Zerknąłem na zegarek, wiszący na przeciwległej ścianie i zagwizdałem głośno.
- Trzeba iść - wstałem od stołu i kuśtykałem do drzwi.
- Już?- zdziwił się Cameron.
- Szybko to ja tam nie dojdę - odparłem, wychodząc na korytarz. Drzwi zamknęły się za mną, by po chwili ponownie się otworzyć. Odwróciłem się za siebie, by zobaczyć idącą za mną Kelly.
- No co? - Spytała, widząc moją minę. - Jeszcze się uszkodzisz po drodze.
- Jak ty o mnie dbasz - mruknąłem z sarkazmem. Oparłem się na ramieniu dziewczyny, by nie stracić równowagi. Zaczęliśmy kierować się do sali od astronomii. Kątem oka widziałem, jak Kelly mnie obserwuje.
- Po prostu powiedz, że ci się podobam - powiedziałem, odwracając głowę w jej stronę.
- Że co proszę?- spytała, przystając gwałtownie.
- Może i jestem głupi, ale nie ślepy - odpowiedziałem. Kel wyraźnie się zmieszała. Wykorzystałem to, by lekko dotknąć jej policzka i pochylić się nad nią.
- Więc?- spytałem cicho, patrząc jej w oczy. Poruszała ustami, jednak nie wydobył się z nich żaden dźwięk. Westchnąłem głośno, odsuwając się od niej i idąc dalej korytarzem.
<Kelly?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz