wtorek, 10 czerwca 2014

Od Briana Cd Rachel

- Byliśmy w stajni - odparłem.
Kelly spojrzała żałośnie na swoją rękę, prawie całą obandażowaną.
- Spoko, Kel - powiedziała Rachel. - Za niedługo znowu będziesz mogła robić to co robisz.
Córka Thora uśmiechnęła się słabo.
- Fajnie by było - odezwała się w końcu.
- A jak było u ciebie? - zapytałem dziewczynę obejmując ją.
- Zrobiłam ciasteczka - zaśmiała się. - I pomogłam Frani z kolacją.
- Nic nam nie wrzuciłaś, prawda? - uśmiechnąłem się.
- Może...
W tym momencie weszła kucharka z naszą kolacją.
- Naleśniki - powiedziała zadowolona Kelly.
Frania uśmiechnęła się do niej.
- Później dostaniecie ciastka - odezwała się i zniknęła w kuchni.
Razem z Kel mieliśmy wyścigi w jedzeniu naleśników. Wygrałem.
- To nie fair - obruszyła się. - Mam jedną rękę niesprawną.
- Ale możesz ruszać dłonią, więc ja wygrałem - wyszczerzyłem zęby w szyderczym uśmiechu.
Spojrzała na morderczym wzrokiem.
- Nie zabijcie się - mruknęła Rachel. - Poczekajcie, aż zjecie moje ciastka.
Jak na znaku znów pojawiła się Frania ze swoim miłym uśmieszkiem. Tym razem nie powiedziała nic, tylko postawiła talerz i znowu poszła.
Wziąłem jedno ciastko do ręki. Było pyszne.
- Nie wierzę ci, że sama piekłaś - powiedziałem.
- To uwierz. Dość wcześnie nauczyłam się piec.
Kelly spojrzała na zegarek. Zjadła tylko jedno ciasteczko.
- Już siedemnasta piętnaście, a jutro są te głupie zajęcia. Wybaczcie, ale muszę iść - wstała od stołu i pomachała nam będąc przy drzwiach.
- Ja też będę musiała iść - oznajmiła Rachel.
- Wiem - westchnąłem. - Może cię doprowadzić? To nie daleko, ale wiesz... Nie chcę byś natrafiła na kogoś nieprzyjaznego.

<Rachel?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz