Podeszłam do stolika przy którym siedzieli moi przyjaciele. Szeptali coś sobie do uszu i się śmiali. Ach ci zakochani!
- Nie przeszkadzam wam gołąbeczki? - spytałam z uśmiechem siadając naprzeciwko nich.
- Nie Sadie - odparła Rachel nawet na mnie nie patrząc.
Uniosłam brew do góry.
- Yhy. Jaka Sadie?
Dziewczyna podniosła głowę.
- Och bogowie! Wybaczcie mi wszyscy. I ty, Kelly.
- Ja ci wybaczyłam. Bogowie też to zrobią. Mam u nich wtyki - mrugnęłam do niej - A kto to w ogóle ta Sadie?
- Bohaterka książki. Bardzo fajnej
- Chyba wiem o którą ci chodzi - powiedział wesoło Brian, ale po chwili miał wzrok jakby na czymś skupiony i zamilkł.
- A ze mną się tak nie śmieje - Axel dosiadł się do nas. Musiał usiąść akurat koło mnie. Ciekawe czy znowu będzie nazywał mnie ,,Królową Lodu"
- Summer - prychnął syn Aresa. - Akurat ten stolik? Może będą cię chcieli w kółku matematycznym. Chociaż nie, ty nie umiesz liczyć.
- Gormack! Jak świetnie! Liczyłem, że... Będziemy mogli się spotkać - Ax uśmiechnął się szelmowsko.
Brian wstał od stołu.
- Niedobrze - powiedziałam, ale oni chyba mnie nie usłyszeli
- Myślisz, że jesteś takim cwaniakiem, hm? No to zobaczymy. Dawaj, wybieraj. Będziemy walczyć - patrzył chwilę na niego. Następnie przeniósł wzrok na swoje jedzenie i uśmiechnął się pod nosem.
Rachel zakryła się włosami, a ja odsunęłam od Axel'a. Brian rzucił w niego, ale na pewno nie z całej siły. Jakby to zrobił to mógłby go uszkodzić...
<Rachel? Axel?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz