Reszta dnia minęła w spokoju. Przynajmniej do obiadu. Przez cały ten czas obserwowałem Kelly kątem oka. Nie była jakoś specjalnie skupiona, nawet na lekcji Thora i Loki'ego. Razem z drużyną Lamy ruszyliśmy do jadalni. Po drodze zauważyłem, że nie ma z nami jednaj osoby.
- Gdzie Rachel?- spytałem się Briana, który szedł najbliżej. Od czasu walki na żarcie, staliśmy się dla siebie całkiem znośni.
- Zwolniła się po drugiej lekcji. Nie zauważyłeś? - Spytał chłopak, nie odrywając wzroku od podłogi. Przez chwilę zastanawiałem się, co wtedy było. Astronomia.
- Wiesz... Ta lekcja była tak ciekawa, że aż zasnąłem.
- Sama miałam na to ochotę, ale Urania nie spuszczała ze mnie wzroku - Darkness przewróciła oczami, otwierając drzwi. W środku siedziało już parę osób, rozmawiając ze sobą.
- Przejdę się po Rachel. Powinna coś zjeść - powiedział Brian i tyle go widzieli. Usiedliśmy wszyscy przy jednym stoliku. Na dosłownie chwilę zapadła cisza. Nagle na korytarzu rozbrzmiał czyjś głośny pisk a parę sekund później do środka wszedł Brian, niosąc Rachel na rękach. Uczepiła się go mocno, by czasem nie spaść. Chłopak podszedł do nas i posadził dziewczynę na krześle.
- Kiedy mówiłam, że masz mnie tam zanieść, nie mówiłam poważnie - powiedziała Rachel słabym głosem. Nie wyglądała najlepiej. Była blada i zmęczona. Objęła brzuch rękami, zginając się w pół i kładąc głowę na stole.
- Powinnaś coś zjeść. A potem zaprowadzę cię do Chrisa. - Kel położyła jej rękę na ramieniu.
- Nie jestem głodna - szepnęła, opierając się o swojego chłopaka. Po chwili oddech jej się uspokoił i chyba zasnęła.
- Przejdę się z wami - powiedziałem, wstając od stołu. Kelly uniosła jedną brew, patrząc na mnie pytająco. - Miałem przyjść.
- Niech ci będzie - westchnęła dziewczyna, ostrożnie budząc Rachel.
- Nie spałam. - Zdusiła ziewnięcie i poczłapała z nami do skrzydła szpitalnego.
<Kel?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz