-Alex? - zapytałam.
-Tak, Dark? - zapytał z łazienki.
-Idę do siebie, potem się zobaczymy - powiedziałam.
-Ech. No dobra...
Dymną formą przeniosłam się do mojego pokoju i wlazłam pod prysznic. Siedziałam pod nim jakiś czas a potem wyszłam. Ubrałam się, a potem zaklęciem wysuszyłam włosy i je rozczesałam. Wzięłam torbę i jako mrok wyszłam z akademika o 7:20, by zdążyć na pierwszą lekcję z wojny. Pfff... zanudziłam się na lekcji Aresa, a potem na lekcji Aojde. Nie było na nich Alexa (zapewne miał co innego w planie). Spotkałam go dopiero na trzeciej lekcji - magii, którą oczywiście prowadził mój ojciec Loki. Alex spóźnił się o jakieś dwie minuty. Loki jak zawsze nie robił z tego awantury jak inni nauczyciele, tylko kazał mu usiąść. Alex usiadł ze mną ( bo reszta miejsc była zajęta). Gdy chłopak już wyciągnął książkę, Loki zaczął swój wykład. Alex objął mnie ramieniem i udawał, że słucha - zerkał na mnie kątem oka, a ja przysypiałam (próbowałam zirytować Loki'ego, bo wciąż byłam wściekła na mego ojca).
-Darkness, nudzę cię? - zapytał przerywając wykład.
-Jak zawsze - odpyskowałam i oparłam głowę o ramie Alex'a przez co Loki zmarszczył brwi. Mój chłopak pocałował mnie w czubek głowy jakby odczytał moje myśli.
-Wyjdź z sali - powiedział ojczulek.
-Zamierzałam zrobić to już dawno - przyznałam i wzięłam swoją torbę i książkę w rękę. - Pa, skarbie - pocałowałam Alexa w policzek i wyszłam. Udałam się w jedno z moich ulubionych miejsc - do stajni.
-Witaj Sleipnir - pogłaskałam konia po grzywie.
Alex? Co robiłeś do końca lekcji Lokiego?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz