sobota, 7 czerwca 2014

Od Rachel Cd Brian

Po tym, jak Kelly wyszła, ponownie padłam twarzą w poduszki. Poczułam, jak telefon ponownie dzwoni.
- Tak? - spytałam zmęczonym głosem.
- Coś się stało? - zaniepokoiła się Sam.
- Nie - skłamałam - tylko coś wpadło mi do oka.
- Jak chcesz, to zawsze możemy się spotkać no i wiesz... pogadać.
- Nie trzeba - zaśmiałam się.
- Ale i tak się musimy spotkać. Obiecałaś mi to.
- I dotrzymam obietnicy. Tylko wiesz... Trudno wyrwać się z szkoły - wstałam i zaczęłam powoli chodzić po pokoju. Odsłoniłam żaluzje, wpuszczając do środka słońce. Skłamałam jej, że idę do jakieś szkoły prywatnej z internatem i tak dalej. Przyjaciółka dalej nawijała o poprzedniej dyskotece. Co jakiś czas potakiwałam, by nie myślała, że się rozłączyłam. Nagle ktoś zapukał do drzwi.
- Czekaj chwilę - przerwałam Sam i poszłam otworzyć. W progu stał Brian.
- Czy to znowu ten twój przystojniak?! - wydarła się do aparatu. Chłopak najwyraźniej usłyszał, bo się uśmiechnął, pokazując białe zęby.
- Tak. I ciebie słyszał - odpowiedziałam jej, wpuszczając przyjaciela do środka.
- O kurczę... Nie gadaj. Wie chociaż kim jestem?
- Tak. Muszę kończyć. Pa. Pozdrów tego swojego chłopaka.
- On nie jest moim... - w tym momencie kliknęłam czerwoną słuchawkę.
- Chciałbym kiedyś poznać Sam - zamyślił się Brian.
- Jesteś pewien?
- Chyba tak...
- A można opuszczać Akademię? Tak na powiedzmy dwie godzinki?
- Nie jesteśmy tutaj więźniami - zaśmiał się chłopak.
- Wolałam się upewnić. - odpowiedziałam - Jak szczęka?
- Cała i zdrowa. Nawet tego krwiaka nie ma - odruchowo dotknął zranionego miejsca.
- Spoko. Chcesz coś porobić? - zaproponowałam.
<Brian?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz