-Może konno? - zaproponowałam.
-No... ale ja nie mam konia - mruknęła.
-Są tu konie należące do Akademii, przeznaczone dla tych którzy nie mają własnych - powiedziałam.
-Ou...
-Poczekaj przygotuję ci konia - powiedziałam i poszłam do boksu Myszatej klaczy, która była tu od kilku lat. Była spokojna i łatwa w prowadzeniu, więc powinna się na niej dobrze czuć.
Wyszłam z obydwoma końmi na zewnątrz gdzie stała Sara. Podałam jej wodze klaczy.
-To Panrielia - powiedziałam i wskoczyłam na Sleipnira.
Dała radę się wdrapać na klacz i złapała wodze jak należy. Popędziłam Sleipnira do Stępu, a one musiały jechać kłusem by nadążyć. Osiem nóg dawało mojemu koniu znaczną przewagę nawet nad zwycięzcami Grand Pix.
Sara? Zacznij rozmowę
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz