-Ale z ciebie zmarźlak - powiedziałem.
-Trudno - mruknęła i się bardziej wtuliła. -A tobie nie jest zimno?
-Em... nie... - odparłem.
-Aham - mruknęła.
Westchnąłem.
Wdaliśmy się w krótką rozmowę, która trwała godzinę, potem dziewczyna (z moją bluzą) wróciła do swojego pokoju. Wziąłem prysznic i ubrałem się do snu.
Obudziłem się o 9:30, a że była sobota przekręciłem się na drugi bok i znów zasnąłem. Około 11:11 obudziła mnie Catlee, szturchała mnie w bok by mnie wybudzić.
-Jak ty...?
-Drzwi były otwarte - wzruszyła ramionami i położyła się obok.
-Ech... - odwróciłem się plecami do niej w nadziei, że uda mi się jeszcze wrócić do krainy snu ( jestem strasznym śpiochem), ale ona mi na to nie pozwoliła. Dźgała mnie w plecy paznokciem.
-Wstawaj - powiedziała przeciągając samogłoski.
-Nie - mruknąłem z głową w poduszce.
Catlee?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz