-W czymś wam pomóc? - zapytałam.
-Masz ładne oczy - powiedziała jedna z nich, rudowłosa.
Były ich trzy, dwie maiły brązowe włosy, a jedna rude. Każda miała błękitne oczy.
-Dzięki - odpowiedziałam lekko zmieszana.
-Córka Lokiego - powiedziała cicho brązowo włosa. - Jestem Saja, a to Keria - wskazała drugą brązowowłosą. - A to Julia - wskazała rudzielca.
Ucichły gapiąc się na mnie. Przewróciłam oczami i otworzyłam książkę tam gdzie ostatnio czytałam - na rozdziale osiemnastym i zaczęłam czytać w myslach.
,,Zanim nastał poranek szóstego dnia na morzu, Sabriel miała już serdecznie dość żeglarskiego życia. Płynęli praktycznie bez ustanku przybijając do brzegu w południe, by nabrać słodkiej wody, i tylko wtedy, gdy świeciło słońce. Noce spędzali pod żaglami, kiedy zaś Touchstone'a zmogło znużenie, zarzucali kotwicę, a Mogget, który obywał się bez snu, stał na straży. Na szczęście pogod...''
Gdy czytałam nimfy uciekły, a teraz gdy spojrzałam znad książki zobaczyłam kogoś... Andy.
-Lubisz mnie tropić - stwierdziłam zamykając książkę i zapamiętując stronę (210). - Może usiądziesz? Nie lubią jak ktoś nade mną stoi - schowałam książkę.
-Ty możesz wstać - mruknął.
-Na siedząco się lepiej rozmawia - powiedziałam.
Z niechęcią i ociąganiem usiadł.
-Pilnujesz siostrzyczki? - zapytałam obojętnym głosem opierając się o drzewo.
-Gdzieś się tu szlaja - znów mruknął.
-A ty się za mną tak stęskniłeś, że tu przyszedłeś?
-Nie - odwrócił wzrok.
Podążyłam za jego spojrzeniem na łąkę gdzie zauważyłam cztery postacie, trzy nimfy i jego siostra.
-No tak... nimfy nie lubią mężczyzn...
Andy?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz