poniedziałek, 28 lipca 2014

Od Kelly Cd drużyna Lamy

Wyszliśmy ze skrzydła szpitalnego i poszliśmy na lekcję. Jak się już skończyli całą drużyną Lamy podeszliśmy pod Rachel i zapukaliśmy. Dziewczyna otworzyła nam po chwili.
- Co? - spytała śpiącym tonem.
- Chcesz zwiedzić Asgard, czy nie? - odparłam.
Ona mruknęła coś w odpowiedzi i zniknęła w głębi pokoju zamykając drzwi. Po jakimś czasie znowu się otworzyły i wyszła z nich odświeżona już Rachel.
- Gotowi?
Skinęłam głową z uśmiechem. Zostaliśmy przeniesieni przez Dark do stajni. Dosiedliśmy swoich wierzchowców i popędziliśmy na polankę.
- Tylko uważaj z tym swoim koniem - mruknął Axel.
Uśmiechnęłam się do niego w odpowiedzi.
- Nie jestem za nią odpowiedzialna - powiedziałam.
Ax spojrzał na mnie morderczo i bardziej popędził swego konia. W końcu dotarliśmy na polanę. Zsiedliśmy z koni.
- No to jedziem - powiedziałam. - Heimdall'u! Otwórz Bifrost.
Magiczny tunel znowu na nas spadł. Po chwili znaleźliśmy się w siedzibie Heimdalla. Tym razem strażnik nie przywitał się z moimi przyjaciółmi tak jak poprzednio uśmiechnął się tylko do mnie.
- Co cię tu sprowadza Kelly? - spytał.
Wzruszyłam ramionami.
- Chciałam im pokazać Asgard - wskazałam ręką drużynę Lamy. Bóg skinął głową. - Chodźcie.
Wyszliśmy na tęczowym most. Niestety nasz spokój nie trwał długo. Stały tam Walkirie.
- Cholera - mruknęłam. - Znowu to samo.
- Witaj, Kelly - powiedziała jedna z nich z udawanym uśmiechem. - Widzę, że już wiesz co chcesz uczynić. Inaczej nie przyszłabyś tutaj.
Zaklęłam jeszcze gorzej w duchu, ale miałam plan.
- Wyzywam jedną z was - odparłam z przekonaniem patrząc na nią wyzywająco.
Kobieta zdziwiła się, ale po chwili uśmiechnęła się szelmowsko.
- Jak tylko sobie życzysz - rzuciła i odwróciła się do pozostałych Walkirii.
- Coś ty zrobiła?! - krzyknęła Rachel. - Wiesz, że to walka na śmierć i życie?!
Kiwnęłam głową ze spokojem.
- Wiem, Rachel. Znam dobrze swoją mitologię.
- Ale nie tak dobrze by pamiętać ich imiona - burknął Axel.
Wzruszyłam ramionami.
- A komu to do szczęścia potrzebne? - zapytałam. - Nigdy nie chciałam być jedną z nich. Nie jara mnie bycie służką i sprowadzanie poległych w boju do Walhalli.
- Dobrze! - rozległ się krzyk jednej z Walkirii. Tej co na początku. - Postanowiłyśmy, że będziesz walczyć z Thrud.
Z grupki wyszła wysoka kobieta o długich rudych włosach.
- Ona jest ruda - szepnął Axel. - Wygrasz z nią.
Spiorunowałam go wzrokiem i znowu spojrzałam na dziewczynę. Oceniałam swoje szanse. Były... Niezbyt duże.
- Czym walczymy? - spytałam.
Nie dostałam odpowiedzi tylko jedna z nich podeszła do mnie i podała niechętnie miecz. Po czym odeszła stając z tyłu grupki.
- Chyba sobie poradzę bez zbroi - mruknęłam do siebie.
Skinęłam głową na Walkirię, iż możemy zaczynać. Ta uśmiechnęła się szyderczo, ale nie zaatakowała. Byłam głupia bo zrobiłam to pierwsza. Nasze miecze się skrzyżowały i siłowałyśmy się tak przez chwilę. Ona cofnęła się o krok, ja prawie upadłam. Wyzywającym gestem pokazała bym zrobiła coś ponownie. Tym razem ja zaczekałam i cofnęłam się trochę. Ona poleciała na mnie. Zrobiłam szybki unik.
Nasza walka trwała przez chwilę tak samo, aż do uniku wyciągnęłam nogę, a szarżująca Walkiria nie zdążyła tego uniknąć. Potknęła się i upadła na plecy. Przybliżyłam głowinę miecza do jej gardła.
- Nieźle się spisałaś, Kelly - powiedziała.
- Skąd znasz moje imię? - warknęłam. - Pomijając oczywiście fakt, że jedna z was je wymieniała i pewno wiecie o mnie wszystko.
Kobieta zaśmiała się.
- Ty nic nie wiesz prawda? - rzuciła kpiąco.
- Czego nie wiem? - uniosłam brew do góry.
- Jestem twoją siostrą, Kelly. Wiedziałabyś gdybyś więcej czasu spędziła na naukę swojej mitologii.
Pozwoliłam trochę działać swoim emocją i teraz miecz był tylko cal od jej gardła.
- Nie prawda. Kłamiesz! - to słowo prawie wykrzyczała.
Thrud jakby nagle sobie coś uświadomiła.
- Przestań celować tym szpikulcem w moje gardło, a wszystko ci opowiem - odparła ze spokojem.
Zaśmiałam się bez cienia wesołości.
- Myślisz, że ci uwierzę? Nigdy. Poza tym to jest walka na śmierć i życie. Ktoś musiał zginąć. Los wybrał ciebie.
- Kelly, obiecuję, że wszystko ci wyjaśnię. Tylko mnie puść. Powiem im, że nie możesz zostać Walkirią. Przysięgam.
Dobra. Postąpiłam na pewno głupio, ale przestałam celować w jej gardło i pozwoliłam jej wstać.
- Więc? - ponagliłam ją.
- Jestem twoją siostrą Thrud.
- Na to wychodzi - mruknęłam. Ona zrobiła taki gest świadczący o tym, że nie skończyła.
- Ale masz jeszcze trzech przybranych braci. Magni'ego, Modi'ego i Ullr'a.
- Na brodę Odyna - powiedziałam oszołomiona. - Naprawdę?
Kobieta skinęła głową.
- Kiedy indziej ci wszystko wyjaśnię. Do zobaczenia... Siostrzyczko - uśmiechnęła się do mnie i odeszła do pozostałych Walkirii. Szybko podbiegłam jeszcze do nich i oddałam jednej miecz. Ta skinęła głową. Wszystkie sprawnie wsiadły na pegazy i odleciały.
- Ciekawy dzień - mruknęła podchodząc do znajomych. - Nie zawsze dowiadujesz się, że masz siostrę i trzech przybranych braci.
Rachel i innym opadła szczena.
- Naprawdę? - spytała dziewczyna.
Potaknęłam.
- To co? Teraz raczej nic nam nie przeszkodzi, więc zwiedzamy Asgard?

<Drużyno?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz