmy się miejscami?>
- Punktualny i denerwujący jak zwykle. - Westchnęłam na widok szczerzącego się wesoło Briana. Od kiedy przypadkowo przebiłam Axel'owi stopę na lekcji walki, mam z rana dodatkowe zajęcia, by nikt nie nudził się ze mną na Walce.
- Marudna tak jak co dzień. - Odpowiedział uśmiechem.
- Daj mi dziesięć minut. - Poprosiłam go i zniknęłam z powrotem w pokoju. Odsłoniłam rolety, wpuszczając do środka spokojne światło poranka. Chwyciłam z szafy czarny bezrękawnik, jasnoszarą bluzę oraz zwykłe jeansy. Poszłam do łazienki, wymyłam się, ubrałam i ogarnęłam gniazdo na mojej głowie. Zaczesałam włosy w koński ogon, po czym wyszłam na korytarz. Brian czekał oparty o ścianę.
- Gotowa? - Spytał, obejmując mnie ramieniem.
- Nigdy nie jestem gotowa. - Mruknęłam, kierując się do wyjścia z Akademika. To wszystko zaczynało robić się... Monotonne. Co dzień rano Brian budził mnie punkt szósta i szliśmy na Arenę. Czasami towarzyszyła nam Kelly, która już co najmniej od pół godziny ćwiczyła. Następnie w trójkę szliśmy na śniadanie, gdzie czekała na nas reszta drużyny lamy. Axel jak zwykle spóźnił się 10 minut. Po śniadaniu mamy chwilę by przejść do Akademii na lekcje. Potem obiad, trochę wolnego i dalsze zajęcia. I tak w kółko. Dzień w dzień, tydzień po tygodniu. Zaczynało robić się wręcz nudno. Chyba nie tylko mnie dopadła monotonia dnia, bo Darkness coraz częściej ćwiczyła jakieś zaklęcia a Axel zaczął nawet czytać.
- Czy wy też zauważyliście, że zrobiło się zdziebko... Nudnawo?- spytałam pewnego dnia przy śniadaniu. Przyjaciele spojrzeli po sobie i wzruszyli ramionami. - Super - mruknęłam, siadając na swoim zwyczajowym miejscu. - Brian? Dasz radę zawieźć mnie dzisiaj do Sam? Nie musisz zostawać. Ona dostaje przy tobie lekkiego świra.
- Albo po prostu jest szurnięta. - Zaproponował Cameron. Skinęłam głową.
- Możliwe. Aczkolwiek wątpię.
- Zawiozę cię - powiedział tylko Brian, wracając do jedzenia jajecznicy.
- Dzięki - uśmiechnęłam się, sięgając po sok. Brian coś tam mruknął, po czym wyszedł. Pociągnęłam łyk ze szklanki i mało co nie oplułam siedzącego obok mnie Troy'a. - Jezu! Jakie to ohydne.
- Mój jest dobry. - Zdziwiła się Kel. - Pokaż go. - Podałam jej szklankę. Przyłożyła ją do ust i upiła trochę.
- Nie pij!- Dark wytrąciła jej szklankę w ręki. - To jest eliksir!
- Co?!- zawołałam, widząc mroczki przed oczami. Po chwili zemdlałam. Kiedy się obudziłam, strasznie łomotało mi w głowie. Zza oczu promieniował tępy ból.
- Rachel! - Zawołał ktoś. - Nic ci nie jest?
- Nie - mruknęłam, otwierając oczy. Przyjaciele patrzyli się na mnie dziwnie.
- Wszystko dobrze Kelly?- spytał powoli Axel. Chwila... Zanim zemdlałam siedziałam obok Troy'a a nie Axel'a. Spojrzałam na miejsce, gdzie powinnam być. Siedziałam tam. Moje ciało tam siedziało i spojrzało na mnie w tym samym momencie.
- DARKNESS!!- Zawołało.
- Kelly?- spytałam, chwytając się za głowę.
- Jezu! Rachel. Ty... Ja... DAAARK! Masz to jak najszybciej odkręcić!
- Nie wiem jak - odpowiedziała czarnowłosa dziewczyna, blednąc bardziej niż zwykle. - Ten eliksir to był niewypał. Miałam go wylać.
- Osobiście cię wypatroszę - warknęła Rachel-Kelly.
- Wiesz, jak dziwnie to brzmi, kiedy wypowiada to Rachel?- Troy próbował ukryć uśmiech.
- No bardzo zabawne - mruknęłam i zwróciłam się do Darkness. - Jak długo będziemy no... Eee... W takim stanie?
- Eliksir powinien przestać działać koło północy. Albo jutro z rana.
- W takim razie zabiję cię, kiedy już będę sobą. - Mruknęła Kel.
- Powodzenia Brudnokrwista.
- Ej!- zawołałam.
- Nie ma mnie chwilę a wy już się kłócicie?- spytał Brian, siadając koło Kelly i obejmując ją ramieniem.
- Może ktoś mu powie?- spytałam, piorunując go wzrokiem. Po części zrobiłam to ja a po części ciało Kel.
- O czym? - Zdziwił się chłopak.
- Dzięki Dark dziewczyny zamieniły się ciałami. - Cameron wskazał na mnie i Kelly. Brian zdjął z niej rękę, przyglądając mi się uważnie.
- Czyyli Kelly jest teraz Rachel a Rachel Kelly?- upewnił się.
- Tylko do północy - dodałam szybko.
- No świetnie - mruknął chłopak.
- Musicie zachowywać się naturalnie - poleciła Darkness.
- Czyli że... - Spytałam niepewna.
- Gołąbeczki muszą zostać gołąbeczkami a ty musisz udawać, że wcale nie podkochujesz się w Axelu - skierowała się do mnie dziewczyna.
- Nie podkochuje się w nim - warknęła Kelly. Axel nic na to nie powiedział. Tylko wstał i wyszedł.
- On chyba ma o tym inne zdanie. - Stwierdziłam, oglądając się za odchodzącym chłopakiem. Zerknęłam jeszcze na zegarek i chwyciłam swoją torbę. W sensie torbę Kelly.
- A ty gdzie?- spytała Dark.
- Kelly zawsze wychodzi z Axel'em. - Wyjaśniłam i wybiegłam ze stołówki. Czułam się trochę dziwnie, bo byłam z dziesięć centymetrów wyższa niż zwykle. Po chwili dogoniłam kuśtykającego chłopaka. W ciszy doszliśmy do Akademii, przed salę do astronomii. Lekcje minęły całkiem spokojnie. Kelly świetnie mnie udawała, grając szarą myszkę. Mi poszło gorzej. Nie umiałam naśladować nonszalancji oraz pyskatości dziewczyny. Wszystko sypnęło się na lekcji z Fauną, kiedy Rachel nie mogła powstrzymać się od złośliwych komentarzy oraz przeszkadzaniu wszystkim dookoła. Mi obrywało się tak jak zwykle obrywa się Kelly. Po zajęciach, czekałam na nią przed salą.
- Co to było?- warknęłam.
- Nie moja wina, że tak przynudza. - Odpowiedziała dziewczyna. - A tak swoją drogą, to zostajesz po lekcjach przez następny miesiąc.
- Ke... Rachel! Ja cię chyba zabiję!- warknęłam.
- Musisz poznać co to dobra zabawa - uśmiechnęła się do mnie, odchodząc korytarzem.
- Ja ci pokarzę dobrą zabawę - mruknęłam, kierując się na łacinę. Odpowiadałam na każde zadane pytanie a pod koniec zapisałam się na między szkolny konkurs z łaciny. Myślałam, że Kelly zabije mnie wzrokiem na korytarzu. Szybko jednak zmyłam się do Akademika na obiad. Zjadłam zanim pojawili się pozostali i zwinęłam się do pokoju Kelly. Otworzyłam drzwi kluczem.Był urządzony w lekko średniowiecznym stylu. Całkiem przyjemnie. Położyłam się na łóżku i wpatrywałam bez większego sensu w biały sufit. Po jakiś dziesięciu minutach ktoś zaczął walić w moje drzwi. Z niechęcią zwlokłam się na nogi, by otworzyć. Na korytarzu stała wściekła Kelly. Zanim się na mnie rzuciła, by zapewne mnie wypatroszyć, odruchowo wyciągnęłam przed siebie rękę, tak, że jej czoło oparło się na mojej dłoni. Machała rękami, jednak nie mogła mnie dosięgnąć, bo była no... Za mała.
- Całkiem fajne uczucie - zaśmiałam się cicho, zmieniając rękę.
- Mnie to jakoś nie bawi - warknęła dziewczyna, stając normalnie.
- A mnie tak? Jesteś na mnie zła? - spytałam, opierając się o framugę drzwi.
- Zapisałaś mnie na konkurs! Z łaciny! - krzyknęła na cały korytarz. Wciągnęłam ją do pokoju, by łaskawie nie zwracała na siebie uwagi.
- A ty posadziłaś mnie na miesiąc u Fauny - odgryzłam się. Odetchnęłam głęboko. - Musimy się jakoś zgrać, bo inaczej obie zginiemy.
- Może masz rację... Zaczynam myśleć tak jak ty... To straszne
- No bardzo zabawne - powiedziałam sarkastycznie, siadając na łóżku. - Musimy tak wytrzymać do wieczora. Wystarczy, że przeżyjemy lekcję z Aresem.
- Co w twoim wypadku jest prawie nie możliwe - wtrąciła się Kelly, siadając koło mnie.
- Dzięki za pocieszenie. - Mruknęłam. - Może powiem, że musiałam zostać czy coś?
- Albo po prostu weź się w garść i naucz się walczyć - dźgnęła mnie palcem w pierś. - To gdzieś tam w tobie jest...
- Jakbym słyszała Briana. - Westchnęłam, opadając na miękkie poduszki.
- Czyli coś w tym musi być.
- A jak między tobą i Axel'em? - spytałam, wiedząc, że ją to zdenerwuje.
- Weź się zamknij - mruknęła, uderzając mnie poduszką. Aż do lekcji Walki, rozmawiałyśmy o różnych głupotach, kompletnie bez większego sensu. W końcu nadeszła godzina śmierci. Kiedy szłyśmy na Arenę, powiedziałam jeszcze tylko:
- Pamiętaj, że musisz udawać kompletną ciapę i mięczaka.
- A ty wręcz odwrotnie - przypomniała mi, otwierając drzwi. Ares stał na środku, wrzeszcząc na wszystkich. Weszłam nonszalanckim krokiem, próbując się jakoś nie załamać po drodze.
- Dzisiaj rzucanie nożami - mruknął niepocieszony Bóg Wojny. To chyba jakiś cud! Jedyna rzecz, jaką jakoś ogarniam. Odetchnęłam z ulgą i podeszłam do stojaka z nożami w kącie Areny. Był całkiem spory wybór. Wzięłam trzy z nich i zważyłam w dłoni. Stanęłam przed jedną z tarcz na krańcu., bo reszta była już zajęta. Obok mnie stał Brian. Uśmiechnął się na mój widok. Odpowiedziałam tym samym, po czym zajęłam się rzutami. I tak przez dwie godziny. Po tym wszystkim strasznie bolały mnie ramiona. Ruszyłam do Akademika, rozcierając obolałe mięśnie. Patrzyłam z lekką zazdrością na Kel, trzymającą się z Brianem za ręce. Ale wiedziałam, że tak miało być i koniec. Ruszyłam od razu do jadalni. Kolacja minęła bez jakiś większych wypadków takich jak zamiana w żabę czy coś. Po tym wszystkim poszłam do pokoju Kelly. Przebrałam się w jej piżamę, poczytałam jeszcze jakieś książki z Asgardu, po czym zasnęłam.
<Kelly? A może raczej Rachel? Zmieniłyśmy się miejscami?>
niedziela, 27 lipca 2014
Od Rachel Cd Brian, Kelly
- Czemu by nie? - Wzruszyłam ramionami. - Ostatnia wizyta była raczej krótka i... Nieprzyjemna.
- Mam nadzieję, że tym razem nie wpadniemy na Walkirie - skinął Axel.
- Zdecydowałaś już co zrobisz?- spytał cicho Brian.
- Nie mam pojęcia - pokręciła głową Kelly. W końcu doszliśmy do skrzydła szpitalnego. - Chris!- zawołała dziewczyna, otwierając drzwi. Jakiś mężczyzna wyjrzał zza białego parawanu na naszą czwórkę.
- Coś się stało? - Spytał, przesuwając po nas wzrokiem.
- Moja przyjaciółka kiepsko się czuje - wyjaśniła, popychając mnie lekko do przodu. - A Axel przyszedł ze swoją stopą.
- Siadajcie. - Wskazał na jedno z wielu białych łóżek. - Więc..? - Ax szturchnął mnie w żebra. Opowiedziałam mu o wszystkim. Potem zadał mi parę pytań i zajął się chłopakiem.
- Rachel. Tu masz zwolnienie na dwa dni. Jesteś przemęczona. Powinnaś więcej odpoczywać. - Wręczył mi jakiś papier. - Axel. Twoja noga powinna już być zdrowa. Coś mi mówi, że maczałeś w tym palce - spojrzał na niego surowo.
- Może troszkę. - Mruknął, wstając. Chris tylko pokręcił głową, odprowadzając chłopaka wzrokiem. Podniosłam się i poczłapałam do przyjaciół. Szliśmy w ciszy przez korytarz.
- Mówiłam, że to nic wielkiego. - Powiedziałam w końcu. - Przyjdziecie do mnie po lekcjach?- spytałam, kiedy doszliśmy do schodów.
- Miałaś odpoczywać - zauważył Brian.
- Prześpię się. Miłych zajęć. - Uśmiechnęłam się, kierując się do Akademika. Bez problemu doszłam do siebie i od razu zapadłam w sen.
<Brian? Kelly?>
- Mam nadzieję, że tym razem nie wpadniemy na Walkirie - skinął Axel.
- Zdecydowałaś już co zrobisz?- spytał cicho Brian.
- Nie mam pojęcia - pokręciła głową Kelly. W końcu doszliśmy do skrzydła szpitalnego. - Chris!- zawołała dziewczyna, otwierając drzwi. Jakiś mężczyzna wyjrzał zza białego parawanu na naszą czwórkę.
- Coś się stało? - Spytał, przesuwając po nas wzrokiem.
- Moja przyjaciółka kiepsko się czuje - wyjaśniła, popychając mnie lekko do przodu. - A Axel przyszedł ze swoją stopą.
- Siadajcie. - Wskazał na jedno z wielu białych łóżek. - Więc..? - Ax szturchnął mnie w żebra. Opowiedziałam mu o wszystkim. Potem zadał mi parę pytań i zajął się chłopakiem.
- Rachel. Tu masz zwolnienie na dwa dni. Jesteś przemęczona. Powinnaś więcej odpoczywać. - Wręczył mi jakiś papier. - Axel. Twoja noga powinna już być zdrowa. Coś mi mówi, że maczałeś w tym palce - spojrzał na niego surowo.
- Może troszkę. - Mruknął, wstając. Chris tylko pokręcił głową, odprowadzając chłopaka wzrokiem. Podniosłam się i poczłapałam do przyjaciół. Szliśmy w ciszy przez korytarz.
- Mówiłam, że to nic wielkiego. - Powiedziałam w końcu. - Przyjdziecie do mnie po lekcjach?- spytałam, kiedy doszliśmy do schodów.
- Miałaś odpoczywać - zauważył Brian.
- Prześpię się. Miłych zajęć. - Uśmiechnęłam się, kierując się do Akademika. Bez problemu doszłam do siebie i od razu zapadłam w sen.
<Brian? Kelly?>
piątek, 25 lipca 2014
Od Kelly Cd Tala
Oprowadziłam ją po Akademii. Pokazałam jej wszystkie klasy i inne istotne rzeczy. Później przeszłyśmy do Akademika (tam nie było zbyt wiele do pokazania) i tych zewnętrznych rzeczy. Na sam koniec znalazłyśmy się w stajni (specjalnie poprowadziłam tak ,,wycieczkę")
- Masz swojego konia? - spytałam.
Tala pokiwała głową.
- Tak - odparła.
Uśmiechnęłam się. Bardziej do siebie, niż do niej, ale to szczegół.
- Świetnie! Chciałabyś się przejechać? Ja też mam konia. Nienormalnego, można tak powiedzieć.
<Tala?>
- Masz swojego konia? - spytałam.
Tala pokiwała głową.
- Tak - odparła.
Uśmiechnęłam się. Bardziej do siebie, niż do niej, ale to szczegół.
- Świetnie! Chciałabyś się przejechać? Ja też mam konia. Nienormalnego, można tak powiedzieć.
<Tala?>
Od Kelly Cd Axel, Rachel
- Co ci się stało? - spytałam.
Rachel wzruszyła ramionami.
- Nie wiem - odparła. - Ale na pewno nic mi nie jest. Naprawdę.
- To się okaże - mruknął Brian. - A ja cię dobrze znam, Rachel. Ty kłamczuchu.
Dziewczyna uśmiechnęła się lekko. Widać, że z trudem.
- A co zrobimy potem? - zapytałam. Oczy wszystkich skierowały się na mnie.
- To znaczy...? - dopytał Axel.
Wzruszyłam ramionami.
- Po waszej wizycie. Wiem, że idziemy na lekcję, ale co dalej? Całą drużyną kolejny mały wypadzik to Asgardu? Muszę tylko uważać na Walkirie, ale to szczegół - uśmiechnęłam się.
<Axel? Rachel?>
Rachel wzruszyła ramionami.
- Nie wiem - odparła. - Ale na pewno nic mi nie jest. Naprawdę.
- To się okaże - mruknął Brian. - A ja cię dobrze znam, Rachel. Ty kłamczuchu.
Dziewczyna uśmiechnęła się lekko. Widać, że z trudem.
- A co zrobimy potem? - zapytałam. Oczy wszystkich skierowały się na mnie.
- To znaczy...? - dopytał Axel.
Wzruszyłam ramionami.
- Po waszej wizycie. Wiem, że idziemy na lekcję, ale co dalej? Całą drużyną kolejny mały wypadzik to Asgardu? Muszę tylko uważać na Walkirie, ale to szczegół - uśmiechnęłam się.
<Axel? Rachel?>
Od Lili Cd Alex
-Jestem Liliane, córka Thora i Ateny... - zaryzykowałam pierwsza. - Jestem Boginią. Trafiłam do tej Akademii, dzięki mojemu Ojcu. Chciałabym należeć do tej drużyny, ponieważ Lamy już nie przyjmują. Jeśli nie będę mogła w niej być, to założę własną. Jednak bardzo prosiłabym o przyjęcie...
- A dlaczego nie chcesz założyć własnej? - pytał dalej Alex.
- Chciałabym, ale jeśli mogłabym, należeć... Jeśli będzie konieczność, to założę, jednak...
- Zastanowię się... - powiedział Alex. - Ale może teraz Blink albo Peter coś opowie o sobie?
<Blink? Peter?>
- A dlaczego nie chcesz założyć własnej? - pytał dalej Alex.
- Chciałabym, ale jeśli mogłabym, należeć... Jeśli będzie konieczność, to założę, jednak...
- Zastanowię się... - powiedział Alex. - Ale może teraz Blink albo Peter coś opowie o sobie?
<Blink? Peter?>
Od Alex'a Cd. Blink
- To nie tak.. W prawdzie nazwałem tak tą drużynę, bo szanuję Hadesa, ale to, że jesteś jego córką nie sprawia, że od razu będziesz tu należeć. Każdy musi zostać zatwierdzony. Więc nic ci nie da rodzina. - zerknałem na pozostałych.
Nadal nikt nie rwał się do rozmowy, a Blink chyba trochę się obraziła.
- No to może opowiecie mi po kolei coś o sobie? - zaproponowałem w końcu.
Oparłem się o krzesło i wyczekiwałem, aż, któreś z nich w końcu się odezwie...
< Blink? Peter? Lili? >
Nadal nikt nie rwał się do rozmowy, a Blink chyba trochę się obraziła.
- No to może opowiecie mi po kolei coś o sobie? - zaproponowałem w końcu.
Oparłem się o krzesło i wyczekiwałem, aż, któreś z nich w końcu się odezwie...
< Blink? Peter? Lili? >
Od Josha Cd Blink
-Najlepiej od razu. Im wcześniej, tym lepiej.-odparłem. Blink uśmiechnęła się szeroko i popędziła do drzwi frontowych.
-A więc patrz.-powiedziała stając przy drzwiach.-To jest klamka. Łapiesz ją, naciskasz i wtedy popychasz drzwi do przodu. O tak.-zademonstrowała mi.-Teraz Ty.-oznajmiła, gdy patrzyłem na nią z rozbawieniem. Podszedłem do drzwi i z namaszczeniem je otworzyłem. Blink zaczęła bić mi brawo.
-Świetnie. Naprawdę świetnie. Szybko się uczysz.-rzekła z uśmiechem. Zrobiłem minę "skromnego inaczej" przeczesałem włosy palcami i poprawiłem bluzę.
-No wiesz... Wszystko mi świetnie idzie.-odparłem.
Blink? =D
-A więc patrz.-powiedziała stając przy drzwiach.-To jest klamka. Łapiesz ją, naciskasz i wtedy popychasz drzwi do przodu. O tak.-zademonstrowała mi.-Teraz Ty.-oznajmiła, gdy patrzyłem na nią z rozbawieniem. Podszedłem do drzwi i z namaszczeniem je otworzyłem. Blink zaczęła bić mi brawo.
-Świetnie. Naprawdę świetnie. Szybko się uczysz.-rzekła z uśmiechem. Zrobiłem minę "skromnego inaczej" przeczesałem włosy palcami i poprawiłem bluzę.
-No wiesz... Wszystko mi świetnie idzie.-odparłem.
Blink? =D
czwartek, 24 lipca 2014
Od Darkness Cd Ryan
-Hej - powiedziała dziewczyna.
-Hej - mruknęłam.
Ryan i Tala wymienili kilka zdań, po czym chłopak powiedział.
-Tala, wracasz z nami? - zapytał.
-Co? - zdziwiłam się.
-Mogłabym, ale chyba ona nie chce - powiedziała dziewczyna.
Wsiadłam na Sleipnira i prychnęłam.
-Jestem samotnikiem - mruknęłam. - Nie przepadam za dodatkowym towarzystwem.
Zawróciłam Sleipnira i stępem odjechałam.
Ryan? Zostajesz z Talą, czy jedziesz ze mną?
-Hej - mruknęłam.
Ryan i Tala wymienili kilka zdań, po czym chłopak powiedział.
-Tala, wracasz z nami? - zapytał.
-Co? - zdziwiłam się.
-Mogłabym, ale chyba ona nie chce - powiedziała dziewczyna.
Wsiadłam na Sleipnira i prychnęłam.
-Jestem samotnikiem - mruknęłam. - Nie przepadam za dodatkowym towarzystwem.
Zawróciłam Sleipnira i stępem odjechałam.
Ryan? Zostajesz z Talą, czy jedziesz ze mną?
Od Lili Cd Alex
-No nie wiem... Co najczęściej robisz w Akademii? -Zapytałam, nie zbyt wiedząc, jak zacząć rozmowę. -Oczywiście oprócz nauki.
- Najczęściej jestem u swego konia, lub chodzę na spacer do ogrodu. Najbardziej lubię tam spacerować przy zachodzie słońca. A ty?
- Ja najbardziej lubię czytać książki, ale poza nauką lubię spędzać czas poza budynkiem Akademii. -Odpowiedziałam. - zrobiło się dość zimno więc zaproponowałam:
-Może się przejdziemy?
- Oczywiście, tylko się pospieszmy. -odpowiedział.
-Wiesz, jeszcze nigdy nie opuszczałam lekcji, z takiego powodu, i boję się, co powie mój tata...
- Nie musisz być zawsze taka pilna. - pożegnałam się i wzbiłam się w powietrze. Tłumaczyłam to sobie tak:
- Przecież nie wszyscy muszą mnie widzieć jak to robię. Jestem skromna.
Trochę później spotkałam Alexa, który powiedział, że ma trochę czasu.
- Czy mogłabym należeć do drużyny Hadesu? - Zapytałam. Alex odpowiedział:
- ...
<Alex? Mogę należeć?>
- Najczęściej jestem u swego konia, lub chodzę na spacer do ogrodu. Najbardziej lubię tam spacerować przy zachodzie słońca. A ty?
- Ja najbardziej lubię czytać książki, ale poza nauką lubię spędzać czas poza budynkiem Akademii. -Odpowiedziałam. - zrobiło się dość zimno więc zaproponowałam:
-Może się przejdziemy?
- Oczywiście, tylko się pospieszmy. -odpowiedział.
-Wiesz, jeszcze nigdy nie opuszczałam lekcji, z takiego powodu, i boję się, co powie mój tata...
- Nie musisz być zawsze taka pilna. - pożegnałam się i wzbiłam się w powietrze. Tłumaczyłam to sobie tak:
- Przecież nie wszyscy muszą mnie widzieć jak to robię. Jestem skromna.
Trochę później spotkałam Alexa, który powiedział, że ma trochę czasu.
- Czy mogłabym należeć do drużyny Hadesu? - Zapytałam. Alex odpowiedział:
- ...
<Alex? Mogę należeć?>
Od Blink Cd Josh
- No dobra może i masz rację - uspokoiłam się
Chłopak patrzył na mnie przyjaźnie.
- Nie rób tego - powiedziałam dość łagodnie
- Czego ? - spytał się zdziwiony
- Niczego - zaśmiała się i walnęłam go leciutko w klatę
- Bo tak się zastanawiałem czy nie oprowadziła byś mnie po Akademii - powiedział nie pewnie
- Nie - odpowiedziałam
Josh chyba wiedział jaka będzie moja odpowiedz.
- Najpierw nauczę Cię otwierać drzwi frontowe - posłałam mu miłe spojrzenie
- Zgoda - powiedział radośnie
Robiło się już ciemniej, stanęłam blisko <bliziutko> chłopaka i spojrzałam mu prosto w oczy.
- To kiedy mam Cię nauczyć ? - powiedziałam cicho nie odrywając wzroku
Josh? Doszło do mnie że możemy się przyjaźnić xD
Chłopak patrzył na mnie przyjaźnie.
- Nie rób tego - powiedziałam dość łagodnie
- Czego ? - spytał się zdziwiony
- Niczego - zaśmiała się i walnęłam go leciutko w klatę
- Bo tak się zastanawiałem czy nie oprowadziła byś mnie po Akademii - powiedział nie pewnie
- Nie - odpowiedziałam
Josh chyba wiedział jaka będzie moja odpowiedz.
- Najpierw nauczę Cię otwierać drzwi frontowe - posłałam mu miłe spojrzenie
- Zgoda - powiedział radośnie
Robiło się już ciemniej, stanęłam blisko <bliziutko> chłopaka i spojrzałam mu prosto w oczy.
- To kiedy mam Cię nauczyć ? - powiedziałam cicho nie odrywając wzroku
Josh? Doszło do mnie że możemy się przyjaźnić xD
Od Josha Cd Blink
-To... Zawsze jesteś taka ostra...?-spytałem i zaryzykowałem lekki uśmiech. Dziewczyna momentalnie obróciła się do mnie z groźbą wypisaną na twarzy.
-A czy Ty zawsze jesteś taki wkurzający?-warknęła.
-Nie, tylko czasami.-odparłem. Jej wzrok ciskał gromy.-Spokojnie, nie kpię sobie z Ciebie. Chciałem być zabawny...-Blink lekko się uspokoiła, jednak było widać, że cały czas jest podminowana.-No, przepraszam, nie bądź zła.
Blink? Przepraszam, że to takie krótkie x..x
-A czy Ty zawsze jesteś taki wkurzający?-warknęła.
-Nie, tylko czasami.-odparłem. Jej wzrok ciskał gromy.-Spokojnie, nie kpię sobie z Ciebie. Chciałem być zabawny...-Blink lekko się uspokoiła, jednak było widać, że cały czas jest podminowana.-No, przepraszam, nie bądź zła.
Blink? Przepraszam, że to takie krótkie x..x
Od Ryana Cd Darkness
- To nie w jej stylu. Raczej ćwiczy strzelanie z łuku lub rzucanie nożami. - Powiedziałem. - To bardziej do niej pasuje.
Kilkaset metrów przed nami zobaczyłem moją siostrę. Wyciągała z drzewa nóż do rzucania. Podjechałem do dziewczyny, a po chwili dołączyła do nas Darkness.
- Darkness to jest Tala. - Odezwałem się wskazując ruchem głowy na siostrę. - Rav poznaj Darkness.
Darkness?
Kilkaset metrów przed nami zobaczyłem moją siostrę. Wyciągała z drzewa nóż do rzucania. Podjechałem do dziewczyny, a po chwili dołączyła do nas Darkness.
- Darkness to jest Tala. - Odezwałem się wskazując ruchem głowy na siostrę. - Rav poznaj Darkness.
Darkness?
Od Tali Cd Kellly
- Jeśli to nie byłby problem... - Odpowiedziałam.
- Nie, to żaden problem. - Odparła Kelly.
Widziałam, że stara się być miła więc postanowiłam robić to samo.
- To jak, idziemy? - Spytała dziewczyna po chwili milczenia.
- Jasne, prowadź. - Odpowiedziałam uśmiechając się lekko.
Ruszyłyśmy. Najpierw Kelly zaprowadziła mnie do Akademii...
Kelly?
- Nie, to żaden problem. - Odparła Kelly.
Widziałam, że stara się być miła więc postanowiłam robić to samo.
- To jak, idziemy? - Spytała dziewczyna po chwili milczenia.
- Jasne, prowadź. - Odpowiedziałam uśmiechając się lekko.
Ruszyłyśmy. Najpierw Kelly zaprowadziła mnie do Akademii...
Kelly?
środa, 23 lipca 2014
Od Axela Cd Kelly
Reszta dnia minęła w spokoju. Przynajmniej do obiadu. Przez cały ten czas obserwowałem Kelly kątem oka. Nie była jakoś specjalnie skupiona, nawet na lekcji Thora i Loki'ego. Razem z drużyną Lamy ruszyliśmy do jadalni. Po drodze zauważyłem, że nie ma z nami jednaj osoby.
- Gdzie Rachel?- spytałem się Briana, który szedł najbliżej. Od czasu walki na żarcie, staliśmy się dla siebie całkiem znośni.
- Zwolniła się po drugiej lekcji. Nie zauważyłeś? - Spytał chłopak, nie odrywając wzroku od podłogi. Przez chwilę zastanawiałem się, co wtedy było. Astronomia.
- Wiesz... Ta lekcja była tak ciekawa, że aż zasnąłem.
- Sama miałam na to ochotę, ale Urania nie spuszczała ze mnie wzroku - Darkness przewróciła oczami, otwierając drzwi. W środku siedziało już parę osób, rozmawiając ze sobą.
- Przejdę się po Rachel. Powinna coś zjeść - powiedział Brian i tyle go widzieli. Usiedliśmy wszyscy przy jednym stoliku. Na dosłownie chwilę zapadła cisza. Nagle na korytarzu rozbrzmiał czyjś głośny pisk a parę sekund później do środka wszedł Brian, niosąc Rachel na rękach. Uczepiła się go mocno, by czasem nie spaść. Chłopak podszedł do nas i posadził dziewczynę na krześle.
- Kiedy mówiłam, że masz mnie tam zanieść, nie mówiłam poważnie - powiedziała Rachel słabym głosem. Nie wyglądała najlepiej. Była blada i zmęczona. Objęła brzuch rękami, zginając się w pół i kładąc głowę na stole.
- Powinnaś coś zjeść. A potem zaprowadzę cię do Chrisa. - Kel położyła jej rękę na ramieniu.
- Nie jestem głodna - szepnęła, opierając się o swojego chłopaka. Po chwili oddech jej się uspokoił i chyba zasnęła.
- Przejdę się z wami - powiedziałem, wstając od stołu. Kelly uniosła jedną brew, patrząc na mnie pytająco. - Miałem przyjść.
- Niech ci będzie - westchnęła dziewczyna, ostrożnie budząc Rachel.
- Nie spałam. - Zdusiła ziewnięcie i poczłapała z nami do skrzydła szpitalnego.
<Kel?>
- Gdzie Rachel?- spytałem się Briana, który szedł najbliżej. Od czasu walki na żarcie, staliśmy się dla siebie całkiem znośni.
- Zwolniła się po drugiej lekcji. Nie zauważyłeś? - Spytał chłopak, nie odrywając wzroku od podłogi. Przez chwilę zastanawiałem się, co wtedy było. Astronomia.
- Wiesz... Ta lekcja była tak ciekawa, że aż zasnąłem.
- Sama miałam na to ochotę, ale Urania nie spuszczała ze mnie wzroku - Darkness przewróciła oczami, otwierając drzwi. W środku siedziało już parę osób, rozmawiając ze sobą.
- Przejdę się po Rachel. Powinna coś zjeść - powiedział Brian i tyle go widzieli. Usiedliśmy wszyscy przy jednym stoliku. Na dosłownie chwilę zapadła cisza. Nagle na korytarzu rozbrzmiał czyjś głośny pisk a parę sekund później do środka wszedł Brian, niosąc Rachel na rękach. Uczepiła się go mocno, by czasem nie spaść. Chłopak podszedł do nas i posadził dziewczynę na krześle.
- Kiedy mówiłam, że masz mnie tam zanieść, nie mówiłam poważnie - powiedziała Rachel słabym głosem. Nie wyglądała najlepiej. Była blada i zmęczona. Objęła brzuch rękami, zginając się w pół i kładąc głowę na stole.
- Powinnaś coś zjeść. A potem zaprowadzę cię do Chrisa. - Kel położyła jej rękę na ramieniu.
- Nie jestem głodna - szepnęła, opierając się o swojego chłopaka. Po chwili oddech jej się uspokoił i chyba zasnęła.
- Przejdę się z wami - powiedziałem, wstając od stołu. Kelly uniosła jedną brew, patrząc na mnie pytająco. - Miałem przyjść.
- Niech ci będzie - westchnęła dziewczyna, ostrożnie budząc Rachel.
- Nie spałam. - Zdusiła ziewnięcie i poczłapała z nami do skrzydła szpitalnego.
<Kel?>
wtorek, 22 lipca 2014
Od Katherine
Pogłaskałam ostatni raz Crazy po aksamitnych chrapach, po czym skierowałam swoje kroki do serca ogrodu. Usiadłam pod rzeźbą matki i z nieskrywaną radością wsłuchałam się w odgłosy nocy. Uśmiechnęłam się czując wokół siebie dotyk ciemności. Była mi to najbliższa pora. Odchyliłam głowę w tył i roześmiałam się perliście. Po chwili zamilkłam i zmarszczyłam brwi. Wydawało mi się, że słyszałam szept. Rozejrzałam się zdziwiona. Zauważyłam w ciemności niewyraźną sylwetkę z... mroku?
- Kim jesteś? - spytałam przekrzywiając lekko głowę - I co się stało?
Po czym niecierpliwym(co do mnie nie podobne) gestem scaliłam ciemność trochę bardziej. Zaczęła bardziej przypominać dziewczynę.
<Darkness?>
- Kim jesteś? - spytałam przekrzywiając lekko głowę - I co się stało?
Po czym niecierpliwym(co do mnie nie podobne) gestem scaliłam ciemność trochę bardziej. Zaczęła bardziej przypominać dziewczynę.
<Darkness?>
Od Inferno
Dziwnie było chodzić do akademii ze swoim wujostwem... Przynajmniej nie wtryniali się w życie. Loki dawał mi trochę fory na lekcjach więc dało się przeżyć. Dobra... jeszcze tylko jedna lekcja i koniec - weekend.
Poszliśmy z Aresem na Arenę - co dzisiaj? Walka sztyletami. Uwielbiam. Bóg wojny przydzielił mi jakiegoś chłopaka, bym z nim walczył. Zmierzyłem chłopaka wzrokiem, był całkiem przystojny.
-Jak masz na imię? - zapytałem
-Victor...
-Inferno - przedstawiłem się zanim tamten skończył. - Syn Hel
Zaczęliśmy walkę. Każdy z nas miał po dwa ostrza. Pod koniec lekcji miałem rozcięte ramię i tworzył mi się siniak na skroni, Victor miał rozcięty policzek i dłoń. Złożyło się tak, że skończyło się remisem.
-Więc, kto jest twoim rodzicem? - zapytałem gdy wracaliśmy do akademika.
Victor?
Poszliśmy z Aresem na Arenę - co dzisiaj? Walka sztyletami. Uwielbiam. Bóg wojny przydzielił mi jakiegoś chłopaka, bym z nim walczył. Zmierzyłem chłopaka wzrokiem, był całkiem przystojny.
-Jak masz na imię? - zapytałem
-Victor...
-Inferno - przedstawiłem się zanim tamten skończył. - Syn Hel
Zaczęliśmy walkę. Każdy z nas miał po dwa ostrza. Pod koniec lekcji miałem rozcięte ramię i tworzył mi się siniak na skroni, Victor miał rozcięty policzek i dłoń. Złożyło się tak, że skończyło się remisem.
-Więc, kto jest twoim rodzicem? - zapytałem gdy wracaliśmy do akademika.
Victor?
Od Kelly Cd Axel
Stał w miejscu nie mogąc się ruszyć i spokojnie przetrawiałam informację. W końcu mój umysł się rozjaśnił i dotarło do mnie o co mu chodziło. Podbiegłam do niego szybko.
- Axel - powiedziałam. - Ja... ja...
- Kelly, widzę jak na mnie patrzysz - odparł chłopak spokojnie. - Pamiętam jeszcze twoją rozmowę z Dark. O chłopakach, oczywiście. Patrzyłaś na mnie.
- Nie mogłeś tego widzieć - wydukałam. - Nawet na mnie nie patrzyłeś.
Axel potrząsnął głową.
- Może i masz rację, lecz zauważyłem cię kątem oka.
- Pieprzony ninja - mruknęłam cicho i popatrzyłam na Ax'a, który uparcie szedł dalej przed siebie. Pomogłam mu, ale nie odzywałam się. On zresztą też.
<Axel?>
- Axel - powiedziałam. - Ja... ja...
- Kelly, widzę jak na mnie patrzysz - odparł chłopak spokojnie. - Pamiętam jeszcze twoją rozmowę z Dark. O chłopakach, oczywiście. Patrzyłaś na mnie.
- Nie mogłeś tego widzieć - wydukałam. - Nawet na mnie nie patrzyłeś.
Axel potrząsnął głową.
- Może i masz rację, lecz zauważyłem cię kątem oka.
- Pieprzony ninja - mruknęłam cicho i popatrzyłam na Ax'a, który uparcie szedł dalej przed siebie. Pomogłam mu, ale nie odzywałam się. On zresztą też.
<Axel?>
Od Darkness Cd Alex
Kątem oka spojrzałam na ojca wciąż będąc w objęciach Alex'a.
-Dark, pogadajmy na osobności - powiedział i pstryknął palcami, a Alex zniknął.
-Gdzie go przeniosłeś? - zapytałam z nutką gniewu.
-Jest w akademiku, a teraz do jasnej cholery możesz mi wytłumaczyć o co ci cały czas chodzi?
Zaczęliśmy nieprzyjemną rozmowę, która trwała jakąś godzinę. Sleipnir co jakiś czas mnie popierał, przez co bardziej irytowałam ojca. Loki załamał ręce.
-Myślałem, że to Hel była trudnym dzieckiem i praktycznie niemożliwym do wychowania, ty udowodniłaś mi, że się mylę - powiedział nagle spokojnym głosem.
Przewróciłam oczami.
-Chyba powinnaś wrócić do mroku - mówił dalej, a moje cieniste serce nagle przyśpieszyło.
-Chcesz mnie zniszczyć? - zapytałam lekko drżącym głosem. - Co z ciebie za ojciec?! - wydarłam się.
-Nie zniszczę cię całkowicie, tylko twoją cielesną formę i nie będziesz mogła pokazywać się za dnia, będziesz częścią mroku - powiedział.
-Al-l-le - wyjąkałam tylko tyle, bo w gardle poczułam mocny ucisk.
-Wybacz Dark - dotknął mojego czoła, a ja się rozpłynęłam się w ciemność. Ocknęłam się po zachodzie słońca... byłam ciemnością, która była wszędzie na zewnątrz i w budynku. Widziałam praktycznie wszystko, chodź nie miałam oczu... byłam tylko mrokiem.
Alex siedział na ławce w sercu ogrodu, wydawał mi się smutny. Na szczęście posąg anioła nie był oświetlony, więc bez trudu byłam przy Alexie, chodź on nie odróżniał mnie od reszty mroku. Uformowałam swoją postać, ale nie była cielesna, więc gdy chciałam dotknąć jego ramienia moja dłoń przeniknęła przez jego ciało.
-Alex, możesz łaskawie się odwrócić w moją stronę? - zapytałam ledwie słyszalnie, bo głośniej nie mogłam.
Nie zareagował, więc powtórzyłam to samo jeszcze raz.
Alex? Uuuu... jestem mrokiem :3
A tak na serio to przekonaj Loki'ego by oddał mi moją cielesną postać.
-Dark, pogadajmy na osobności - powiedział i pstryknął palcami, a Alex zniknął.
-Gdzie go przeniosłeś? - zapytałam z nutką gniewu.
-Jest w akademiku, a teraz do jasnej cholery możesz mi wytłumaczyć o co ci cały czas chodzi?
Zaczęliśmy nieprzyjemną rozmowę, która trwała jakąś godzinę. Sleipnir co jakiś czas mnie popierał, przez co bardziej irytowałam ojca. Loki załamał ręce.
-Myślałem, że to Hel była trudnym dzieckiem i praktycznie niemożliwym do wychowania, ty udowodniłaś mi, że się mylę - powiedział nagle spokojnym głosem.
Przewróciłam oczami.
-Chyba powinnaś wrócić do mroku - mówił dalej, a moje cieniste serce nagle przyśpieszyło.
-Chcesz mnie zniszczyć? - zapytałam lekko drżącym głosem. - Co z ciebie za ojciec?! - wydarłam się.
-Nie zniszczę cię całkowicie, tylko twoją cielesną formę i nie będziesz mogła pokazywać się za dnia, będziesz częścią mroku - powiedział.
-Al-l-le - wyjąkałam tylko tyle, bo w gardle poczułam mocny ucisk.
-Wybacz Dark - dotknął mojego czoła, a ja się rozpłynęłam się w ciemność. Ocknęłam się po zachodzie słońca... byłam ciemnością, która była wszędzie na zewnątrz i w budynku. Widziałam praktycznie wszystko, chodź nie miałam oczu... byłam tylko mrokiem.
Alex siedział na ławce w sercu ogrodu, wydawał mi się smutny. Na szczęście posąg anioła nie był oświetlony, więc bez trudu byłam przy Alexie, chodź on nie odróżniał mnie od reszty mroku. Uformowałam swoją postać, ale nie była cielesna, więc gdy chciałam dotknąć jego ramienia moja dłoń przeniknęła przez jego ciało.
-Alex, możesz łaskawie się odwrócić w moją stronę? - zapytałam ledwie słyszalnie, bo głośniej nie mogłam.
Nie zareagował, więc powtórzyłam to samo jeszcze raz.
Alex? Uuuu... jestem mrokiem :3
A tak na serio to przekonaj Loki'ego by oddał mi moją cielesną postać.
Od Alex'a Cd Dark
Dark wyszła z sali, niczym się nie przejmując. Przez dalszy ciąg lekcji Loki ciągle spoglądał na mnie. Z ulgą opuściłem salę gdy zawdzięczał dzwonek. Od razu udałem się do stajni, mając nadzieję, że tam właśnie znajdę Dark. Tak też było, stała przy swoim koniu.
- Witaj. - przywitałem ją ciepło, podszedłem do niej i objąłem ją w pasie - Często się tak z ojcem kłócisz? - wyszeptałem jej do ucha.
- Czasem się zdarza. - odpowiedziała cicho, pocałowałem ją.
Nasza sielanka nie trwała długo, bo po chwili obok nas znalazł się Loki. Czyżby chciał wiedzieć o co chodzi i kim jestem dla jego córki?
< Dark, jak przebiegła rozmowa? >
Od Alex'a Cd Lili
Po lekcji z Fauną zostaliśmy w stajni. Dark miała spotkanie ze swoją drużyną i musiała iść, a Alexandra " Nie chciała nam przeszkadzać. " Tak więc zostałem sam z Lili. Zaproponowałem jej przejażdżkę na koniach. Wsiedliśmy, każdy na swojego wierzchowca i ruszyliśmy przed siebie. Zajechaliśmy na pewną polanę. Była bardzo piękna.
- Alex, nie powinniśmy wracać na lekcje? - zapytała po chwili Lili.
- Czym się przejmujesz? Raz cię nie będzie to nic się nie stanie.
Usiadłem na przewalonym drzewie i gestem ręki nakazałem dziewczynie usiąść obok.
- To co, może sobie pogadamy? - zaproponowałem
- Ok. Pytaj o co chcesz.
- Miałem nadzieję, że ty wymyślisz jakiś temat. - powiedziałem uśmiechając się do Lili.
< Lili? O czym gadaliśmy? >
poniedziałek, 21 lipca 2014
Od Scatty
Nowe miejsce - nowe życie? Nie... To tak nie działa. A czasami bardzo by się chciało.
**
Ok, już jest to jakoś ogarnięte. Upchałam wszystkie ubrania w szafkach, wzięłam sprzęt do jazdy i poszłam do stajni. Przechodząc między boksami instynktownie czułam, że konie są zaciekawione nową twarzą (oraz łbem). Podeszłam do boksu Czarnoksiężnika, wyjęłam ze skrzynki stojącej pod jego boksem odpowiednie zgrzebła, szczotki i zaczęłam go oporządzać. Ubrałam go, wyprowadziłam i wsiadłam na niego przed stajnią kierując się na linię horyzontu.
**
Wróciłam późno, ale gdy weszłam do stajni zauważyłam, że nie jestem sama. W boksie, w którym stał kucyk szetlandzki krzątał się nieznany mi chłopak. Swoją drogą... Kto tu jest mi znany?
Victor?
**
Ok, już jest to jakoś ogarnięte. Upchałam wszystkie ubrania w szafkach, wzięłam sprzęt do jazdy i poszłam do stajni. Przechodząc między boksami instynktownie czułam, że konie są zaciekawione nową twarzą (oraz łbem). Podeszłam do boksu Czarnoksiężnika, wyjęłam ze skrzynki stojącej pod jego boksem odpowiednie zgrzebła, szczotki i zaczęłam go oporządzać. Ubrałam go, wyprowadziłam i wsiadłam na niego przed stajnią kierując się na linię horyzontu.
**
Wróciłam późno, ale gdy weszłam do stajni zauważyłam, że nie jestem sama. W boksie, w którym stał kucyk szetlandzki krzątał się nieznany mi chłopak. Swoją drogą... Kto tu jest mi znany?
Victor?
KONKURS
Konkurs na opowiadanie - ,,Zamiana ról'' Czyli stajesz się kimś innym na cały dzień. np. Cameron staje się Troyem, a Troy Cameronem itp...
[ Potrzebna zgoda drugiej osoby]
Adminki (Darkness i Kelly) nie biorą udziału w konkursie, ale mogą występować/odpisywać opo. Opo ma być minimum 40 zdań + dialogi. Do dokończenia opo może być tylko ten kim byłeś czyli jeśli Troy był Cameronem to Cam dokańcza. Możesz namieszać w życiu osoby którą byłeś ( ona potem będzie musiała to naprawić) - więc mieszaj w jej życiu na całego.
Opowiadanie ma się zaczynać jak zamieniliście się ciałami ( np. przez nieudane zaklęcie, klątwę czy przeklęty posążek ) w rozwinięciu piszesz jak kąplikujesz życie tego kogoś kim jesteś, albo jak starasz się je naprawić. W zakończeniu ma być jak dokonaliście powrotu do swoich ciał.
Konkurs trwa do 28.08. Potem dzięki ankiecie zagłosujecie które opo ma wygrać ( tak będzie sprawiedliwiej).
Za miejsce:
I - 200 punktów + umiejętność ( wybierają adminki)
II - 150 punktów
III - 110 punktów
reszta po - 70 punktów.
Powodzenia w pisaniu!
[ Potrzebna zgoda drugiej osoby]
Adminki (Darkness i Kelly) nie biorą udziału w konkursie, ale mogą występować/odpisywać opo. Opo ma być minimum 40 zdań + dialogi. Do dokończenia opo może być tylko ten kim byłeś czyli jeśli Troy był Cameronem to Cam dokańcza. Możesz namieszać w życiu osoby którą byłeś ( ona potem będzie musiała to naprawić) - więc mieszaj w jej życiu na całego.
Opowiadanie ma się zaczynać jak zamieniliście się ciałami ( np. przez nieudane zaklęcie, klątwę czy przeklęty posążek ) w rozwinięciu piszesz jak kąplikujesz życie tego kogoś kim jesteś, albo jak starasz się je naprawić. W zakończeniu ma być jak dokonaliście powrotu do swoich ciał.
Konkurs trwa do 28.08. Potem dzięki ankiecie zagłosujecie które opo ma wygrać ( tak będzie sprawiedliwiej).
Za miejsce:
I - 200 punktów + umiejętność ( wybierają adminki)
II - 150 punktów
III - 110 punktów
reszta po - 70 punktów.
Powodzenia w pisaniu!
Od Blink Cd Josh
- Wiesz jeśli chciałeś poznać moje imię było zapytać a nie waląc mnie drzwiami - rzekłam
- Ale to był przypadek ile razy mam Ci to mówić ? - spytał zirytowany
- Ja tam nie wieżę w przypadki - rozglądałam się po holu
- A w coś wierzysz ? - dodał
- Hmmmm... - Raczej wątpię - zastanowiłam się
Szliśmy w prosto korytarzem.
- Nie dosłyszałam czyim jesteś synem ? - pytałam
- Set'a i Neftydy, a ty ?
- Ja jestem córką ''Nie będę Ci wszystkiego mówić'' - odrzekłam
- Aij, zawsze jesteś taka ostra ? - zakpił
Złapałam go za fraki i podniosłam do kóry.
- Słuchaj ! Nie pozwolę kpić na mój temat - zaciskałam zęby
- Więc zamknij jadaczkę ! - dodałam pośpiesznie
- Dobra, przepraszam - wydusił z nie dowierzaniem
Josh? Zobaczę czy oszczędzę twój karczek, ale niech moje zachowanie Cię do mnie nie zraża ^,^
- Ale to był przypadek ile razy mam Ci to mówić ? - spytał zirytowany
- Ja tam nie wieżę w przypadki - rozglądałam się po holu
- A w coś wierzysz ? - dodał
- Hmmmm... - Raczej wątpię - zastanowiłam się
Szliśmy w prosto korytarzem.
- Nie dosłyszałam czyim jesteś synem ? - pytałam
- Set'a i Neftydy, a ty ?
- Ja jestem córką ''Nie będę Ci wszystkiego mówić'' - odrzekłam
- Aij, zawsze jesteś taka ostra ? - zakpił
Złapałam go za fraki i podniosłam do kóry.
- Słuchaj ! Nie pozwolę kpić na mój temat - zaciskałam zęby
- Więc zamknij jadaczkę ! - dodałam pośpiesznie
- Dobra, przepraszam - wydusił z nie dowierzaniem
Josh? Zobaczę czy oszczędzę twój karczek, ale niech moje zachowanie Cię do mnie nie zraża ^,^
Od Josha Cd Blink
Uśmiechnąłem się pod nosem.
-A więc będę mieć cały kark.-mruknąłem, a dziewczyna spojrzała na mnie z ukosa mrużąc oczy.
-Cicho siedź.-warknęła pod nosem, a lekarz także nieznacznie się uśmiechnął słysząc nasza cichą konwersację. Gdy po chwili było wszystko gotowe wyszedłem razem z dziewczyną ze skrzydła szpitalnego.
-Jak ty w ogóle masz na imię, mój oprawco?-spytała.
-Oprawco? Dlaczegóż to tak? Przecież to było niechcący...
-Odpowiedz.
-Joshua.-odparłem.-A Ty?
-Blink.
-A więc, miło mi Cię poznać, Blink.
Blink? Bardzo lubię mój karczek =3 Sorry, że takie krótkie...
-A więc będę mieć cały kark.-mruknąłem, a dziewczyna spojrzała na mnie z ukosa mrużąc oczy.
-Cicho siedź.-warknęła pod nosem, a lekarz także nieznacznie się uśmiechnął słysząc nasza cichą konwersację. Gdy po chwili było wszystko gotowe wyszedłem razem z dziewczyną ze skrzydła szpitalnego.
-Jak ty w ogóle masz na imię, mój oprawco?-spytała.
-Oprawco? Dlaczegóż to tak? Przecież to było niechcący...
-Odpowiedz.
-Joshua.-odparłem.-A Ty?
-Blink.
-A więc, miło mi Cię poznać, Blink.
Blink? Bardzo lubię mój karczek =3 Sorry, że takie krótkie...
Od Darkness Cd Alex
-Alex? - zapytałam.
-Tak, Dark? - zapytał z łazienki.
-Idę do siebie, potem się zobaczymy - powiedziałam.
-Ech. No dobra...
Dymną formą przeniosłam się do mojego pokoju i wlazłam pod prysznic. Siedziałam pod nim jakiś czas a potem wyszłam. Ubrałam się, a potem zaklęciem wysuszyłam włosy i je rozczesałam. Wzięłam torbę i jako mrok wyszłam z akademika o 7:20, by zdążyć na pierwszą lekcję z wojny. Pfff... zanudziłam się na lekcji Aresa, a potem na lekcji Aojde. Nie było na nich Alexa (zapewne miał co innego w planie). Spotkałam go dopiero na trzeciej lekcji - magii, którą oczywiście prowadził mój ojciec Loki. Alex spóźnił się o jakieś dwie minuty. Loki jak zawsze nie robił z tego awantury jak inni nauczyciele, tylko kazał mu usiąść. Alex usiadł ze mną ( bo reszta miejsc była zajęta). Gdy chłopak już wyciągnął książkę, Loki zaczął swój wykład. Alex objął mnie ramieniem i udawał, że słucha - zerkał na mnie kątem oka, a ja przysypiałam (próbowałam zirytować Loki'ego, bo wciąż byłam wściekła na mego ojca).
-Darkness, nudzę cię? - zapytał przerywając wykład.
-Jak zawsze - odpyskowałam i oparłam głowę o ramie Alex'a przez co Loki zmarszczył brwi. Mój chłopak pocałował mnie w czubek głowy jakby odczytał moje myśli.
-Wyjdź z sali - powiedział ojczulek.
-Zamierzałam zrobić to już dawno - przyznałam i wzięłam swoją torbę i książkę w rękę. - Pa, skarbie - pocałowałam Alexa w policzek i wyszłam. Udałam się w jedno z moich ulubionych miejsc - do stajni.
-Witaj Sleipnir - pogłaskałam konia po grzywie.
Alex? Co robiłeś do końca lekcji Lokiego?
-Tak, Dark? - zapytał z łazienki.
-Idę do siebie, potem się zobaczymy - powiedziałam.
-Ech. No dobra...
Dymną formą przeniosłam się do mojego pokoju i wlazłam pod prysznic. Siedziałam pod nim jakiś czas a potem wyszłam. Ubrałam się, a potem zaklęciem wysuszyłam włosy i je rozczesałam. Wzięłam torbę i jako mrok wyszłam z akademika o 7:20, by zdążyć na pierwszą lekcję z wojny. Pfff... zanudziłam się na lekcji Aresa, a potem na lekcji Aojde. Nie było na nich Alexa (zapewne miał co innego w planie). Spotkałam go dopiero na trzeciej lekcji - magii, którą oczywiście prowadził mój ojciec Loki. Alex spóźnił się o jakieś dwie minuty. Loki jak zawsze nie robił z tego awantury jak inni nauczyciele, tylko kazał mu usiąść. Alex usiadł ze mną ( bo reszta miejsc była zajęta). Gdy chłopak już wyciągnął książkę, Loki zaczął swój wykład. Alex objął mnie ramieniem i udawał, że słucha - zerkał na mnie kątem oka, a ja przysypiałam (próbowałam zirytować Loki'ego, bo wciąż byłam wściekła na mego ojca).
-Darkness, nudzę cię? - zapytał przerywając wykład.
-Jak zawsze - odpyskowałam i oparłam głowę o ramie Alex'a przez co Loki zmarszczył brwi. Mój chłopak pocałował mnie w czubek głowy jakby odczytał moje myśli.
-Wyjdź z sali - powiedział ojczulek.
-Zamierzałam zrobić to już dawno - przyznałam i wzięłam swoją torbę i książkę w rękę. - Pa, skarbie - pocałowałam Alexa w policzek i wyszłam. Udałam się w jedno z moich ulubionych miejsc - do stajni.
-Witaj Sleipnir - pogłaskałam konia po grzywie.
Alex? Co robiłeś do końca lekcji Lokiego?
Od Blink Cd Josh
Zmierzałam do swojego pokoju. Byłam już przy drzwiach frontowych i naglę mignęło mi coś przed oczami, tak dostałam drzwiami w nos.
Po krótkiej chwili stał obok mnie jakiś chłopak.
- Przepraszam, bardzo Cię przepraszam! - mówił podchodząc do mnie
- Nosz... Uważaj trochę jak łazisz, ok? To bolało.
- Nic Ci się nie stało? - spytał
Z tego spotkania mógłby mi zostać tylko guz.
- Ciesz się, że nie przestawiłeś mi nosa. - warknęłam
- Racja, z takim garbatym i krzywym wyglądałabyś brzydko.-powiedział i uśmiechną się lekko.
- No dzięki, to mnie pocieszyłeś - uśmiechnęłam się blado
Poczułam dziwne gilgotanie pod nosem, odruchowo tyknęłam tam swymi paluchami. Mój piękny nosek krwawił.
- Ojj..to nie wygląda zbytnio dobrze - wskazał na mój nos palcem
- Pfff..
Otworzyłam portal i znalazłam się się w skrzydle szpitalnym, chłopak też się napatoczył, i był razem ze mną.
- Coś się stało ? - spytał Chris
- Nie fajne spotkanie z drzwiami - wyjaśniłam
- Jeśli złamałeś mi nos, ja skręcę Ci kark - szepnęłam do chłopaka
Lekarz przyłożył mi gazik do nosa i powiedział że nos nie jest złamany.
Josh? Masz szczęście bo skręciłabym Ci karczek XD
Po krótkiej chwili stał obok mnie jakiś chłopak.
- Przepraszam, bardzo Cię przepraszam! - mówił podchodząc do mnie
- Nosz... Uważaj trochę jak łazisz, ok? To bolało.
- Nic Ci się nie stało? - spytał
Z tego spotkania mógłby mi zostać tylko guz.
- Ciesz się, że nie przestawiłeś mi nosa. - warknęłam
- Racja, z takim garbatym i krzywym wyglądałabyś brzydko.-powiedział i uśmiechną się lekko.
- No dzięki, to mnie pocieszyłeś - uśmiechnęłam się blado
Poczułam dziwne gilgotanie pod nosem, odruchowo tyknęłam tam swymi paluchami. Mój piękny nosek krwawił.
- Ojj..to nie wygląda zbytnio dobrze - wskazał na mój nos palcem
- Pfff..
Otworzyłam portal i znalazłam się się w skrzydle szpitalnym, chłopak też się napatoczył, i był razem ze mną.
- Coś się stało ? - spytał Chris
- Nie fajne spotkanie z drzwiami - wyjaśniłam
- Jeśli złamałeś mi nos, ja skręcę Ci kark - szepnęłam do chłopaka
Lekarz przyłożył mi gazik do nosa i powiedział że nos nie jest złamany.
Josh? Masz szczęście bo skręciłabym Ci karczek XD
Od Kelly Cd Sara
Wzruszyłam ramionami.
- Nie jakoś specjalnie - odparłam. - Mój ojciec jest tutaj nauczycielem.
- Serio? A kto jest twoim ojcem? - spytała Sara.
- Thor, oczywiście.
- A jesteś półboginią?
Zaśmiałam się.
- Nie. Moi rodzice to Thor i Sif. A twoi?
- Hades i Atena - odpowiedziała.
Potrząsnęłam głową na znak, że rozumiem.
- A jakie są twoje zainteresowania? - zagadnęłam.
<Sara?>
- Nie jakoś specjalnie - odparłam. - Mój ojciec jest tutaj nauczycielem.
- Serio? A kto jest twoim ojcem? - spytała Sara.
- Thor, oczywiście.
- A jesteś półboginią?
Zaśmiałam się.
- Nie. Moi rodzice to Thor i Sif. A twoi?
- Hades i Atena - odpowiedziała.
Potrząsnęłam głową na znak, że rozumiem.
- A jakie są twoje zainteresowania? - zagadnęłam.
<Sara?>
Od Josh'a Cd Blink
Akademia... Epicko. Nie rozczulając się nad tym wszystkim to przyjechałem i jestem.
**
Kiedy wszystko już jako tako ogarnąłem (pizgnąłem na środku pokoju) wziąłem bluzę i wybiegłem kierując się w stronę holu. Po co ja się spieszę? Nie mam tu zbyt wielu znajomych... Czyli właściwie ani jednego. Przejdę się po szkolnych terenach i wracam. Wychodziłem przez drzwi frontowe, więc musiałem otworzyć. No i, gdy właśnie je otwierałem trzasnąłem nimi w twarz jakąś dziewczynę.
- Przepraszam, bardzo Cię przepraszam! - podszedłem do dziewczyny.
- Nosz... Uważaj trochę jak łazisz, ok? To bolało. - Miałem już sarknąć z "Naprawdę?", ale postanowiłem dziewczynie pomóc.
- Nic Ci się nie stało? - spytałem. Dziewczyna będzie mieć co najwyżej guza.
- Ciesz się, że nie przestawiłeś mi nosa. - warknęła.
- Racja, z takim garbatym i krzywym wyglądałabyś brzydko.-powiedziałem i uśmiechnąłem się lekko.
Blink?
**
Kiedy wszystko już jako tako ogarnąłem (pizgnąłem na środku pokoju) wziąłem bluzę i wybiegłem kierując się w stronę holu. Po co ja się spieszę? Nie mam tu zbyt wielu znajomych... Czyli właściwie ani jednego. Przejdę się po szkolnych terenach i wracam. Wychodziłem przez drzwi frontowe, więc musiałem otworzyć. No i, gdy właśnie je otwierałem trzasnąłem nimi w twarz jakąś dziewczynę.
- Przepraszam, bardzo Cię przepraszam! - podszedłem do dziewczyny.
- Nosz... Uważaj trochę jak łazisz, ok? To bolało. - Miałem już sarknąć z "Naprawdę?", ale postanowiłem dziewczynie pomóc.
- Nic Ci się nie stało? - spytałem. Dziewczyna będzie mieć co najwyżej guza.
- Ciesz się, że nie przestawiłeś mi nosa. - warknęła.
- Racja, z takim garbatym i krzywym wyglądałabyś brzydko.-powiedziałem i uśmiechnąłem się lekko.
Blink?
Od Alex'a Cd Dark
- Dzięki... - szepnąłem jej do ucha.
Lekko przyciągnąłem Dark do siebie. Spojrzałem na zegarek.
- Nie pora już na ciebie?
- Czyżbyś mnie wyganiał?
- Nie, skąd. Ale jutro mam dodatkowe zajęcia na 6.00.
- Och, rozumiem... Ale może mogłabym jednak zostać u ciebie?
Zaczęła dłonią jeździć po mojej klacie. Zastanowiłem się chwilę.
- No dobrze. - pocałowałem ją.
Leżeliśmy obok siebie i nagle zasnęliśmy.
~~Rano~~
Wstałem o 4.30, tak cicho aby nie obudzić Dark. Zjadłem coś i wszedłem pod prysznic. Po chwili Darkness zapukała do drzwi od łazienki.
< Dark? Co wymyślisz na c.d.? >
Lekko przyciągnąłem Dark do siebie. Spojrzałem na zegarek.
- Nie pora już na ciebie?
- Czyżbyś mnie wyganiał?
- Nie, skąd. Ale jutro mam dodatkowe zajęcia na 6.00.
- Och, rozumiem... Ale może mogłabym jednak zostać u ciebie?
Zaczęła dłonią jeździć po mojej klacie. Zastanowiłem się chwilę.
- No dobrze. - pocałowałem ją.
Leżeliśmy obok siebie i nagle zasnęliśmy.
~~Rano~~
Wstałem o 4.30, tak cicho aby nie obudzić Dark. Zjadłem coś i wszedłem pod prysznic. Po chwili Darkness zapukała do drzwi od łazienki.
< Dark? Co wymyślisz na c.d.? >
Od Blink Cd Alex, Lili, Peter
Widziałam że cała trójka nie pchała się do rozmowy.
- Nie pchać się, nie pchać każdy zdąży - użyłam sarkazmu
Alex patrzył na Peter'a kątem oka.
- Alex myślałam że wolisz dziewczyny a nie chłopców - zaśmiała się Lili
- Co... ja.. ?! - oburzony złożył ręce
- Już nie denerwuj się Królu Nowego York'u - chciałam rozluźnić napięcie
Wszyscy siedzieli jak wbici w fotele.
- Alex ? - zaczęłam
- Tak ? ... Blli ?
- Mam czuć się dyskryminowana ? - spytałam
- Niby czemu ? - roześmiał się
- Moim ojcem jest Hades a to jest drużyna Hadesu, mam rację - zaśmiałam się
Alex?Peter?Lili? Po prosu musiałam zacząć xD
- Nie pchać się, nie pchać każdy zdąży - użyłam sarkazmu
Alex patrzył na Peter'a kątem oka.
- Alex myślałam że wolisz dziewczyny a nie chłopców - zaśmiała się Lili
- Co... ja.. ?! - oburzony złożył ręce
- Już nie denerwuj się Królu Nowego York'u - chciałam rozluźnić napięcie
Wszyscy siedzieli jak wbici w fotele.
- Alex ? - zaczęłam
- Tak ? ... Blli ?
- Mam czuć się dyskryminowana ? - spytałam
- Niby czemu ? - roześmiał się
- Moim ojcem jest Hades a to jest drużyna Hadesu, mam rację - zaśmiałam się
Alex?Peter?Lili? Po prosu musiałam zacząć xD
Od Alexandra Cd Peter
- No, ok. Ale mam parę warunków. Po pierwsze musimy się bardziej ze sobą zaznajomić. Gdy przejdziecie ten etap czekać was będzie mały test.
- Jaki? - spytał Peter
- Tego dowiecie się później... - powiedziałem tajemniczo
- Ok. Czyli? - zaciekawiła się Blink.
- Czyli teraz wszyscy idziemy do kawiarni w mieście. - odparłem entuzjastycznie.
Lekko zszokowani ruszyliśmy na miasto. Weszliśmy do jednej z kawiarni i zajeliśmy 4 osobowy stolik. Czekałem na podjęcie tematu przez moich znajomych.
< Lili? Peter? Blink? >
- Jaki? - spytał Peter
- Tego dowiecie się później... - powiedziałem tajemniczo
- Ok. Czyli? - zaciekawiła się Blink.
- Czyli teraz wszyscy idziemy do kawiarni w mieście. - odparłem entuzjastycznie.
Lekko zszokowani ruszyliśmy na miasto. Weszliśmy do jednej z kawiarni i zajeliśmy 4 osobowy stolik. Czekałem na podjęcie tematu przez moich znajomych.
< Lili? Peter? Blink? >
Od Alexandry Cd Lili
-Mam dokładny plan przyjęcia
Wyciągnęłam z torby listę .
-'Wow dużo tu tego
Lili spojrzała na listę i wesoła mina zmieniła się w zdziwioną .
-Heh wiesz ja bardzo lubię planować
Położyłam listę na stole i zaczęłam tłumaczyć co gdzie będzie stało
-Tu będzie stała czekoladowa fontanna a tu lodziarka ...
Zaczełam opisywać jej krok po kroku. Gdy skończyłyśmy była już dokładnie 4 rano wiec szybko ulotniłam się z jej pokoju i położyła się spać na 3 godziny . Lili też tak zrobiła.
<Lili? I'm com back ! XD >
Wyciągnęłam z torby listę .
-'Wow dużo tu tego
Lili spojrzała na listę i wesoła mina zmieniła się w zdziwioną .
-Heh wiesz ja bardzo lubię planować
Położyłam listę na stole i zaczęłam tłumaczyć co gdzie będzie stało
-Tu będzie stała czekoladowa fontanna a tu lodziarka ...
Zaczełam opisywać jej krok po kroku. Gdy skończyłyśmy była już dokładnie 4 rano wiec szybko ulotniłam się z jej pokoju i położyła się spać na 3 godziny . Lili też tak zrobiła.
<Lili? I'm com back ! XD >
Od Lili Cd Alex
- Nie wiem gdzie możemy teraz pójść... - zaczęłam, ale mi przerwał
- A może pokażesz mi swój pokój?
- No dobra............ - gdy pokazałam mu swój pokój, wyszliśmy na korytarz. Spojrzałam na zegarek, i zobaczyłam że dochodziła 21.00.
- Wiesz - zaczęłam niepewnie - jest dopiero 21, ale chciałabym się jeszcze przygotować i...
- Tak, dobrze - odpowiedział szybko, i rozeszliśmy się do swoich pokoi. Gdy byłam w pokoju, myślałam o wszystkich złych sprawach, które mnie tu spotkały. Ojciec-Thor jak Kelly, Matka-Atena jak Alexandra. Dobrze że Alex nie jest na mnie zła, jak Kelly. Potem poszłam spać. Gdy się obudziłam, zobaczyłam że dochodzi 6.00. Zrobiłam wszystko, co robi się rano, i wyszłam na korytarz. Na korytarzu zobaczyłam Alexa:
- Cześć Liliane - powiedział
- O, cześć. Idziesz na lekcje?
- Oczywiście. - po dłuższej rozmowie, Alex dołączył do Dark, a ja do Alexandry, i poszliśmy na lekcje. Pierwsza lekcja była z Fałną więc dużo było o zwierzętach. Poszliśmy wszyscy do naszych koni.
<Alex? Co będzie dalej?>
- A może pokażesz mi swój pokój?
- No dobra............ - gdy pokazałam mu swój pokój, wyszliśmy na korytarz. Spojrzałam na zegarek, i zobaczyłam że dochodziła 21.00.
- Wiesz - zaczęłam niepewnie - jest dopiero 21, ale chciałabym się jeszcze przygotować i...
- Tak, dobrze - odpowiedział szybko, i rozeszliśmy się do swoich pokoi. Gdy byłam w pokoju, myślałam o wszystkich złych sprawach, które mnie tu spotkały. Ojciec-Thor jak Kelly, Matka-Atena jak Alexandra. Dobrze że Alex nie jest na mnie zła, jak Kelly. Potem poszłam spać. Gdy się obudziłam, zobaczyłam że dochodzi 6.00. Zrobiłam wszystko, co robi się rano, i wyszłam na korytarz. Na korytarzu zobaczyłam Alexa:
- Cześć Liliane - powiedział
- O, cześć. Idziesz na lekcje?
- Oczywiście. - po dłuższej rozmowie, Alex dołączył do Dark, a ja do Alexandry, i poszliśmy na lekcje. Pierwsza lekcja była z Fałną więc dużo było o zwierzętach. Poszliśmy wszyscy do naszych koni.
<Alex? Co będzie dalej?>
Od Sary Cd Kelly
Zgodziłam się.
-Znasz trochę terenów ? - zapytałam
-Jakieś ciekawe miejsca znam.-uśmiechnęłam się.
-W takim razie chodźmy tam.
-Ok
Ruszyłam za Kelly.
-Jak tutaj trafiłaś ? -zapytałam ciekawa.
<Kelly?>
-Znasz trochę terenów ? - zapytałam
-Jakieś ciekawe miejsca znam.-uśmiechnęłam się.
-W takim razie chodźmy tam.
-Ok
Ruszyłam za Kelly.
-Jak tutaj trafiłaś ? -zapytałam ciekawa.
<Kelly?>
Od Axel'a Cd Kelly
Zerknąłem na zegarek, wiszący na przeciwległej ścianie i zagwizdałem głośno.
- Trzeba iść - wstałem od stołu i kuśtykałem do drzwi.
- Już?- zdziwił się Cameron.
- Szybko to ja tam nie dojdę - odparłem, wychodząc na korytarz. Drzwi zamknęły się za mną, by po chwili ponownie się otworzyć. Odwróciłem się za siebie, by zobaczyć idącą za mną Kelly.
- No co? - Spytała, widząc moją minę. - Jeszcze się uszkodzisz po drodze.
- Jak ty o mnie dbasz - mruknąłem z sarkazmem. Oparłem się na ramieniu dziewczyny, by nie stracić równowagi. Zaczęliśmy kierować się do sali od astronomii. Kątem oka widziałem, jak Kelly mnie obserwuje.
- Po prostu powiedz, że ci się podobam - powiedziałem, odwracając głowę w jej stronę.
- Że co proszę?- spytała, przystając gwałtownie.
- Może i jestem głupi, ale nie ślepy - odpowiedziałem. Kel wyraźnie się zmieszała. Wykorzystałem to, by lekko dotknąć jej policzka i pochylić się nad nią.
- Więc?- spytałem cicho, patrząc jej w oczy. Poruszała ustami, jednak nie wydobył się z nich żaden dźwięk. Westchnąłem głośno, odsuwając się od niej i idąc dalej korytarzem.
<Kelly?>
- Trzeba iść - wstałem od stołu i kuśtykałem do drzwi.
- Już?- zdziwił się Cameron.
- Szybko to ja tam nie dojdę - odparłem, wychodząc na korytarz. Drzwi zamknęły się za mną, by po chwili ponownie się otworzyć. Odwróciłem się za siebie, by zobaczyć idącą za mną Kelly.
- No co? - Spytała, widząc moją minę. - Jeszcze się uszkodzisz po drodze.
- Jak ty o mnie dbasz - mruknąłem z sarkazmem. Oparłem się na ramieniu dziewczyny, by nie stracić równowagi. Zaczęliśmy kierować się do sali od astronomii. Kątem oka widziałem, jak Kelly mnie obserwuje.
- Po prostu powiedz, że ci się podobam - powiedziałem, odwracając głowę w jej stronę.
- Że co proszę?- spytała, przystając gwałtownie.
- Może i jestem głupi, ale nie ślepy - odpowiedziałem. Kel wyraźnie się zmieszała. Wykorzystałem to, by lekko dotknąć jej policzka i pochylić się nad nią.
- Więc?- spytałem cicho, patrząc jej w oczy. Poruszała ustami, jednak nie wydobył się z nich żaden dźwięk. Westchnąłem głośno, odsuwając się od niej i idąc dalej korytarzem.
<Kelly?>
niedziela, 20 lipca 2014
Od Peter'a Cd Blink
- Brakowało mi tego klimatu - wymyśliłem na szybko
- Doprawdy ? - spytała
- Taa...
Pierwszy raz nie miałem o czym z nią rozmawiać.
- Wiesz co może chciałabyś dołączyć do jakiejś drużyny ? - podrapałem się w głowę
- Drużyny ?? - No nie wiem..
- Będzie fajnie, obiecuję - położyłem dłoń na piersi
- Zgoda - powiedziała uśmiechnięta
Pomogłem jej wstać.
- Musimy tylko znaleźć Alex'a
- Kogo ?
Zaśmiałem się, ruszyliśmy na Arenę miałem dziwne przeczucie że tam go znajdziemy i miałem rację. Obok chłopaka stała Lili.
- Możemy dołączyć do drużyny Hadesu ? - spytaliśmy jednocześnie z Blli
Alex?Blink?Lili?
- Doprawdy ? - spytała
- Taa...
Pierwszy raz nie miałem o czym z nią rozmawiać.
- Wiesz co może chciałabyś dołączyć do jakiejś drużyny ? - podrapałem się w głowę
- Drużyny ?? - No nie wiem..
- Będzie fajnie, obiecuję - położyłem dłoń na piersi
- Zgoda - powiedziała uśmiechnięta
Pomogłem jej wstać.
- Musimy tylko znaleźć Alex'a
- Kogo ?
Zaśmiałem się, ruszyliśmy na Arenę miałem dziwne przeczucie że tam go znajdziemy i miałem rację. Obok chłopaka stała Lili.
- Możemy dołączyć do drużyny Hadesu ? - spytaliśmy jednocześnie z Blli
Alex?Blink?Lili?
sobota, 19 lipca 2014
Od Blink Cd Peter
Chłopak ściskał mnie tak mocno że nie mogłam złapać powietrza.
- Peter ! - Braknie mi powietrza ! - zaczęłam się miotać
- Wybacz - odstawił mnie na ziemie
Usiedliśmy pod posągiem anioła.
- Tak się ciesze że znowu Cię widzę - powiedział radośnie
- Ja też, wcale się nie zmieniłeś.
- Ty też co Cię tu sprowadza ? - spytał
- Chciałam się dowiedzieć czy znalazłeś to czego szukałeś - mówiłam z wielką powagą.
- Nie... do ...końca - wydusił
- Twojego ojca tu nie ma ?! - podniosłam ton
- Jest, jest ale dowiedziałem się że mam druga siostrę - powiedział ze spuszczoną głową
- Masz dwie siostry ?! - krzyknęłam z niedowierzania
- Tak... ale praktycznie z nią nie rozmawiałem
Widziałam że chłopak nie chciał o tym rozmawiać.
- Brakowało mi...... - nie dokończył
- Brakowało Ci czego ?!
- Peter ! - Braknie mi powietrza ! - zaczęłam się miotać
- Wybacz - odstawił mnie na ziemie
Usiedliśmy pod posągiem anioła.
- Tak się ciesze że znowu Cię widzę - powiedział radośnie
- Ja też, wcale się nie zmieniłeś.
- Ty też co Cię tu sprowadza ? - spytał
- Chciałam się dowiedzieć czy znalazłeś to czego szukałeś - mówiłam z wielką powagą.
- Nie... do ...końca - wydusił
- Twojego ojca tu nie ma ?! - podniosłam ton
- Jest, jest ale dowiedziałem się że mam druga siostrę - powiedział ze spuszczoną głową
- Masz dwie siostry ?! - krzyknęłam z niedowierzania
- Tak... ale praktycznie z nią nie rozmawiałem
Widziałam że chłopak nie chciał o tym rozmawiać.
- Brakowało mi...... - nie dokończył
- Brakowało Ci czego ?!
piątek, 18 lipca 2014
Od Peter'a Cd Blink
Siedziałem w ogrodzie i rozmyślałem nad moją siostrą i o ojcu.
Czemu nie chciał mnie wychować ?! Czemu okłamywał Dark ?!
Tylko te myśli chodziły mi po głowie, siedziałem tam od świtu do zmierzchu.
Nagle ujrzałem znajomą mi twarz.
- Co tak siedzisz ? - usłyszałem głos dziewczyny
- Nie twoja sprawa ! Nie musisz wiedzieć ! - warknąłem
- Tak ? - Nawet stara przyjaciółka ?
Odwróciłem się, nie mogłem uwierzyć własnym oczom.
- Blink ?! - To ty ?! - spytałem zdziwiony
- W samej osobie - uśmiechnęła
Zacząłem ją podnosić i przytulać.
Blink? Spotkanie po latach xD
Czemu nie chciał mnie wychować ?! Czemu okłamywał Dark ?!
Tylko te myśli chodziły mi po głowie, siedziałem tam od świtu do zmierzchu.
Nagle ujrzałem znajomą mi twarz.
- Co tak siedzisz ? - usłyszałem głos dziewczyny
- Nie twoja sprawa ! Nie musisz wiedzieć ! - warknąłem
- Tak ? - Nawet stara przyjaciółka ?
Odwróciłem się, nie mogłem uwierzyć własnym oczom.
- Blink ?! - To ty ?! - spytałem zdziwiony
- W samej osobie - uśmiechnęła
Zacząłem ją podnosić i przytulać.
Blink? Spotkanie po latach xD
Od Darkness Cd Alex
Po chwili byliśmy już nadzy, nasze ubrania były rozrzucone w nieładzie po podłodze. Leżałam pod nim cały czas całując go namiętnie. Czułam jego ruchliwy język w swoich ustach. Przestał mnie całować i uśmiechnął się do mnie, po czym zaczął... Jęknęłam, to było przyjemne (tak, od teraz nie jestem dziewicą).
- Boli? - zapytał.
- Jestem z mroku, nie odczuwam bólu - uśmiechnęłam się, a on to odwzajemnił i zaczął całować moją szyję schodząc troszkę niżej...
Pojękiwałam trzymając dłonie na jego plecach.
-Co tak cicho? - zapytał z uśmiechem łobuziaka.
-Nie starasz się - powiedziałam i pożałowałam, że to powiedziałam, bo po chwili poczułam jakbym jechała na rozpędzonym Sleipnirze bez trzymanki.
- Boli? - zapytał.
- Jestem z mroku, nie odczuwam bólu - uśmiechnęłam się, a on to odwzajemnił i zaczął całować moją szyję schodząc troszkę niżej...
Pojękiwałam trzymając dłonie na jego plecach.
-Co tak cicho? - zapytał z uśmiechem łobuziaka.
-Nie starasz się - powiedziałam i pożałowałam, że to powiedziałam, bo po chwili poczułam jakbym jechała na rozpędzonym Sleipnirze bez trzymanki.
~Po około 20 minutach~
Gdy skończyliśmy byłam zmęczona (a to się rzadko zdarza). Położyłam głowę na jego klacie, a on złapał mnie w tali i pocałował w czoło.
-Jesteś zajebisty - zamruczałam.
Alex?
Od Camerona cd Catlee
-Ale z ciebie zmarźlak - powiedziałem.
-Trudno - mruknęła i się bardziej wtuliła. -A tobie nie jest zimno?
-Em... nie... - odparłem.
-Aham - mruknęła.
Westchnąłem.
Wdaliśmy się w krótką rozmowę, która trwała godzinę, potem dziewczyna (z moją bluzą) wróciła do swojego pokoju. Wziąłem prysznic i ubrałem się do snu.
Obudziłem się o 9:30, a że była sobota przekręciłem się na drugi bok i znów zasnąłem. Około 11:11 obudziła mnie Catlee, szturchała mnie w bok by mnie wybudzić.
-Jak ty...?
-Drzwi były otwarte - wzruszyła ramionami i położyła się obok.
-Ech... - odwróciłem się plecami do niej w nadziei, że uda mi się jeszcze wrócić do krainy snu ( jestem strasznym śpiochem), ale ona mi na to nie pozwoliła. Dźgała mnie w plecy paznokciem.
-Wstawaj - powiedziała przeciągając samogłoski.
-Nie - mruknąłem z głową w poduszce.
Catlee?
-Trudno - mruknęła i się bardziej wtuliła. -A tobie nie jest zimno?
-Em... nie... - odparłem.
-Aham - mruknęła.
Westchnąłem.
Wdaliśmy się w krótką rozmowę, która trwała godzinę, potem dziewczyna (z moją bluzą) wróciła do swojego pokoju. Wziąłem prysznic i ubrałem się do snu.
Obudziłem się o 9:30, a że była sobota przekręciłem się na drugi bok i znów zasnąłem. Około 11:11 obudziła mnie Catlee, szturchała mnie w bok by mnie wybudzić.
-Jak ty...?
-Drzwi były otwarte - wzruszyła ramionami i położyła się obok.
-Ech... - odwróciłem się plecami do niej w nadziei, że uda mi się jeszcze wrócić do krainy snu ( jestem strasznym śpiochem), ale ona mi na to nie pozwoliła. Dźgała mnie w plecy paznokciem.
-Wstawaj - powiedziała przeciągając samogłoski.
-Nie - mruknąłem z głową w poduszce.
Catlee?
czwartek, 17 lipca 2014
Od Catlee Cd Cameron
-I w tym miejscu możemy zakończyć zwiedzanie ja na dziś- mruknął Cameron
-No dobrze ,to co teraz będziemy robić? - zapytałam z niepokojem w głosie
-Jak na razie możemy odpocząć na ławce.
-Tak jasne - odpowiedziałam i usiadłam na ławce a tuż obok mnie Cameron. Zrobiło się trochę chłodno a ja nie miałam bluzy więc przybliżyłam się do chłopaka.
-Coś nie tak ?
-Nie,wszystko ok. tylko jest mi trochę zimno.
-A chcesz moją bluzę ?
-Ale przecież wtedy tobie będzie zimno.
-Nie szkodzi , tobie się bardziej przyda - powiedział miłym głosem po czym nałożył na mnie bluzę i mnie przytulił.
-Może masz ochotę na gorącą czekoladę?
-Tak , jasne czemu nie.
I poszliśmy do jego pokoju. Usiadłam w sypialni , a on poszedł zrobić czekoladę.
Po pewnym czasie przyniósł ją.
-Smakuje ci ?
-Tak jest bardzo dobra .
-Tylko dobra ?- zrobił smutną minkę.
-No dobra jest pyszna - uśmiechnęłam się .
Gdy skończyliśmy pić czekoladę chłopak zaniósł szklanki do kuchni, potem wrócił i usiadł bardzo blisko mnie. było mi jeszcze zimno w jego cienkiej bluzie. On to chyba zauważył i przybliżył się do mnie. Wtedy ja też się przysunęłam. Na ten widok Cameron objął mnie jedną ręką.
Cameron? Co wymyślisz dalej ? =*.*=
-No dobrze ,to co teraz będziemy robić? - zapytałam z niepokojem w głosie
-Jak na razie możemy odpocząć na ławce.
-Tak jasne - odpowiedziałam i usiadłam na ławce a tuż obok mnie Cameron. Zrobiło się trochę chłodno a ja nie miałam bluzy więc przybliżyłam się do chłopaka.
-Coś nie tak ?
-Nie,wszystko ok. tylko jest mi trochę zimno.
-A chcesz moją bluzę ?
-Ale przecież wtedy tobie będzie zimno.
-Nie szkodzi , tobie się bardziej przyda - powiedział miłym głosem po czym nałożył na mnie bluzę i mnie przytulił.
-Może masz ochotę na gorącą czekoladę?
-Tak , jasne czemu nie.
I poszliśmy do jego pokoju. Usiadłam w sypialni , a on poszedł zrobić czekoladę.
Po pewnym czasie przyniósł ją.
-Smakuje ci ?
-Tak jest bardzo dobra .
-Tylko dobra ?- zrobił smutną minkę.
-No dobra jest pyszna - uśmiechnęłam się .
Gdy skończyliśmy pić czekoladę chłopak zaniósł szklanki do kuchni, potem wrócił i usiadł bardzo blisko mnie. było mi jeszcze zimno w jego cienkiej bluzie. On to chyba zauważył i przybliżył się do mnie. Wtedy ja też się przysunęłam. Na ten widok Cameron objął mnie jedną ręką.
Cameron? Co wymyślisz dalej ? =*.*=
Od Cameron Cd Catlee
Po przyjściu do pokoju padłem na twarz. Obudziłem się przed siódmą i zrobiłem poranną toaletę i inne tamte. Na chemii usiadłem z Catlee, przez co ulżyłem chyba Troy'owi (mojemu bratu)...
~Po lekcjach~
Oprowadziłem dziewczynę po Akademii tak jak ustalaliśmy: Najpierw pokazałem jej Obserwatorium na najwyższym piętrze (niekończące się schody były dla niej katorgą), potem biblioteka piętro niżej (spędziliśmy tam dwie godziny, bo ona jest mulem książkowym <tak jak ja>). Potem poszliśmy do pokoju muzycznego, gdzie dziewczyna zagrała na pianinie Bella Lullaby, a potem udaliśmy się do skrzydła szpitalnego, ale tam byliśmy krótko, bo Catlee przeraziła się pielęgniarza Jokera. Z okna holu pokazałem jej Arenę, co jej się spodobało i namówiła mnie byśmy tam poszli. Akurat trwały zajęcia dodatkowe z walki mieczami, Catlee przypatrywała się chwilę a potem zaczęła komentować jakie są żenujące ciosy niektórych uczniów. Z Areny udaliśmy się do Serca Ogrodu/
Catlee? Podobała się wycieczka?
Od Alex'a Cd Darkness
Dark położyła swoje ręce na moim karku. Ja swoje na jej talii. Przez chwilę zapomniałem gdzie jesteśmy. Gdy oprzytomniałem, przestałem całować Dark i szepnąłem jej do ucha:
- Znam lepsze miejsce niż ławka w parku.
Wstałem i z uśmiechem zaprowadziłem Darkness do swojego pokoju. Tam natomiast ponownie usiedliśmy. Ja położyłem dłoń na ramienu dziewczyny i przysunąłem ją do siebie. Pocałowałem ją, od razu namiętnie. Następnie ręką zjechałem w dół i powoli zacząłem zdejmować jej bluzkę. Dark zajęła się moją. Powoli opadliśmy na łóżko...
< Dark? Obmyślisz c.d.? >
- Znam lepsze miejsce niż ławka w parku.
Wstałem i z uśmiechem zaprowadziłem Darkness do swojego pokoju. Tam natomiast ponownie usiedliśmy. Ja położyłem dłoń na ramienu dziewczyny i przysunąłem ją do siebie. Pocałowałem ją, od razu namiętnie. Następnie ręką zjechałem w dół i powoli zacząłem zdejmować jej bluzkę. Dark zajęła się moją. Powoli opadliśmy na łóżko...
< Dark? Obmyślisz c.d.? >
środa, 16 lipca 2014
Od Catlee Cd Cameron
Powolnym krokiem przemierzałam nową szkołę. Jak zawsze w nowej szkole wszyscy jeździli po mnie wzrokiem bo zawsze się wyróżniam. Nie zwracając na to większej uwagi postanowiłam wyjść trochę na świeże powietrze. Ze spuszczoną głową szłam zamyślona w kierunku wyjścia ,gdy nagle ktoś na mnie wpadł.
-Oj sory -Powiedział i pomógł mi wstać.
-Nic nie szkodzi - mruknęłam pod nosem i już zmierzałam w kierunku drzwi gdy zatrzymało mnie jego pytanie.
-Czyżby? -powiedział
-Tak, po prostu jestem nowa i czuję się nieswojo -odpowiedziałam nieco smutnym głosem.
-No tak , nowa szkoła ,nowi ludzie wiem jak to jest-powiedział wesołym głosem i się do mnie uśmiechnął -Jak chcesz mogę cię trochę oprowadzić po naszej szkole -Odparł wesoło.
-Jeśli chcesz to czemu nie - uśmiechnęłam się.
-Pasuje ci jutro po lekcjach ?- zapytał.
-Tak jasne to... do zobaczenia -pożegnałam go i poszłam w stronę wyjścia. Przez całą drogę do akademika o nim myślałam .Miał takie piękne oczy zmieniające kolor .Nie mogę się doczekać jutra .
Cameron?
-Oj sory -Powiedział i pomógł mi wstać.
-Nic nie szkodzi - mruknęłam pod nosem i już zmierzałam w kierunku drzwi gdy zatrzymało mnie jego pytanie.
-Czyżby? -powiedział
-Tak, po prostu jestem nowa i czuję się nieswojo -odpowiedziałam nieco smutnym głosem.
-No tak , nowa szkoła ,nowi ludzie wiem jak to jest-powiedział wesołym głosem i się do mnie uśmiechnął -Jak chcesz mogę cię trochę oprowadzić po naszej szkole -Odparł wesoło.
-Jeśli chcesz to czemu nie - uśmiechnęłam się.
-Pasuje ci jutro po lekcjach ?- zapytał.
-Tak jasne to... do zobaczenia -pożegnałam go i poszłam w stronę wyjścia. Przez całą drogę do akademika o nim myślałam .Miał takie piękne oczy zmieniające kolor .Nie mogę się doczekać jutra .
Cameron?
Od Camerona Cd Catlee
Wolnym krokiem zmierzałem w kierunku Akademii zaczytany w książce pt. ,,Chemia Śmierci''. Jednym pchnięciem otworzyłem drzwi budynku i ruszyłem korytarzem pod salę od Magii, przypadkowo potrąciłem jedną z niższych uczennic.
-Oj sory - pomogłem jej wstać z podłogi i schowałem książkę.
-Nic nie szkodzi - mruknęła.
-Czyżby?
Catlee?
-Oj sory - pomogłem jej wstać z podłogi i schowałem książkę.
-Nic nie szkodzi - mruknęła.
-Czyżby?
Catlee?
wtorek, 15 lipca 2014
Od Camerona Cd Alice
-Hymm... jak chcesz - powiedziałem, a Razzy przybiegł merdając ogonem z piłką w pysku. Wypluł obślinioną zabawkę, wziąłem ją w dwa palce i rzuciłem, a uradowany psiak pobiegł za nią miażdżąc jedną z róży.
-To idziemy? - zapytała ciągnąc mnie za nadgarstek.
-Tak - odparłem.
Ruszyliśmy w kierunku bramy, a gdy znaleźliśmy się za nią zaczęliśmy iść wzdłuż ulicy.
Alice? Pffff
-To idziemy? - zapytała ciągnąc mnie za nadgarstek.
-Tak - odparłem.
Ruszyliśmy w kierunku bramy, a gdy znaleźliśmy się za nią zaczęliśmy iść wzdłuż ulicy.
Alice? Pffff
Od Kelly Cd Sara
Stałam w środku ogrodu patrząc z nienawiścią na posąg Ateny. Usłyszałam za sobą ruch i drgnęłam lekko.
- Też jesteś córką Ateny? - spytał ktoś za mną. Głos jak najbardziej pasował do dziewczyny.
- Nie - odparłam po czym odwróciłam się. Dziewczyna za mną była niższa ode mnie i miała dość długie blond włosy. - Jestem Kelly. Córka Thor i Sif.
- A ja Sara. Córka Hadesa i Ateny - także się przedstawiła.
- To już wiem skąd te wnioski - powiedziałam z lekkim uśmiechem.
- I też dlatego, że patrzyłaś na jej posąg - uśmiechnęła się do mnie. - Mogłabym wiedzieć dlaczego?
- Niestety to jest tajemnica. I to bardzo tajna.
- Aha, rozumiem...
- Może się gdzieś przejdziemy? - zaproponowałam. - Strasznie mi się nudzi.
<Sara?>
- Też jesteś córką Ateny? - spytał ktoś za mną. Głos jak najbardziej pasował do dziewczyny.
- Nie - odparłam po czym odwróciłam się. Dziewczyna za mną była niższa ode mnie i miała dość długie blond włosy. - Jestem Kelly. Córka Thor i Sif.
- A ja Sara. Córka Hadesa i Ateny - także się przedstawiła.
- To już wiem skąd te wnioski - powiedziałam z lekkim uśmiechem.
- I też dlatego, że patrzyłaś na jej posąg - uśmiechnęła się do mnie. - Mogłabym wiedzieć dlaczego?
- Niestety to jest tajemnica. I to bardzo tajna.
- Aha, rozumiem...
- Może się gdzieś przejdziemy? - zaproponowałam. - Strasznie mi się nudzi.
<Sara?>
Od Darkness Cd Alex
Sowa mnie trochę wkurzała, więc chwilę potem wybuchła obsypując nas deszczem piór... jej brązowa głowa rozbiła się pod moimi nogami. Alex przerwał na chwilę pocałunek i spojrzał na sowę.... a raczej na jej głowę przy moich stopach i wnętrzności trochę dalej , a to wszystko w piórach i krwi.
-Darkness, ty to zrobiłaś? - zapytał.
Spuściłam wzrok i potaknęłam ruchem głowy.
-Wybacz, to moja zła natura.., - powiedziałam, a ona położył swoją dłoń na moim policzku i pocałował mnie delikatnie, a potem mocniej, namiętnie. Po raz pierwszy czułam się zakochana... to było dziwne uczucie, ale przyjemne...
Alex? ,,Zabijcie ta sowa'' ~ Rojo
-Darkness, ty to zrobiłaś? - zapytał.
Spuściłam wzrok i potaknęłam ruchem głowy.
-Wybacz, to moja zła natura.., - powiedziałam, a ona położył swoją dłoń na moim policzku i pocałował mnie delikatnie, a potem mocniej, namiętnie. Po raz pierwszy czułam się zakochana... to było dziwne uczucie, ale przyjemne...
Alex? ,,Zabijcie ta sowa'' ~ Rojo
Od Alex'a Cd Darkness
- To dla mnie żaden problem,. Wręcz zaszczyt, że zakochałaś się akurat we mnie. - uśmiechnąłem się kokieteryjnie. - Zechciałabyś może... Jeszcze raz zemną udać się do parku?
- Czemu nie.
Mimo późnej pory wyszliśmy z akademiku i udaliśmy się do parku. Usiedliśmy na ławce przy posągach bogów.
- Dlaczego ja? - spytała nagle, zrobiłem zdziwioną minę po czym załapałem.
- Aha... Więc, cóż... Jesteś piękna, mądra, uzdolniona i przy tobie czuję się dość luźno. - przysunąłem się do niej i przeczesałem jej włosy po czym pocałowałem.
W tle słychać było huczenie sowy. Księżyc oświetlał park i gwiazdy dodawały uroku...
< Dark? >
- Czemu nie.
Mimo późnej pory wyszliśmy z akademiku i udaliśmy się do parku. Usiedliśmy na ławce przy posągach bogów.
- Dlaczego ja? - spytała nagle, zrobiłem zdziwioną minę po czym załapałem.
- Aha... Więc, cóż... Jesteś piękna, mądra, uzdolniona i przy tobie czuję się dość luźno. - przysunąłem się do niej i przeczesałem jej włosy po czym pocałowałem.
W tle słychać było huczenie sowy. Księżyc oświetlał park i gwiazdy dodawały uroku...
< Dark? >
niedziela, 13 lipca 2014
Od Kelly Cd Lamy
- Czasami mam ochotę na prawdę ją udusić - mruknęłam.
- Nie ty jedna - powiedział Axel.
- Co ona się tak na was uwzięła? - spytał Brian.
Wzruszyłam ramionami.
- Pewnie dlatego, że Kelly cały czas Axelowi pomaga - odparł Cameron.
- Ciebie też mogę udusić wiesz?
- Ej! Bez takich - zawołał Troy - Nie mam ochoty was rozdzielać.
- Zapewne - przewróciłam oczami. - A Rachel? Jak twój związek z Brianem.
Dziewczyna spojrzała na niego, a on uśmiechnął się do niej szeroko i objął ją ramieniem.
- I wszystko jasne - powiedziałam i wróciłam do swojego jedzenia.
Lamy?
- Nie ty jedna - powiedział Axel.
- Co ona się tak na was uwzięła? - spytał Brian.
Wzruszyłam ramionami.
- Pewnie dlatego, że Kelly cały czas Axelowi pomaga - odparł Cameron.
- Ciebie też mogę udusić wiesz?
- Ej! Bez takich - zawołał Troy - Nie mam ochoty was rozdzielać.
- Zapewne - przewróciłam oczami. - A Rachel? Jak twój związek z Brianem.
Dziewczyna spojrzała na niego, a on uśmiechnął się do niej szeroko i objął ją ramieniem.
- I wszystko jasne - powiedziałam i wróciłam do swojego jedzenia.
Lamy?
Od Darkness Cd Alex
-Chyba przyszłam w nieodpowiednim momencie - powiedziałam czując ten dreszcz w brzuchu. - Może przyjdę za chwilę.
-Stój - powiedział, gdy już się odwróciłam i postawiłam ze trzy kroki.
-Hymmm? Powinieneś się ubrać - znów stanęłam przed nim.
-Wejdź i poczekaj - odpowiedział chyba bez namysłu.
-Okey... - weszłam, a on zniknął za drzwiami toalety.
Usiadłam na jego łóżku i rozejrzałam się. Jego pokój był zaskakująco czysty jak na pokój chłopaka. Spojrzałam na swoją dłoń i skupiłam się, po chwili mały płomyczek ognia tańczył po moich palcach. Patrzyłam na ognik póki drzwi toalety się nie otworzyły. Chłopak przyszedł już ubrany i usiadł obok. Zamknęłam dłoń, gasząc płomień. Gdy ją otworzyłam ognika już nie było. Spojrzałam w oczy Alexa.
-Szybko uciekłeś - powiedziałam.
-Wiem... wybacz... - wymamrotał.
Posłałam mu lekki uśmiech.
-Nic się nie stało... ale to twoja wina, że teraz jestem w tobie zakochana.
Alex? Mówię to co czuję :*
-Stój - powiedział, gdy już się odwróciłam i postawiłam ze trzy kroki.
-Hymmm? Powinieneś się ubrać - znów stanęłam przed nim.
-Wejdź i poczekaj - odpowiedział chyba bez namysłu.
-Okey... - weszłam, a on zniknął za drzwiami toalety.
Usiadłam na jego łóżku i rozejrzałam się. Jego pokój był zaskakująco czysty jak na pokój chłopaka. Spojrzałam na swoją dłoń i skupiłam się, po chwili mały płomyczek ognia tańczył po moich palcach. Patrzyłam na ognik póki drzwi toalety się nie otworzyły. Chłopak przyszedł już ubrany i usiadł obok. Zamknęłam dłoń, gasząc płomień. Gdy ją otworzyłam ognika już nie było. Spojrzałam w oczy Alexa.
-Szybko uciekłeś - powiedziałam.
-Wiem... wybacz... - wymamrotał.
Posłałam mu lekki uśmiech.
-Nic się nie stało... ale to twoja wina, że teraz jestem w tobie zakochana.
Alex? Mówię to co czuję :*
Od Alex'a Cd Darkness
Postawiłem Dark i zrobiłem krok w tył.
- Nie chcę psuć tej jakże zacnej chwili, lecz ja już chyba pójdę do siebie. - odwróciłem zmieszany wzrok. Skierowałem się do siebie i opadłem na łóżko. Dark była naprawdę piękna lecz... Czy ja tego naprawdę chciałem? Mój umysł był dla mnie wielką zagadką. Chwilę poleżałem po czym poszedłem pod prysznic. Nieapodziewanie ktoś zapukał do drzwi. Owinąłem ręcznik wokół bioder i podszedłem do drzwi. Otworzyłem je, a na zewnątrz stała wyczekująco Darkness...
< Dark? Owszem, było ciekawie, a co powiesz na ten początek? >
- Nie chcę psuć tej jakże zacnej chwili, lecz ja już chyba pójdę do siebie. - odwróciłem zmieszany wzrok. Skierowałem się do siebie i opadłem na łóżko. Dark była naprawdę piękna lecz... Czy ja tego naprawdę chciałem? Mój umysł był dla mnie wielką zagadką. Chwilę poleżałem po czym poszedłem pod prysznic. Nieapodziewanie ktoś zapukał do drzwi. Owinąłem ręcznik wokół bioder i podszedłem do drzwi. Otworzyłem je, a na zewnątrz stała wyczekująco Darkness...
< Dark? Owszem, było ciekawie, a co powiesz na ten początek? >
Od Darkness Cd Lamy
-Nie, bo potem będziesz macała swojego kolorowego bełta - powiedziałam.
-Eeee...? - Axel spojrzał na mnie pytająco przeżuwając marchewkę.
-Nie ważne - powiedziała Kelly widząc, że ja chcę mu o tym powiedzieć. - Dark, twój Romeo na ciebie patrzy.
Wychyliłam się trochę i napotkałam jego spojrzenie. Uśmiechnęłam się do niego.
-Nie jestem głodna - powiedziałam.
-Nic dziwnego - mruknął Troy. - Te motylki w brzuchu, mrrr.
-Czemu jeszcze nie widzieliśmy jak się całujecie - myślał na głos Axel.
-A czemu nikt jeszcze nie widział jak ty i Kelly się całujecie? - zapytałam i Kelly chciała mi przyłożyć pięścią w ramie, ale zmieniłam się w cień i ustałam za nią.
-Darkness... nienawidzę, gdy tak robisz- powiedziała.
-Dlatego to robię - uśmiechnęłam się i wyszłam z jadalni.
Lamy? O czym gadaliście gdy poszłam?
-Eeee...? - Axel spojrzał na mnie pytająco przeżuwając marchewkę.
-Nie ważne - powiedziała Kelly widząc, że ja chcę mu o tym powiedzieć. - Dark, twój Romeo na ciebie patrzy.
Wychyliłam się trochę i napotkałam jego spojrzenie. Uśmiechnęłam się do niego.
-Nie jestem głodna - powiedziałam.
-Nic dziwnego - mruknął Troy. - Te motylki w brzuchu, mrrr.
-Czemu jeszcze nie widzieliśmy jak się całujecie - myślał na głos Axel.
-A czemu nikt jeszcze nie widział jak ty i Kelly się całujecie? - zapytałam i Kelly chciała mi przyłożyć pięścią w ramie, ale zmieniłam się w cień i ustałam za nią.
-Darkness... nienawidzę, gdy tak robisz- powiedziała.
-Dlatego to robię - uśmiechnęłam się i wyszłam z jadalni.
Lamy? O czym gadaliście gdy poszłam?
Od Kelly Cd Lamy
Nie uwierzyłam własnym uszom. Czy to powiedziała Darkness? Przełknęłam ślinę.
- Kelly, to świetnie uczucie - powiedziała Dark. - Też kiedyś go doświadczysz.
Przeleciałam wzrokiem po Lamach, ale spojrzenie skończyło się na Axel'u. Przygryzłam wargę. Kuzynka chyba to zauważyła i zachichotała lekko.
- To o to chodzi - dziewczyna uśmiechnęła się szyderczo.
- Co? O co chodzi? - spytał Axel.
- Dowiesz się w swoim czasie...
- Nie ważne - mruknęłam. - Dark, skoro jesteś taka zakochana to pewno opowiesz nam o Aleksandrze. Śmiało. Chętnie rzygnę tęczą.

<Darkness?>
- Kelly, to świetnie uczucie - powiedziała Dark. - Też kiedyś go doświadczysz.
Przeleciałam wzrokiem po Lamach, ale spojrzenie skończyło się na Axel'u. Przygryzłam wargę. Kuzynka chyba to zauważyła i zachichotała lekko.
- To o to chodzi - dziewczyna uśmiechnęła się szyderczo.
- Co? O co chodzi? - spytał Axel.
- Dowiesz się w swoim czasie...
- Nie ważne - mruknęłam. - Dark, skoro jesteś taka zakochana to pewno opowiesz nam o Aleksandrze. Śmiało. Chętnie rzygnę tęczą.
<Darkness?>
sobota, 12 lipca 2014
Od Darkness Cd Lamy
-Mrrrr...Czemu? - zamruczałam. - Alexander jest słodki.
Kelly zrobiła wielkie oczy, jakby nie wierzyła, że to powiedziałam.
-Dark - wykrztusiła. - Dobrze się czujesz.
-Oczywiście - posłałam jej lekki uśmiech. - Czuję się wspaniale.
-Kim ty jesteś i co zrobiłaś Darkness? - zapytała.
-Daj jej spokój - powiedział Axel po czym zaśpiewał - ,,Miłość rośnie w okół nas...''
Spojrzałam na niego, ale go nie pacnęłam w ramie czego Lamy oczekiwały.
-Darkness... czy ty się zakochałaś? - zapytała wciąż przerażona Kelly.
-Hymmm... chyba tak - odparłam.
Kelly?
Kelly zrobiła wielkie oczy, jakby nie wierzyła, że to powiedziałam.
-Dark - wykrztusiła. - Dobrze się czujesz.
-Oczywiście - posłałam jej lekki uśmiech. - Czuję się wspaniale.
-Kim ty jesteś i co zrobiłaś Darkness? - zapytała.
-Daj jej spokój - powiedział Axel po czym zaśpiewał - ,,Miłość rośnie w okół nas...''
Spojrzałam na niego, ale go nie pacnęłam w ramie czego Lamy oczekiwały.
-Darkness... czy ty się zakochałaś? - zapytała wciąż przerażona Kelly.
-Hymmm... chyba tak - odparłam.
Kelly?
Od Kelly Cd ,,Lamy"
- To chyba też zostanie ze mną do końca życia - mruknął Axel.
Zaśmiałam się.
- A ty co Kelly? Śmiejesz się ze swojego faceta? - spytała Dark.
Pstryknęłam ją w ramię.
- Auć - burknęła. - Przestań.
- Ty zaczęłaś - powiedziałam. - I Axel nie jest moim chłopakiem.
- Czyżby? - kuzynka uniosła brew.
Przewróciłam oczami.
- Dobrze, że nie ma tu takiej jednej z osób - odezwał się Brian. - Już by zaczęłaś śpiewać ,,Miłość rośnie wokół nas"
Rachel spojrzała na niego i uśmiechnęła się.
- Miłość rośnie wokół nas!! - zaśpiewał ten kawałek Troy. - Hm... Zaśpiewam resztę.
- Nie - powiedział pośpiesznie Cameron. - Wystarczy nam. Naprawdę.
Chłopak spojrzał na niego z ukosa po czym wrócił do swojego jedzenia.
- Teraz będziemy gadać o miłości? - spytałam. - Błagam was! Wymyślcie coś oryginalnego.
<Lamy?>
Zaśmiałam się.
- A ty co Kelly? Śmiejesz się ze swojego faceta? - spytała Dark.
Pstryknęłam ją w ramię.
- Auć - burknęła. - Przestań.
- Ty zaczęłaś - powiedziałam. - I Axel nie jest moim chłopakiem.
- Czyżby? - kuzynka uniosła brew.
Przewróciłam oczami.
- Dobrze, że nie ma tu takiej jednej z osób - odezwał się Brian. - Już by zaczęłaś śpiewać ,,Miłość rośnie wokół nas"
Rachel spojrzała na niego i uśmiechnęła się.
- Miłość rośnie wokół nas!! - zaśpiewał ten kawałek Troy. - Hm... Zaśpiewam resztę.
- Nie - powiedział pośpiesznie Cameron. - Wystarczy nam. Naprawdę.
Chłopak spojrzał na niego z ukosa po czym wrócił do swojego jedzenia.
- Teraz będziemy gadać o miłości? - spytałam. - Błagam was! Wymyślcie coś oryginalnego.
<Lamy?>
Od Alice Cd Cameron
Patrzyłam uważnie na kobietę.
- Ona jest mugolem ? - spytałam cicho Camerona
- Nie, to półbogini - odpowiedział
Prysnęłam śmiechem, zakryłam usta.
- Co Cię tak śmieszy ? - chłopak zerkał na matkę
- ''To nie moja dziewczyna'' - imitowałam jego głos
- Takie to śmieszne ?
- Tak, ta kobieta.. - nie dokończyłam
- Moja matka - wtrącił mi się w zdanie
- Twoja mama nawet nie pytała czy jesteśmy parą - poprawiłam
Nagle podbiegł do mnie czekoladowej sierści pies.
Zaczęłam się cofać.
- Co ty robisz ? - roześmiał się
- Zabierz go, proszę - przybliżyłam się do chłopaka
- Aport !! - Cameron rzucił psu piłkę
- Chodź my na miasto - zaproponowałam
Cameron???
- Ona jest mugolem ? - spytałam cicho Camerona
- Nie, to półbogini - odpowiedział
Prysnęłam śmiechem, zakryłam usta.
- Co Cię tak śmieszy ? - chłopak zerkał na matkę
- ''To nie moja dziewczyna'' - imitowałam jego głos
- Takie to śmieszne ?
- Tak, ta kobieta.. - nie dokończyłam
- Moja matka - wtrącił mi się w zdanie
- Twoja mama nawet nie pytała czy jesteśmy parą - poprawiłam
Nagle podbiegł do mnie czekoladowej sierści pies.
Zaczęłam się cofać.
- Co ty robisz ? - roześmiał się
- Zabierz go, proszę - przybliżyłam się do chłopaka
- Aport !! - Cameron rzucił psu piłkę
- Chodź my na miasto - zaproponowałam
Cameron???
Od Darkness Cd Alex
Poczułam się trochę nieswojo, zwłaszcza kiedy przypadkiem dłonią napotkałam rękę chłopaka. Gdyby nie to, że jestem z cienia to bym się zarumieniła, teraz moje poliki nabrały szarego odcienia. Serce mi przyśpieszyło i odsunęłam się od lunety gdy zaczęło się robić trochę za gorąco.
-Coś nie tak, Dark? - zapytał. - Czy to em... rumieńce?
-Eee... c-co? - wyjąkałam.
Prawie się potknęłam cofając, ale chłopak złapał mnie w tali zanim spotkałam się z podłogą. Podniosłam wzrok i nasze spojrzenia się spotkały. Serce mi biło tak jakby miało zaraz wyskoczyć mi w piersi. On chyba też czuł się nieswojo. Zbliżył swoją twarz do mojej. Zarzuciłam mu ręce na szyję. I poczułam jego wargi na moich ustach...
Alex? Wystarczająco ciekawe?
Od Alex'a Cd Darkness
- Wow, dzięki. - odparłem oglądając rękę.
- Niema za co.
- Teraz może wybierzmy inny sposób spędzania czasu. Może udalibyśmy się do obserwatorium?
- No dobra.
Weszliśmy do akademii, a potem po schodach do obserwatorium. Było jeszcze w miarę jasno więc usiedliśmy pod jedną z półek. Sięgnąłem po książkę o astronomii. Otworzyłem na tematyce gwiazd. Zagłębiłem się w lekturze podczas, gdy Darkness czytała coś innego. Kiedy skończyłem czytać nastała ciemność na zewnątrz. Podniosłem się i podszedłem do lunety. Nastawiłem na odpowiednie miejsce.
- Dark, podejdź. Pokażę ci kilka gwiazd.
- Ok.
Podeszła do mnie i stanęła obok. Ja pokolei opowiadałem o gwiazda jakie napotykała luneta. Doszedłem tak do gwiazdozbioru miłości...
< Dark? Niech coś ciekawego się zadzieje ^^ >
- Niema za co.
- Teraz może wybierzmy inny sposób spędzania czasu. Może udalibyśmy się do obserwatorium?
- No dobra.
Weszliśmy do akademii, a potem po schodach do obserwatorium. Było jeszcze w miarę jasno więc usiedliśmy pod jedną z półek. Sięgnąłem po książkę o astronomii. Otworzyłem na tematyce gwiazd. Zagłębiłem się w lekturze podczas, gdy Darkness czytała coś innego. Kiedy skończyłem czytać nastała ciemność na zewnątrz. Podniosłem się i podszedłem do lunety. Nastawiłem na odpowiednie miejsce.
- Dark, podejdź. Pokażę ci kilka gwiazd.
- Ok.
Podeszła do mnie i stanęła obok. Ja pokolei opowiadałem o gwiazda jakie napotykała luneta. Doszedłem tak do gwiazdozbioru miłości...
< Dark? Niech coś ciekawego się zadzieje ^^ >
Od Darkness Cd ,,Lamy''
-Zadbam o to - powiedziałam pomagając mu podejść bliżej ,,Lam''.
-Dzięki za słowa wsparcia - mruknął i usiadł.
-Gdyby nie brudno krwista, byś tak nie jęczał - posłałam mu lekki uśmiech, a potem mordercze spojrzenie w stronę Rachel, która schowała się za swoją żałosną grzywką.
Brian Prychnął.
-Zmieńmy temat - powiedziała Kelly. - Dark... słyszałam, że kręcisz z Alexandrem - poruszyła znacząco brwiami i dostała w twarz dwiema kulkami groszku z mojego talerza.
-Ej! To ty flirtujesz z ,,Hadesami'' - burknęła moja kuzynka.
-Heh.. to brzmi jak sedesami - zaśmiał się cicho Axel.
-Eh... Nic dziwnego, że jesteś Pyskacz - mruknęłam.
Axel? Lamy?
-Dzięki za słowa wsparcia - mruknął i usiadł.
-Gdyby nie brudno krwista, byś tak nie jęczał - posłałam mu lekki uśmiech, a potem mordercze spojrzenie w stronę Rachel, która schowała się za swoją żałosną grzywką.
Brian Prychnął.
-Zmieńmy temat - powiedziała Kelly. - Dark... słyszałam, że kręcisz z Alexandrem - poruszyła znacząco brwiami i dostała w twarz dwiema kulkami groszku z mojego talerza.
-Ej! To ty flirtujesz z ,,Hadesami'' - burknęła moja kuzynka.
-Heh.. to brzmi jak sedesami - zaśmiał się cicho Axel.
-Eh... Nic dziwnego, że jesteś Pyskacz - mruknęłam.
Axel? Lamy?
Od Camerona Cd Alice
-Emm... spoko. Na weekend możemy jechać do New Yorku, bo tam mieszka moja mama - powiedziałem.
-Ou... fajnie - powiedziała.
-Dawno jej nie widziałem i będziemy mieć darmowy nocleg.
-Ou... fajnie - powiedziała.
-Dawno jej nie widziałem i będziemy mieć darmowy nocleg.
~Piątek wieczorem~
-Gotowa? - zapytałem wchodząc do jej pokoju.
-Emm... tak - powiedziała zakładając plecak.
Wyciągnąłem szkatułkę, która dostałem od babci Neftydy i szepnąłem do niej Nowy York. Obrazy wokół mnie i Alice zaczęły wirować, a potem byliśmy już przed małą egipską rezydencją. Staliśmy na trawniku, który został starannie przystrzyżony. W pewnej chwili podbiegł do nas Pies wyglądający jak szakal z beżową sierścią.
-Hej Cleo - powitałem psinkę do której dołączył czekoladowy pies tej samej rasy - Witaj Razzy.
Zacząłem głaskać mojego ukochanego Razzy'ego.
-Twoje psy? - zapytała.
-Em... nie... Cleo jest mamy, Razzy jest mój i gdzieś się szlaja brat bliźniak Razzy'ego. Pies Troy'a... zaraz... nazywa się Smile.
Chwilę potem zauważyłem moją mamę kroczącą z ogrodu w naszą stronę jak zwykle dumnie się poruszała.
-Cameron - powitała mnie. - Kim jest... ona? - mruknęła.
-To Alice... będziemy to przez weekend - powiedziałem. - Nie jest moją dziewczyną - dodałem pośpiesznie.
Mama Prychnęła.
-To dobrze - zawróciła do ogrodu, gdzie pewnie wrzeszczała na ogrodnika, że krzywo przyciął róże.
Alice? Co teraz?
piątek, 11 lipca 2014
Od Alice Cd Cameron
Siedziałam w ogrodzie, pogoda idealna na czytanie.
Musiałam dokończyć czytać łacińską lekturę na zajęcia.
- Przeziębisz się - usłyszałam czyjś głos
Wyjęłam nas z książki i rozejrzałam się w około.
- Przysięgam słyszałam jak ktoś do mnie mówił - mówiłam do siebie
Znowu zaczęłam czytać. Nagle ktoś wyrwał mi książkę.
- Jak możesz to czytać ? - powiedział chłopak kartkując książkę
- Normalnie, to piękna powieść - zabrałam mu książkę
- Ta tylko tytuł tej książki w tłumaczeniu to ''Krwawe Dzieci''
- Ech.. mugole są okropni ale to jednak piękne - schowałam książkę
- Tak masz racje, matka zabija swoją córkę a chłopca pali w piecu. Ciała ćwiartuje a krew przelewa do słoików, prosi bogów o dar przywracanie życia i tworzy dwa potwory które trzyma w piwnicy ? - uniósł brew
- Czyli czytałeś tę książkę ? - spytam
- Z grubsza - powiedział
- Jak Ci na imię ? - patrzyłam na niego
- Jestem Cameron, a ty ?
- Alice, może zwiedziłbyś ze mną ten okropny świat mugoli ? Na przykład New York ?
Cameron?
Musiałam dokończyć czytać łacińską lekturę na zajęcia.
- Przeziębisz się - usłyszałam czyjś głos
Wyjęłam nas z książki i rozejrzałam się w około.
- Przysięgam słyszałam jak ktoś do mnie mówił - mówiłam do siebie
Znowu zaczęłam czytać. Nagle ktoś wyrwał mi książkę.
- Jak możesz to czytać ? - powiedział chłopak kartkując książkę
- Normalnie, to piękna powieść - zabrałam mu książkę
- Ta tylko tytuł tej książki w tłumaczeniu to ''Krwawe Dzieci''
- Ech.. mugole są okropni ale to jednak piękne - schowałam książkę
- Tak masz racje, matka zabija swoją córkę a chłopca pali w piecu. Ciała ćwiartuje a krew przelewa do słoików, prosi bogów o dar przywracanie życia i tworzy dwa potwory które trzyma w piwnicy ? - uniósł brew
- Czyli czytałeś tę książkę ? - spytam
- Z grubsza - powiedział
- Jak Ci na imię ? - patrzyłam na niego
- Jestem Cameron, a ty ?
- Alice, może zwiedziłbyś ze mną ten okropny świat mugoli ? Na przykład New York ?
Cameron?
Od Axel'a Cd drużyna Lamy
- Wolę nie wiedzieć jak bawiłaś się w dzieciństwie - mruknąłem.
- Byłam raczej nieznośna - Kelly wyszczerzyła ząbki w uśmiechu.
- Biłaś się z innymi bogami? - Spytałem dla żartu. Dziewczyna skinęła głową. - Nie no. Bez jaj.
- No co?- zdziwiła się. - Nigdy tego nie robiłeś?
- Nie miałem okazji - mruknąłem. Po półgodzinie byliśmy pod salą. Ze zdziwieniem zobaczyliśmy Darkness.
- Co tutaj robisz? - zdziwiła się Kelly, mało co mnie nie puszczając. Złapała mnie w ostatniej chwili.
- Jeszcze skrzywdzisz naszego ciapowatego omegę. - zaśmiała się Darkness, chwytając mnie za ramię. - Co robicie tu tak wcześnie?
- Musiałam z kimś pogadać. - odpowiedziała dziewczyna.
- Spoko. Idziecie.
- Gdzie? - spytałem, próbując znowu złapać równowagę.
- Na śniadanie - odpowiedziała Córka Loki'ego, przenosząc nas do jadalni. Tam wpadłem na stół, wbijając sobie jego róg w brzuch.
- Nie przeżyję do końca tygodnia - wysapałem, wstając powoli. Kawałek dalej siedziała cała nasza drużyna Lamy.
<Drużyno?>
- Byłam raczej nieznośna - Kelly wyszczerzyła ząbki w uśmiechu.
- Biłaś się z innymi bogami? - Spytałem dla żartu. Dziewczyna skinęła głową. - Nie no. Bez jaj.
- No co?- zdziwiła się. - Nigdy tego nie robiłeś?
- Nie miałem okazji - mruknąłem. Po półgodzinie byliśmy pod salą. Ze zdziwieniem zobaczyliśmy Darkness.
- Co tutaj robisz? - zdziwiła się Kelly, mało co mnie nie puszczając. Złapała mnie w ostatniej chwili.
- Jeszcze skrzywdzisz naszego ciapowatego omegę. - zaśmiała się Darkness, chwytając mnie za ramię. - Co robicie tu tak wcześnie?
- Musiałam z kimś pogadać. - odpowiedziała dziewczyna.
- Spoko. Idziecie.
- Gdzie? - spytałem, próbując znowu złapać równowagę.
- Na śniadanie - odpowiedziała Córka Loki'ego, przenosząc nas do jadalni. Tam wpadłem na stół, wbijając sobie jego róg w brzuch.
- Nie przeżyję do końca tygodnia - wysapałem, wstając powoli. Kawałek dalej siedziała cała nasza drużyna Lamy.
<Drużyno?>
czwartek, 10 lipca 2014
Od Liliane Cd Alexandra
- W ogóle to ja nie jestem prawie w ogóle mile widziana na imprezach, ponieważ bardzo mało osób mnie lubi. Ale mogłybyśmy wtopić się w tłum, jednak to nie takie łatwe w tej akademii. - powiedziałam.
- Ojej, nie wiedziałam. Ale ja jestem tu nowa więc mnie na razie chyba też nie...
- Ale przecież niedługo moje urodziny, więc na pewno cię zaproszę.
- Naprawdę? Fajnie by było.
- No, tylko nie wiem czy ktoś oprócz ciebie zechce przyjść.
- Nie martw się o to, jeśli zaplanujemy coś naprawdę fajnego... - zaczęła Alexandra
- Tak wiem. - odpowiedziałam - zauważyłyśmy że zaczęło się już ściemniać, wiec szybko się pożegnałyśmy i poszłyśmy do swoich pokoi. Gdy byłam już u siebie, myślałam o super zabawie na której było bardzo dużo osób, które na pewno nie zechcą przyjść... Nagle ktoś zapukał do drzwi. Proszę! Powiedziałam, i zobaczyłam Alexandre.
- Cześć! - powiedziała. - może zaplanowałybyśmy dzisiaj co konkretnie mogłoby być na zabawie?
- Oczywiście, i tak nie jestem zmęczona.
<Alexandro?>
- Ojej, nie wiedziałam. Ale ja jestem tu nowa więc mnie na razie chyba też nie...
- Ale przecież niedługo moje urodziny, więc na pewno cię zaproszę.
- Naprawdę? Fajnie by było.
- No, tylko nie wiem czy ktoś oprócz ciebie zechce przyjść.
- Nie martw się o to, jeśli zaplanujemy coś naprawdę fajnego... - zaczęła Alexandra
- Tak wiem. - odpowiedziałam - zauważyłyśmy że zaczęło się już ściemniać, wiec szybko się pożegnałyśmy i poszłyśmy do swoich pokoi. Gdy byłam już u siebie, myślałam o super zabawie na której było bardzo dużo osób, które na pewno nie zechcą przyjść... Nagle ktoś zapukał do drzwi. Proszę! Powiedziałam, i zobaczyłam Alexandre.
- Cześć! - powiedziała. - może zaplanowałybyśmy dzisiaj co konkretnie mogłoby być na zabawie?
- Oczywiście, i tak nie jestem zmęczona.
<Alexandro?>
środa, 9 lipca 2014
Od Darkness Cd Alex
Gwizdnęłam na konia, a ten rozpłynął się we mgle (wrócił do swojego boksu).
-Albo... - zamyśliłam się. - Daj mi rękę, to złamaną.
-Eeem... co zamierzasz zrobić? - zapytał.
-Chcę coś spróbować - dotknęłam jego ręki, która zmieniła się w cień, chłopak się skrzywił i po chwili złamana ręka wróciła do normalnej formy. - Udało mi się, złożyłam ci rękę... i to bez bólu i kilku tygodniowego noszenia gipsu - uśmiechnęłam się.
Alex? Proszę, złożyłam ci rączkę xD
-Albo... - zamyśliłam się. - Daj mi rękę, to złamaną.
-Eeem... co zamierzasz zrobić? - zapytał.
-Chcę coś spróbować - dotknęłam jego ręki, która zmieniła się w cień, chłopak się skrzywił i po chwili złamana ręka wróciła do normalnej formy. - Udało mi się, złożyłam ci rękę... i to bez bólu i kilku tygodniowego noszenia gipsu - uśmiechnęłam się.
Alex? Proszę, złożyłam ci rączkę xD
Od Alex'a Cd Darkness
Zbagatelizowałem słowa Dark i trzymałem się jej bardzo lekko. Przez chwilę jazdy było fajnie, lecz potem koń jakoś, tak szarpnął. Zanim się obejrzałem leżałem już na ziemi. Dark zawróciła po mnie.
- Mówiłam, że masz się mocno trzymać? - powiedziała schodząc z konia - Nic ci nie jest?
- Nie, nic. - spróbowałem się podnieść - Au!!
Strasznie zabolała mnie prawa ręka. Odruchowo lewą reką, chwyciłem tą drugą.
- A jednak coś sobie zrobiłeś.
- Ta... Chyba złamałem rękę.
- Zaprowadzę cię do szkolnego lekarza. - pomogła mi wstać.
< Darkness? >
- Mówiłam, że masz się mocno trzymać? - powiedziała schodząc z konia - Nic ci nie jest?
- Nie, nic. - spróbowałem się podnieść - Au!!
Strasznie zabolała mnie prawa ręka. Odruchowo lewą reką, chwyciłem tą drugą.
- A jednak coś sobie zrobiłeś.
- Ta... Chyba złamałem rękę.
- Zaprowadzę cię do szkolnego lekarza. - pomogła mi wstać.
< Darkness? >
Od Kelly Cd Axel
- Ale co? Z twoją nogę niewiele zrobimy - powiedziałam.
- No dzięki - mruknął Axel.
Wzruszyłam ramionami.
- Mam dziwne przeczucie, że pojawiłam się o niewłaściwej porze - zmieniłam temat/
Chłopak zmarszczył brwi i przechylił głowę.
- Co masz na myśli? - spytał.
- Dlaczego oni się kłócili? A może właściwszym pytaniem byłoby, dlaczego Thor nigdy nie powiedział mi o Chrisie?
- Ja tam nie wiem, ale widziałaś co zrobił ze swoim długopisem?
- Trudno było nie zauważyć - mruknęłam. - Poza tym to normalne - machnęłam ręką.
Ax rozdziawił usta.
- Normalne? Niektórzy są zbyt słabi wy złamać ołówek, a on łamie długopisy.
Wzruszyłam ramionami.
- Wiesz, my Asgardczycy jesteśmy silniejsi niż inni. I pochodzimy też od wikingów.
Axel parsknął śmiechem. Posłałam mu mordercze spojrzenie.
- Na serio? - wydusił po chwili.
- Tak. I jeśli jeszcze raz mnie wyśmiejesz to cię wybebeszę. Albo zostawię na pożarcie. To też jest fajna zabawa.
<Ax?>
- No dzięki - mruknął Axel.
Wzruszyłam ramionami.
- Mam dziwne przeczucie, że pojawiłam się o niewłaściwej porze - zmieniłam temat/
Chłopak zmarszczył brwi i przechylił głowę.
- Co masz na myśli? - spytał.
- Dlaczego oni się kłócili? A może właściwszym pytaniem byłoby, dlaczego Thor nigdy nie powiedział mi o Chrisie?
- Ja tam nie wiem, ale widziałaś co zrobił ze swoim długopisem?
- Trudno było nie zauważyć - mruknęłam. - Poza tym to normalne - machnęłam ręką.
Ax rozdziawił usta.
- Normalne? Niektórzy są zbyt słabi wy złamać ołówek, a on łamie długopisy.
Wzruszyłam ramionami.
- Wiesz, my Asgardczycy jesteśmy silniejsi niż inni. I pochodzimy też od wikingów.
Axel parsknął śmiechem. Posłałam mu mordercze spojrzenie.
- Na serio? - wydusił po chwili.
- Tak. I jeśli jeszcze raz mnie wyśmiejesz to cię wybebeszę. Albo zostawię na pożarcie. To też jest fajna zabawa.
<Ax?>
Od Axel'a Cd Kelly
Chris patrzył na mnie wyczekująco. Po raz pierwszy od... zawsze zabrakło mi języka w gębie.
- Czyli wlokłem się przez pół Akademii, by dowiedzieć się, że to wszystko jest "nie ważne". - zrobiłem cudzysłów dłońmi. - Nie wyglądało na takie. Złamałeś długopis! - schyliłem się po jego szczątki, leżące na podłodze. Bez dalszych słów, ruszyłem do drzwi.
- Axel... - zaczęła Kelly, podchodząc do mnie, by mi pomóc.
- Dam sobie radę - mruknąłem, próbując przyśpieszyć kroku.
- Idę z tobą idioto - odpowiedziała, wkładając mi rękę pod ramię.
- A. To miło. Może nawet nie jesteś taką Królową Lodu - stwierdziłem, wychodząc na korytarz. - Lekcje zaczynają się za półtorej godziny. Pierwszą o ile sie nie mylę, mamy astronomię. Chcesz coś porobić do tego czasu?
<Kelly?>
- Czyli wlokłem się przez pół Akademii, by dowiedzieć się, że to wszystko jest "nie ważne". - zrobiłem cudzysłów dłońmi. - Nie wyglądało na takie. Złamałeś długopis! - schyliłem się po jego szczątki, leżące na podłodze. Bez dalszych słów, ruszyłem do drzwi.
- Axel... - zaczęła Kelly, podchodząc do mnie, by mi pomóc.
- Dam sobie radę - mruknąłem, próbując przyśpieszyć kroku.
- Idę z tobą idioto - odpowiedziała, wkładając mi rękę pod ramię.
- A. To miło. Może nawet nie jesteś taką Królową Lodu - stwierdziłem, wychodząc na korytarz. - Lekcje zaczynają się za półtorej godziny. Pierwszą o ile sie nie mylę, mamy astronomię. Chcesz coś porobić do tego czasu?
<Kelly?>
wtorek, 8 lipca 2014
Od Kelly Cd Axel
Zamknęłam cicho drzwi do pokoju Axel'a po czym przeszłam kilka metrów i byłam w swoim pokoju. Drzwi zamknęły się z hukiem przez to, że miałam otwarte okno, a na polu był straszny wiatr. Poszłam pod prysznic, przebrałam się w piżamę i położyłam. Szybko zapadłam w sen.
***
Obudziłam się rano. Szybko doprowadziłam się do ładu, przebrałam w to co zwykle i wyszłam z pokoju. Poszłam do pokoju Ax'a. Zapukałam.
- Proszę! - krzyknął chłopak.
Weszłam.
- Axel, to pójdziesz ze mną do szpitala? - spytałam.
- Tak, tylko pomóż mi się doczłapać.
Kiwnęłam głową. Pomogłam chłopakowi wstać i wszyliśmy z jego pokoju. Całą drogę przeszliśmy w ciszy, aż w końcu dotarliśmy do skrzydła szpitalnego. Usłyszałam z niego jakieś głosy. Uchyliłam lekko drzwi.
- Dlaczego jej to powiedziałeś?! - krzyknął Thor.
- Sama się domyśliła - odparł Chris. - Ja nic jej nie powiedziałem.
- Kelly jest mądrą dziewczyną - potaknął mój ojciec. - Ale to nie zmienia faktu, że nie powinna wiedzieć.
- Dlaczego? - spytałam wchodząc głębiej z Axel'em. - Dlaczego nie powinnam wiedzieć?
Bóg piorunów zacisnął pięści.
- Nie teraz Kelly.
- Chris powiedział bym dzisiaj przyszła - powiedziałam cicho.
Thor uniósł brew.
- To pogadajcie sobie - mruknął i wymaszerował z pokoju.
Spojrzałam na niego, a potem na wuja.
- Co to miało być? - spytałam.
- Nic takiego - odparł Chris i tak wygiął długopis, że go złamał.
- Na pewno? - wskazałam na jego dłonie.
Doktor wytarł je o fartuch.
- Tak. Na pewno - wyprostował dumnie. - Co was tutaj sprowadza?
- Przecież prosiłeś bym przyszła. Poza tym...
Uciszył mnie gestem dłoni.
- Jak twoja noga Axel? Wiem, że na pewno nic się nie polepszyło, ale... Nie ważne.
<Axel?>
***
Obudziłam się rano. Szybko doprowadziłam się do ładu, przebrałam w to co zwykle i wyszłam z pokoju. Poszłam do pokoju Ax'a. Zapukałam.
- Proszę! - krzyknął chłopak.
Weszłam.
- Axel, to pójdziesz ze mną do szpitala? - spytałam.
- Tak, tylko pomóż mi się doczłapać.
Kiwnęłam głową. Pomogłam chłopakowi wstać i wszyliśmy z jego pokoju. Całą drogę przeszliśmy w ciszy, aż w końcu dotarliśmy do skrzydła szpitalnego. Usłyszałam z niego jakieś głosy. Uchyliłam lekko drzwi.
- Dlaczego jej to powiedziałeś?! - krzyknął Thor.
- Sama się domyśliła - odparł Chris. - Ja nic jej nie powiedziałem.
- Kelly jest mądrą dziewczyną - potaknął mój ojciec. - Ale to nie zmienia faktu, że nie powinna wiedzieć.
- Dlaczego? - spytałam wchodząc głębiej z Axel'em. - Dlaczego nie powinnam wiedzieć?
Bóg piorunów zacisnął pięści.
- Nie teraz Kelly.
- Chris powiedział bym dzisiaj przyszła - powiedziałam cicho.
Thor uniósł brew.
- To pogadajcie sobie - mruknął i wymaszerował z pokoju.
Spojrzałam na niego, a potem na wuja.
- Co to miało być? - spytałam.
- Nic takiego - odparł Chris i tak wygiął długopis, że go złamał.
- Na pewno? - wskazałam na jego dłonie.
Doktor wytarł je o fartuch.
- Tak. Na pewno - wyprostował dumnie. - Co was tutaj sprowadza?
- Przecież prosiłeś bym przyszła. Poza tym...
Uciszył mnie gestem dłoni.
- Jak twoja noga Axel? Wiem, że na pewno nic się nie polepszyło, ale... Nie ważne.
<Axel?>
Od Axel'a Cd Kelly
- Miałem przyjść za tydzień - zauważyłem. - Ale skoro chcesz wziąć ze sobą kalekę... - obrzuciła mnie spojrzeniem mówiącym: "Jesteś idiotą".
- Jak nie chcesz to nie musisz. Łaski brak - powiedziała, kierując się do drzwi.
- Tylko będziesz mi musiała pomóc się doczłapać - obdarzyłem ją promiennym uśmiechem.
- Jak ty będziesz chodził na lekcje?
- Darkness powiedziała, że będzie mnie przenosić za pomocą cienia - wzruszyłem ramionami. Kelly mało co się nie zakrztusiła.
- Mówimy o tej samej Dark? Tak?
- Tak. Potem nazwała mnie ciapowatym Omegą i powiedziała, że jeśli nazwę ją szoferem, to zostawi mnie na pożarcie wilkom.
- Już się bałam, że coś jej się stało - odetchnęła dziewczyna z ulgą. Siedzieliśmy jeszcze przez chwilę, gadając o niczym.
- Będę już musiała iść. Do jutra - pomachała mi i wyszła. Opadłem zmęczony na poduszki. Po chwili zapadłem w płytki sen.
<Kelly? Co robiłaś po wyjściu ode mnie?>
- Jak nie chcesz to nie musisz. Łaski brak - powiedziała, kierując się do drzwi.
- Tylko będziesz mi musiała pomóc się doczłapać - obdarzyłem ją promiennym uśmiechem.
- Jak ty będziesz chodził na lekcje?
- Darkness powiedziała, że będzie mnie przenosić za pomocą cienia - wzruszyłem ramionami. Kelly mało co się nie zakrztusiła.
- Mówimy o tej samej Dark? Tak?
- Tak. Potem nazwała mnie ciapowatym Omegą i powiedziała, że jeśli nazwę ją szoferem, to zostawi mnie na pożarcie wilkom.
- Już się bałam, że coś jej się stało - odetchnęła dziewczyna z ulgą. Siedzieliśmy jeszcze przez chwilę, gadając o niczym.
- Będę już musiała iść. Do jutra - pomachała mi i wyszła. Opadłem zmęczony na poduszki. Po chwili zapadłem w płytki sen.
<Kelly? Co robiłaś po wyjściu ode mnie?>
Od Darkness Cd Alex
-Szkoda - powiedziałam. - Masz ciekawe zdolności - przyznałam. - Ja mam przemianę w dym i czkawkę, która jest denerwująca.
-Czkawka? - zdziwił się.
-Kiedy kichnę, dostanę czkawki staję się niewidzialna... no jak ktoś mnie zaskoczy tak nagle to też... nie kontroluję tego. Mój koń umie rozmawiać mentalnie.
-Zaraz... koń? Okey...
-Też został stworzony przez Loki'ego, ale nie z mroku. Zapewne słyszałeś o Sleipnirze - uśmiechnęłam się.
-Ośmionożny koń - powiedział.
-Prześciga nawet konie z Grand Prix. Dorównują mu tylko inne sleipniry, albo ja. Chciałbyś go zobaczyć? - zapytałam, ale zanim zdążył coś powiedzieć wstałam i ruszyłam w stronę stajni.
-Mówiłaś, że umiesz się zmieniać w dym... czyli? - zapytał gdy byliśmy w połowie drogi.
-Staję się dymem, przechodzę pod drzwiami, wciskam się w szpary od kluczy... i inne...- odpowiedziałam.
-Eee.... a jak w tedy wyglądasz? W dymnej formie?
-O tak - powiedziałam i zmieniłam się w dym...
Sunęłam obok niego, a potem wróciłam do swojej ludzkiej formy.
-Mogę już przenosić ze sobą inne osoby i potrafię się rozpędzić do prędkości sleipnira w tej formie.
-Jesteś zielonym dymem... - powiedział.
-Em... tak... mój ojciec też tak robi, ale on nie umie zmieniać barw swojej dymnej postaci. Ja mogę i dodatkowo umiem się zmienić w bardzo gęstą mgłę.
Znaleźliśmy się przed stajnią.
-Ciekawe - przyznał.
-Jak jeszcze trochę nabiorę wprawy będę mogła stać się chmurą, a potem zmieniać kształty.
Otworzyłam boks mojego konia.
-Wow... jest... wielki - powiedział.
-Tssaaa.... wsiadaj - powiedziałam.
-On mnie zrzuci - cofnął się o krok.
-Jeśli ja z tobą usiądę nic ci nie będzie - powiedziałam i założyłam mu uzdę. - Pomóc ci?
-Co? - zapytał jakby wybity z zamyśleń.
Dotknęłam jego dłoni i zmieniliśmy się w dym. Gdy wróciliśmy do swoich form siedzieliśmy już na mym koniu. Wyprowadziłam konia ze stajni.
-Trzymaj się mnie mocno - powiedziałam i pozwoliłam Sleipnirowi pędzić najszybciej jak potrafi.
Alex? Trzymaj się mnie mocno, bo spadniesz.
-Czkawka? - zdziwił się.
-Kiedy kichnę, dostanę czkawki staję się niewidzialna... no jak ktoś mnie zaskoczy tak nagle to też... nie kontroluję tego. Mój koń umie rozmawiać mentalnie.
-Zaraz... koń? Okey...
-Też został stworzony przez Loki'ego, ale nie z mroku. Zapewne słyszałeś o Sleipnirze - uśmiechnęłam się.
-Ośmionożny koń - powiedział.
-Prześciga nawet konie z Grand Prix. Dorównują mu tylko inne sleipniry, albo ja. Chciałbyś go zobaczyć? - zapytałam, ale zanim zdążył coś powiedzieć wstałam i ruszyłam w stronę stajni.
-Mówiłaś, że umiesz się zmieniać w dym... czyli? - zapytał gdy byliśmy w połowie drogi.
-Staję się dymem, przechodzę pod drzwiami, wciskam się w szpary od kluczy... i inne...- odpowiedziałam.
-Eee.... a jak w tedy wyglądasz? W dymnej formie?
-O tak - powiedziałam i zmieniłam się w dym...

-Mogę już przenosić ze sobą inne osoby i potrafię się rozpędzić do prędkości sleipnira w tej formie.
-Jesteś zielonym dymem... - powiedział.
-Em... tak... mój ojciec też tak robi, ale on nie umie zmieniać barw swojej dymnej postaci. Ja mogę i dodatkowo umiem się zmienić w bardzo gęstą mgłę.
Znaleźliśmy się przed stajnią.
-Ciekawe - przyznał.
-Jak jeszcze trochę nabiorę wprawy będę mogła stać się chmurą, a potem zmieniać kształty.
Otworzyłam boks mojego konia.
-Wow... jest... wielki - powiedział.
-Tssaaa.... wsiadaj - powiedziałam.
-On mnie zrzuci - cofnął się o krok.
-Jeśli ja z tobą usiądę nic ci nie będzie - powiedziałam i założyłam mu uzdę. - Pomóc ci?
-Co? - zapytał jakby wybity z zamyśleń.
Dotknęłam jego dłoni i zmieniliśmy się w dym. Gdy wróciliśmy do swoich form siedzieliśmy już na mym koniu. Wyprowadziłam konia ze stajni.
-Trzymaj się mnie mocno - powiedziałam i pozwoliłam Sleipnirowi pędzić najszybciej jak potrafi.
Alex? Trzymaj się mnie mocno, bo spadniesz.
Od Alex'a Cd Darkness
- Możemy po prostu pochodzić, po ogrodach.
- Dobra.
Ruszyliśmy na przód. Zaszliśmy do samego środka. Usiedliśmy na kamiennej ławce obok posągu anioła.
- No dobra, ty wiesz o mnie sporo. To teraz ty opowiedz mi coś o sobie. - zachęciła mnie.
- Okey. Wiesz, że jestem synem Morfeusza i Persefony.... Znasz moje zdolności... Heh, cóż. Powiem ci, że nie przepadam za słońcem. Wole ciemniejsze zakątki, dlatego ciągle noszę swoje okulary przeciwsłoneczne. - wskazałem na nie dłonią - To za sprawą genów. Matka w podziemiach, a Ojciec....
- Widziałeś się kiedyś z nimi?
- Przez kilka dni z Matką, która mnie tu zapisała, a tak to nie. Kontynuując: Dowiedziałem się, że jestem Bogiem w osiemnastkę. Po imprezie, w nocy... Wiesz, przez przypadek wszedłem do czyjegoś snu. No i tak się zaczęło. Generalnie nie za często korzystam ze swoich zdolności...
< Darkness? >
- Dobra.
Ruszyliśmy na przód. Zaszliśmy do samego środka. Usiedliśmy na kamiennej ławce obok posągu anioła.
- No dobra, ty wiesz o mnie sporo. To teraz ty opowiedz mi coś o sobie. - zachęciła mnie.
- Okey. Wiesz, że jestem synem Morfeusza i Persefony.... Znasz moje zdolności... Heh, cóż. Powiem ci, że nie przepadam za słońcem. Wole ciemniejsze zakątki, dlatego ciągle noszę swoje okulary przeciwsłoneczne. - wskazałem na nie dłonią - To za sprawą genów. Matka w podziemiach, a Ojciec....
- Widziałeś się kiedyś z nimi?
- Przez kilka dni z Matką, która mnie tu zapisała, a tak to nie. Kontynuując: Dowiedziałem się, że jestem Bogiem w osiemnastkę. Po imprezie, w nocy... Wiesz, przez przypadek wszedłem do czyjegoś snu. No i tak się zaczęło. Generalnie nie za często korzystam ze swoich zdolności...
< Darkness? >
Od Darkness Cd Alex
-To randka? - zaśmiałam się, a widząc jego zamieszaną minę dodałam. - Żartuję, tak chętnie gdzieś z tobą pójdę - uśmiechnęłam się.
-To super -powiedział.
-Tylko odniosę książkę - wstaliśmy i ruszyliśmy do Akademika.
-Ładny pokój - powiedział. - Taki mroczny i ciemny... trochę tu zimno
-Nie lubię zbytnio słońca, ani ciepła... no i pochodzę od Lodowych Olbrzymów.
-Eee.... jesteś ode mnie niższa - powiedział.
Prychnęłam.
-Olbrzymy cechują się wytrzymałością i zdolnościami magicznymi, to Wielkoludy są te wielkie. My mamy olbrzymią moc.
-Ou... Okey.
Wyszliśmy z mojego pokoju.
-Gdzie chcesz iść? - zapytałam gdy byliśmy już na zewnątrz.
Alex?
-To super -powiedział.
-Tylko odniosę książkę - wstaliśmy i ruszyliśmy do Akademika.
-Ładny pokój - powiedział. - Taki mroczny i ciemny... trochę tu zimno
-Nie lubię zbytnio słońca, ani ciepła... no i pochodzę od Lodowych Olbrzymów.
-Eee.... jesteś ode mnie niższa - powiedział.
Prychnęłam.
-Olbrzymy cechują się wytrzymałością i zdolnościami magicznymi, to Wielkoludy są te wielkie. My mamy olbrzymią moc.
-Ou... Okey.
Wyszliśmy z mojego pokoju.
-Gdzie chcesz iść? - zapytałam gdy byliśmy już na zewnątrz.
Alex?
Od Kelly Cd Axel
- Dobrze - odparłam. - Chyba.
Axel uniósł brew.
- O co ci chodzi, Kelly? - spytał.
Westchnęłam.
- Prawie nic mi nie powiedział. Potwierdził tylko, że jest moim wujkiem.
- I tylko tyle ci powiedział? - Ax chyba mi nie wierzył.
- No mówię. Był taki trochę dziwnie spięty. Powiedział, że mam przyjść jutro.
- Jutro to on może być już w Peru - mruknął chłopak.
Pozwoliłam sobie na lekki uśmiech.
- I powiedział też, że mogę przyjść z kimś - dodałam.
Axel przeszył mnie pustym wzrokiem.
- Może chciałbyś pójść ze mną? - zapytałam. - Przy okazji będziesz też na obserwacji.
<Axel?>
Axel uniósł brew.
- O co ci chodzi, Kelly? - spytał.
Westchnęłam.
- Prawie nic mi nie powiedział. Potwierdził tylko, że jest moim wujkiem.
- I tylko tyle ci powiedział? - Ax chyba mi nie wierzył.
- No mówię. Był taki trochę dziwnie spięty. Powiedział, że mam przyjść jutro.
- Jutro to on może być już w Peru - mruknął chłopak.
Pozwoliłam sobie na lekki uśmiech.
- I powiedział też, że mogę przyjść z kimś - dodałam.
Axel przeszył mnie pustym wzrokiem.
- Może chciałbyś pójść ze mną? - zapytałam. - Przy okazji będziesz też na obserwacji.
<Axel?>
Od Axel'a Cd Kelly
- A już myślałem, że jesteś miła - odetchnąłem z ulgą, kładąc się na łóżku. - Na razie nie zamierzam nigdzie iść. A jak już, to sam doczłapię.
- Jak tam chcesz - mruknęła i wyszła z pokoju. Leżałem w spokoju może z pięć minut, kiedy ktoś cicho zapukał do moich drzwi.
- Proszę! - krzyknąłem, opierając się o ramę łóżka. Do środka weszła Rachel z Brianem.
- Jak noga? - spytała cicho, podchodząc do mnie.
- Całkiem dobrze. Dzięki, że...
- Ja naprawdę nie chciałam - wyrwało się dziewczynie. Przepraszała mnie przez jakieś pięć minut, powtarzając ciągle, że nie chciała.
- Skończyłaś? - spytałem, kiedy w końcu zamilkła. Skinęła głową, spuszczając wzrok.
- Moim zdaniem mogła uderzyć trochę mocniej - rzucił lekkim tonem Brian.
- Gdybyś to był ty, pewnie byś to zrobił. Na szczęście to była Rachel. - dziewczyna już otwierała usta by coś powiedzieć - Nie gadaj tyle. Błagam - jęknąłem, osuwając się na poduszki. Posiedzieli jeszcze chwilę. Na końcu Brian musiał prawie wyciągać przepraszającą mnie dalej Rachel. Odetchnąłem, kiedy zamknęły się za nimi drzwi. Po chwili znowu ktoś zapukał. Tym razem wstałem i podskakując na jednej nodze, doskoczyłem do drzwi. Tym razem stała za nimi Kelly.
- Chyba nie powinieneś chodzić - zauważyła. Wzruszyłem ramionami i zrobiłem jej przejście. Ponownie doskoczyłem do łóżka. Tym razem usiadłem na nim wpatrując się w dziewczynę.
- I jak rozmowa z wujem?
<Kel?>
- Jak tam chcesz - mruknęła i wyszła z pokoju. Leżałem w spokoju może z pięć minut, kiedy ktoś cicho zapukał do moich drzwi.
- Proszę! - krzyknąłem, opierając się o ramę łóżka. Do środka weszła Rachel z Brianem.
- Jak noga? - spytała cicho, podchodząc do mnie.
- Całkiem dobrze. Dzięki, że...
- Ja naprawdę nie chciałam - wyrwało się dziewczynie. Przepraszała mnie przez jakieś pięć minut, powtarzając ciągle, że nie chciała.
- Skończyłaś? - spytałem, kiedy w końcu zamilkła. Skinęła głową, spuszczając wzrok.
- Moim zdaniem mogła uderzyć trochę mocniej - rzucił lekkim tonem Brian.
- Gdybyś to był ty, pewnie byś to zrobił. Na szczęście to była Rachel. - dziewczyna już otwierała usta by coś powiedzieć - Nie gadaj tyle. Błagam - jęknąłem, osuwając się na poduszki. Posiedzieli jeszcze chwilę. Na końcu Brian musiał prawie wyciągać przepraszającą mnie dalej Rachel. Odetchnąłem, kiedy zamknęły się za nimi drzwi. Po chwili znowu ktoś zapukał. Tym razem wstałem i podskakując na jednej nodze, doskoczyłem do drzwi. Tym razem stała za nimi Kelly.
- Chyba nie powinieneś chodzić - zauważyła. Wzruszyłem ramionami i zrobiłem jej przejście. Ponownie doskoczyłem do łóżka. Tym razem usiadłem na nim wpatrując się w dziewczynę.
- I jak rozmowa z wujem?
<Kel?>
Od Alex'a Cd Darkness
- W takim razie zapamiętam, aby ciebie w nocy nie nachodzić. - zaśmiałem się - Chociaż wchodzenie w czyjeś sny to nie jedyna moja specjalność. Potrafię wyczuć czyjś strach, czyjeś lęki. To ciebie pewnie też nie dotyczy? - spytałem spoglądając na Darkness.
- No nie. Skoro jestem cieniem to nie mam czego się bać. - uśmiechnęła się i po raz kolejny wypróbowała zaklęcie.
- Coraz lepiej ci idzie.
- Dzięki.
- Może zrobiłabyś sobie małą przerwę? Przeszlibyśmy się gdzieś...
< Darkness? >
- No nie. Skoro jestem cieniem to nie mam czego się bać. - uśmiechnęła się i po raz kolejny wypróbowała zaklęcie.
- Coraz lepiej ci idzie.
- Dzięki.
- Może zrobiłabyś sobie małą przerwę? Przeszlibyśmy się gdzieś...
< Darkness? >
Od Darkness Cd Alex
- Od początku tego roku szkolnego, mój ojciec jest nauczycielem i zadbał o to bym była w Akademii dwa tygodnie przed rozpoczęciem zajęć - mruknęłam.
Skupiłam się znowu na zaklęciu ognia i udało mi się znowu wytworzyć płonień na dłoni z mniejszym wysiłkiem niż wcześniej. Chłopak przyglądał mi się.
-Przywołujesz żywioły? - zapytał.
-To podstawowe zaklęcie, które musiałam się nauczyć. Mój ojciec specjalizuje się w magii, a ja jako, że nie mam matki będę taka jak on - posłałam mu lekki uśmiech.
-Eee... nie rozumiem - przyznał.
-Mój ojciec to Loki, stworzył mnie z mroku i cienia, dlatego nie mam matki - wytłumaczyłam mu. - Tak samo stworzył moje rodzeństwo.
-Eee... fajnie.
-Skoro tak uważasz... Jesteś Bogiem?
-Tiaa... Syn Morfeusza i Persefony.
Spojrzałam na niego pytająco.
-Cieszę się, że nie śnię - powiedziałam. - Jeszcze byś mi wszedł do głowy - zaśmiałam się.
-Każdy śni - zdziwił się.
-Ja nie śnię... śpię bez snu. Jestem cieniem... my nie umiemy śnić.
Alex?
Skupiłam się znowu na zaklęciu ognia i udało mi się znowu wytworzyć płonień na dłoni z mniejszym wysiłkiem niż wcześniej. Chłopak przyglądał mi się.
-Przywołujesz żywioły? - zapytał.
-To podstawowe zaklęcie, które musiałam się nauczyć. Mój ojciec specjalizuje się w magii, a ja jako, że nie mam matki będę taka jak on - posłałam mu lekki uśmiech.
-Eee... nie rozumiem - przyznał.
-Mój ojciec to Loki, stworzył mnie z mroku i cienia, dlatego nie mam matki - wytłumaczyłam mu. - Tak samo stworzył moje rodzeństwo.
-Eee... fajnie.
-Skoro tak uważasz... Jesteś Bogiem?
-Tiaa... Syn Morfeusza i Persefony.
Spojrzałam na niego pytająco.
-Cieszę się, że nie śnię - powiedziałam. - Jeszcze byś mi wszedł do głowy - zaśmiałam się.
-Każdy śni - zdziwił się.
-Ja nie śnię... śpię bez snu. Jestem cieniem... my nie umiemy śnić.
Alex?
Od Alex'a Cd Alice
- Nie bój się, doprowadzę cię do pokoju.
- Ale ja się nie boję. - odparła pewnie
- Nie udawaj, wiem wszystko. Chodź. - pociągnąłem ją za sobą. - To daleko ten pokój?
- Powiem ci jak będziemy w miarę blisko.
Po paru minutach poinformowała mnie, że już blisko. Skręciłem i po omacku otworzyłem drzwi.
- Dzięki. - powiedziała wchodzą powoli do środka - A ty trafisz do swojego?
- Nie ma problemu, najwyżej przeczekam na korytarzu.
Ewidentnie zrobiła zdziwioną minę i zamknęła drzwi. Odpuściłem sobie szukanie pokoju i usiadłem pod ścianą. Przesiedziałem tam całą noc. Rano spostrzegła mnie Alice.
- Co ty tu robisz? Spałeś tu?
- Nie, no co ty. Mogę nie spać parę nocy, a i tak jestem wyspany. - wstałem - Gdzie idziesz?
< Alice? >
- Ale ja się nie boję. - odparła pewnie
- Nie udawaj, wiem wszystko. Chodź. - pociągnąłem ją za sobą. - To daleko ten pokój?
- Powiem ci jak będziemy w miarę blisko.
Po paru minutach poinformowała mnie, że już blisko. Skręciłem i po omacku otworzyłem drzwi.
- Dzięki. - powiedziała wchodzą powoli do środka - A ty trafisz do swojego?
- Nie ma problemu, najwyżej przeczekam na korytarzu.
Ewidentnie zrobiła zdziwioną minę i zamknęła drzwi. Odpuściłem sobie szukanie pokoju i usiadłem pod ścianą. Przesiedziałem tam całą noc. Rano spostrzegła mnie Alice.
- Co ty tu robisz? Spałeś tu?
- Nie, no co ty. Mogę nie spać parę nocy, a i tak jestem wyspany. - wstałem - Gdzie idziesz?
< Alice? >
Od Alexa, Cd Liliane
Liliane zaprowadziła mnie do biblioteki gdzie spotkaliśmy nie jaką "Alexandrę". Miła była... Ja od razu znalazłem sobie jakąś książkę i usiadłem w kącie. Po chwili usiadła obok Liliane i zaczęła czytać swoje znalezisko. Zerknąłem na ową książkę.
- "Kraina Bogów"? Nic nadzwyczajnego. Same nie potrzebne informacje. Polecam "Instynkt Łowcy".
- Tak? A o czym to?
- O mężczyźnie, który "poluje" na nadprzyrodzonych złoczyńców. Kryminał i fantasy w jednym. - znów wróciłem do swojej książki, nie słysząc odpowiedzi Lili. Gdy byłem w połowie zdałem sobie sprawę z tego, że ona stoi na de mną i czeka aż skończę. Zapamiętując numer strony, zamknąłem książkę i wstałem.
- Przepraszam. - odparłem odkładając książkę na półkę - Zaczytałem się. Możemy ruszać dalej.
< Lili? Ok. Moje imię będzie skrócone, a jej nie XD >
- "Kraina Bogów"? Nic nadzwyczajnego. Same nie potrzebne informacje. Polecam "Instynkt Łowcy".
- Tak? A o czym to?
- O mężczyźnie, który "poluje" na nadprzyrodzonych złoczyńców. Kryminał i fantasy w jednym. - znów wróciłem do swojej książki, nie słysząc odpowiedzi Lili. Gdy byłem w połowie zdałem sobie sprawę z tego, że ona stoi na de mną i czeka aż skończę. Zapamiętując numer strony, zamknąłem książkę i wstałem.
- Przepraszam. - odparłem odkładając książkę na półkę - Zaczytałem się. Możemy ruszać dalej.
< Lili? Ok. Moje imię będzie skrócone, a jej nie XD >
Od Alex'a Cd Darkness
- Bez obaw. Dam sobię radę.
- No jak uważasz. - usiadłem obok dziewczyny
- Ładna dziś pogoda...
- Tia, ale trochę zbyt słonecznie.
- Nie przesadzaj, nie jest tak źle.
- No ok. Tak w ogóle nazywam się Alexander.
- A ja Darkness.
- Dość oryginalne imię. Muszę przyznać.
- Fakt, a co cię tu sprowadziło?
- Wyszedłem na spacer i zauważyłem ciebie. Żadko spotykam kogoś na dworzu.
- Ah, rozumiem.
- Od jak dawna chodzisz do tej akademii?
< Darkness? >
- No jak uważasz. - usiadłem obok dziewczyny
- Ładna dziś pogoda...
- Tia, ale trochę zbyt słonecznie.
- Nie przesadzaj, nie jest tak źle.
- No ok. Tak w ogóle nazywam się Alexander.
- A ja Darkness.
- Dość oryginalne imię. Muszę przyznać.
- Fakt, a co cię tu sprowadziło?
- Wyszedłem na spacer i zauważyłem ciebie. Żadko spotykam kogoś na dworzu.
- Ah, rozumiem.
- Od jak dawna chodzisz do tej akademii?
< Darkness? >
Od Alexandry Cd Liliane
Zaczęłam myśleć o moim domu n ziemi. Tam gdzie zawsze byłam samotna i smutna.
-Czemu się tak smutasz ?
-Nieważne
-Ważne !
-No dobra przypomniało mi się moje życie na ziemi ...
-Wydaje mi się że twoje życie nie było różowe
-Tak byłam samotna i porzucona dlatego zaczęłam czytać i szczerze mówiąc to nie znam się za bardzo na tych całych imprezach i ogólnie na towarzystwie więc może na jakąś imprezę ?
<Lili? Ok w sumie to czemu nie XD >
-Czemu się tak smutasz ?
-Nieważne
-Ważne !
-No dobra przypomniało mi się moje życie na ziemi ...
-Wydaje mi się że twoje życie nie było różowe
-Tak byłam samotna i porzucona dlatego zaczęłam czytać i szczerze mówiąc to nie znam się za bardzo na tych całych imprezach i ogólnie na towarzystwie więc może na jakąś imprezę ?
<Lili? Ok w sumie to czemu nie XD >
poniedziałek, 7 lipca 2014
Od Kelly Cd Axel
Patrzyłam na drzwi.
- Kelly? Jak ręka? - głos Chrisa ocucił mnie z myśli. Spojrzałam na niego.
- Ym... Dobrze. Dziś jeździłam na koniach i walczyłam, więc jest dobrze.
- Czyli byłaś w Asgardzie - to było raczej stwierdzenie niż pytanie.
- No, tak. Byłam ciebie ciekawa. Poza tym wydawałeś się taki znajomy - przyznałam.
- Znam cię od małego. Później z Thorem stwierdziliśmy, że lepiej by było gdybym cię nie widywał. Dostawałem tylko infrmacje jak się uczysz, dorastasz... Mam nawet kilka twoich fotek - Chris uśmiechnął się słabo.
- A nie denerwowało cię to? - spytałam. - Nie chciałeś mnie zobaczyć?
- Oczywiście, że chciałem.
- No to dlaczego tego nie zrobiłeś?! Przecież mieszkałeś w Asgardzie, prawda? - byłam zmieszana.
Wuj rozłożył bezradnie ręce.
- Tak, ale później postanowiłem przeprowadzić się do Midgardu.
Nigdy nie słyszałam czegoś takiego. Przecież w Asgardzie było sto razy lepiej.
- Czemu? - byłam jeszcze bardziej zaciekawiona.
- Jakoś tak - Chris wzruszył ramionami.
Przekrzywiłam głowę jak pies jeśli czegoś nie rozumie.
- To rozmowa na inny dzień, Kelly.
- Czyli na razie tylko możesz potwierdzić, że jesteś moim wujkiem? - mruknęłam.
- Yyy... Tak. Przyjdź tu jutro dobrze? Możesz z kimś przyjść jeśli chcesz.
Potaknęłam. Czekaj! Z kimś?! Czy on myśli...?
- Axel nie jest moim chłopakiem - powiedziałam.
- Do zobaczenia jutro Kelly - wuj uśmiechnął się i wrócił do swoich, jakże ciekawych papierów.
Wyszłam na korytarz i skierowałam się pokoju Axel'a. Zapukałam i czekałam na reakcję.
<Axel?>
- Kelly? Jak ręka? - głos Chrisa ocucił mnie z myśli. Spojrzałam na niego.
- Ym... Dobrze. Dziś jeździłam na koniach i walczyłam, więc jest dobrze.
- Czyli byłaś w Asgardzie - to było raczej stwierdzenie niż pytanie.
- No, tak. Byłam ciebie ciekawa. Poza tym wydawałeś się taki znajomy - przyznałam.
- Znam cię od małego. Później z Thorem stwierdziliśmy, że lepiej by było gdybym cię nie widywał. Dostawałem tylko infrmacje jak się uczysz, dorastasz... Mam nawet kilka twoich fotek - Chris uśmiechnął się słabo.
- A nie denerwowało cię to? - spytałam. - Nie chciałeś mnie zobaczyć?
- Oczywiście, że chciałem.
- No to dlaczego tego nie zrobiłeś?! Przecież mieszkałeś w Asgardzie, prawda? - byłam zmieszana.
Wuj rozłożył bezradnie ręce.
- Tak, ale później postanowiłem przeprowadzić się do Midgardu.
Nigdy nie słyszałam czegoś takiego. Przecież w Asgardzie było sto razy lepiej.
- Czemu? - byłam jeszcze bardziej zaciekawiona.
- Jakoś tak - Chris wzruszył ramionami.
Przekrzywiłam głowę jak pies jeśli czegoś nie rozumie.
- To rozmowa na inny dzień, Kelly.
- Czyli na razie tylko możesz potwierdzić, że jesteś moim wujkiem? - mruknęłam.
- Yyy... Tak. Przyjdź tu jutro dobrze? Możesz z kimś przyjść jeśli chcesz.
Potaknęłam. Czekaj! Z kimś?! Czy on myśli...?
- Axel nie jest moim chłopakiem - powiedziałam.
- Do zobaczenia jutro Kelly - wuj uśmiechnął się i wrócił do swoich, jakże ciekawych papierów.
Wyszłam na korytarz i skierowałam się pokoju Axel'a. Zapukałam i czekałam na reakcję.
<Axel?>
Od Alice Cd Alex
- Z miłą chęcią ale myślę że sama trafię - powiedziałam
- A jeśli się zagubisz - powiedział uśmiechając się do mnie
- Masz rację, nie chciałabym się zgubić - zakpiłam
- To jak ?
- Chodź - złapałam go za nadgarstek
Do mojego pokoju długa droga.
Nagle światło zaczęło migać i nie minęło 5 sekund a całe oświetlenie padło.
- Co się dzieję ? - spytałam
- Pewnie korki wywaliło - powiedział łapiąc mnie za rękę
Alex?
- A jeśli się zagubisz - powiedział uśmiechając się do mnie
- Masz rację, nie chciałabym się zgubić - zakpiłam
- To jak ?
- Chodź - złapałam go za nadgarstek
Do mojego pokoju długa droga.
Nagle światło zaczęło migać i nie minęło 5 sekund a całe oświetlenie padło.
- Co się dzieję ? - spytałam
- Pewnie korki wywaliło - powiedział łapiąc mnie za rękę
Alex?
Od Liliane Do Alexa
- A gdzi chcesz pójść? - Zapytałam go jeszcze.
- Nie robi mi to różnicy, i tak jeszcze nie zwiedzałem.
- To pójdźmy do biblioteki? - zaproponowałam.
- Ok. - Zaprowadziłam go do biblioteki, gdzie spotkałam moją przyjaciółkę Alexandrę.
- Chej - powiedziałam.
- O, cześć. Widzę że już się poznaliście.
- Tak. - Powiedziałam i poszłam szukać jakiejś książki. Alex już jakąś znalazł i także czytał.
<Alex? Do ciebie Alex a do Alexandry Alexandro, ok?>
- Nie robi mi to różnicy, i tak jeszcze nie zwiedzałem.
- To pójdźmy do biblioteki? - zaproponowałam.
- Ok. - Zaprowadziłam go do biblioteki, gdzie spotkałam moją przyjaciółkę Alexandrę.
- Chej - powiedziałam.
- O, cześć. Widzę że już się poznaliście.
- Tak. - Powiedziałam i poszłam szukać jakiejś książki. Alex już jakąś znalazł i także czytał.
<Alex? Do ciebie Alex a do Alexandry Alexandro, ok?>
Od Liliane Cd Alexandra
No ale po co by jej były katakumby? - Pomyślałam. Z myśleń wyrwała mnie Alexandra:
- Przeczytałam już 3 bardzo grube książki.
- Wow, niezła jesteś. - Powiedziałam widząc że to prawda.
- A może już pójdziemy gdzie indziej? - Zapytała Alexandra.
- Już myślałam że nigdy nie zapyta- pomyślałam i powiedziałam:
- Tak, oczywiście. - I zaprowadziłam Alexandrę do ogrodu.
- Jeju, ale tu pięknie - powiedziała.
- Tak to prawda. Masz może pomysł co przed pójściem na lekcje możemy jeszcze robić?
<Alexandro? Do Alexandra będę pisać Alex, a do ciebie Alexandro, ok?>
- Przeczytałam już 3 bardzo grube książki.
- Wow, niezła jesteś. - Powiedziałam widząc że to prawda.
- A może już pójdziemy gdzie indziej? - Zapytała Alexandra.
- Już myślałam że nigdy nie zapyta- pomyślałam i powiedziałam:
- Tak, oczywiście. - I zaprowadziłam Alexandrę do ogrodu.
- Jeju, ale tu pięknie - powiedziała.
- Tak to prawda. Masz może pomysł co przed pójściem na lekcje możemy jeszcze robić?
<Alexandro? Do Alexandra będę pisać Alex, a do ciebie Alexandro, ok?>
Od Darkness Cd Alexander
Minęło kilka dni od kąt dowiedziałam się, że mam brata, a jakoś jeszcze nie wymieniłam z nim zdania po kłótni z ojcem. Zastanawiałam się gdzie Peter się podziewał przez ten czas i dlaczego Loki mu to zrobił. Uch.... dobra, mniejsza z tym. Wstałam z łóżka i wyszłam na zewnątrz z książką Magii pod ręką i usiadłam w Sercu Ogrodu pod posągiem Anioła. Otworzyłam książkę na zaklęciu, które próbowałam opanować już od jakiś trzech dni. Polegało ono na wytworzeniu ognia, jak na razie to wychodziły mi same iskry... Hym... prawie zrównałam z ziemią Asgard a nie umiem wytworzyć nawet ognia? Po kilku minutach udało mi się wytworzyć mały płomień na dłoni.
-Uważaj byś się nie spaliła - powiedział jakiś głos.
Odwróciłam głowę gasząc płomyk. Obok mnie siedział jakiś chłopak.
Alexander?
-Uważaj byś się nie spaliła - powiedział jakiś głos.
Odwróciłam głowę gasząc płomyk. Obok mnie siedział jakiś chłopak.
Alexander?
OD Darkness Cd Rachel, Axel
-Czekajcie gołąbeczki - powiedziałam biegnąc za nimi z Cameronem i Troy'em.
-Wow, Darkness zaprzyjaźnia się z Pół Bogami - mruknął Brian.
-Tak, w sumie to jesteśmy bogami w 75%... nasza mama była Pół Boginią - powiedział Troy.
-Widzisz? Nie lubię Pół Bogów, tylko Bogów w 3/4 - uśmiechnęłam się.
-Jesteś dziwna - mruknęła Rachel.
Posłałam jej mordercze spojrzenie.
-Chodźmy Dark, dajmy tym papużkom nierozłączkom prywatności - Cam pociągnął mnie za nadgarstek i poszliśmy w stronę Akademii.
-Chodźmy zobaczyć co z Ax'em - zaproponował Troy.
-A co? Zakochałeś się, że się o niego martwisz? - zapytałam, on spojrzał na mnie tak jakby chciał mnie udusić i zaczął mnie gonić do Akademii. Zwiewałam przed nim w formie dymnej. Cameron również zaczął biec.
Po chwili dotarliśmy na piętro szpitala i dostrzegłam kuśtykającego Axela.
-Gdzie twa luba? - zapytałam podchodząc.
-Nie jest mą lubą...
-Jeszcze - wcięłam mu się w zdanie.
-Gada z wujaszkiem - dokończył.
-Pomóc ci? - zapytałam.
-What?-zdziwił się.
-Ax, nie martw się do wesela się zagoi - zaśmiał się Troy.
-Do kąt chcesz iść? - zignorowałam Troy'a. - Zapewne do swojego pokoju - dodałam zanim zdążył odpowiedzieć. -Przeniosłam go w dymnej formie razem z sobą do jego pokoju.
-Od kiedy jesteś pomocna? - zapytał siadając na łóżku
-Jestem chamska dla Pół Bogów, a ty dodatkowo należysz do mojej i Kelly drużyny Lamy - westchnęłam. -Alfy dbają o swoich... tak jak u wilków, tylko, że u nich nie ma Pół Bogów. A Omegi lubię dbać szczególnie, są takie urocze i ciapowate.
-Czyli ja jestem Omegą? Dzięki - wysilił się na uśmiech.
-Proszę... - wzruszyłam ramionami. - Mogę cie przenosić w różne miejsca, jeśli będziesz chciał, to będzie dużo szybsze i mniej męczące niż kuśtykanie. A... i nie nazywaj mnie szoferem, bo cię zostawię samego w lesie wśród krwiożerczych zwierząt.
Axel? Jakby co zawsze wrócę po twoje zwłoki.
-Wow, Darkness zaprzyjaźnia się z Pół Bogami - mruknął Brian.
-Tak, w sumie to jesteśmy bogami w 75%... nasza mama była Pół Boginią - powiedział Troy.
-Widzisz? Nie lubię Pół Bogów, tylko Bogów w 3/4 - uśmiechnęłam się.
-Jesteś dziwna - mruknęła Rachel.
Posłałam jej mordercze spojrzenie.
-Chodźmy Dark, dajmy tym papużkom nierozłączkom prywatności - Cam pociągnął mnie za nadgarstek i poszliśmy w stronę Akademii.
-Chodźmy zobaczyć co z Ax'em - zaproponował Troy.
-A co? Zakochałeś się, że się o niego martwisz? - zapytałam, on spojrzał na mnie tak jakby chciał mnie udusić i zaczął mnie gonić do Akademii. Zwiewałam przed nim w formie dymnej. Cameron również zaczął biec.
Po chwili dotarliśmy na piętro szpitala i dostrzegłam kuśtykającego Axela.
-Gdzie twa luba? - zapytałam podchodząc.
-Nie jest mą lubą...
-Jeszcze - wcięłam mu się w zdanie.
-Gada z wujaszkiem - dokończył.
-Pomóc ci? - zapytałam.
-What?-zdziwił się.
-Ax, nie martw się do wesela się zagoi - zaśmiał się Troy.
-Do kąt chcesz iść? - zignorowałam Troy'a. - Zapewne do swojego pokoju - dodałam zanim zdążył odpowiedzieć. -Przeniosłam go w dymnej formie razem z sobą do jego pokoju.
-Od kiedy jesteś pomocna? - zapytał siadając na łóżku
-Jestem chamska dla Pół Bogów, a ty dodatkowo należysz do mojej i Kelly drużyny Lamy - westchnęłam. -Alfy dbają o swoich... tak jak u wilków, tylko, że u nich nie ma Pół Bogów. A Omegi lubię dbać szczególnie, są takie urocze i ciapowate.
-Czyli ja jestem Omegą? Dzięki - wysilił się na uśmiech.
-Proszę... - wzruszyłam ramionami. - Mogę cie przenosić w różne miejsca, jeśli będziesz chciał, to będzie dużo szybsze i mniej męczące niż kuśtykanie. A... i nie nazywaj mnie szoferem, bo cię zostawię samego w lesie wśród krwiożerczych zwierząt.
Axel? Jakby co zawsze wrócę po twoje zwłoki.
Od Alex'a
Wracając ze stajni, od swojego konia poszedłem na spacer po okolicach. Ach to przeklęte światło... Od razu zsunąłem na nos swoje okulary przeciwsłoneczne. Niby aż tak bardzo nie świeciło ale zawsze coś. Usiadłem pod drzewem, które stało najbliżej akademii. Rozglądałem się po okolicznych terenach. Nim się spostrzegłem jakaś dziewczyna szła w moją stronę.
- Hej, jestem Liliane. - zagadała
- Alexander, ten nowy. - odparłem wstając
- Nie da się nie zauważyć. Może pokazać ci gdzie co jest?
- Przydało by się...
- To chodź.
< Liliane? >
- Hej, jestem Liliane. - zagadała
- Alexander, ten nowy. - odparłem wstając
- Nie da się nie zauważyć. Może pokazać ci gdzie co jest?
- Przydało by się...
- To chodź.
< Liliane? >
Od Alex'a Cd Alice
Wieczorem wyszedłem ze swojego nowego pokoju. Nie znałem tutejszych zakątków ale byłem dobrej myśli. Przemierzałem coraz to nowsze korytarz, aż w którymś z nich zauważyłem jakąś dziewczynę. Szliśmy w dwie różne strony przez co, zbliżaliśmy się do siebie. Gdy była obok mnie zagadałem.
- Hej, jestem nowy. Nazywam się Alexander.
- Jestem Alice.
- Co o tej porze robisz sama na korytarzu? - zapytałem z nutką zabawności.
- Wracam do swojego pokoju.
- Może cię podprowadzę? I tak nie mogę zasnąć.
< Alice? >
- Hej, jestem nowy. Nazywam się Alexander.
- Jestem Alice.
- Co o tej porze robisz sama na korytarzu? - zapytałem z nutką zabawności.
- Wracam do swojego pokoju.
- Może cię podprowadzę? I tak nie mogę zasnąć.
< Alice? >
Od Axel'a Cd Kelly
- Koleżanka wbiła mi włócznię w stopę - mruknąłem. Doktor się skrzywił.
- Musiałeś ją nieźle wkurzyć.
- On wkurza wszystkich - wtrąciła się Kelly.
- Dokładnie - potwierdziłem z triumfalnym uśmiechem.
- Emilia się tobą zajmie. Ale masz być miły, bo inaczej przyjdzie Joker - Chris pogroził mi długopisem, po czym wrócił do przeglądania swoich papierów. Kelly już miała odejść, kiedy chwyciłem ją za nadgarstek. Przeniosła powolne spojrzenie z mojej ręki na moją twarz.
- Tak?
- Mogłabyś zostać?
- Boisz się? - spytała z uśmiechem.
- Od razu, że się boję - mruknąłem, puszczając dziewczynę. - Będzie mi się raźniej wracało.
- Jaaasnee - odpowiedziała sarkastycznie, siadając koło mnie. Już miałem coś powiedzieć, kiedy przez drzwi weszła jakaś nimfa.
- Axel? - spytała, podchodząc do mnie.
- A widzisz tu kogoś innego? - odpowiedziałem, rozglądając się dookoła. Emilia odpowiedziała mi złym spojrzeniem i podała jakiś kubek.
- A to co?
- Nie będzie tak bardzo bolało - wyjaśniła. Wypiłem to duszkiem i mało co nie wyplułem tego na Kel. Kiedy piguła zabrała się do roboty, położyłem się na łóżku, tak, że głowa zwisała mi po drugiej stronie i zamknąłem oczy. Obudziłem się, kiedy ktoś mocno szarpnął mnie w górę.
- Nie śpię - mruknąłem, szybko mrugając.
- Masz szczęście, bo ostrze nie przebiło nogi na wylot. Nie nadwyrężaj jej i ograniczaj chodzenie. Za kilka dni możesz przyjść na obserwację. - powiedział doktor, nawet nie podnosząc wzroku znad jakiegoś papieru. - To wszystko.
- Dzięki - spojrzałem na zabandażowaną stopę.
- Kelly? Możemy porozmawiać? - spytał Chris, patrząc na Kel.
- Doczłapię się sam - mruknąłem, kuśtykając do drzwi. Wyszedłem na korytarz i bardzo powolnym krokiem skierowałem się do Akademika.
<Kelly?>
- Musiałeś ją nieźle wkurzyć.
- On wkurza wszystkich - wtrąciła się Kelly.
- Dokładnie - potwierdziłem z triumfalnym uśmiechem.
- Emilia się tobą zajmie. Ale masz być miły, bo inaczej przyjdzie Joker - Chris pogroził mi długopisem, po czym wrócił do przeglądania swoich papierów. Kelly już miała odejść, kiedy chwyciłem ją za nadgarstek. Przeniosła powolne spojrzenie z mojej ręki na moją twarz.
- Tak?
- Mogłabyś zostać?
- Boisz się? - spytała z uśmiechem.
- Od razu, że się boję - mruknąłem, puszczając dziewczynę. - Będzie mi się raźniej wracało.
- Jaaasnee - odpowiedziała sarkastycznie, siadając koło mnie. Już miałem coś powiedzieć, kiedy przez drzwi weszła jakaś nimfa.
- Axel? - spytała, podchodząc do mnie.
- A widzisz tu kogoś innego? - odpowiedziałem, rozglądając się dookoła. Emilia odpowiedziała mi złym spojrzeniem i podała jakiś kubek.
- A to co?
- Nie będzie tak bardzo bolało - wyjaśniła. Wypiłem to duszkiem i mało co nie wyplułem tego na Kel. Kiedy piguła zabrała się do roboty, położyłem się na łóżku, tak, że głowa zwisała mi po drugiej stronie i zamknąłem oczy. Obudziłem się, kiedy ktoś mocno szarpnął mnie w górę.
- Nie śpię - mruknąłem, szybko mrugając.
- Masz szczęście, bo ostrze nie przebiło nogi na wylot. Nie nadwyrężaj jej i ograniczaj chodzenie. Za kilka dni możesz przyjść na obserwację. - powiedział doktor, nawet nie podnosząc wzroku znad jakiegoś papieru. - To wszystko.
- Dzięki - spojrzałem na zabandażowaną stopę.
- Kelly? Możemy porozmawiać? - spytał Chris, patrząc na Kel.
- Doczłapię się sam - mruknąłem, kuśtykając do drzwi. Wyszedłem na korytarz i bardzo powolnym krokiem skierowałem się do Akademika.
<Kelly?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)




