-Zapewne już na ciebie ni jak wpłynę - powiedziałem obojętnie.
Nawet jej nie lubię. Po co tu przylazłem?
-Zapewne...
-Idę z tond - przerwałem jej chamsko i obróciłem się na pięcie.
Stawiałem kroki szybko, bo chciałem się już znaleźć na holu czekając na dzwonek, po czym wejść do klasy.
Argona? Co dalej?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz