poniedziałek, 30 czerwca 2014

Od Kelly Cd Tala

Wróciłam do akademii po krótkiej przejażdżce na motorze do crossu. Nagle zauważyłam jakąś dziewczynę z czerwonymi włosami. Była mniej więcej mojego wzrostu. Podeszłam do niej od tyłu.
- Jesteś nowa - powiedziałam pewna. 
Dziewczyna odwróciła się i zmierzyła mnie wzrokiem. No tak. W tym stroju co miałam teraz przyciągałam uwagę. Nie każdy jeździ na crossie.
- Tak jestem. Mam na imię Tala.
- Kelly. Córka Thora i Sif - wyprostowałam się dumnie. - A twoi rodzice?
- Ojciec to Mars, a matka to Morrigan.
Pomyślałam o wszystkich znanych mi boginiach. Morrigan była na ostatnim miejscu.
- A tak. Kojarzę. Może oprowadzić cię po szkolę? - próbowałam być miła. Wyszło mi? Nie wiem.

Tala?

Od Darkness Cd Sara

-Od taty - powiedziałam. - znalazł małego źrebaka, a raczej dwa. Jednego dał Odynowi, a drugiemu mnie. Odyn ma samicę, ja samca .
-Aham...
-Nie wiem gdzie go znalazł, ale to jeden z najlepszych prezentów od niego. Uwielbiam gdy daje mi zwierzęta.
-Jakie masz?
-Oprócz Sleipnira mam wielkiego wilka Fenrisa - uśmiechnęłam się.  -Kochany psiak. I kilkunastu metrowego węża Jormunganda, sięga mi do pasa wysokością. Stworzył je Loki, tak jak mnie.

Sara?

Od Kelly Cd Rachel, Brian, Axel

Spuściłam wzrok.
- Kelly...? Pytałem skąd masz...
- Wiem o co pytałeś - odparłam cicho i spojrzałam na niego.
- Więc?
- Dostałam od Walkirii.
- Walkirii? - usłyszałam głos za Axelem. Brian. - Co to są Walkirie?
- To są wojowniczki. Pomniejsze boginie, córki Odyna. Jeżdżą na pegazach lub wilkach.
- Ale skoro to córki Odyna to są... Tak jakby twoją rodziną.
- Nie są moją rodziną, Brian. To znaczy są, ale nie czuję jakby były. Wiecie o co mi chodzi - machnęłam ręką.
- Aha... Ale dlaczego dały ci pegaza? - spytał Ax.
- Ponieważ chciały bym została jedną z nich. Bym została Walkirią.
- Tylko dlatego, że twój ojciec jest Thorem? - dopytał Brian.
- Nie - odparłam sucho. - One się tym nie interesują. Wybierają tylko najlepsze wojowniczki.
- Czyli... Jesteś już jedną z nich? - zapytał Axel.
- O bogowie, nie! Dały mi czas do zastanowienia się. Muszę im w przyszłym tygodniu powiedzieć, że się zgodziłam.
- A nie możesz im odmówić? - spytali chłopcy chórem.
- Im się nie odmawia, chłopaki - powiedziała Rachel podchodząc do nas.
Słyszała całą naszą rozmowę?
- Niby czemu? - Ax uniósł brew.
- Ponieważ zawsze dostają to czego chcą. Odmówisz im, ściągniesz na siebie ich gniew.
- Warto wiedzieć - mruknął syn Aresa.
- Dobra przestańcie już o tym gadać - odparłam i wstałam z ziemi otrzepując się. - Chodźcie.
Podeszliśmy do Camerona, Troy'a i Dark.
- Co was tak długo nie było? - zapytała Darkness. - Mizialiście się, czy co?
Popatrzyłam na Axela.
- Nie. Wyjaśniałam im pewną sprawę.
- Aha. To takie ciekawe - mruknęła.
Przewróciłam oczami i uśmiechnęłam się mimowolnie. Wpadłam na pewny pomysł.
- Co się tak śmiejesz? - spytał Ax.
- Zobaczysz - posłałam mu promienny uśmiech i odeszłam na kilka kroków, po czym gestem wskazałam by przyjaciele do mnie podeszli.
Zrobili to lekko zdziwieni. Dark chyba jako jedyna wyczuła co się święci.
- Heimdall'u - zawołałam. - otwórz Bifrost!
Rachel otworzyła usta by o coś zapytać. Pewno co robię. Mrugnęłam tylko do niej, a magiczny tunel spadł na nas jak wodospad. Lecieliśmy przez chwilę, aż wylądowaliśmy w wielkim, okrągłym, złotym pomieszczeniu.
- Witajcie na Asgardzie - powiedział strażnik w złotej zbroi. Nikt inny tylko Heimdall.
Popatrzyłam na moich znajomych. Axel, Brian i Rachel patrzyli na wszystko z rozdziawionymi ustami. Troy i Cameron byli tu już kilka razy, ale rozglądali się z zachwytem. Darkness była znudzona.
- Rachel, Brian, Axel? Jakie pierwsze wrażenia gdy zobaczyliście Asgard?

Rachel? Brian? Axel?

Od Axel'a Cd Kelly

Spojrzałem z wdzięcznością na Darkness.
- Nie ma za co - odparła  dziewczyna.
- Wyświadczyłaś nam wszystkim przysługę - powiedział Brian z szyderczym uśmieszkiem. Reszta znajomych też się śmiała. Do końca szkoły pewnie zapamiętają mnie jako tego, na  którego narobił koń. Jechaliśmy dalej, tym razem bez większych wypadków. No oprócz tego, że Rachel spadła z konia, obijając sobie tyłek. Postanowiliśmy poskakać przez poprzewracane konary, leżące nieopodal. Dziewczyna siedziała na trawie kawałek dalej. Nagle coś mnie uderzyło. Nie dosłownie. Kelly miała skrzydlatego konia. Podszedłem do niej i spytałem się skąd go ma.
<Kelly?>

Od Darkness Cd Ryan

-Moja siostra już dawno skończyła szkołę - powiedziałam. - Szkoda.
-Hymm?
-Jest starsza o kilka tysięcy lat - mruknęłam - Ale jest spoko, lubię ją.
-Jak się nazywa? - zapytał.
-Hel - odpowiedziałam krótko. - Loki stworzył ja tak samo jak mnie, z mroku.
-Czyli nie masz matki?
-Nie i nie chciałabym mieć. Jak się nazywa twoja sis?
-Tala...
-Pewnie jest tam gdzieś z nimfami - powiedziałam.

Ryan?  
 

Nowa postać!!!

Oto Tala - Córka Marsa

Imię: Tala
Nazwisko: Rowland
Pseudonim: Rav
Płeć: Dziewczyna
Wiek: 17 lat
Krew: Czysta - Bogini
Rodzina: Matka - Morrigan, Ojciec - Mars, Brat - Ryan (O innym rodzeństwie nie wie.)
Poziom: I
Specjalizacja: brak
Wygląd: Tala ma naturalnie czerwone włosy, które opadają falami do pasa i jasną cerę. Jej oczy są szmaragdowozielone. Tala ma 179 cm wzrostu. Na lewym ramieniu ma wytatuowanego czerwonego wilka. Zazwyczaj ubiera się na czarno.
Charakter: Tala lubi kiedy coś się dzieje. Często nie jest miła w stosunku do nowo poznanych osób, ale z czasem jej nastawienie się zmienia (zazwyczaj). Dziewczyna jest odważna i bardzo cierpliwa. Zawsze uparcie dąży do celu i nigdy się nie poddaje. Trudno zdobyć jej zaufanie, ale bardzo łatwo je stracić.
Umiejętności:
-Natychmiastowe uzdrawianie
-Wyczuwanie strachu
Związek: brak
Zainteresowania: Wszystko co związane z walką, jazda konna, fotografia, śpiew
Steruje: jamajka1234

Od Tali

Po rozpakowaniu walizki postanowiłam przejść się po ternach akademii. Wyszłam z akademika i zaczęłam się rozglądać po ogrodzie. Po chwili doszłam do budynku akademii i niepewnie weszłam do środka. Nie minęło 5 minut zanim ktoś mnie zaczepił.
- Jesteś nowa. - Usłyszałam za plecami bardziej stwierdzenie niż pytanie. Odwróciłam się.

Kto to był?

niedziela, 29 czerwca 2014

Od Ryana Cd Darkness

- Więc masz szczęście. - Powiedziałem.
- Chyba tak. - Przyznała Darkness.
Przez kilka minut rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. W pewnym momencie zauważyłem, że niedaleko ścieżki stoi biała klacz. Uważnie obserwowała Corra. Zatrzymałem ogiera.
- Co jest? - Spytała Darkness również się zatrzymując.
Wskazałem głową na klacz. Dziewczyna spojrzała na klacz.
- To pewnie tylko jeden z koni należących do akademii. - Odezwała się.
- Nie. To koń mojej siostry. - Powiedziałem.
- Masz siostrę? - Zdziwiła się Darknrss.
- Tak, ale nie wiedziałem, że tu przyjechała. - Mruknąłem.

Darkness?

Od Peter'a Cd Pipper

Szedłem drogą prosto do Akademii, myślałem że tam znajdę ojca.
Byłem zdenerwowany na ojca miałem do niego tyle pytań. Od mojego wcześniejszego miejsca zamieszkania do Akademii było ok. 3 km.
Założyłem słuchawki na uszy, włączyłem muzykę i szedłem dalej.
Nie długo po tym ujrzałem siedzącą na ziemi ciemnowłosą dziewczynę. Podszedłem do niej.
- Hej - przywitałem się
- Hej - patrzyła na mnie z dołu
- Coś się stało ?! - spytałem

Pipper?

Od Troy'a Cd Argona

Stałem sobie na korytarzu akademii stojąc plecami do wszystkich.
- Hej jestem Argona, a ty? - usłyszałem głos za sobą.
Odwróciłem się. Ujrzałem wysoką dziewczynę w czarnym. Okay...
- Troy - zmierzyłem ją wzrokiem. - Oczekujesz czegoś ode mnie?

Argona?

Od Darkness Cd Kelly, Axel, Troy, Cameron, Brian, Rachel

Oczywiście szłam z Sleipnirem na przodzie, a oni musieli kłusować, by nadążyć. Kelly leciała nad nami na tym swoim pegazie. Wyszliśmy za mury Akademii i jechaliśmy drogą. Po chwili pegaz Kelly zrobił pod siebie, a latał, więc... końskie odchody spadły na Axela, który akurat obok mnie jechał. Reszta zaczęła się śmiać, a Kelly zniżyła lot i zobaczyła Axela, omal nie spadła ze swojego rumaka śmiejąc się. Ja i Axel chyba tylko się nie śmialiśmy, ale to on był cały w gównie. Westchnęłam i dotknęłam jego ramienia, zmieniłam ten cały szajs w pył, który rozproszył wiatr i już był czysty... i już nie śmierdział.

Axel?

Od Rachel Cd Brian, Kelly, Cameron, Troy, Darkness

- Ja nie mam konia. I nawet nie umiem jeździć - zaczęłam. - Postoję i popatrzę.
- Nie ma żadnego konia na zbyciu?- spytał Axel, spoglądając na każdego z nas po kolei. Brian już chciał coś odpowiedzieć, ale trąciłam go łokciem.
- Jest jeden myszaty. - Odpowiedziała Darkness. - Jest mniej więcej tak powolna jak ty. Będziecie do siebie pasować - obdarzyła go diabelskim uśmieszkiem. Zmierzył ją morderczym wzrokiem na co wszyscy się roześmiali.
- To idziemy? - Spytał Cameron, ruszając do wyjścia. Chwilę później byliśmy przy stajniach, przeniesieni przez Dark.
- Czyli możesz sobie nas wszystkich tak po prostu przenosić?- zapytałam się dziewczyny.
- A czemu nie? - wzruszyła ramionami, kierując się do boksu... Slejpnira? Spoko. Wyszłam na padok, czekając na znajomych. Usłyszałam za sobą stukot kopyt. Odwróciłam się i poczułam jak coś podrywa mnie do góry. Pisnęłam, chwytając się czego popadnie by nie spaść.
- Nie bój się - usłyszałam głos Briana.
- Jezu... - mocno chwyciłam się jego koszulki, czując jak zsuwam się z siodła. - Zabiję cię. O ile wcześniej sama nie umrę. - Zatrzymaliśmy się chwilę później. Brian udzielił mi szybkiej lekcji jazdy konnej.
- Gotowe jesteście gołąbeczki? - zawołała Kelly.
- Nie - zawołałam.
- Tak - odkrzyknął Brian, dając Armagedonowi łydkę.
<Brian? Kelly? Cameron? Troy?Darkness? >

Od Sary Do Darkness

Zbytnio nie potrafię jeździć konno, ale cóż najwyżej spadnę. Jakoś się wdrapałam i czułam się w miarę stabilnie. Zostałam lekko z tyłu. Od biedy mi to wychodziło.
-Jesteś dobra, nawet bardzo dobra- podsumowałam.
-Tobie idzie lepiej niż myślałam- powiedziała przez ramię.
-Skąd masz swojego Sleipnira? -zapytałam.
<Darkness?>

Od Kelly Cd Axel, Darkness, Rachel, Brian, Troy, Cameron

Spojrzałam na siebie i na resztę. Byliśmy czyści. Jak Dark to... Spojrzałam na podłogę.
- Pięknie - mruknęłam.
- Przynajmniej nie musisz iść do swojego pokoju pod prysznic - odparła Darkness.
Uśmiechnęłam się mimowolnie.
- Ciekawe co by się stało gdyby z Zeusem był sam Ares - zastanowiła się Rachel.
- Nic - odparłam. - Nie stało by się tak. To Loki i Thor są zastępcami Zeusa. Owszem, był nim kiedyś Ares, ale zbyt szybko się denerwował i zaczynał na wszystkich wrzeszczeć.
- Nawet jak ktoś nie spuścił wody w kiblu? - spytał Axel.
- Wow, jesteś taki zabawny - powiedziałam z wyczuwalnym sarkazmem w głosie.
Cameron zmierzył Rachel wzrokiem. Brian chyba to zauważył bo ją przytulił patrząc na niego morderczym wzrokiem. Syn Anubisa uśmiechnął się.
- Co będziemy teraz robić? - zapytał Troy. - Będziemy tak stać, czy pójdziemy sobie gdzieś i już nigdy się nie spotkamy w takim gronie?
Wzruszyłam ramionami.
- Chuligani - powiedział ktoś za nami. Odwróciłam się. Stał tam woźny Florian. Nie dobrze.
- Wiejmy - syknęłam i skinęłam na Dark by nas przeniosła w jakieś inne miejsce.
Trafiliśmy znów do Akademii.
- Czemu akurat tu? - spytał Axel.
- Ponieważ ja muszę iść do skrzydła szpitalnego - odparłam spokojnie. - By w końcu zdjęli mi ten głupi bandaż.
- A jakoś jedzeniem mogłaś się bić - skwitował Brian.
Wzniosłam oczy ku niebu.
- Chodźcie. Pewnie znowu będzie ta piguła co szyła mi tą rękę. Nie przepadam za nią.
- Czemu? - zainteresował się Troy.
Wzruszyłam ramionami.
- Nie wiem. No już. Idziemy.
Ruszyłam do skrzydła szpitalnego. Za mną pomaszerowali moi znajomi. Po jakimś czasie dotarliśmy na miejsce. Otworzyłam wielkie drzwi i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Był tam tylko wysoki mężczyzna w białym fartuchu lekarskim. Przeglądał jakieś papiery.
Odchrząknęłam i weszłam głębiej do pomieszczenia. Napotkałam spojrzenie doktora.
- Siadaj - powiedział wskazując na łóżko zanim ja się odezwałam. Znowu zaczął przeglądać papiery, a ja posłusznie wykonałam jego polecenie. - Niech twoi znajomi wejdą. Przecież nic im nie zrobię.
Gestem wskazałam by także weszli. Zrobili tylko kilka kroków do przodu po czym zatrzymali się udając, że sufit jest zajebisty. No dzięki.
- Już mogę się tobą zająć - powiedział lekarz odstawiając papiery na komodę koło łóżka.
- Co z pielęgniarką, która zszywała mi rękę? - spytałam.
- Emilią? Nie, nie dziś. Miała jakąś pilną sprawę do załatwienia.
- Aha...
- A co? Boisz się mnie? - zaśmiał się doktor.
- A skądże znowu! Ja jestem...
- Wiem kim jesteś. Znam was. Wy nie znacie mnie.
- Jaki tajemniczy - mruknęłam.
- Możliwe - uśmiechnął się.
Przyjrzałam się jego twarzy. Było w niej dużo znajomego.
- Jest pan podobny do mojego ojca - stwierdziłam.
- Do Thora? Naprawdę? Nikt, nigdy czegoś takiego mi nie powiedział.
- Bo nie znają Thora tak dobrze jak ja.
- Możliwe, Kelly, możliwe.
Nie żartował. Na serio nas zna...
- I gotowe - powiedział wyrywając mnie z zamyślenia.
- Kolejna blizna - uśmiechnęłam się pod nosem.
- To trofeum - wyszeptał z uśmiechem i wstał by znów zacząć przeglądać papiery. Też wstałam.
Co było tak zajmującego w tych papierach? Ale w sumie... Musi znać wszystkich by wiedzieć jak się ich leczy.
- Dziękuje panu...
- Mów mi Chris - rzucił przez ramię.
- Dobrze. Do widzenia Chris.
Wyszłam ze skrzydła szpitalnego ze znajomymi.
- Nie uważacie, że on jest bardzo podobny do Thora? - spytałam.
- Nie widzieliśmy go z bliska - powiedziała Rachel. - Może naprawdę tak jest, a może masz jakieś omamy.
- I wszędzie zaczniesz widzieć swojego ojca - zaśmiał się Axel.
Spiorunowałam go wzrokiem.
- Może gdzieś pójdziemy? Na jakąś przejażdżkę konną, czy coś?

Axel? Darkness? Rachel? Brian? Troy? Cameron?

sobota, 28 czerwca 2014

Od Darkness Cd Axel, Kelly, Rachel, Troy, Cameron, Brian


Zaśmiałam się.
-Pewnie się spotkali na urodzinach u Afrodyty i ona im troszkę dolała tego badziewia do wina - powiedziałam śmiejąc się.
-No dzięki, pociesznie - mruknęła
-Wiem, i nie zgadzaj się - powiedziałam.- Jest córką Ateny, bogini wojny i strategii. Jest podstępna. A ty wojownicza.
-Masz rację

~godzinę potem~

Weszłam do jadalni z Cameronem i Troy'em. Gdyby nie moja dymna forma bym miała ziemniaki we włosach... ale teraz Troy je miał. Kelly wyszła zza stołu za którym była schowana i jacyś bogowie i pół uciekli z jadalni z jedzeniem na ubraniu. Frania podawała im w kącie nowe jedzenie i chwilę potem oberwałam frytkami od Axela, a potem Kelly ciskała we wszystkich kechupem ze stołu. Pomidorowy karabin Kelly. Cameron ciskał w kogoś ryżem. Rzuciłam homarem w Axela, a zwierzak wszedł mu w spodnie... auć. Potem oberwałam kiślem od Briana. A on ode mnie kakałkiem w koszulkę. Troy dostał łososiem w twarz. Potem Rachel wyciągnęła sobie ze stanika krewetkę. Ja w moim miałam frytki. Kelly dostała spaghetti i od razu zeskoczyła ze stołu. Widziałam tam kilku innych półbogów i bogów, ale oni szybko uciekli i zostałam sama z Troyem Cameronem, Rachel, Brianem, Axelem, Kelly. Zarąbiście, jeszcze Besa brakowało. Po chwili drzwi się otworzyły i stanął w nich Ares.      
-Wszyscy idziecie ze mną - wysyczał. - Bez wykrętów - spojrzał na mnie, a już zamierzałam uciec pod postacią dymu.
 -Cholera - syknęłam w tym samym czasie co reszta.
Bóg posłał nam gniewne spojrzenie i ruszyliśmy za nim korytarzem.
Poszliśmy do Gabinetu Zeusa.
Był tam Loki, Thor i oczywiście Zeus.
Zaczęła się nudna dyskusja, o tym jak nas przyłapał szanowny pan Ares.
-Daj spokój Aresie - powiedział mój tata.- To są dzieci, muszą się wyszaleć... czasami. Lepiej taki niż inny sposób - Loki mrugnął do nas porozumiewawczo i wszyscy dostaliśmy rumieńca, dzięki tato.
-Właśnie - popierał go Thor. - Nie pamiętasz naszej walki na jedzenie? Przez cały hol... tsaa... cała szkoła wzięła w tym udział.
-Idźcie się umyć, cuchniecie pomidorami i rybami - powiedział Zeus od niechcenia.
Zawstydzeni i brudni wyszliśmy z gabinetu i natrafiliśmy na tłum ciekawskich oczu innych uczniów.
-No zajebiście - powiedziałam i przeniosłam siebie i resztę do akademika.
-Dzięki Dark - powiedział Brian i Kelly, a reszta odetchnęła z ulgą.

Axel? Kelly? Rachel? Troy? Cameron? Brian?        

Od Axel'a Cd Kelly, Brian, Darkness, Cameron, Troy

W ostatniej chwili zamknąłem oczy, by nie oberwać pirré z ziemniaków. Zamachnąłem się na niego swoją porcją. Zaczęliśmy rzucać się żarciem. Przyszła jeszcze trójka uczniów i najwyraźniej stwierdzili, że to super pomysł, bo się dołączyli. Rachel razem z Kelly zsunęły się pod stół by niczym nie oberwać. Zaczynało się robić całkiem fajnie. Po chwili Kelly wychyliła się ze swojej kryjówki i od razu dostała spaghetti. W zamian czarnowłosa dziewczyna oberwała frytkami z keczupem. Rzucaliśmy się jeszcze dłuższą chwilę. Nawet Rachel się dołączyła. Nagle ktoś wszedł do jadalni. Zobaczyłem wściekłego Aresa, stojącego w drzwiach. Zmierzył nas po kolei zimnym spojrzeniem, zatrzymując się na mnie i powoli przechodząc na Briana. Wszyscy stanęliśmy, niepewnie przestępując z nogi na nogę.
- Wszyscy idziecie ze mną - wysyczał. - Bez wykrętów - spojrzał na czarnowłosą dziewczynę. W ciszy ruszyliśmy za bogiem. Był to dość zabawny widok. Wszyscy byli brudni od makaronów, frytek i innego jedzenia.
<Kelly? Brian? Darkness? Cameron? Troy?>

Od Darkness Cd Sara

-Może konno? - zaproponowałam.
-No... ale ja nie mam konia - mruknęła.
-Są tu konie należące do Akademii, przeznaczone dla tych którzy nie mają własnych - powiedziałam.
-Ou...
-Poczekaj przygotuję ci konia - powiedziałam i poszłam do boksu Myszatej klaczy, która była tu od kilku lat. Była spokojna i łatwa w prowadzeniu, więc powinna się na niej dobrze czuć.
Wyszłam z obydwoma końmi na zewnątrz gdzie stała Sara. Podałam jej wodze klaczy.
-To Panrielia - powiedziałam i wskoczyłam na Sleipnira.
Dała radę się wdrapać na klacz i złapała wodze jak należy. Popędziłam Sleipnira do Stępu, a one musiały jechać kłusem by nadążyć. Osiem nóg dawało mojemu koniu znaczną przewagę nawet nad zwycięzcami Grand Pix.  

Sara? Zacznij rozmowę

Od Kelly Cd Darkness

Zastanowiłam się na chwilę.
- Wyjdź - mruknęłam. - Muszę to przemyśleć.
- Ale...
- Już! - warknęłam.
Liliane, czy jak jej tam było obróciła się na pięcie i wyszła zatrzaskując drzwi. Opadłam na łóżko i zapatrzyłam się w sufit po czym odwróciłam głowę w lewo. Na komodzie obok lampy stało zdjęcie. Byłam na nim ja, mój ojciec i moja matka. Wyglądaliśmy jak normalni ludzie. Byliśmy szczęśliwi. Dopóki nie przylazł jakiś potwór i zaczął wszystko niszczyć. Jak na mojego tatę przystało uratował nam tyłki. Wszyscy skandowali jego imię. Czuliśmy się wszyscy bosko...
Nieważne! Mam być na niego wściekła! Ale nie potrafię... W końcu był moim ojcem. I nie obchodzi mnie to, że ONA była pierwsza. Thor z Sif jest już pewnie bardzo, bardzo, bardzo długo. Wiem to. Chyba...
Patrzyłam jeszcze chwilę na to zdjęcie po czym je odłożyłam. Wzięłam telefon do ręki i napisałam:
,,Może spotkać się na arenie? Potrzebuję twojej pomocy."
Czekałam przez chwilę na odpowiedź, po czym się jej w końcu doczekałam:
,,Okej..."
Wstałam z łóżka, uchyliłam drzwi i wyjrzałam. Nie było nikogo. Westchnęłam z ulgą i wyszłam na korytarz.
Wyszłam z akademika i skierowałam się na arenę. Po chwili tam dotarłam. Była tam. Odwróciła się do mnie jak usłyszała moje kroki.
- Myślałam, że wlecisz - powiedziała Darkness wskazując palcem w niebo.
- Nie, nie dziś - uśmiechnęłam się pod nosem. - Ale ty raczej wolałaś się tu pojawić niż iść o własnych siłach.
Kuzynka machnęła niedbale ręką.
- Dlaczego chciałaś bym tu przyszła?
- Bo musisz mi pomóc - powiedziałam.
Dark wytrzeszczyła oczy.
- Mnie? - spytała.
- Tak. Liliane, czy jak ona się tak nazywa, zaproponowała byśmy żyły w zgodzie. To nie jest zachowanie podobne do Thora, więc pewno musiała odziedziczyć coś po Atenie. Muszę się dowiedzieć co to był z nią za incydent i czy warto mieć Liliane za sojuszniczkę. Pomożesz mi? Proszę - dodałam niechętnie.

<Darkness?>

Od Sary Cd Darkness

Dziewczyna przedstawiła mi się.
-Ja jestem Sara.-spojrzałam na nią po czym na jej ogiera.- jak ma na imię ?- zapytałam
-Sleipnir-stwierdziła krótko i poklepała konia po szyi.-Masz jakiegoś konia?
-Niestety nie. Nigdy nie miałam też okazji nauczyć się jeździć.
Nastała chwila ciszy. Darkness patrzyła na mnie z ogromnym zdziwieniem. Nie mogła chyba uwierzyć w to co powiedziałam.
-Nigdy ?
-Nigdy-powtórzyłam za nią z stoickim spokojem.
Kolejna chwila milczenia.
-Dawno przyjechałaś ?- zapytała.
-Może godzinę lub pół godziny temu.
-Lubisz chyba zwiedzać- podsumowała Darkness.
-Nie. Po prostu musiałam się przejść i pobiegać.
-Chcesz zwiedzić resztę terenów ?
-Jeśli chcesz mnie oprowadzić to czemu nie.
<Darkness ?>

Od Alice Cd Katherine

Popatrzyłam na nią, chciałam wiedzieć wszystko ale nie wiem nic..
- Kim są twoi rodzice ? - spytała
- Moi.... rodzice ?
- Tak - powiedziała
- Moi rodzice są Bogami ! - powiedziałam sucho
- Wydawałaś się milsza - poprawiała włosy
- Przepraszam...po prostu nie mam ochoty rozmawiać
Dziewczyna złapała mnie za rękę i zaczęła się uśmiechać.
- Jaki masz dar ? - spytałam zaciekawiona
- Patrz - wskazała palcem na niebo
Kate pomachała trochę ręką w górze i po chwili słońce zgasło. Zamieniła noc w dzień. Gdy przestała machać ręką wszystko wróciło do normy.
Ruszyliśmy dalej.
- Fajna ta twoja moc - uśmiechnęłam się
- Dzięki - radośnie przyśpieszyła
~~ 5 minut później ~~
- Zastanawiam się przez całą drogę jaką ty masz moc - powiedziała brunetka
- Nie chcesz wiedzieć - zaśmiałam się
Dziewczyna stanęła przede mnie.
- No dobra, ale nie mów że nie ostrzegałam - uśmiechnęłam się
Popatrzyłam na brunetkę.
- BÓL ! - powiedziałam głośno
Kate padła na śnieg. Zwijała się z bólu, moje oczy stały się czarne.
Przez jej ciało przechodził coraz większy ból.
- Proszę ! - Przestań ! - krzyczała
Tak jak prosiła przestałam .

Kate????

piątek, 27 czerwca 2014

Od Darkness Cd Sara

Jazda na Sleipnirze to coś co uwielbiam. Ten koń mnie rozumiał...w przeciwieństwie do niektórych. W lesie zsiadłam z niego i puściłam go luzem, gdzie były nimfy leśne. Lubił je, ale nie pozwalał im na sobie jeździć.  Gdy wracaliśmy przez Serce Ogrodu zauważyłam dziewczynę gadającą z marmurowym posągiem. Zeskoczyłam z Sleipnira i trzymając go za uzdę podeszłam z nim do dziewczyny.
 -Nie podoba się decyzja ojca odnośnie szkoły? - zapytałam z obojętnością.
-Może, a co? - odpowiedziała pytaniem i odwróciła się.
Pierwsze co zobaczyła to mojego ogromnego ogiera. Niemal krzyknęła na jego widok, ale się opanowała widząc mnie.
-Coś nie tak? - zapytałam klepiąc Sleipnira po szyi.
-Nie nic... - odpowiedziała
-Wydawało si się na początku, że on do ciebie się odezwał? - zapytałam.
-No, może... nie ważne! - odpowiedziała.
Zaśmiałam się.
-On gada jedynie mentalnie - powiedziałam. - A ty lepiej nie gadaj z marmurem.
Spojrzała kątem oka na rzeźbę. Westchnęła w odpowiedzi.
-Ciesze się, że ja nie mam problemów z tatą - powiedziałam patrząc na konia.
-Kto...
-Loki - odpowiedziałam przerywając jej.
-Mój Hades... tego chyba już się domyśliłaś. A mama Atena... a twoja?
Uśmiechnęłam się lekko.
-Nie mam mamy - odpowiedziałam.
Dziewczyna spuściła głowę.
-Nie powinnam pytać...
-Tata mnie stworzył z mroku, cienia i mgły tak jak moją siostrę Hel. I tak przy okazji jestem Darkness - przedstawiłam się.


Saro?

Od Sary

Co ja tutaj robię? A tak wiem. Moja matka mnie tutaj wysłała po konsultacji z ojcem. Lecz po co oni to uczynili, to nie mam pojęcia.
Wywinęłam kilka numerów przez które mieli poważne problemy ale to nie oznacza, że mogli mnie tak po prostu spakować i wysłać tutaj.
Cóż, stało się i siedzę tutaj, muszę jakoś to przeżyć. Siedziałam w akademiku jakąś godzinę i już miałam ochotę uciec.
Przebrałam się i wyszłam z budynku. Zaczęłam biec przed siebie. Nie czułam zmęczenia. Przebiegłam przez jakiś las i znalazłam się w samym sercu ogrodu przed rzeźbą anioła. Moje oczy uciekły jednk w bok i zobaczyłam rzeźbę Hadesa. Podeszłam do niego i spojrzałam mu w kamienne oczy.
-Jesteś dumny ze swojej decyzji?- skwitowałam szorstko. Przyglądając się dalej rzeźbie. Wiedziałam, że mi nie odpowie lecz musiałam to zrobić. Czułam taką potrzebę.
-Nie podoba się decyzja ojca odnośnie szkoły?- zapytał ktoś zza moich pleców.
-Może a co?- stwierdziłam. Po czym powoli obróciłam się i zobaczyłam...
<Kto mnie zaczepił ?>

Od Yumi Cd Cameron

Zaczęły się zajęcia... Nauczyciel mówił o najlepszych sposobach na zaatakowanie wroga. Mówił co jest najważniejsze w tym by dobrze zaatakować. Słuchałam nauczyciela, a jednocześnie patrzałam przez okna na stajnię... Lekcja trwała zabójczo długo ale się w końcu skończyła... Wyszłam poza klasę, teraz była długa przerwa...
-Masz konia?-zapytałam Camerona...

<Cameron?>

Od Camerona Cd Yumi

Dziewczyna odwróciła się.
-Ou... tak - powiedziała, podałem jej zeszyt. - Jestem Yumi - przedstawiła się.
-Cameron - uśmiechnąłem się lekko.
Dziewczyna chyba była z tej samej klasy co ja, chociaż trudno się połapać... jest tu bardzo wielu uczniów z rodzicami różnych religii.
-Chyba widziałam cię w klasie... siedziałeś z czarnowłosą dziewczyną... twoja? - zapytała.
- Dark? Nie - zaśmiałem się i rozległ się dzwonek na kolejną lekcję... no tak poranne przerwy były krótkie.
-Co teraz mamy?
-Sztuki wojenne- mruknąłem - Na szczęście dziś nie ćwiczymy na Arenie, chodź - poszliśmy krętym korytarzem pod właściwe drzwi. Na szczęście Aresa nie było jeszcze. Usiadłem przed Yumi w przed ostatniej ławce pod oknem.

Yumi? Ares zanudza o taktykach walki-,-

Od Yumi

Jestem w Akademii Bogów. Czy to dziwne? Teraz siedzę na lekcji i udaje, że słucham nauczyciela. Tylko wyczekuję tej jednej godziny. Piszę w zeszycie, i myślę jednocześnie o dwóch różnych rzeczach. Wreszcie koniec lekcji, spakowałam się i wyszłam z klasy. Szłam korytarzem i upuściłam zeszyt...
-To twoje?-zapytał ktoś zza moich pleców...

<Któryś chłopak?>

Nowa Postać!!! A raczej dwie...

Sara, Córka Hadesa i Ateny!

Imię: Sara
Nazwisko: Detrinio
Pseudonim: Sara lub Mała
Płeć: Dziewczyna
Wiek: 18 lat
Krew: Czysta - Bogini
Rodzina: Ojciec- Hades, Matka- Atena. Nie wie o rodzeństwie.
Poziom: I
Specjalizacja:
Wygląd: Dość niskiego wzrostu dziewczyna (158 cm). Oczy koloru zielonkawego czasami może wydawać się, że są niebieskie. Blondynka o kręconych naturalnie włosach. Na plecach ma tatuaż róży z rozłożonymi płatkami z których spływa kropla krwi. Sara ma ciało modelki, nie należy do dziewczyn które mają mały biust.
Charakter: Zazwyczaj jest małomówna w nowym otoczeniu. Pierw obserwuje a następnie wyciąga wnioski. Jest porywcza i uparta, jeśli czegoś bardzo mocno chce dostanie to. Pomaga jej w tym odwaga, pomysłowość oraz spryt. Ma rozbudowany tok myślenia. Potrafi wyjść z prawie każdej opresji. Logiczne myślenie bardzo jej to ułatwia. Natomiast jeśli trzeba komuś pomóc nie zawsze to robi. Nie ocenia ludzi z góry. Od czasu do czasu wyrwie się jej jakieś przekleństwo. Szybko potrafi się opanować i przyznać do błędu. Nic nie doprowadzi jej do łez, jest bardzo silna psychicznie. Nie potrafi okazywać uczuć, woli je skrywać.
Umiejętności:
 - Potrafi wyczuć emocje.
-czasami jeśli się skupi potrafi stać się niewidzialna
Związek: Jeśli znajdzie się ktoś odpowiedni to czemu nie .
Zainteresowania: gra w koszykówkę, gimnastyka, szkicowanie, sztuki walki
Steruje: elizka652

 
Yumi Córka Axell'a i Sheri
Imię: Yumi
Nazwisko: Ishiyama
Pseudonim:
Płeć: Dziewczyna
Wiek: 16 lat
Krew: Półkrwi - Pół Bogini
Rodzina: Ojciec-Axell, matka-Sheri, brac-Shiroki
Poziom: I
Specjalizacja:
Wygląd: Yumi jest czarno-włosą dziewczyną o piwnycz oczach. Jest dość wysoka (178 cm). Również jest szczupła i silna. Jej włosy sięgają szyji, które są całkiem proste.
Charakter: Yumi jest przeważnie miła, ale zdarza jej się wybuchnąć. Jest sryta i tajemnicza, mało rozmawia z nieznajomymi. Niekiedy jest odważna, a jej charakter jest naprawdę zmienny.
Umiejętności:
Związek: Nie ma
Zainteresowania: Szkicowanie, sztuki walki, jazda konna, gimnastyka artystyczna
Steruje: skarlet5



czwartek, 26 czerwca 2014

Od Liliane Cd Kelly

- O wiele lepiej by było, żebym chociaż zaakceptowała Kelly. ( nie mówiąc już o przyjaźni) - Postanowiłam odwiedzić Kelly. Wzięłam głęboki oddech i zapukałam:
- Wejdź - powiedziała.
- Czy mogę ci na chwilę przeszkodzić?
- Czego chcesz?! - Krzyknęła gotowa do kłótni.
- Nie chcę się już dłużej z tobą kłócić.
- Ach tak?!
- Wiem że obydwie jesteśmy złe na siebie nawzajem i na ojca.
- Nie da się ukryć.
- Ale tak czy inaczej to przecież nie nasza wina więc nie możemy być złe na siebie.
- Nie dam rady cię tolerować!!!
- Nie rozumiem dlaczego jesteśmy na siebie złe, skoro to wina rodziców?
- Tak właściwie to teraz sama nie wiem.
- Musimy z tym skończyć. Nie dam rady tu być, gdy nikt mnie nie akceptuje. Proszę cię bardzo. Zgódź się chociaż być ze mną w zgodzie. To przecież i tak nie nasza wina... Nie mogę się dłużej z tobą kłócić.


<Kelly? Możemy być przynajmniej w zgodzie?>

Od Darkness Cd Liliane

Słyszałam co mówiła po wyjściu, a potem jej szybkie, wkurzone kroki. westchnęłam. Chyba tylko i Hel się przyjaźnimy ( chodź wcześniej mnie nie znosiła), szkoda, ze mojej siostry tu nie ma, dawno skończyła szkołę. Zastanawiałam się czy... mam jakieś rodzeństwo o którym nie wiem. Było by ciekawie. Usiadłam na łóżku i w tedy weszła Kelly, oczywiście wściekła.
-Wszystko słyszałam - powiedziała. -    Pożyczysz mi swoją szkatułkę?
-Nie - odpowiedziałam. - Zmienisz ją w lud i rozbijesz? Ciekawe, ale nie mieszam się w wasze sprawy... chciałabym by mnie to ominęło.
-Ty nie masz problemów z rodzeństwem - mruknęła.
-Ale za to z kuzynami tak.
-No dzięki - mruknęła.
 -Ciebie nie lubię, a ich nienawidzę, lepiej ci?
-O wiele..- westchnęła z ulgą.

Kelly? Liliane? Załatwcie to między sobą ok?

Od Liliane Cd Darkness

-Ciekawe skąd to możesz wiedzieć. - Powiedziałam, bo nie mogłam już tego wytrzymać. - Chyba nie powiesz że mieszałaś się w ich sprawy osobiste, co Darkness?
-Ależ skąd !
-Więc skąd możesz wiedzieć jak się kochali? - Nie wiedziała już chyba co powiedzieć, bo nic się nie odezwała. powiedziała tylko:
- Możemy już zmienić temat?!
- Tak
- Dołączył Peter.
- Tak. Słyszałam.
- Wiesz co najbardziej mnie wkurza?
- Tak?
- To, że ten "nowy", to syn Thora i Sif.
-A w jej imieniu literę i zamień na y.
- Jak ty możesz tak mówić?! To jest bogini!!!
-Tak. Szkoda mi o niej gadać. Wychodzę! - Krzyknęłam i zatrzasnęłam drzwi. - Jak tata mógł mi to zrobić?

<Darkness?>

Od Argony Cd Camerona

Przez całą lekcję nie umiałam się skupić, a podśpiewywanie tej choler* muzy nie pomagało. Cały czas myślałam o białowłosej zjawie. Czym ona była? Czy to możliwe, żeby była którymś ze sług Kronosa? A może Lokiego? Nie.... Lokiego nie. On chyba ostatnio przeszedł na ciemną stronę mocy i zacieśnił więzy z bratem... Być może ma coś wspólnego z Sethem, albo Hadesem, albo... sama nie wiem kto mógłby chcieć mnie przestraszyć. Nawet nie wiem w jakiej mitologi szukać! Teoretycznie mogłabym kogoś zapytać... nie! Wykluczone! Zresztą co mnie to obchodzi, skoro nie zamierzam zabawić tutaj długo. Być może ta zjawa już...
I właśnie w tym momencie jak to bywa w wielu filmach za oknem ujrzałam ją unoszącą się swobodnie w powietrzu i uśmiechającą kpiąco. Przeleciała przez szybę do sali.
- Myślisz, że się mnie pozbędziesz jeśli stąd uciekniesz? - zapytała chichocząc kpiąco
A potem znikła wraz z dzwonkiem na przerwę. Razem z Cameronem wyszliśmy z klasy i każde udało się w swoją stronę. Ostatecznie postanowiłam... porozmawiać z kimś o mitologi. Może przypadkiem uda się coś z tego wyciągnąć.
Podeszłam do pierwszej lepszej osoby i zagadnęłam
- Hej, jestem Argona, a ty? - a jak to debilnie brzmiało wolałam już nie myśleć...
(Ktoś?)

środa, 25 czerwca 2014

Od Kelly Cd Rachel, Axel

Podeszłam do stolika przy którym siedzieli moi przyjaciele. Szeptali coś sobie do uszu i się śmiali. Ach ci zakochani!
- Nie przeszkadzam wam gołąbeczki?  - spytałam z uśmiechem siadając naprzeciwko nich.
- Nie Sadie - odparła Rachel nawet na mnie nie patrząc.
Uniosłam brew do góry.
- Yhy. Jaka Sadie?
Dziewczyna podniosła głowę.
- Och bogowie! Wybaczcie mi wszyscy. I ty, Kelly.
- Ja ci wybaczyłam. Bogowie też to zrobią. Mam u nich wtyki - mrugnęłam do niej - A kto to w ogóle ta Sadie?
- Bohaterka książki. Bardzo fajnej
- Chyba wiem o którą ci chodzi - powiedział wesoło Brian, ale po chwili miał wzrok jakby na czymś skupiony i zamilkł.
- A ze mną się tak nie śmieje - Axel dosiadł się do nas. Musiał usiąść akurat koło mnie. Ciekawe czy znowu będzie nazywał mnie ,,Królową Lodu"
- Summer - prychnął syn Aresa. - Akurat ten stolik? Może będą cię chcieli w kółku matematycznym. Chociaż nie, ty nie umiesz liczyć.
- Gormack! Jak świetnie! Liczyłem, że... Będziemy mogli się spotkać - Ax uśmiechnął się szelmowsko.
Brian wstał od stołu.
- Niedobrze - powiedziałam, ale oni chyba mnie nie usłyszeli
- Myślisz, że jesteś takim cwaniakiem, hm? No to zobaczymy. Dawaj, wybieraj. Będziemy walczyć - patrzył chwilę na niego. Następnie przeniósł wzrok na swoje jedzenie i uśmiechnął się pod nosem.
Rachel zakryła się włosami, a ja odsunęłam od Axel'a. Brian rzucił w niego, ale na pewno nie z całej siły. Jakby to zrobił to mógłby go uszkodzić...

<Rachel? Axel?>

Od Camerona Cd Argona

zaraz.. .czy ona powiedziała ,,Lepiej wracajmy na lekcje''? Coś jest nie tak. Poszedłem za nią na  ,,Poezje'' u Aojde. Dziwne... akurat ta lekcje chciałaby pewnie opuścić. Weszliśmy do klasy przed dzwonkiem, usiadłem z nią w ostatniej ławce - jedynej wolnej. Muza zaczęła coś cytować, potem podśpiewywała i zachęcała do tego resztę. Nie dla mnie śpiewy -,-
Po lekcjach Argona poszła gdzieś tam, a ja w inna stronę.

Argona?    

Hell yeah! Nowy uczeń!

Poznajcie  Peter'a! Syna Thora i Sif! (Raserei nie krzycz plz...)

Imię: Peter
Nazwisko: Andrew
Pseudonim: Można mówić mu po nazwisku.
Płeć: Chłopak
Wiek: 19 lat
Krew: Czysta - Bóg
Rodzina: Ojciec - Thor, Matka - Sif, Nie wie że ma rodzeństwo.
Poziom: 1
Specjalizacja: <Brak>
Wygląd: Peter ma jasne brąz włosy i brąz oczy, jest wysoki <ok.180 cm> Czasami nosi okulary ale to rzadko.
Charakter: Peter nie znosi komplikacji i rzeczy oczywistych <czyli wkurza się gdy ktoś chowa się w najbardziej spodziewanych miejscach. Jest miły i zabawny <czasami aż za bardzo XD> Umie być romantyczny. Świadom tego co robi, jest tajemniczy. Zawsze dotrzyma słowa.
Umiejętności:
-*Pajęczy zmysł *Zdolności pająka
Związek: Już nie....
Zainteresowania: Fotografowanie różnych rzeczy.
Steruje: DisneyPunk

Od Argony cd Cameron

Gwałtownym ruchem odepchnęłam chłopaka i chwiejnie stanęłam o własnych siłach.
- Nie trzeba - warknęłam cofając się pod ścianę, żeby się o nią oprzeć - Sama dam sobie radę.
- Jak sobie chcesz - chłopak wzruszył ramionami -Tylko wyglądasz jakbyś była w naprawdę złym stanie...
- Damare! - warknęłam ponownie i już normalnie stanęłam przed chłopakiem, choć w środku wciąż odczuwałam ból - Lepiej wracajmy na lekcje.
Ruszyłam schodami w dół.
(Cameron? :P)

Od Axel'a Cd Brian, Kelly

- Ja mam czas. To tobie zależy na tym, bym przestał tak ciebie nazywać - uniosłem ręce w geście niewinności. - Królowo Lodu - dodałem po chwili ciszy.
- Mam szczerą nadzieję, że dostanę ciebie do pary na Arenie. - posłała mi diabelski uśmieszek.
- Marny mój los - westchnąłem teatralnie. Zerknąłem na zegarek. Minęło już półgodziny. - Chyba powinniśmy już iść do Akademika. Za jakieś 15 minut zacznie się przerwa. I obiad.
- Spoko - dziewczyna skierowała się ścieżką do Akademika. Wyrównałem z nią kroku.
- Co powiesz na to, by sie przebiec? - zaproponowałem. Kelly nie odpowiedziała, tylko zaczęła biec. Po chwili ścigaliśmy się we dwójkę. Dziewczyna jako pierwsza dosięgnęła drzwi Akademika, ale byłem tuż za nią. Wpadliśmy do środka, próbując złapać oddech. Mimowolnie się uśmiechałem. Nadal lekko zdyszani poszliśmy do jadalni. Przy jednym ze stołów siedział Brian z tą dziewczyną. Jak jej było...? Rachel. Kelly od razu ruszyła w ich stronę. Niechętnie poczłapałem za nią.
<Brian? Kelly?>

wtorek, 24 czerwca 2014

Od Darkness Cd Liliane

-To nie jest twój ojciec - wyrwało mi się. - Atena i Thor nigdy się nie kochali tak jak Thor i Sif. i nie nazywaj mnie jej kuzynka, bo tak mówimy tylko w kręgu rodzinnym. Tak na prawdę Thor i ona nie są moją rodziną, Loki jest moim ojcem, a Hel siostrą i pochodzimy od rodu olbrzymów.
Dziewczyna zaśmiała się pod nosem.
-Olbrzymów? - zapytała jakby nie dowierzała.
-Tak, nie rozumiem co cię bawi. Thor i Kelly to wikingowie. Ja i Loki to olbrzymy.
-Jakoś tego nie widać - mruknęła.
-Czy wam wszystkim słowo olbrzym kojarzy się z brudnym, grubym cztero-metrowym gorylem?! - wykrzyknęłam na głos, bo już tego nie zniosłam.
Byłam trochę wyższa od innych, tak jak tata... ale bez przesady.

Liliane? Poszukaj lepiej znajomego w kręgu przyjaźniejszych bogów np Camerona, Alice lub Rachel.  

Od Liliane Cd Darkness

- Wiem że przeszkadzam... - zaczęłam
- Po co tu przyszłaś?!
- Bo coś się zmieniło... Niby że nienawidzisz swojej kuzynki, to gdy się kłócimy, zawsze jesteś po jej stronie.
- Bo jesteś nowa.
- Wyczułam od ciebie wrogość już gdy tu przybyłam.
- jak to?!
- Po prostu. Gdyby chociaż jedna osoba to mnie lubiła, to może jakoś dałoby się tu żyć! Co ja wam takiego zrobiłam!!! Poza tym... to jest mój Ojciec, ponieważ urodziłam się wcześniej od twojej kuzynki.


<Darkness?> dlaczego nikt mnie tam nie lubi???

Od Darkness Cd Liliane


Cudem uniknęłam ochrzanu od Thora. Wróciłam do Akademii, gdzie po krótkim czasie spotkałam moja kuzynkę z tą drugą...
-Co jej powiedziałaś?  -zapytałam.
-Nic... ona zaczęła.
Westchnęłam.
-Słyszałam - powiedziałam. - Daj spokój Kelly.
-Po której stronie jesteś Dark? - zapytała ze złością.
-Po twojej - odparłam. - Ona jest bękartem. Nie przejmuj się nią
-Oświeć mnie co to jest bękart - powiedziała.
-Dziecko z poza małżeństwa, w tym przypadku dziecko z poza małżeństwa Sif i Thora, nie chciane dziecko, zwykła wpadka...
-Tak - przytaknęła.
-Widzę, że z twoją ręką już lepiej.
-Tak, twoje ziółka pomogły - zażartowała.
***     
Do Akademika wróciłyśmy po lekcjach razem. Po całym dniu szkolnym razem. rozdzieliłyśmy się i poszłyśmy do swoich pokoi. Krótko trwał mój spokój, bo ktoś zapukał do drzwi, a potem wszedł nie proszony, zanim zdążyłam powiedzieć ,,Tak?'', chociaż i tak nie zamierzałam tego mówić. 
-Hej - powiedziała nie śmiało Liliane.
-Och... to ty... Czego chcesz? - zapytałam starając się, by nie wyczuła w moim głosie wrogości.

Liliane? Darkness ma zły dzień -,-    

Od Kelly Cd Axel

Przewróciłam oczami.
- Teraz będziesz się tym jarał? - spytałam.
- Nigdy się do mnie nie uśmiechałaś, królowo Lodu - powiedział Axel z tym swoim uśmieszkiem.
- Może nie chciałam obdarowywać cię moim najlepszym uśmiechem na świecie? Mógłbyś paść z wrażenia.
- Skromności to ci nie brakuje - mruknął chłopak.
- Żartowałam tylko - uśmiechnęłam się do niego. - Teraz musisz zmienić moją ksywkę.
- Jeszcze nie - Ax pokazał zęby w szyderczym uśmiechu.
- Będziesz czekał, aż zawsze będę miała radosny uśmiech na twarzy? - zapytałam ironicznie.
Syn Apolla kiwnął głową.
- Poczekasz sobie. Oj poczekasz - uraczyłam go kolejnym z moich szyderczych uśmiechów.

<Axel?>

Od Liliany Cd Darkness


No nie, jeszcze tego brakowało - pomyślałam gdy byłam sama. - Przecież dobrze wiem że tata nie miał więcej dzieci - wyrwało mi się na głos. Nagle przyszła mi do głowy myśl: tata okłamywał mnie i mamę. To dlatego nigdy razem nie mieszkaliśmy. - Bardzo się wkurzyłam. Nagle na korytarzu spotkałam tą całą Kelly.
Co tu robisz?! - zapytałam bardzo zdenerwowana.
-A co ty tu robisz!!!
- Co cię to obchodzi!
- Mnie to nic nie obchodzi! Ty zapytałaś!
Dobrze że właśnie nadbiegła Darkness i chwyciła Kelly, bo nie wiem co by się stało. Przeklnęłam głośno i uciekłam.
- Co jej powiedziałaś! - krzyknęła przerażona Darkness do Kelly.
<Darkness?> Co będzie dalej?

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Od Axel'a Cd Kelly

- Więęęęccc... Co teraz? - spytałem, odwracając wzrok.
- Nie wiem - odpowiedziała dziewczyna, przyśpieszając kroku. Na szczęście już jakiś czas temu przestało padać.
- Nadal będziesz dla mnie taka chłodna czy może spróbujemy porozmawiać normalnie? - spytałem, chowając ręce do kieszeni.
- To ty nazywasz mnie królową lodu - przypomniała mi chłodnym głosem, nawet się nie odwracając.
- Dziwisz się? - prychnąłem. Zmroziła mnie wzrokiem.
- Może mam ku temu powody?
- Spoko. Będziesz miała okazję się na mnie wyładować. Tylko spróbuj mnie nie zabić - poprosiłem, robiąc minę niewiniątka.
- Nic nie obiecuję - uśmiechnęła się.
- No nie wierzę! - zaśmiałem się.
- Co? - zdziwiła się Kelly.
- Uśmiechnęłaś się do mnie - odpowiedziałem tym samym.
<Kelly?>

niedziela, 22 czerwca 2014

Od Darkness Cd Liliane

Stałam i kłóciłam się z Kelly, co przyciągnęło dość spory tłum. Skończyło się oczywiście bójką ja rzucałam w nią czarami, które nauczył mnie loki, a ona je odpierała zaklętą bronią. Po krótkim czasie zjawił się Loki  i zaczął wrzeszczeć na Kelly, wiedziałam, ze za chwilę zjawi się Thor i mnie zgani więc ulotniłam się niepostrzeżenie. Natknęłam się na jakąś  dziewczynę.
-Jesteś tu nowa? - zapytałam zirytowana, bo gapiła się na mnie dziwacznie.
-Tak... jestem nowa i mam na imię Liliane - powiedziała, widać, że grzeczna dziewczynka tatusia i mamusi *ble*.
-Masz ojca i matę?  -zapytałam zirytowana.
-Tak... mam.
-A czy któryś z nich jest bogiem? Bo jakoś nie wymieniłaś ojca i matki, jeśli jesteś czysta, przy imieniu więc... kim jesteś? Ja jestem Darkness córka Lokiego narodzona z mroku.  
-Ou... Liliane córka Ateny i Thora...
-Thora?! - wykrzyknęłam.
Poczułam ruch za sobą, kurde! Thor! Zarąbiście!
-Liliane? - zapytał zdziwiony, a u jego boku była Kelly i Loki.
-O... hej tato dawno cię nie widziałam - powiedziała.
Mina Kelly była bezcenna. Z trudem ją przytrzymałam by nie zabiła nowej.
-Co to ma znaczyć Tato?! - wykrzyknęła Kelly strasznie wkurzona. Nadal ją trzymałam, próbowała mi się wyrwać.  Ona raczej nie polubi Liliany i ja też... kolejna córka Thora!


Liliana? Kelly jest zła, uciekaj.  

Od Liliane

Przybyłam tu niedawno. Nie miałam gdzie się podziać. Prawie nic nie wiedziałam o tym miejscu. Powoli szłam przed siebie, nie wiedząc co ze sobą zrobić. Nagle zobaczyłam dziewczynę, którą otaczał duży tłum. Pomyślałam sobie, że to jakaś ciesząca się dużą sławą i popularnością dziewczyna. Oczywiście (jak nie często) miałam rację. Nie myślałam że mogłaby chociaż spojrzeć w stronę kogoś takiego jak ja. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, podeszła do mnie z lekkim uśmiechem i powiedziała: Jesteś tu nowa? Tak... odpowiedziałam z lekkim zmieszaniem. Jestem tu nowa i mam na imię Liliane.


<Darkness?>

Od Camerona Cd Argona

Poczułem zimno na ramieniu, a potem ktoś zrzucił mnie ze schodów. Wpadłem na jakąś dziewczynę, która aktualnie wchodziła. Poczułem puch, a gdy otworzyłem oczy leżałem na ziemi obok dziewczyny. O dziwo nic mnie nie bolało.
-Dzięki Dark - powiedziałem.
- Nie ma sprawy - powiedziała podając mi rękę bym mógł wstać. - Co się stało?
-No właśnie nie wiem - odpowiedziałem. - Argona? - w tedy dopiero ją zobaczyłem.
Darkness przeniosła nas w górę schodów.
Pomogłem Argonie wstać i przytrzymałem ją.
-To ja znikam gołąbeczki - powiedziała córka Loki'ego i zniknęła w zielonkawym dymie.
-Zabrać cię do skrzydła szpitalnego? - zapytałem Argonę.

Argona?

Od Argony Cd Cameron


Stałam na szczycie schodów. Znów sama. Wtem ujrzałam jak białowłosa dziewczyna ze śmiechem zaczyna zlatywać za Cameronem. Otworzyłam oczy ze zdumieniem. Co ona od niego chce?
Zbiegłam po schodach za chłopakiem. Cień dziewczyny podlatywał do niego. Wyciągała rękę by chwycić go za ramię...
Skoczyłam i odepchnęłam go tak, że spadł ze schodów na półpiętro. Ręka widmowej dziewczyny zagłębiła się w moją pierś. Jęknęłam z bólu i chwyciłam się za dotknięte miejsce...
(Cameron?)

Nowa postać... córka Thora


Imię: Liliane
nazwisko: Punk
pseudonim: Lili
płeć: dziewczyna
wiek: 25 lat
krew: czysta - Bóg
rodzina: Thor i Atena
poziom: 1
specjalizacja: brak (1 poziom)
wygląd: Liliane jest wysoką blondynką, o małych oczach i lekko czerwonych ustach. Prawie zawsze ubiera się modnie. Jej włosy są średniej długości.
charakter: Jest ogólnie miła, ale często także złośliwa. Nie lubi, kiedy ktoś jej przeszkadza w magii. Nigdy nie krzyczy na swojego konia. Stara się być wesoła.
umiejętności: wyczuwanie uczuć i latanie (brak skrzydeł. Córka Thora)
związek: brak partnera
zainteresowania: głównie walka i nauka.
steruje: kucykara10

piątek, 20 czerwca 2014

Od Darkness Cd Ryan

-Dwa tygodnie - powiedziałam. - I już zdążyłam przez Kelly znienawidzić to miejsce.
-Kogo? - zdziwił się, nasze konie szły sępem.
-Mojej przybranej kuzynki, córka Thora - odpowiedziałam. - Rujnuje mi życia jak tylko może.
-Jeśli mogę spytać... dlaczego?
-Bo jestem córką Loki'ego. Thor nastawiał ją przeciwko mnie, a potem Loki mnie przeciwko im.
-Rodzinna wojna.
-Uch... ciesz się, ze w tedy cię w Asgardzie nie było! Mało brakowało, a bym obróciła nasz dom w pył, a Bogów spaliła żywcem.
Spojrzał na mnie lekko zaniepokojony.
-Uważaj byś nie spaliła Akademii - powiedział.
-Postaram się - mruknęłam. - Przynajmniej na lekcjach Aresa mam od niej spokój, Bóg jej i jej ojca nie znosi, a mój jest jego przyjacielem, nie wiem od jak dawna się znają, ale chyba od początków Akademii.
-Dobrze, że mojego tu nie ma.
-Nadzór cało dobowy?
-Coś w tym stylu. a ty, masz tak?
-Mój ojciec jest... fajny. Nie taki jak niektórzy ojcowie.

Ryan?

Od Ryana cd Darkness


- Tego jeszcze nie wiem. - Przyznałem niechętnie.- Jedziemy, czy będziemy tak stać?
Darnkess westchnęła.
- Tym razem nie będę na ciebie czekać. - Oznajmiła.
Zachęciłem Corra do galopu. Ogier nie biegł tak szybko jak zwykle, ale też nie tak wolno jak poprzednio. Koń Darkness też nie biegł z najwyższą szybkością, bo Corr dotrzymywał mu kroku. Nachyliłem się nad karkiem swojego wierzchowca, który natychmiast przyśpieszył. Przez kilka sekund Darkness była gdzieś za nami, ale potem jej koń również przyśpieszył. Zrównał się z Correm, a po chwili zaczął się oddalać.
- Dalej, Corr. - Szepnąłem.
Ogier wyrwał do przodu powoli zmniejszając odległość dzielącą nas od Darkness. Po kilku minutach dziewczyna zatrzymała swojego konia i obejrzała się za siebie. Zatrzymałem Corra obok Darkness. Ogier potrząsnął głową z niezadowoleniem.
- Od dawna tu jesteś? - Spytałem.

Darkness?

Od Camerona Cd Argona

-Zapewne już na ciebie ni jak wpłynę - powiedziałem obojętnie.
Nawet jej nie lubię. Po co tu przylazłem?
-Zapewne...
-Idę z tond - przerwałem jej chamsko i obróciłem się na pięcie.
Stawiałem kroki szybko, bo chciałem się już znaleźć na holu czekając na dzwonek, po czym wejść do klasy.

Argona? Co dalej?

Od Kelly Cd Axel

- Tak - powiedziałam i patrzyłam w miejsce gdzie przed chwilą zniknęli moi przyjaciele.
- To co teraz robimy? - spytał Axel.
Spojrzałam na niego i dźgnęłam w brzuch.
- Auć! - wrzasnął odskakując krok do tyłu. - Masz mocny palec.
Wzruszyłam ramionami.
- I za co to było?! - spytał wkurzony chłopak.
- Za to, że moi przyjaciele stąd poszli. Ile lat minęło odkąd widzieliście się ostatni raz?
Axel zamyślił się.
- Brian miał jedenaście lat - powiedział w końcu.
- Musicie się jakoś pogodzić.
- Dobra rada - mruknął. - Nie chce o nim gadać.
- Zapewne - obróciłam się na pięcie i skierowałam do ogrodu.
Axel wyrównał ze mną krok. Spojrzałam na niego, a on na mnie.

<Ax?>

środa, 18 czerwca 2014

Nowa Postać!


Imię: Chaerin
Nazwisko: Lee
Pseudonim: CL
Płeć: Dziewczyna 
Wiek: 20
Krew: Czysta - Bogini
Rodzina: Matka - Afrodyta, Ojciec - Zeus
Poziom: Pierwszy
Specjalizacja: 
Wygląd: Chaerin posiada długie do pleców blond włosy i czarne oczy, którymi zagląda w duszę. Jest szczupła i wysoka.
Charakter: CL ma bardzo trudny charakter. Trudno się z nią zaprzyjaźnić, gdyż każdego, kogo nie zna traktuje z pogardą lub jak wroga. Jest bardzo władcza i nie znosi, gdy ktokolwiek się jej przeciwstawia. Jest strasznie ambitna i inteligentna. Śpiewa oraz gra na skrzypcach. Tylko te 2 rzeczy są w stanie poprawić jej humor. 
Umiejętności: 
- Uzdrawianie 
- Przywoływanie żywiołów 
Związek: szuka
Zainteresowania:
Steruje: Insanity

wtorek, 17 czerwca 2014

Nowa Postać!

Imię: Pipper
Nazwisko: Steenet
Pseudonim: Pip
Płeć: dziewczyna
Wiek: 15 lat
Krew: Pół krew -pół Bóg
Rodzina: Ojciec - Hades Matka - Anastazja (człowiek)
Poziom: 1
Specjalizacja: ----
Wygląd: Pipper nie jest wysoka, ale jest szczupła. Ma ciemne włosy, które na końcówkach falują. Ma szare oczy i jasną karnację. Na jej ciele są liczne runy.
Charakter: Pip jest zawzięta od początku do końca. Nie lubi gdy jej przeciwnicy dają jej fory bo jest "dziewczyną". Lubi walczyć ale zachowuje poczucie humoru. Jest skromna i odważna. Podczas bitew wykazuje się pomysłowością, siłą i inteligencją. Nie lubi być w centrum uwagi, ale chętnie pomaga.
Umiejętności: Kameleon uczuć - kiedy jest smutna jej oczy robią się szare, zła robią się czarne, a wesoła robią się zielone/ Dzięki tacie potrafi wytrzymywać najwyższe temperatury/
Związek: może...
Zainteresowania: Lubi chodzić na treningi, czekoladę, lubi jeździć konno
Steruje: MAG

Od Argony Cd Cameron

- A więc mnie śledziłeś... - mruknęłam z rozbawieniem, zarazem wstając z ziemi - Jak dużo widziałeś?
- Widziałem jak opuszczasz palec słysząc mój głos! - odparł patrząc na mnie z zaciekawieniem - Coś się stało?
- Nic ciekawego... - mruknęłam spoglądając w bok, na krajobraz wokół nas - Czego chcesz tym razem? Znów zaprowadzisz mnie do klasy? Nie ma mowy. Nie mam zamiaru kończyć tej przeklętej szkoły. Od jutra mnie tu nie ma.
(Cameron?)

Od Axel'a Cd Kelly, Brian

Przez chwilę mierzyłem chłopaka wzrokiem. Posłałem mu szelmowski uśmiech.
- Wiedziałem, że skądś ciebie znam. - zamyśliłem się - Aż dziw, że ciebie nie poznałem od razu.
- Chwila, chwila, chwila... - przerwała mi Rachel - Wyjaśnijcie mi, bo nie rozumiem.
- Opowiadałem ci, że Apollo przychodził do mnie czasami.Pamiętasz? - zaczął tłumaczyć Brian. Kelly również mu się przysłuchiwała uważnie - Często przychodził z swoim upierdliwym synem...
- Upierdliwym? - oburzyłem się - To ty mało co mnie nie zabiłeś.
- Ten koń sam się spłoszył - wyjaśnił mi chyba po raz setny.
- Bo jeszcze ci uwierzę, że nie stałeś z tamtą włócznią specjalnie - mruknąłem, wciskając ręce do kieszeni.
- Co to za kłótnie? - odezwał się ktoś za nami. Odwróciliśmy się wszyscy jednocześnie, by zobaczyć zgniewaną Faunę.
- Nic. Mała, drobna sprzeczka. - wyjaśniła szybko Rachel - Już będziemy stąd szli. - ruszyła w stronę drzwi a my za nią. W końcu po części uratowała nam tyłki. Kiedy wyszliśmy na dwór, odwróciła się do mnie - I tak. Jestem półkrwi. - odpowiedziała, odchodząc szybko - I też mam uczucia, więc nie wgapiaj się we mnie, jakbym była eksponatem w muzeum - musiała stanąć na palcach, by spojrzeć mi w oczy. Jakby na podkreślenie swoich słów, dźgnęła mnie palcem w pierś i odeszła.
- Ał... - roztarłem bolące miejsce.
- Do zobaczenie Kelly - zawołał Brian i odszedł za dziewczyną.
- Zostaliśmy sami - powiedziałem cicho.
<Kelly? Brian?>

Od Kelly Cd Axel, Rachel

- Nie znudziło ci się? - mruknęłam do Axel'a.
- Jakoś nie - uśmiechnął się.
- Będziesz za mną łaził?
- Jeśli chcesz być forever alone to mogę sobie pójść.
Spojrzałam na niego morderczym wzrokiem.
- Dobra - burknęłam. - Możesz ze mną iść tylko mnie nie wkurzaj.
- A kto mówił, że chcę? - wyszczerzył zęby i wyszedł na zewnątrz.
Westchnęłam i poszłam za tym błaznem.
- Teraz ty mnie śledzisz - powiedział.
- Idę na lekcję - zaczęłam biec. Byłam tylko kilka minut i już prawie cała mokra, ale za to dotarłam szybciej do Akademii.
- Co teraz mamy? - zapytałam Axel'a jak tylko wszedł.
- Astronomię. Chyba nie czytało się planu lekcji...?
- Nie.
Poszłam do obserwatorium. W sali było tylko kilka osób i oczywiście ta muza. Jak jej tam było? Urania? Coś w ten deseń.
Usiadłam z przodu. Po mojej prawej usadowił się Ax. Po chwili zjawili się inni, aż w końcu zauważyłam moich przyjaciół. Rachel i Briana.
- Cześć wam - powiedziałam jak tylko usiedli
.- Kelly - uśmiechnęła się do mnie Rachel. - Jak ręka?
- Dobrze. Pojutrze będą mi wyciągać tą okropną nić - poruszyłam prawą ręką.
- Będziesz miała bliznę do kolekcji? - zaśmiał się Brian
- Tak - odparłam. - Mam ich wiele. Nawet mam tatuaż, ale wam go nie pokażę. Może później.
- Masz tatuaż? - Rachel zdziwiła się trochę.
- Wiesz... Ja też mam - powiedział chłopak.
W końcu muza odwróciła się do nas. Zmierzyła wzrokiem nas wszystkich z kamienną twarzą.
- Witajcie. Jestem Urania muza astronomii. Witam was na mojej lekcji.
Kilka osób z tyłu poruszyło się niespokojnie. Zaczęła nam coś gadać. Było tak nudno, że miałam ochotę rozwinąć bandaż i sama wyciągnąć nić. W końcu zadzwonił dzwonek. Szybko wyszłam z klasy.
- Wam też się tak nudziło? - zapytał Brian przed salą.
- Nudno? - zdziwiła się Rachel. - Było super! - spojrzeliśmy na nią ze zdziwieniem. - Serio wam się nie podobało? - spytała, spuszczając wzrok.
- Każdy woli co innego. - odpowiedziałam ruszając do szklarni - Teraz będzie nudno. Przynajmniej tak słyszałam.
- A ja tam wiem? - wzruszył ramionami Brian.
Lekcja była super, super nudna. Gorsza niż ta z astronomii. I teraz muszę przyznać. Astronomia przyda mi się do jednej rzeczy. Fauna od razu zganiła mnie za to, że gadałam. Super! Uwzięła się na mnie. Byłam zła, ale po jakimś czasie zadzwonił upragniony dzwonek. Wyszliśmy z sali.
- Hej! -Rachel pomachała do mnie i swojego chłopaka, a następnie do nas podbiegła. - Nie ma zajęć z Thorem i Lokim. Podobno jakieś sprawy wezwały ich do Asgardu.
Jakieś sprawy wezwały ich do Asgardu? Ach no tak. Pamiętam.
- To co? Mamy godzinę wolną? - spytał Brian.
- Na to wygląda - odpowiedziałam
- Co robimy?
Popatrzyłam przez chwilę na szklarnię. Wyszedł z niej Axel po jakiś pięciu minutach i podszedł do nas.
- Już ci lepiej królowo Lodu? - spytał wesoło.
Rachel gapiła się na mnie przez chwilę.
- Axel może przedstawię ci moich przyjaciół? To jest Rachel - pokazałam na dziewczynę. - A to Brian - wskazałam na chłopaka.
- Z chęcią was poznam - Ax wyszczerzył zęby w szyderczym uśmiechu.
- Rachel jest córką Nemezis, a Brian synem Aresa - powiedziałam.
Brian i Axel mierzyli się przez chwilę wzrokiem, aż ten drugi upierdliwiec popatrzył na Rachel.
- Jesteś półkrwi?
Dziewczyna nie odpowiedziała..
- Axel nie ładnie się tak pytać - mruknęłam.
- Nie lubię cię - powiedział Brian. Wszyscy byli zaskoczeni. Nawet Ax.

<Axel? Rachel?>

Od Axel'a Cd Kelly

- Wracajmy lepiej - odpowiedziałem, patrząc na zachodzące słońce. Również wstałem z ziemi. Szybkim krokiem ruszyłem w stronę Akademiku. Za sobą słyszałem kroki Alice.  Po jakiś dwudziestu minutach zobaczyłem znajomy budynek. Dziewczyna zagwizdała za mną. Odwróciłem się i oberwałem koszulką w twarz.
- Dzięki - powiedziała, mijając mnie. Ruszyłem do siebie do pokoju. Walnąłem się na łóżko, prawie od razu zapadając w sen. Rano obudził  mnie deszcz. Z niechęcią wstałem i ubrałem się. Jakoś nie podobał mi się pomysł łażenia po deszczu. Sprawdziłem po raz ostatni plan i wyszedłem na korytarz. Nagle na kogoś wpadłem.
- Witam królowo Lodu. - uśmiechnąłem się na widok Kelly.
<Kelly? XD>

Od Rachel Cd Kelly, Brian

- Nudno? - zdziwiłam się  - Było super! - przyjaciele spojrzeli na mnie ze zdziwieniem - Serio wam się nie podobało? - spytałam, spuszczając wzrok.
- Każdy woli co innego. - odpowiedziała Kel, ruszając do szklarni - Teraz będzie nudno. Przynajmniej tak słyszałam.
- A ja tam wiem? - wzruszył ramionami Brain, delikatnie chwytając mnie za rękę. Uśmiechnęłam się mimowolnie i ruszyłam za nimi. Lekcja faktycznie była lekko nudnawa.Za to Fauna już na pierwszej lekcji zganiła Kelly za to, że gadała. Przez resztę lekcji cały czas zwracała jej uwagę, nawet za głupie błędy. Na koniec dziewczyna usiadła naburmuszona w ławce, mrucząc coś pod nosem. Zadzwonił dzwonek i wyszliśmy z sali. Jak na razie nie działo się nic ciekawego. Przechodziliśmy koło tablicy ogłoszeń, kiedy jedna kartka przyciągnęła moją uwagę. Przystanęłam, by ją przeczytać.
- Hej! - pomachałam do Briana i Kel, którzy szli dalej. Podbiegłam do nich - Nie ma zajęć z Thorem i Lokim. Podobno jakieś sprawy wezwały ich do Asgardu.
- To co? Mamy godzinę wolną? - spytał Brian.
- Na to wygląda - odpowiedziała Kelly.
- Co robimy?
<Kelly? Brian?>

Od Briana Cd Rachel

Weszliśmy do obserwatorium. Wszyscy siedzieli już na podłodze, a Urania była odwrócona do nas plecami. Usiedliśmy z Rachel w pierwszym rzędzie.
- Cześć wam - powiedział ktoś do nas.
- Kelly - uśmiechnęła się dziewczyna. - Jak ręka?
- Dobrze. Pojutrze będą mi wyciągać tą okropną nić - poruszyła prawą ręką.
- Będziesz miała bliznę do kolekcji? - zaśmiałem się.
- Tak - odparła Kel. - Mam ich wiele. Nawet mam tatuaż, ale wam go nie pokażę. Może później.
- Masz tatuaż? - Rachel zdziwiła się trochę.
- Wiesz... Ja też mam - powiedziałem.
W końcu Urania odwróciła się do nas. Zmierzyła wzrokiem nas wszystkich z kamienną twarzą.
- Witajcie. Jestem Urania muza astronomii. Witam was na mojej lekcji.
Kilka osób z tyłu poruszyło się niespokojnie. Muza zaczęła gadać, gadać, bla, bla, bla/ Nie myślałem, że lekcja mogła być aż tak nudna. W końcu zadzwonił dzwonek, a ja czym prędzej wyszedłem na korytarz.
- Wam też się tak nudziło? - zapytałem dziewczyn jak byliśmy przed salą.

<Rachel?>

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Od Rachel Cd Brian

- Pierwszą mamy  Astronomię, lekcje z Florą, potem z Fauną i lekcję z Thorem oraz Lokim - wyrecytowałam z pamięci. Wyszliśmy na dwór. Biegiem ruszyliśmy do Akademii. Kiedy dobiegliśmy, woda spływała po nas, tworząc pod nami kałużę.
- Super. - spojrzałam na swoje trampki - Potem jest dłuższa przerwa a dalej... Nie pamiętam - zmarszczyłam brwi. - Chyba Łacinę. A na koniec dwie godziny na Arenie - spochmurniałam.
- Widać, że się cieszysz. - zaśmiał się chłopak, chwytając mnie za rękę -Chodźmy. Wątpię, by Urania lubiła, jak spóźniamy się na lekcję. - Skinęłam głową. Ruszyliśmy po wielkich schodach, do obserwatorium.
<Brian?>

niedziela, 15 czerwca 2014

Od Briana Cd Rachel

- Będziemy biec w deszczu - powiedziałem.
- Chyba żartujesz - mruknęła Rachel.
- Wcale nie - uśmiechnąłem się w szyderczym uśmiechu.
- Dobra - westchnęła. - Ale jeśli nagle znikąd zacznie lecieć muzyka i zaczniemy tańczyć osobiście cię zatłukę.
- Nie martw się, na pewno tego nie zrobię.
Dziewczyna popatrzyła na mnie.
- No chodź - pchnąłem ją przed siebie.
Ruszyliśmy korytarzem.
- Powiesz mi co teraz mamy? - spytałem.
- A ty nie wiesz? - zdziwiła się Rachel.
- Nie patrzyłem - wzruszyłem ramionami. - To jak?

<Rachel? Wybacz, że takie krótkie i że długo musiałaś czekać. Teraz będzie regularnie>

piątek, 13 czerwca 2014

Od Camerona Cd Argona

-Co tu robisz? - zapytała oskarżycielskim tonem.
Po tylu latach doświadczenia, wiedziałem, że moje oczy stają się teraz szare z powodu mieszanych uczuć.
-Mógłbym powiedzieć, że cię śledziłem, ale ty byś dała mi w brzuch, więc wolę powiedzieć, że  od tak zachciało mi się przyjść tutaj, gdzie spodziewałem się spotkać ciebie, bo widziałem w sumie jak tu wchodzisz.
Spojrzała na mnie ze zdziwieniem i chyba rozbawieniem... moja wypowiedź była aż tak głupia?

Argono?

środa, 11 czerwca 2014

Od Alice Cd Axel


Odwróciłam się do niego plecami i nałożyłam koszulkę.
- Już - odwróciłam się do niego
Stałam jakbym chciała pochwalić się bluzką.
- Świetnie wyglądasz - podrapał się po głowie
Nagle zaczęłam się dusić, coś miałam w gardle.
Złapałam się z szyje i wskazywałam na nią palcem, Ax złapał mnie z brzuch i zaczął na niego naciskać. Nic się nie stało to coś nadal mi siedziało w gardle. Gdy chłopak nacisną mocniej, wyplułam wielką czarną pijawkę.
- Skąd to się wzięło w twoich ustach ? - spytał przerażony
- Ja, nie wiem - powiedziałem ciężko oddychając
- Chodź tu - rozłożył ręce
Usiadłam na trawie a obok mnie był Ax, chłopak obiją mnie i ''głaskał'' po
głowie żebym się uspokoiła.
- Siedź spokojnie, nic się nie stało - cicho powtarzał
Wstałam i poprawiłam włosy.

Axel??? Trochę ohydne...

wtorek, 10 czerwca 2014

Od Axel'a Cd Alice

 Wszedłem po kolana do zimnej wody.
- Alice! - zawołałem, pomagając dziewczynie - Nie strasz mnie - uśmiechnąłem się.
- Jestem cała - uspokoiła mnie.
- Cała mokra - poprawiłem ją, wychodząc na brzeg. Zacząłem ściągać koszulkę - Załóż ją. Inaczej się przeziębisz - wyjaśniłem, widząc jej minę.
- A ty? - spytała, chwytając niepewnie moją koszulkę.
- Rzadko choruję. Nie bój się, ona ciebie nie zje - zaśmiałem się. Ala patrzyła cały czas na materiał w swojej dłoni.
- Musisz się odwrócić - poleciła mi. Bez słowa, odwróciłem się - I ani mi się waż podglądać.
- Nie mam zamiaru - odpowiedziałem, zaplatając ręce na piersi.
<Alice?>

Od Rachel Cd Brian

- Mam stąd mniej niż dziesięć metrów. Chyba nikt nie będzie chciał mnie zabić. - zaśmiałam się - Nawet Ares. Mam przynajmniej taką nadzieję. Ale jeśli chcesz to możesz mnie odprowadzić - wstałam od stołu. Powoli ruszyliśmy korytarzem do mojego pokoju. Stanęliśmy przed drzwiami.
- Dobranoc - uśmiechnęłam się do Briana.
- Przyjdę po ciebie rano - odpowiedział, odchodząc powoli korytarzem. Przez chwilę jeszcze patrzyłam, jak znika za zakrętem. Weszłam do siebie i przeżyłam szok. Wszystko było... moje. Poczułam jak łzy napływają mi do oczu. Zakryłam usta dłonią, by nie wybuchnąć szlochem. Wszystkie meble łącznie z pluszakami (jaki wstyd!) oraz kolekcją figurek. Na pościeli w kwiaty leżała karteczka. Drżącymi rękami podniosłam ją i przeczytałam.
- Nie wierzę - wyszeptałam. List był od mamy. Jak i cała reszta. Wytłumaczyła mi wszystko. Teraz zrozumiałam. A przynajmniej próbowałam. Przebrałam się w piżamę, sięgając do szafki obklejonej różnymi naklejkami. Z ulgą wtuliłam się w pachnącą lawendą oraz fajną kołdrę. Zapach domu. Wciągnęłam go głęboko, zamykając oczy. Zasnęłam, kiedy tylko moja głowa dotknęła poduszki. Rano obudziło mnie uderzanie deszczu o szybę. Z niechęcią spojrzałam na zegarek. Za jakieś półgodziny zaczynały się pierwsze zajęcia. Ponownie spojrzałam na okno, jednocześnie wtulając się w ciepłą pościel. Chwilę później ktoś zapukał do drzwi. I chyba nawet wiedziałam kto.
- Idź sobie! Ja się nigdzie nie ruszam! - zawołałam w ich stronę.
- Dalej Rachel! - odezwał się głos Briana.
- Powiedz, że dostałam migreny! - odkrzyknęłam.
- Wstawaj, albo wyciągnę cię z łóżka. - Niechętnie zwlokłam się na nogi, nadal otulona kołdrą. Otworzyłam drzwi z rozmachem. Chłopak stał tam z triumfalnym uśmiechem.
- Dwa zero dla mnie - odpowiedział.
- Wchodzisz czy będziesz stać? - spytałam. Spojrzał ponad moim ramieniem.
- Jakoś tam inaczej. Jak ty to...
- Tajemnica zawodowa. A teraz czekaj, tylko się ubiorę. - mruknęłam, wracając do środka. Ubrałam ciemne jeansy, bluzkę z napisem "Broken", którą dostałam na urodziny od Sam oraz szarą, rozpinaną bluzę. Wciągnęłam tenisówki, umyłam się i rozczesałam włosy tak, by opadały łagodną falą na ramiona. Sprawdziłam jeszcze tylko plan.
- Już jestem. - wyszłam do Briana, wciskając ręce do kieszeni - Masz parasol czy coś? Czy będziemy biec w deszczu?
<Brian? xd>

Od Briana Cd Rachel

- Byliśmy w stajni - odparłem.
Kelly spojrzała żałośnie na swoją rękę, prawie całą obandażowaną.
- Spoko, Kel - powiedziała Rachel. - Za niedługo znowu będziesz mogła robić to co robisz.
Córka Thora uśmiechnęła się słabo.
- Fajnie by było - odezwała się w końcu.
- A jak było u ciebie? - zapytałem dziewczynę obejmując ją.
- Zrobiłam ciasteczka - zaśmiała się. - I pomogłam Frani z kolacją.
- Nic nam nie wrzuciłaś, prawda? - uśmiechnąłem się.
- Może...
W tym momencie weszła kucharka z naszą kolacją.
- Naleśniki - powiedziała zadowolona Kelly.
Frania uśmiechnęła się do niej.
- Później dostaniecie ciastka - odezwała się i zniknęła w kuchni.
Razem z Kel mieliśmy wyścigi w jedzeniu naleśników. Wygrałem.
- To nie fair - obruszyła się. - Mam jedną rękę niesprawną.
- Ale możesz ruszać dłonią, więc ja wygrałem - wyszczerzyłem zęby w szyderczym uśmiechu.
Spojrzała na morderczym wzrokiem.
- Nie zabijcie się - mruknęła Rachel. - Poczekajcie, aż zjecie moje ciastka.
Jak na znaku znów pojawiła się Frania ze swoim miłym uśmieszkiem. Tym razem nie powiedziała nic, tylko postawiła talerz i znowu poszła.
Wziąłem jedno ciastko do ręki. Było pyszne.
- Nie wierzę ci, że sama piekłaś - powiedziałem.
- To uwierz. Dość wcześnie nauczyłam się piec.
Kelly spojrzała na zegarek. Zjadła tylko jedno ciasteczko.
- Już siedemnasta piętnaście, a jutro są te głupie zajęcia. Wybaczcie, ale muszę iść - wstała od stołu i pomachała nam będąc przy drzwiach.
- Ja też będę musiała iść - oznajmiła Rachel.
- Wiem - westchnąłem. - Może cię doprowadzić? To nie daleko, ale wiesz... Nie chcę byś natrafiła na kogoś nieprzyjaznego.

<Rachel?>

Od Alice Cd Axel


- Była Boginią smutku, męki, żalu jak mieli ją przedstawić ? - rzekłam
Odkręciłam się przodem do chłopaka, zauważyłam rosnące niedaleko kwiaty i szybko do nich pobiegłam.
- Co robisz ? - spytał
- Narcyzy ! - krzyknęłam zrywając jednego z nich.
- Co ? - dopytywał
Położyłam kwiat na pomniku matki.
- Narcyzy to moje ulubione kwiaty i ulubione kwiaty mojej matki - wyjaśniłam
- Już rozumiem - powiedział poważnie ale radośnie
- To miejsce mnie dobija, idziesz ze mną ? - spytałam
- Niby gdzie ? - wyprzedził mnie
- Na most - uśmiechnęłam się
- No...zgoda...
~ 20 minut później ~
Byliśmy już na moście.


- Ale tu pięknie - powiedział
- Mówisz to już drugi raz - powiedziałam
- No tak - zaśmiał się
Zaczęłam się wychylać bo wydawało mi się że w wodzie coś pływa.
- Alice ! Nie wychylaj się tak bo jeszcze spadniesz - powiedział opiekuńczo
- Nic mi nie będzie - opowiedziałam
Nagle wiatr zawiał a ja wypadłam za barierki do wody.
Nie mogłam się wynurzyć coś mi nie pozwalało, chwile po tym udało mi się.
Wypłynęłam w górę i wynurzyłam się na brzeg.
Axel szybko do mnie pobiegł.

Axel?????

Od Katherine Cd Alice

- Jak się nazywasz? - spytałam idąc szybkim krokiem
- Alice, a ty?
- Katherine, ale możesz mnie nazywać Kat - spojrzałam na nią - Żeby nie było moja krew jest czysta
- Moja też
Uśmiechnęłam się lekko.
- A kto... - zaczęłam
- To przesłuchanie? - spytała rozbawiona
- Nie... Po prostu... Wychowywałam się w odludnym miejscu - zadrżałam na samo wspomnienie
- Odludnym?
- Jestem córką Nocy i Ciemności, jak myślisz gdzie się wychowałam - zakpiłam
- Nocy i Ciemności?
- Nyks i Ereba - przewróciłam oczami

<Alice?>

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Od Rachel C Brian, Kelly

- Nie liczcie na mnie - pokręciłam głową.
- No weź. Będzie fajnie - próbowała mnie przekonać Kelly.
- Naprawdę nie mogę.  - uśmiechnęłam się,  wywijając się z uścisku Briana - Ale życzę wam dobrej zabawy.  - Ruszyłam w stronę Akademika. Od razu skierowałam się do siebie do pokoju. Przywitał mnie dzwonek telefonu. Podbiegłam,  ale nie zdążyłam odebrać. Spojrzałam na wyświetlacz. 15 nieodebranych połączeń. Wszystkie od taty. Oddzwoniłam do niego,  musząc się gęsto tłumaczyć. Następnym razem muszę mu wyperswadować tak częste dzwonienie. Po zdecydowanie za długiej rozmowie,  ruszyłam do kuchni.
- Przyszłaś - ucieszyła się Frania.
- Tak - uśmiechnęłam się. Wyrabiała jakieś ciasto,  zanurzając ręce po łokcie. Twarz miała brudną od mąki.
- Potrzebujesz czegoś?- spytała,  próbując oczyścić twarz z mąki. Pomogłam jej,  wycierając ją mokrą ścierką.
- Znajdę wszystko - odpowiedziałam, zakasając rękawy. Jedyny przepis,  jaki miałam w głowie były ciastka czekoladowe.  Zabrałam się za ciasto. Zawsze lubiłam gotować. I musiałam wcześnie się tego nauczyć. Nie przeżyłabym na kuchni taty. Jakieś dwadzieścia minut później , ciasteczka piekły się spokojnie w piekarniku. Potem pomogłam jeszcze Frani z kolacją. Zanim się spostrzegłam,  ciastka się upiekły a w jadalni odezwały się znajome głosy.
- To ja pójdę - powiedziałam,  wychodząc z kuchni. Brian siedział z Kelly przy jednym ze stołów.
- Co tam? - Spytałam,  siadając koło chłopaka.
<Brian? Kelly?>

Od Kelly Cd Rachel

- To ty i Brian jesteście razem?! - zawołałam zdziwiona.
- Nie tak głośno - uciszył mnie chłopak. - Nikt nie może się dowiedzieć.
Uśmiechnęłam się szyderczo.
- Od jak dawna jesteście razem? - spytałam.
- Około dwudziestu minut - poinformowała Rachel.
- O. No i jak?
- Nikomu nie możesz o tym powiedzieć, słyszysz? - ton Briana był szorstki.
- Obiecuję, że nie powiem. Przysięgam na... Na co przysięgnąć?
- Na rzekę Styks - poradziła dziewczyna.
- A, no tak. To z waszej mitologii - mruknęłam. - Dobra - przyłożyłam prawą dłoń do serca, a lewą podniosłam - Ja Kelly Night przyrzekam na Styks, że nie wyjawię tajemnicy dwóch moich przyjaciół - Rachel i Briana.
- Jak na kogoś kto nie za dobrze zna naszą mitologię to świetnie ci poszło - powiedział.
Spiorunowałam go wzrokiem.
- Znam waszą mitologię - burknęłam. - Musiałam się przecież ich uczyć.
Spojrzałam na zegarek.
- Chodźmy gdzieś - poprosiłam. - Nudzę się. Nie mogę robić nic fajnego, a jutro są zajęcia.
- Ja pójdę - powiedział Brian. - Poproś Rachel.
- Pójdziesz?

<Rachel? Chodź, będzie fajnie>

Od Rachel Cd Kel, Brian

Pokręciłam głową.
- Ludzie nie są krusi. - powiedziałam w końcu - Potrafimy być silni.
- My? - zdziwił się Brian.
- Jestem w połowie człowiekiem. - wyszczerzyłam zęby w uśmiechu - Powinniśmy już wracać. Jutro są zajęcia.
- Szkoda - mruknął chłopak, podnosząc się z koca. Podał mi rękę. Przyjęłam ją i po chwili stałam koło niego. Pomogłam mu posprzątać po pikniku.
- Na pewno chcesz wracać? - spytał z nadzieją.
- Tak - odpowiedziałam, chwytając koszyk. - Jutro będziesz mi dziękować.
- Ja bym się na twoim miejscu nie śpieszył - powoli ruszył w stronę motoru w jednej ręce trzymając koszyk a drugą obejmując moje ramię.
- Dasz radę jechać z tym koszykiem? - spytałam, zakładając kask.
- Nie. - odpowiedział, kładąc go pod drzewem - Nie jest mój - po chwili zza drzew wyszła rudowłosa nimfa. Pomachała mi, chwytając kosz.
- Dzięki ! - zawołał za nią Brian, kiedy zniknęła ponownie za drzewami. Wsiedliśmy na motor i odjechaliśmy w stronę szkoły. Było jakoś wpół do piątej, kiedy stanęliśmy przed garażami.
- Gdzie byliście? - podskoczyłam na dźwięk głosu Kel.
- Nie strasz mnie - odetchnęłam na widok dziewczyny. Uważnie zmierzyła mnie wzrokiem a chwilę później wychodzącego z garażu Briana.
- Gdzie byliście? - powtórzyła pytanie.
- Odwiedzałam przyjaciółkę - odpowiedziałam.
- I jak było? - spytała, unosząc brwi.
- Byliśmy na jakimś horrorze. Mało co nie straciłem ramion - uśmiechnął się chłopak, ponownie mnie obejmując. Mina Kelly była bezcenna.
<Kel? Brian?>

Od Axel'a Cd Alice

Skinąłem głową i pomogłem dziewczynie wstać.
- Kim są twoi rodzice? - spytałem z ciekawości, idąc za Alice.
- Ares i Achlys - powiedziała, wypatrując posągów.
- To chyba w tamtą stronę - pokazałem na lewo od nas.
- Skąd wiesz?
- Zgaduję. I jest tabliczka - ruchem głowy wskazałem na marmurową tabliczkę, wbudowaną w schody. Ruszyliśmy w tamtą stronę. Po chwili zobaczyliśmy dumnego faceta, z mieczem w dłoni oraz tarczą opartą o jedną nogę. Na jego ramieniu siedział jastrząb.
- Czy to prawda, że będzie nas uczył walki? - spytałem, wpatrując się w jego surową twarz.
- Yhym - Alice skinęła głową. Kawałek dalej stał pomnik kobiety. Wychudzona i płacząca z szczękającymi zębami, opuchniętymi kolanami, długimi paznokciami, krwawymi palcami, a jej ramiona pokryte były kurzem.
- A to moja matka - wskazała na nią dziewczyna.
- Wydaje się smutna - powiedziałem po chwili zastanowienia.
<Alice?>

Od Briana Cd Rachel

- Może wolałabyś bym napisał ci pięcio-stronicowy esej o tym jak być bogiem? - mruknąłem.
- Nie musiałbyś się wysilać w mówieniu - zaśmiała się Rachel.
Uśmiechnąłem się.
- Wszyscy bogowie inaczej wychowują swoje dzieci - powiedziałem. - Ja mam jeszcze rodzeństwo. Niektórych nawet nigdy nie widziałem.
- Dobrze, ale jakie było twoje dzieciństwo - zainteresowała się.
- Na pewno nikt nie ukrywał przede mną prawdy. W młodym wieku zacząłem trenować sztuki walki, a jako syn Aresa miałem do tego smykałkę. Ojciec był ze mnie dumny. To znaczy tak mi się wydawało. Nigdy nas nie chwalił. Mówił tylko, że jest lepiej niż poprzednio.
- A Afrodyta? W ogóle o niej nie wspominasz.
Prychnąłem.
- A co tu do wspominania? Normalna matka i tyle. Jako jedyna mówiła jakieś dobre słowo. Tak raz na miesiąc. Czasami zastanawia mnie życie człowieka.
Rachel spojrzała na mnie tym swoim dziwnym wzrokiem.
- Na serio? - spytała. - Przyjaźnię się ze ,,śmiertelniczką". Żyłam także z jednym.
- Jednak oni wydają się tacy krusi. Dziwni. Jakby wszystko mogło ich zranić. Jakby w ogóle nie byli odporni... - umilkłem widząc minę dziewczyny. - Jeszcze chciałabyś coś wiedzieć?

<Rachel?>

Od Rachel CD Brian

- Nikt przede mną nie ukrywał,  kim jestem.  - wzruszyłam ramionami - Kiedy miałam jakieś sześć lat,  mówiono mi po prostu,  że ona odeszła. Na rodzinnych spotkaniach,  zawsze kiedy poruszano ten temat,  kazano mi wyjść. Kiedy byłam w piątej klasie nie dawałam tacie z tym spokoju. To było dziwne - zmieszałam się. Chłopak spojrzał na mnie troskliwie. - Wszyscy zaczęli gadać różne rzeczy. Pewnego wieczoru tata wziął mnie na kolana i zaczął opowiadać. O mitach,  bogach i innych. Potem powiedział mi o półbogach. To było jak bajka. A kiedy dowiedziałam się,  że to wszystko prawda,  nie mogłam uwierzyć. Myślałam,  że sobie ze mnie żartuje. Tylko,  że następnego dnia zaczęły się te bóle brzucha. No i złamałam rękę,  skacząc przez tyczkę.  - zaśmiałam się - Tego wieczoru po raz pierwszy zobaczyłam mamę i...
- I uwierzyłaś - dokończył Brian. Skinęłam głową.
- Ukrywałam to. Nikt oprócz mnie i taty o tym nie wie. W sensie żaden człowiek. Teraz ty. Jak wygląda życie boga? Ze szczegółami proszę - zaśmiałam się.
<Brian?>

Od Briana Cd Rachel

- Nic takiego - uśmiechałem się. - Jedz dalej.
- Teraz będziesz się zachowywał podejrzanie? - mruknęła Rachel.
- Ależ ja nie mam nic do ukrycia - powiedziałem z udawaną urazą.
- Kółko dramatyczne?
- Nigdy nie chodziłem na takie - przyznałem.
- Nie chciałeś grać w żadnych sztukach Szekspira?
- I gonić po scenie w rajtkach - burknąłem.
Dziewczyna zaśmiała się słodko.
- Twoim marzeniem byłoby grać gladiatora.
- Ale walki mogłyby toczyć się naprawdę - zamyśliłem się. - Byłoby ciekawiej.
- W to nie wątpię - mruknęła.
Przez chwilę panowała cisza. Rachel dokończyła ciasto.
- Nie powiedziałaś mi o sobie wszystkiego - stwierdziłem.
Dziewczyna zmarszczyła brwi.
- Co robiłaś zanim dowiedziałaś się, kim naprawdę jesteś?

<Rachel?>

Od Alice Cd Axel

- Alice - wyciągnęłam do niego dłoń
- Bardzo mi miło - uśmiechną się
Nasza rozmowa była bezpłodna że po chwili zaczęliśmy się śmiać.
- Chce Cię bardzo przeprosić za mój wygląd - powiedziałam
- Dlaczego ? - spytał
- Wyglądam jak by mnie sowa napadła - uśmiechnęłam się
Chłopak zaczął się śmiać.
- Chcesz zobaczyć pomnik moich rodziców ? - dodałam



Axel???

niedziela, 8 czerwca 2014

Od Rachel Cd Brian

Tysiące myśli przeleciały mi przez głowę. Tak. Nie. Nie wiem. Arghhh...
- Och Brian... - Westchnęłam - Znamy się tak krótko - nie byłam pewna co do niego czuję - Nie boisz się?
- Czego miałbym się bać?- zdziwił się,  patrząc mi w oczy.
- Jestem półboginią. Brudnokrwistą - ostatnie słowo ledwo przeszło mi przez gardło.
- Jesteś inna. - poprawił mnie,  odkładając różę na koc - Nie zamierzasz mnie zabić ani nic. Nie czujesz do mnie wściekłości.
- Co powie Ares? I inni?
- Rachel. Jesteś inna niż pozostali półbogowie. - Lekko musnął dłonią mój policzek.
- Musisz mi obiecać jedno. Jak nam coś nie wyjdzie,  to nadal będziemy przyjaciółmi - chwyciłam delikatny kwiat,  ostrożnie dotykając płatków.
- Czyli się zgadzasz?- jego twarz rozpromieniła się.
- Jak obiecasz - wetknęłam różę za ucho. Pochylił się w moją stronę.
- Obiecuję - szepnął. Przeszedł mnie dreszcz, kiedy jego ciepły oddech musnął mój policzek.
- Dobrze. - szepnęłam,  sięgając jedną ręką po zostawione cistko. Popatrzyłam na las dookoła,  powolutku je skubiąc. Kątek oka widziałam,  że Brian obserwuje mnie z głupim uśmieszkiem.
- Co? - Spytałam zdezorientowana.
<Brian?>

Od Briana Cd Rachel

- Fakt, nie masz - przyznałem śmiejąc się. - W każdej chwili mógłbym cię tutaj zostawić na pastwę losu.
- No dzięki - mruknęła Rachel. - Tak w ogóle to gdzie idziemy?
- Poczekaj chwilkę. Jesteś strasznie niecierpliwa.
Przeszliśmy jeszcze kawałek. Znaleźliśmy się na pięknej polanie w środku lasu. Nimfy przygotowały tutaj koc i kosz piknikowy. Jak tylko mnie zobaczyły mrugnąłem do nich, że mogą już lecieć. Z uśmiechem poleciały machając mi.
- Otwórz oczy - powiedziałem w końcu.
Rachel radośnie otworzyła powieki i spojrzała na to co przygotowałem. Była chyba trochę zdumiona jak i zagubiona.
- Z jakiej to okazji? - spytała.
- Zaraz się dowiesz - uśmiechnąłem się szyderczo.
Podeszliśmy do koca. Wszystko było ładnie rozstawione.
- Jesteś głodna? - zapytałem.
- Troszeczkę - odparła.
- To siadaj i częstuj się.
Przycupnęła. Usiadłem na przeciwko niej i wyciągnąłem z koszyka białą różę, ale tak by nie widziała.
- Rachel... Mógłbym cię o coś zapytać?
- O co chodzi, Brian? - odparła dziewczyna odkładając ciasto.
- Chciałabyś być moją dziewczyną? - spytałem dając jej różę.

<Rachel?>

Od Alice Cd Katherine

Siedziałam w lesie przy strumieniu.
Nagle coś zasłoniło słońce, odwróciłam się a za mną stała wysoka dziewczyna.
- Ładnie to tak zabierać komuś światło ? - spytałam
- Może i nie ładnie - zaśmiała się
- Czego szukasz w lesie ?
- Chciałem znaleść Akademie Bogów - powiedziała
- Akademia Bogów, to nie zły pomysł - pomyślałam
- Zaprowadz mnie tam, prosze - rzekłam
Szybko wstałam, wytrzepałam sukienke z piachu i złapałam ją za nadgarstek.
- Idziesz ? - spytałam
- Tak...jasne
- Wiesz jak tam dojść ? - zapytałam parząc na nią
- Ja..czy umiem ? - zakipiła
- Dobrze ufam Ci - powiedziałam ironicznie
Ruszyliśmy na południe.

Kate???

Od Rachel Cd Brian

- No nie wiem... - zamyśliłam się - Jutro jest szkoła. Zapomniałeś?
- Trudno to zrobić, jeśli cały czas mi przypominasz.
- I obiecałam Frani, że przyjdę...
- Komu? - zdziwił się Brian.
- Kucharce - wyjaśniłam.
- Nie daj się prosić - spojrzał na mnie.
- No dobrze. Ale nie wracajmy zbyt późno - poprosiłam, obejmując go ponownie w pasie. Ruszyliśmy do przodu. Byłam ciekawa, gdzie mnie zabiera, ale nadal niepokoiłam się szkołą. Nie chciałam, by wszyscy myśleli, że olewam Akademię. Naprawdę polubiłam to miejsce. Wjechaliśmy do lasu. Brian trochę zwolnił, pewnie by nie oberwać po drodze jakąś gałęzią. W końcu stanęliśmy.
- Musisz zamknąć oczy - polecił mi chłopak.
- Po co? - spytałam.
- Proszę.
- No dobrze. - posłusznie zamknęłam powieki - Tylko mnie nie zostaw teraz.
- Właśnie odkryłaś mój szatański plan. - zaśmiał się, lekko chwytając mnie za nadgarstek - Musisz mi zaufać.
- Chyba nie mam większego wyboru - uśmiechnęłam się lekko, powoli idąc za chłopakiem.
<Brian?>

Od Darkness Cd Ryan

Wraz z gotowym Sleipnirem wyszłam ze stajni. Ogier zarżał zadowolony i zamiótł ogonem. Podeszłam do Ryana prowadząc swego rumaka.
-Gotowy? - zapytała i wsiadłam na Sleipnira.
-Tak - odpowiedział i również dosiadł swojego konia.
Ruszyliśmy golopem w stronę lasu. Musiałam zwolnić nieco, by chłopak nadążył. Gdy zrównał się z moim koniem, Sleipnir wyruszył jak z procy. Nie powstrzymywałam go. Chwilę potem znaleźliśmy się na ścieżce, zwolniłam do stępu. Po dwóch minutach dołączył Ryan i jego koń.
-To prawda co mówią o twoim koniu - powiedział.
Normalnie to może bym się uśmiechnęła, ale teraz to tylko spojrzałam na niego kątem oka.
-Ej! Ale z ciebie ponurak - mruknął i opowiedział jakiś kawał, którego wcześniej nie słyszałam. 
Nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem.
-No, od razu lepiej jak się uśmiechasz - powiedział a ja nadal miałam na twarzy uśmiech.
-Dzięki, rzadko się śmieję - powiedziałam.
-Dlaczego?
-Bo jak to powiedziałeś.. .jestem ,,ponurakiem''.
-Więc trzeba to zmienić - powiedział
-Niby jak? - zapytałam.

Ryan? 

Od Briana Cd Rachel

- Sam nie wie? - zapytałem Rachel jak jej przyjaciółka zniknęła z pola widzenia.
Dziewczyna popatrzyła na mnie jak na idiotę.
- Co? - spytała.
- Nie wie, że jesteś półboginią?
- Nie. Nikt o tym nie wie.
- Na pewno nikt? - dopytałem z szyderczym uśmiechem.
- Wiesz o co mi chodzi - mruknęła.
Poszliśmy na parking. Podałem Rachel kask.
- To trochę głupio. Nie móc powiedzieć nikomu kim jesteś. Musisz to ukrywać - zagadałem w końcu.
- A co z tobą? - zdziwiła się.
- Moimi rodzicami są bogowie. Wychowywałem się w śród boskich dzieci.
- Aha...
Wsiadłem na motor, a Rachel za mną. Chwyciła mnie mocno w pasie.
- Chcesz wracać? - zapytałem.
- Jutro zaczynają się zajęcia - przypomniała.
- Jak chcesz.
Zrobiłem szybki ruch nadgarstkiem i wyjechaliśmy od tych ,,zwyczajnych ludzi". Nie mieli pojęcia, że razem z nimi żyją półbogowie, albo nawet i bogowie. Jednak nie zawsze. Po co bogowie mieliby się tu zapuszczać skoro mają o wiele lepszą miejscówkę.
W końcu dotarliśmy do akademii. Pod garażem stanąłem gwałtownie.
- Jesteśmy - powiedziałem. - Możemy jeszcze się gdzieś przejechać. Mój motor jest na chodzie.

<Rachel?>

Od Argony Cd Cameron

Ruszyłam na zajęcia z astronomii. Ominęłam jedną lekcję, więc spodziewałam się, że nauczycielka nie będzie zadowolona. I spotkało mnie rozczarowanie. Nauczycielką była muza. Zwykła, spokojna i melancholijna muza! Takiej to nigdy nic nie rusza... Spojrzała tylko na mnie i Camerona, i machnęła ręką, byśmy zajęli miejsca. Ponownie usiadłam w ostatniej ławce. Muza rozpoczęła wykład, a ja poczułam się senna. Zamknęłam oczy i zasnęłam.

A to co ujrzałam kazało mi się obudzić.

Nie było to dobre przebudzenie. Było gwałtowne, podnoszące poziom adrenaliny we krwi. Klasa była pusta i zniszczona.
- Co tu się stało? - zapytałam samą siebie wstając z ławki
Ruszyłam powoli na przód klasy tam, gdzie stał teleskop. Dotknęłam go delikatnie, a on rozsypał się w proch. Spojrzałam na popiół z lekkim zaskoczeniem, potem na moje ręce i znów na kupkę popiołu. Przyłożyłam rękę do tablicy i przejechałam nią po gładkiej powierzchni, a w ślad za moją dłonią wykruszał się metal i opadał na ziemię.
- Niemożliwe... - szepnęłam, cała dolna część tablicy z trzaskiem runęła na ziemię

Stałam przy tablicy dotykając jej końca. Muza patrzyła na mnie ze skrajnym zdziwieniem. Już otwierała usta, żeby coś powiedzieć, gdy zabrzmiał dzwonek. Nie patrząc na nauczycielkę wyszłam z sali. Ponownie udałam się na dach. Tam byłam sama. Stanęłam w kącie, na prawo od wyjścia i osunęłam się na posadzkę. Czułam dziwny chłód i czyjąś obecność. Ktoś do mnie mówił, ale nie rozumiałam słów. Były zimne i straszne, jak wizja, której doświadczyłam. Podciągnęłam kolana pod brodę.
- Pokaż się - powiedziałam cicho, a nie otrzymawszy odpowiedzi wrzasnęłam - Pokarz się!! Wiem, że tam jesteś!!
I wtedy na środku pojawił się cień dziewczyny o długich, białych włosach i lśniących czerwienią oczach. Uśmiechała się szyderczo. Podniosłam rękę i wycelowałam w nią palec. Strumień energii widoczny tylko dla mnie pomknął w jej kierunku, jednak nie wyrządził jej krzywdy. Jej twarz pojawiła się przed moją twarzą.
- Boisz się? - zapytała słodkim dziewczęcym głosem
- Argono? - zapytał Cameron stając w drzwiach
Na dźwięk jego głosu zjawa znikła...
(Cameron?>)

Od Ryana Cd Darkness


- Czemu nie. - Powiedziałem. Poszedłem za Darkness do siodlarni, skąd zabrałem uzdę Corra. Wróciłem do boksu ogiera i założyłem mu ją. Po chwili wróciła Darkness niosąc rzeczy swojego konia. Wyprowadziłem Corra na zewnątrz i wskoczyłem na jego grzbiet. Corr był niespokojny. Położyłem dłoń na szyi ogiera, który odrobinę się uspokoił. W drzwiach stajni pojawiła się Darkness prowadząca swojego wierzchowca.

<Darkness?>

Od Axel'a Cd Alice

- Zawsze możesz znaleźć nowych przyjaciół. - pocieszyłem ją - Przynajmniej nie zaczynasz od zera - wyszczerzyłem zęby w uśmiechu.
- A żebyś się nie zdziwił - mruknęła, nadal wpatrując się w podłogę.
- Rozchmurz się trochę. Cokolwiek.
- Niech pomyśle... Nie - pokręciła głową, wracając do konia.
- Miłego wieczoru księżniczko lodu - powiedziałem, wychodząc ze stajni. Krzyknęła coś w odpowiedzi, ale puściłem to mimo uszu. Powoli skierowałem się na Arenę. A przynajmniej miałem nadzieję, że idę w dobrą stronę. Zagłębiłem się w ogród. Nagle trafiłem do... Na pewno nie na Arenę. Pośrodku stał posąg Anioła a dookoła niego innych bóstw. Na schodach siedział jakaś dziewczyna.
- Hej. - usiadłem koło niej. Odwróciła się do mnie zaskoczona - Co tutaj robisz?
- Siedzę - odpowiedziała, mierząc mnie ciekawskim wzrokiem.
- Ładnie tutaj. - rozejrzałem się dookoła - Jestem Axel. A ty?
<Alice?>

Od Rachel Cd Brian

- Co powiecie na horror? - zaproponowała z diabolicznym uśmieszkiem Sam.
- O nie... - pokręciłam głową - Pamiętasz co było ostatnio?
- Oj tam... No weź. Proszę, proszę, prooooszęęęę!!! - zaczęła jęczeć mi nad uchem.
- Niech ci będzie - mruknęłam. Rzuciła mi się na szyję, mało co mnie nie dusząc. Ruszyliśmy powoli w stronę kina.
- A mamy za co kupić bilety? - spytał Brian. Swój motor zostawił na parkingu niedaleko szkoły.
- Mój tata tam pracuje. Wpuści nas za friko - machnęła ręką Sam. Chłopak wzruszył ramionami, najwyraźniej nie chcąc nic dodawać. Przyjaciółka cały czas zasypywała mnie pytaniami na różny temat. Jak w szkole, co tam u mnie, czy ostatnio rozmawiałam z tatą itd. Potem zaczęła opowiadać jak to się zmieniło, od kiedy jej rodzice zaczęli się kłócić. Zwyczajowe rozmowy. W końcu doszliśmy przed stary budynek z czerwonej cegły. Miejscowe kino dawno straciło swój blask. Weszliśmy do środka. Przy jednych drzwiach czekał na nas ojciec Sam.
- Dzień dobry - przywitałam się z nim.
- Cześć Rachel. Jak nowa szkoła? - spytał, otwierając drzwi.
- Całkiem dobrze - odpowiedziałam z uśmiechem. Brian tylko skinął głową, wchodząc do prawie pustej sali. Zajęliśmy trzy miejsca z tyłu. Brian po środku a ja z Sam po jego bokach. Światło przygasło i zaczął się seans. Jak głosił tytuł "Badadook". Wszystko szło całkiem nieźle. Jakaś książka, kobieta sama wychowująca dziecko. Powiedzmy, że klasyk. W pewnym momencie coś wyskoczyło przed ekran. Mocno chwyciłam ramię Briana, wbijając paznokcie w jego koszulkę. Spojrzał mi w oczy.
- Sorka - szepnęłam, wracając do siebie. Chwilę później to samo. Zauważyłam, że Sam nawet na chwilę go nie puszcza, wpatrując się wielkimi oczami w ekran.
- Ja wychodzę. - poinformowałam ich, wstając z miejsca - Poczekam na was przed salą.
- Idę z tobą - pisnęła Sam, chwytając mnie za nadgarstek. Wyszłyśmy z sali, trzęsąc się.
- Pójdźmy na horror. Będzie fajnie - przewróciłam oczami.
- Nie sądziłam, że będzie aż tak straszny - uparła się przyjaciółka, zaplatając ręce na piersi.
- Przypomnijcie mi, bym nigdy więcej nie szedł z wami na horror - powiedział Brian, rozcierając obolałe ramiona.
- Sorka - mruknęłyśmy we dwie. Zerknęłam na zegarek. Już po piętnastej.
- Musimy wracać - powiedziałam ze smutkiem.
- Do zobaczenia następnym razem. - przytuliła mnie mocno Sam - Przyprowadź go jeszcze - szepnęła mi na ucho, bym tylko ja słyszała.
- Paaa - odwzajemniłam uścisk. Przyjaciółka odeszła powoli, rzucając nam jeszcze jedno spojrzenie.
<Brian?>

Od Darkness Cd Rayan

Pogłaskałam mojego ślicznego ogiera.
-Hej - mruknęłam bez namiętnie nawet na niego nie patrząc.
Sleipnir szturchnął mnie nosem w obojczyk, co oznaczało, ze chce wyjść pobiegać.
-Jestem Ryan - powiedział nie dając mi spokoju. - A ty?
-Jesteś synem kogo? - zapytałam nadal patrząc na Sleipnira.
-Neptuna... dlaczego...?
-Gdy się ktoś przedstawia boskiej krwi przy przedstawianiu dodatkowo mówi imię ojca, pół boskiej imię matki - odpowiedziałam.
-Zapamiętam.
Westchnęłam i odwróciłam się.
-Jestem Darkness, córka Loki'ego - przedstawiłam się.
Spojrzał na mnie, jakby oceniał mą urodę.
-Ładne imię - powiedział.
-Mówi o moim pochodzeniu - odwróciłam się do Sleipnira.
-Zaraz... co?
-Tak samo jak moja siostrzyczka, jestem stworzona przez mojego tatę z cienia.
-Ciekawe pochodzenie.
-Wiem... tatulek lubi eksperymentować.
-Słyszałem o jego ogromnym wilku...
-Fenrisa.. .dał go mi - przerwałam mu.
-I wężowi sięgającemu do pasa - dokończył.
-Jormunganda, strzeże moich komnat - mruknęłam i otworzyłam boks Sleipnira.
Chłopka spojrzał na niego jakby wcześniej nie widział ośmionogiego konia.
-Duży...
-Oczywiście... i najszybszy z żyjących stworzeń... dzięki swoim ośmiu nogom. - zamyśliłam się na chwilę. - Jedziemy, czy wolisz tak stać jak kołek? - zapytałam idąc po siodło i inne takie.

Ryan?

Od Camerona Cd Argona

-Jak widać, Milady - mruknąłem.
Prychnęła.
-Widzę, że nie lubisz zajęć - powiedziałem. - Jak nie przejdziesz do ostatniego poziomu nie ukończysz akademii, więc może łaskawie pójdziesz ze na Astronomię?
-Po co? W końcu i tak ucieknę, albo będą mieli mnie dosyć i wyleją ze szkoły.
-Nie daj się prosić, Milady.
-Nie nazywaj mnie tak.
-Jak sobie życzysz... Milady - powiedziałem z naciskiem na ostatnie słowo, uwielbiam wkurzać innych.
-Pfff - prychnęła, ale ustąpiła. - następnym razem zostaję.
-Oczywiście Milady - uśmiechnąłem się łobuzersko i dostałem z łokcia w brzuch.
-No dzięki - mruknąłem.
 -Celowałam niżej - powiedziała przez ramie.
-Może następnym razem.

Argona?

Od Ryana

Od Ryana
Po przyjeździe do Akademii i zostawieniu walizki w pokoju wyszedłem do ogrodu. Kilka minut później trafiłem do stajni. Wyszedłem spod środka i skierowałem się do boksu Corra. Ogier stał w bezruchu na środku podłogi zupełnie nie zwracając na mnie uwagi. Nasłuchiwał. Kilka sekund później ktoś wszedł do budynku. Spojrzałem w stronę drzwi. Przy boksie karego Sleipnira stała ciemnowłosa dziewczyna.
- Cześć. - Odezwałem się.

<Darkness?>