-Dam sobie radę.-odparłem.
-Wcale nie muszę Ci pomagać. Niezbyt mi zależy.-odparła wciąż kpiąco się uśmiechając.
-Tak? To po co się tu zjawiłaś?-spytałem.-Przestała się uśmiechać i uciekła wzrokiem w bok.
-Pocą to się nogi nocą.-warknęła w końcu.
-Pod pachami też czasami.-odparowałem. (Jakie teksty xd) Spojrzeliśmy na siebie i ryknęliśmy śmiechem. Po jakichś pięciu minutach nieprzerwanego śmiechu otarłem łzy z oczu. Blink wstała z ziemi i przetarła oczy.
-To co? Idziemy?-spytała.
-Jasne. Prowadź.-odparłem.
Blink? =D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz