W ostatniej chwili zamknąłem oczy, by nie oberwać pirré z ziemniaków. Zamachnąłem się na niego swoją porcją. Zaczęliśmy rzucać się żarciem. Przyszła jeszcze trójka uczniów i najwyraźniej stwierdzili, że to super pomysł, bo się dołączyli. Rachel razem z Kelly zsunęły się pod stół by niczym nie oberwać. Zaczynało się robić całkiem fajnie. Po chwili Kelly wychyliła się ze swojej kryjówki i od razu dostała spaghetti. W zamian czarnowłosa dziewczyna oberwała frytkami z keczupem. Rzucaliśmy się jeszcze dłuższą chwilę. Nawet Rachel się dołączyła. Nagle ktoś wszedł do jadalni. Zobaczyłem wściekłego Aresa, stojącego w drzwiach. Zmierzył nas po kolei zimnym spojrzeniem, zatrzymując się na mnie i powoli przechodząc na Briana. Wszyscy stanęliśmy, niepewnie przestępując z nogi na nogę.
- Wszyscy idziecie ze mną - wysyczał. - Bez wykrętów - spojrzał na czarnowłosą dziewczynę. W ciszy ruszyliśmy za bogiem. Był to dość zabawny widok. Wszyscy byli brudni od makaronów, frytek i innego jedzenia.
<Kelly? Brian? Darkness? Cameron? Troy?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz