niedziela, 31 sierpnia 2014

Od Jack Cd Troy

- Wyczuwam, kiedy ktoś się boi. - Zaczęłam. - Robią mi się wtedy straszne ciary na plecach. I potrafię się zmieniać w kruka. Tyle, że nad tym nie panuję. - Odpowiedziałam, z żalem wyrzuciłam rożka, nie mogąc go zjeść. - Wracajmy już. Zaraz nie będę mogła mówić.
- Jak tam chcesz. - Wzruszył ramionami. Wstaliśmy i ruszyliśmy w drogę powrotną. Rozmawialiśmy, aż  dotarliśmy do Akademii.
- To do zobaczenia. - Pomachałam mu i od razu skierowałam się do kuchni. Spytałam się kucharki, czy mogę trochę lodu. Podała mi go, uśmiechając się lekko.
- Za jakiś czas przestanie boleć. - Pocieszyła mnie, mrugając porozumiewawczo. Odpowiedziałam uśmiechem, po czym wróciłam do siebie. Przyłożyłam woreczek do języka, prawie jęcząc z ulgi. Nie robiłam praktycznie nic aż do kolacji.
<Troy? Co tam u ciebie?>

sobota, 30 sierpnia 2014

Od Katherine Cd Liliane

 Ogólnie pospacerować po ogrodach - wzruszyłam ramionami - Co powiesz na mały teren?
- Spoko
Po chwili weszłyśmy do stajni.
- Spotkamy się na koniach przed stajnią ok? - rzuciłam przez ramie nie czekając na odpowiedź znikłam w boksie Crazy

***

Wsiadłam na klacz i spokojnie czekałam. Po 5 minutach ze stajni wyszła Liliane. Zaczekałam, aż również wsiadła.
- Jedziemy? - spytałam

<Lili?>

wtorek, 26 sierpnia 2014

Od Troy'a Cd Jack

- Nie twój interes - warknąłem.
- Jejciu, jaki drażliwy - skomentowała Jack.
Już chciałem dać jej jakąś uszczypliwą uwagę, ale w porę ugryzłem się w język. Odetchnąłem głęboko.
- To jest moja umiejętność - wyjaśniłem siląc się na spokój. - Różne emocje równa się, różne kolory oczu. Mam szczęście, że oczy, a nie włosy.
Dziewczyna zaśmiała się.
- Ładnie by ci było w różowym - stwierdziła.
Spojrzałem na nią spode łba.
- No dzięki - mruknąłem.
- A jaka jest druga twoja umiejętność? - spytała dziewczyna. - Skoro nasza rozmowa zmienia w tym kierunku.
- Mogę się leczyć. To jest bardzo przydatne w walce. A ty? Jakie masz umiejętności?

<Jack?>

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Od Kelly Cd Rachel

- Nie mam zamiaru się na was drzeć - powiedziałam z przekąsem. - No... Może potem.
- Dzięki - mruknęła Rachel.
- Nie kłóćcie się - rzekł Brian. - Myślmy kim może być Sam.
Wszyscy spojrzeliśmy na nią i zmierzyliśmy ją wzrokiem. Po jakimś czasie Axel pstryknął palcami.
- Słuchajcie, a może ona jest widzącą? - spytał.
Zrobiłam facepalm.
- Przecież to takie oczywiste! - wrzasnęłam. - Jesteśmy idiotami!
- Widzącą? - zdziwiła się Sam.
- Możemy jej już o wszystkim powiedzieć? - zapytała Rachel.
Obrzuciłam ją morderczym wzrokiem po czym westchnęłam.
- Jeśli musisz - rzuciłam tylko.
Dziewczyna z zapałem opowiadała o wszystkim. Sam coraz bardziej wytrzeszczała oczy słysząc o tym, że bogowie, pół bogowie i inne rzeczy istnieją.
- Ojciec mnie zabije - powiedziała cicho.
- Wcale nie musi się dowiedzieć - podniósł mnie na duchu Troy.
Spojrzałam na niego morderczo.
- Nie dowie, się tak? Pewnie nie. Pomijając fakt, że jego znajomy wszystko widzi i słyszy! - wydarłam się na niego po czym dźgnęłam go w żebra.
- A nie możesz go poprosić by nie mówił? - spytała Jack.
- Bo to się uda - mruknęłam. - Już pewno wie. Heimdall jest szybki. Dziwię się, że nie przysłał tu nikogo.
- Nie wywołuj wilka z lasu - syknął Brian.
- Dobra - westchnęłam. - Co teraz chcesz zrobić, Rachel? - spytałam przyjaciółki. - Twoja koleżanka wszystko wie. Wszystko. Oj, naprawdę nam się dostanie jak się dowiedzą.

<Rachel?>

Od Jack Cd Troy

- Mmmm... - Zamyśliłam się. - Nie mam ochoty. Może będziemy już wracać? Muszę obłożyć ten język lodem, bo mi spuchł.
- To co powiesz na lody? - Zaproponował. Dopiero teraz zauważyłam, że jego oczy mają ciemnoróżowy odcień, prawie przechodzący w czerwień. A dałabym sobie rękę uciąć, że były zielone...
- Jak już musisz gdzieś iść, to czemu nie. Ale ty stawiasz. - Wyszczerzyłam zęby w uśmiechu.
- Nie masz kasy prawda? - Spytał chłopak, wzdychając głęboko.
- A jak myślisz. - Odpowiedziałam, kierując się do jedynej lodziarni w zasięgu wzroku. Wzięliśmy po dwie gałki. Przeszliśmy się do parku, by usiąść na jednej z ławek. Zauważyłam, że oczy Troy'a znowu zmieniły kolor. Tym razem były ciemnoszare.
- Czemu one się zmieniają? - Spytałam, przyglądając się im.
- Co?
- Twoje oczy. Raz są zielone, raz szare a raz takie dziwne. Jakby różowe.
<Troy? xD>

Od Anastazji Cd Victor

Stałam przed murami Akademii, chciałam zacząć nowe życie ale śmierć mojej klaczy nie da mi nigdy o tym zapomnieć. Przytłoczona ostatnimi zdarzeniami, spojrzałam w stronę stajni, wydawało mi się że widzę tam Megan. Powstrzymując łzy, wbiegłam do Akademii. Nie patrząc na drogę, wpadłam na wysokiego chłopaka.
- Uważaj jak chodzisz ! - warknął.
Chciałam dobiec jak najszybciej do pokoju i nie zauważył gdy przy zderzeniu z nieznajomym spadł mi, złoty wisiorek z moim imieniem który dostałam od matki. Dobiegłam do Akademika, łzy spływały mi po twarzy. Wbiegłam do swojego pokoju, zatrzasnęłam drzwi i powoli opierając się o nie, spadałam na ziemie. Parę godzin siedziałam pod drzwiami i płacząc po stracie ukochanej klaczy.


Victor?

Nowa postać!

Oto Anastazja. Córka Frigg i Emannuela.


Od Troy'a Cd Jack

Wzruszyłem ramionami.
- Może do kawiarni? - spytałem.
- Spoko - odparła dziewczyna.
Poszliśmy do kawiarni. Przed nią zobaczyliśmy zabitą mantikorę.
- Moi znajomi pewnie tu byli - mruknąłem.
Weszliśmy do środka i usiedliśmy pod oknem.
- Co chcesz do picia? - zapytałem.
- Ja chcę gorącą czekoladę - powiedziała dziewczyna.
Potaknąłem. Podeszła do nas kelnerka. Uśmiechnęła się do mnie.
- Co podać? - spytała.
- Dwie gorące czekolady - odparłem.
Ona zapisała to w notesie i odeszła. Po chwili przyszła z upragnioną napoję.
- Dziękuję - uśmiechnąłem się do niej.
Odwzajemniła uśmiech i poszła.
- Zakochała się w tobie - stwierdziła cicho Jack.
- Nawet mnie nie zna. Poza tym, zwykła śmiertelniczka.
- Rasista - mruknęła.
Spojrzałem na nią.
- Dopijaj czekoladę i idziemy - burknąłem.
Dziewczyna zmierzyła mnie wzrokiem. Dopiła napój i wyszliśmy.
- Idziemy do kina? - spytałem.

<Jack?>

Od Rachel Cd Kelly

- Tędy. - Skręciłam od razu w lewo, w stronę wielkich, kręconych schodów.
- Mamy zejść na sam dół? - Spytał Axel, patrząc na nie posępnie.
- Jak chcesz, to możesz schodzić - odpowiedziałam, siadając bokiem na poręczy.
- Rachel, ty chyba nie zamierzasz... - Zaczęła Kelly, jednak ja już zjeżdżałam. Jedną ręką przytrzymywałam się ściany, by czasem nie spaść. Zjechałam jakieś dwa piętra, po czym wylądowałam bez problemu na nogach. Po chwili przyjechała również Sam. Stanęła obok mnie, zaplatając ręce na piersi.
- Kiepsko to widzę. - Mruknęła. Uśmiechnęłam się w odpowiedzi. Po chwili przyjechała cała reszta. Najpierw Axel, który na końcu się przewalił a na niego Brian. Kiedy oni się kłócili, Kelly sprawnie wylądowała przede mną.
- To było ciekawe - Uśmiechnęła się, patrząc na chłopaków. Troy razem z Jack schodzili schodami.
- Czy wam to wygląda na jakiś plac zabaw?! - Zawołał ktoś za nami. Odwróciłam sie i zobaczyłam bibliotekarkę. - Och. Rachel. To ty. - Obdarzyła mnie jednym z tych swoich promiennych uśmiechów.
- Dzień dobry Pani. - Odpowiedziałam tym samym. - To moi przyjaciele. Chciałam im pokazać Uniwersytet, czekając aż tata skończy pracę.
- Dobrze. Pilnuj ich tylko, by nie rozrabiali. Wyglądają na takich, co chętnie by coś zniszczyli. - Szepnęła do mnie, mierząc wzrokiem moich przyjaciół, po czym odeszła.
- Chodźcie. - Ruszyłam między pierwsze regały z książkami. W końcu weszliśmy na tyle głęboko, że trudno byłoby komukolwiek nas znaleźć. Jednak dalej szłam przed siebie.
- Wyjdziemy stąd potem? - Spytała się Jack, trochę sepleniąc.
- Jasne. - Odpowiedziałam, prowadząc ich jeszcze kawałek, aż rozpoznałam otaczające nas tytuły. Znalazłam jeden z stolików pod ścianą. Usiedliśmy przy nim wszyscy.
- Więęęccc.. - Zaczęłam. - Kelly. Możesz mówić i drzeć się na nas wszystkich po kolei.
<Kelly? xD>

Od Jack Cd Troy

- Możesz łaskawie przestać?! - Zawołałam zdenerwowana. - To strasznie wkurzające. - Dodałam spokojniej.
- Nie sądziłem, że jesteś aż tak drażliwa. - Uniósł ręce w geście niewinności.
- Wiesz jak się stąd wydostać tak? - Spytałam, chowając ręce do kieszeni.
- Chodź. - Ruszył żwirową ścieżką w stronę jakiejś bramki. Po jakiś 30 minutach weszliśmy na ulice pełne ludzi.
- Tędy - Skręciłam od głównej ulicy w mniejszą.
- Jesteś pewna? W ogóle wiesz,. gdzie iść? - Spytał, patrząc niepewnie za siebie. Pomachałam mu kartką z adresem przed nosem.
- Po pierwsze sprawdziłam, bo i tak chciałam to niedługo zrobić. A po drugie prowadzi go moja znajoma. - Wyjaśniłam, idąc dalej przed siebie. W końcu zobaczyłam niski budynek z czerwonej cegły. Napis na ścianie mówił, że jest tutaj studio tatuażu oraz piercing.
- Wchodzisz czy czekasz? - Spytałam się chłopaka, otwierając drzwi.
- Wejdę. - Odpowiedział, wchodząc za mną. Z głośników leciała głośna muzyka, wprawiając w ruch każdą komórkę mojego ciała. Nie było nikogo oprócz nas.
- No nie wierzę! - Zawołał ktoś, stając w czarnych drzwiach, zapewne prowadzących na zaplecze. Była to wysoka brunetka z kolczykiem w wardze. Uśmiechnęła się do mnie szeroko. - Jack! Co cię tu sprowadza? Myślałam, że siedzisz w Walii.
- A widzisz Mary. - Uśmiechnęłam się do przyjaciółki. - Uczę się całkiem niedaleko. Przyszłam prosić się o spełnienie pewnej obietnicy - Zaczęłam bujać się w przód i w tył na stopach. - Pamiętasz?
- A tak.. - Zamyśliła się z małym uśmieszkiem. - A twój znajomy? - Spytała, patrząc na Troy'a.
- Ja? Nie dzięki - Pokręcił głową, opierając się o ścianę.
- Jak tam chcesz. - Mary wzruszyła ramionami. - Jack. Chodź na zaplecze. - Przeszła przez czarne drzwi. Ruszyłam za nią, oglądając się jeszcze na Troy'a. Posłał mi pogodne, pełne pociechy spojrzenie. Uśmiechnęłam się do niego lekko i zniknęłam na zapleczu.
- Siadaj. - Mary wskazała mi rozkładany fotel. Usiadłam i patrzyłam, jak zakłada rękawiczki oraz wyjmuje igłę.
- Bardzo boli? - Spytałam jeszcze.
- Zależy - Odpowiedziała, wyciągając mi język. Sekunda i gotowe. Szybko włożyła kolczyk. - I jak?
- Śmiesznie. - Odpowiedziałam, trochę sepleniąc. Powiedziała mi jak należy go czyścić i tak dalej. Zapłaciłam jej, po czym wyszłam. Troy czekał na zewnątrz, opierając się o ścianę budynku.
- I jak? - Spytał, kiedy tylko mnie zobaczył. W odpowiedzi pokazałam mu język z srebrną kuleczką.
- Gdzie teraz?
<Troy?>

niedziela, 24 sierpnia 2014

Od Kelly Cd Rachel

- Super. Znowu styczność ze śmiertelnikami - mruknęłam. - To był zły pomysł by tu przyjechać.
- Nie narzekaj, Kelly - powiedziała Rachel. - W sumie to mogło być gorzej, nie?
Przystanęłam w pół kroku.
- Mogło być gorzej? Mogło być gorzej?! Zaatakowała nas mantikora, twoja przyjaciółka zna nasz sekret, ludzie patrzyli na nas jak na wariatów, a ty twierdzisz, że może być gorzej?! - nie wytrzymałam i wrzasnęłam na Rachel.
- Nie wrzeszcz na mnie! - odkrzyknęła. - To nie moja wina.
Odetchnęłam głęboko.
- Okej, okej. Spokojnie - powtarzałam sobie. Spojrzałam po przyjaciołach. - Jak się nazywa ta twoja dziewczyn, Troy? - spytałam.
Jego oczy zaświeciły się różowym blaskiem (jak słodko).
- Ma na imię Jack - odparł. - I nie jest moją dziewczyną!
- Właśnie! - poparła go.
- Ale chciałbyś - powiedziałam uśmiechając się szelmowsko.
- Zamknij się - mruknął.
Poruszyłam znacząco brwiami.
- A tak w ogóle to ja jestem Kelly, a to są Axel, Brian, Rachel i Sam - wskazałam na przyjaciół.
- O, to ty jesteś, Kelly. Troy mówił, że lubisz walczyć. I dźgać ludzi w żebra.
Wzruszyłam ramionami.
- To boli - powiedział Axel.
- Może zamiast stać tu jak kołki i rozmawiać o Bóg wie czym, wjedziemy w końcu do Uniwersytetu? - powiedział Brian zdenerwowany.
- Nie bulwersuj się tak - burknęłam.
Dalej szliśmy w ciszy. W końcu otworzyliśmy drzwi budynku.
- Prowadź, Rachel - zwróciłam się do przyjaciółki.

<Rachel?>

Od Rachel Cd Brian, Kelly, Troy

- No przecież słyszę. - Odpowiedziałam lekko zdenerwowanym głosem.
- Czy ona może być... - Zaczął Axel,  machając  rękami. Przez ramię przewiesił sobie łuk, opierając kciuk na cięciwie.
- Na pewno nie. Znam ją za długo. - Odpowiedziałam,  kręcąc głową.
- Może coś przeoczyłaś?- Spytał Brian,  rzucając niepewne spojrzenia na Sam.
- Chwila,  chwila,  chwila. - Moja przyjaciółka przejechała wzrokiem  po nas wszystkich. - O co właściwie chodzi?
- Mogę jej powiedzieć?- Zapytałam,  kierując spojrzenie na Kelly.
- Nie,  póki nie będziemy wiedzieli kim jest. - Zaprzeczyła,  kręcąc głową.
- Czy to ma związek z twoją mamą?- Zapytała Sam. Bez słowa skinęłam głową.
- Hej - powiedział ktoś,  zbliżając się do naszej grupki. Dopiero po chwili rozpoznałam Troy'a. Szedł razem z jakąś blondynką,  która przyglądała nam się z zainteresowaniem.
- Czy ty też jesteś bogiem?- spytała Sam prosto z mostu. Chłopak przystanął w pół kroku,  patrząc na nią ze zdziwieniem.
- Co?  O czym ty...?
- Ona wie - Mruknął Axel,  siadając na krawężniku.
- Kto wypaplał? - Westchnął pół bóg.
- Spanikowałam! – Zawołałam, odgarniając włosy z twarzy.
- Hej! Dobra. Uspokójcie się! - Zawołała ta blondynka obok Troy'a. - Może nie kłóćmy się na środku ulicy... - Zauważyła, rozglądając się dookoła. Wokół nas zaczęli zbierać się ludzie.
- Znam jedno miejsce, gdzie możemy spokojnie pogadać. - Powiedziałam, kierując się w stronę uczelni, gdzie uczył mój tata. - Możemy siedzieć w Archiwum tak długo, jak będzie to potrzebne. I nikt nie będzie podsłuchiwał. - Już po chwili zauważyłam wielki, znajomy budynek Uniwersytetu.
<Brian? Kelly? Troy?>

piątek, 22 sierpnia 2014

Od Troy'a Cd Jack

Jack wyszła nie czekając na moją odpowiedź. Zamknąłem za nią drzwi i poszedłem pod prysznic. Później czekałem na łóżku. Gdy zostało tylko pięć minut wyszedłem i szybkim krokiem skierowałem się do wyjścia z Akademii. Jack już tam na mnie czekała.
- Wleczesz się jak żółw - powiedziała.
Spojrzałem na nią morderczym wzrokiem. Przez chwilę szliśmy w ciszy.
- Co będziemy robić? - odezwałem się w końcu.
Dziewczyna wzruszyła ramionami.
- Nie wiem - odparła.
- Może pójdziesz przekuć sobie język skoro o tym marzyłaś? - zasugerowałem.
- No... Dobra. A ty? Zrobisz sobie kolczyka?
- Nie, nie, nie. Nie przedziurawię się.
- A tatuaż?
- Już mam jeden - mruknąłem. - Może mam pokazać.
- Nie. Nie musisz, Wąsaczu.
Zmarszczyłem brwi.
- Wąsaczu? - dopytałem.
- Ta... Nie wymyśliłam nic lepszego. Ale spokojnie. To się dopracuje.
- Nie ma sprawy - dźgnąłem Jack palcem w żebra. - Hm... Kelly ma rację. To bardzo fajne.

<Jack?>

czwartek, 21 sierpnia 2014

Od Blink Cd Josh

- Dobra. - odparłam.
Chłopak a raczej ja uśmiechnął się do mnie.
- Dobrze to wymyśliłeś, muszę przyznać że nawet jesteś trochę bystry.
- No mówiłem - zrobił minę skromnego inaczej.
- Książka ! - krzyknęłam niespodziewanie.
- Blink jesteśmy w tak ciężkiej sytuacji, a ty chcesz czytać ? - spytał
- W książce może być rozwiązanie ! - wyjaśniłam
Wyciągnęłam książkę i zaczęłam kartkować strony.
- Mam coś ! - przytrzymałam palec na stronie książki.
- Co ?! - Powiedz !!
- To eliksir uzdrawiający, może nam pomóc. Musimy tylko zdobyć składniki i pracownie alchemiczną. - powiedziałam


Josh? Znaleźliśmy rozwiązanie  :D

Od Jack Cd Troy

- Mam ci opowiedzieć cały swój życiorys? - Spytałam,  przewracając oczami.
- Jakieś marzenia, plany...?
- Hmm... Po Akademii pewnie wrócę do siebie. I zawsze chciałam sobie przekuć język. - Wzruszyłam ramionami. Siedzieliśmy jeszcze przez chwilę w ciszy. Kiedy Troy chciał coś powiedzieć,  zadzwonił mój telefon. Rzuciłam okiem na wyświetlacz. Odrzuciłam połączenie,  wstając.
- Nie odbierasz? - Zdziwił się chłopak.
- Nikt ważny - odparłam,  kierując się do drzwi. - Spotkamy się za jakieś dwadzieścia minut przed akademikiem?- zaproponowałam i wyszłam,  nie czekając na odpowiedź. Ruszyłam korytarzem prosto a potem w lewo aż zobaczyłam swój pokój. Weszłam do środka,  wdychając głęboko kwiatowy zapach. Chwyciłam z szafy białą koszulkę,  czarny,  długi sweter oraz ciemne spodenki do połowy uda. Szybko się wymyłam i ubrałam. Związałam włosy w wysoką kitkę, po czym ruszyłam do wyjścia z Akademii.
<Troy? Jesteś tam? >

Od Troy'a Cd Jack

Spojrzałem na dziewczynę.
- Jak bardzo ci zależy by wiedzieć? - spytałem uśmiechając się szelmowsko.
- Och, przestań - mruknęła Jack przewracając oczami.
- Nic nie poradzę na to, że jestem romantykiem - wzruszyłem ramionami. - Chodź za mną jeśli tak bardzo ci zależy by oglądać mój pokój.
Przeszliśmy prawie połowę Akademika. W końcu stanęliśmy przed drzwiami mojego pokoju. Nacisnąłem klamkę i wpuściłem Jack przodem. Wszedłem tuż po niej i zamknąłem drzwi.
- Rozgość się - powiedziałem.
Dziewczyna usiadła na łóżku, ale dalej mierzyła wzrokiem pomieszczenie. Usiadłem obok niej.
- Coś mi powiesz jeszcze ciekawego o sobie? - spytałem.

<Jack?>

Od Josha Cd Blink

-Wiesz... Lubię bawić się twoim warkoczem. Fajny jest.-stwierdziłem po chwili robiąc minę kotełka. Blink parsknęła.
-Fajnie. A teraz tu siedź.-powiedziała z lekkim uśmiechem.
-Ale ja też chcę iść...
-Nie, Ty zostaniesz.
-No, ale czemu?-spytałem, tym razem z miną zbitego szczeniaczka. Blink przewróciła oczami, ale na jej twarzy cały czas był uśmiech
-Bo tak mówię.-powiedziała.
-Ale ja też chcę iść...-powtórzyłem. Drzwi za nami się otworzyły i wyszli z nich mężczyzna i kobieta, na oko oboje po czterdziestce.
-Kim jesteście i co  tu robicie?-spytała kobieta patrząc się na nas. Mówiła z londyńskim akcentem. Miała włosy spięte w perfekcyjny kok. Spojrzałem na Blink a ona na mnie.
-Blink Bling.-wskazałem na siebie. Zrobiłem to po dłuższej chwili, musiałem pomyśleć nad tym, by nie fiknąć błędu, bo przecież cały czas byliśmy zamienieni całami.-A to mój kolega, Joshua Maynee. Nie jesteś stąd.-powiedziałem. Oboje zmierzyli nas wzrokiem.
-To widzę.-odparł mężczyzna.-Co tu robicie?
-Mogę spytać, gdzie jesteśmy?-spytała Blink.
-To prywatna szkoła.-powiedziała kobieta.
-Pod Londynem.-dodał mężczyzna.-Możemy wiedzieć, co tu robicie?
-Mieliśmy biwak w okolicy, ale my wieczorem odłączyliśmy się i zgubiliśmy drogę do obozowiska.-powiedziałem bez mrugnięcia okiem.
-To chyba będą was szukać, co?-spytał mężczyzna. Był wyraźnie zniecierpliwiony całą sytuacją.
-Nie byliśmy ze szkoły, tylko ze znajomymi.-dodałem.
-To co? Oni nie będą was szukać?
-Chyba nie będą mieli powodu. Myślę, że będą zajęci sobą. Czy mogę wiedzieć, jak dotrzeć stąd do Londynu?-spytałem. Blink rzuciła mi morderczo pytające spojrzenie.
-Zapewnimy wam transport.-powiedziała kobieta. Czekajcie przed bramą.-wskazała dłonią przed siebie. Razem z tym facetem obrócili się i weszli z powrotem do szkoły, a my z Blink ruszyliśmy do bramy.
-Po co chcesz jechać do Londynu?!-wrzasnęła, gdy tylko wyszliśmy za bramę.
-Nie wiem.-odparłem szczerze.-Chciałem ich spławić, a poza tym w Londynie jest dużo muzeów, no i to całkiem fajne miasto.-powiedziałem.-Więc co robimy?
Blink? =D

wtorek, 19 sierpnia 2014

Od Inferno Cd Victor

 Dziwnie było chodzić do akademii ze swoim wujostwem... Przynajmniej nie wtryniali się w życie. Loki dawał mi trochę fory na lekcjach więc dało się przeżyć. Dobra... jeszcze tylko jedna lekcja i koniec - weekend.
  Poszliśmy z Aresem na Arenę - co dzisiaj? Walka sztyletami. Uwielbiam. Bóg wojny przydzielił mi jakiegoś chłopaka, bym z nim walczył. Zmierzyłem chłopaka wzrokiem, był całkiem przystojny.
-Jak masz na imię? - zapytałem
-Victor...
-Inferno - przedstawiłem się zanim tamten skończył. - Syn Hel
Zaczęliśmy walkę. Każdy z nas miał po dwa ostrza. Pod koniec lekcji miałem rozcięte ramię i tworzył mi się siniak na skroni, Victor miał rozcięty policzek i dłoń. Złożyło się tak, że skończyło się remisem.
-Więc, kto jest twoim rodzicem? - zapytałem gdy wracaliśmy do akademika.

Victor?
Wstawiam to opo drugi raz byś mi w końcu odpisał!!!

Od Darkness Cd Alex

Kątem oka spojrzałam na ojca wciąż będąc w objęciach Alex'a.
-Dark, pogadajmy na osobności - powiedział i pstryknął palcami, a Alex zniknął.
-Gdzie go przeniosłeś? - zapytałam z nutką gniewu.
-Jest w akademiku, a teraz do jasnej cholery możesz mi wytłumaczyć o co ci cały czas chodzi?
Zaczęliśmy nieprzyjemną rozmowę, która trwała jakąś godzinę. Sleipnir co jakiś czas mnie popierał, przez co bardziej irytowałam ojca. Loki załamał ręce.
-Myślałem, że to Hel była trudnym dzieckiem i praktycznie niemożliwym do wychowania, ty udowodniłaś mi, że się mylę - powiedział nagle spokojnym głosem.
Przewróciłam oczami.
-Chyba powinnaś wrócić do mroku - mówił dalej, a moje cieniste serce nagle przyśpieszyło.
-Chcesz mnie zniszczyć? - zapytałam lekko drżącym głosem. - Co z ciebie za ojciec?! - wydarłam się.
-Nie zniszczę cię całkowicie, tylko twoją cielesną formę i nie będziesz mogła pokazywać się za dnia, będziesz częścią mroku - powiedział.
-Al-l-le - wyjąkałam tylko tyle, bo w gardle poczułam mocny ucisk.
-Wybacz Dark - dotknął mojego czoła, a ja się rozpłynęłam się w ciemność. Ocknęłam się po zachodzie słońca... byłam ciemnością, która była wszędzie na zewnątrz i w budynku. Widziałam praktycznie wszystko, chodź nie miałam oczu... byłam tylko mrokiem.
Alex siedział na ławce w sercu ogrodu, wydawał mi się smutny. Na szczęście posąg anioła nie był oświetlony, więc bez trudu byłam przy Alexie, chodź on nie odróżniał mnie od reszty mroku. Uformowałam swoją postać, ale nie była cielesna, więc gdy chciałam dotknąć jego ramienia moja dłoń przeniknęła przez jego ciało.
-Alex, możesz łaskawie się odwrócić w moją stronę? - zapytałam ledwie słyszalnie, bo głośniej nie mogłam.
Nie zareagował, więc powtórzyłam to samo jeszcze raz.

Alex? Uuuu... jestem mrokiem :3
Czekam miesiąc byś mi już odpisał na to opo, więc wstawiam je drugi raz

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Od Jack Cd Troy

- Nie ma dużo do opowiadania - wzruszyłam ramionami, wkładając ręce do kieszeni spodni. - Moimi rodzicami są dwa całkiem różne charaktery, dlatego... No sam widziałeś - spojrzałam na niego znacząco. - Przez ostatnie parę lat znalazłam sobie mały domek w Walii. Ćwiczyłam tam walkę oraz jazdę konną a w wolnym czasie chodziłam na wędrówki - oczami wyobraźni widziałam łagodne, zielone stoki Walii. - Mam jakieś rodzeństwo, ale raczej z nimi nie rozmawiam.
- A twoimi rodzicami są...? - Troy spojrzał na mnie pytająco.
- Bron i Badb - odpowiedziałam, kiwając głową.
- Nigdy nie słyszałem - zmarszczył brwi, skręcając do Akademika.
- Mało kto o nich słyszał. Przynajmniej w tych stronach. - Odpowiedziałam, pchając drzwi. Przede mną rozciągał się długi korytarz. - Gdzie mieszkasz?
<Troy?>

niedziela, 17 sierpnia 2014

Od Kelly Cd Rachel

- Cholerna mantikora - mruknęłam mocniej zaciskając rękojeść miecza. Podniosłam ostrze nad głowę i wrzasnęłam: - Za Asgard!
Axel ustawił się na tak daleki dystans jaki mógł sobie pozwolić. Wymierzał strzały w bestię. Brian zaszarżował na niego z prawej strony. Ja pobiegłam wprost na niego. Zrobiłam długi skok (wspomogłam się lataniem) i wylądowałam na plecach potwora. Mantikora próbowała mnie przebić tym swoim ogonem i jednocześnie miotała się bym spadła szybciej. Ja jednak nie poddawałam się tak łatwo. Walczyłam z jej ogonem (tak, dziwnie to brzmi). Axel strzelał z łuku, ale to nic nie dawało. W końcu postanowił zrobić coś ryzykownego. Wypuścił strzałę. O mało nie wbiła mi się w pierś, ale refleks chłopaka był... Szybszy? Nie ważne. Grot przebił grube skrzydła. Bestia zawyła z bólu przez co przestała na chwilę wymachiwać ogonem. Wykorzystałam ten krótki moment. Odcięłam jak najwięcej. Kolejna masa bólu.
- Axel! - zawołałam. - Do przodu!
Nie musiałam mu tłumaczyć co to znaczy. Stanął jakieś kilka metrów przed łbem zwierzęcia. Wycelował i wystrzelił. Strzała wbiła się pomiędzy oczyma. Znowu ryk. Wykorzystaliśmy z Brianem okazję. Razem podcięliśmy głowę stworowi. Zeskoczyłam z szybko walczącego się ciała na ziemię.
Odetchnęłam z ulgą.
- O cholera! - zawołała Sam. - To było zajebiste!
Spojrzałam na nią wielkimi oczami.
- Ty to... widziałaś? - wydukałam.
- No jasne - odparła z wyszczerzem na twarzy.
- Cholera, Rachel! - zawołałam. - Ona to widziała!

<Rachel?>

Od Troy'a Cd Jack

Podszedłem do dziewczyny wcześniej mi już znanej. Z widzenia, oczywiście.
- Nie mieliśmy okazji się sobie przedstawić - powiedziałem. - Jestem Troy.
- Jacqueline - mruknęła. - W skrócie, Jack.
- Okej.
Dobyliśmy mieczy. Walczyliśmy zaciekle przez dwie godziny. Raz wygrywałem ja, a raz ona.
- Jesteś dobry - rzekła jak skończyliśmy.
- Dzięki - odparłem. - Też jesteś niezła. Chyba polubiłabyś moją koleżankę.
Jack zmarszczyła brwi.
- Niby czemu? - spytała.
- Też lubi walczyć. Zwłaszcza dźgać ludzi palcem w żebra - spojrzała na mnie jak na idiotę. - Uwierz mi, to boli.
Dziewczyna wzruszyła ramionami. Wyszliśmy z Areny. skierowaliśmy się do ogrodu.
- Co powiesz ciekawego o sobie? - zapytała Jacqueline.
- Jestem półbogiem. Tak jakby. Mój ojciec to Anubis, a matka jest półboginią i ma na imię, Weronika. Mam też młodszego brata Camerona. To chyba wszystko co mógłbym powiedzieć, ciekawego o sobie. A ty?

<Jack?>

Od Rachel Cd Brian, Kelly

- Jasne - odpowiedziałam, spuszczając głowę. Głupio zrobiłam, ale naprawdę nie wiedziałam, co powiedzieć. Wróciliśmy do kafejki. Sam najwyraźniej zasypywała ich pytaniami, bo Brian położył już głowę na stole a Axel próbował jej coś tłumaczyć.
- Sam. Zbieramy się. - Klepnęłam ją w ramię.
- Co? Ale jak...? Co? Dlaczego mi nie powiedziałaś? Co?! - mówiła piskliwym od emocji głosem. Chwyciłam ją mocno za rękę i wyciągnęłam na zewnątrz. Słyszałam za sobą kroki moich znajomych. Nagle coś upadło parę kroków przede mną. Miało tułów lwa, skrzydła, podobne do skrzydeł nietoperza oraz skorpioni ogon. I strasznie brzydką mordę. Odruchowo schowałam się za najbliższy samochód.
- Cholera... - mruknęła Kelly. - Brian!
- Axel! Idziesz na lewo! - Odkrzyknął tylko mój chłopak, przyzywając swój miecz. Nie pytajcie się mnie, jak to zrobił, bo nie wiem. - Rachel! Zostań tam!
- Nie zamierzam się nigdzie ruszać - odkrzyknęłam, mocniej ściskając dłoń przyjaciółki. Sam patrzyła na mnie za strachem.
- Nie pomożesz im? - spytała.
- Ja dopiero zaczynam. Tylko bym im przeszkadzała - odpowiedziałam.
<Brian? Kelly? >

Od Jack Cd Troy

Szłam szybkim krokiem przez korytarze Akademii. Nie mogę uwierzyć, że rodzice wysłali  mnie w to miejsce... Jakbym nie radziła sobie sama w Walii. Miałam tam ciszę i spokój. Nikt mi nie przeszkadzał ani ja nie wtrącałam się nikomu w życie. Nagle ktoś na mnie wpadł.
- Uważaj jak leziesz! - warknęłam, odpychając chłopaka od siebie.  Jego oczy przybrały nagle odcień delikatnej czerwieni. - Nie chciałam.
- Co? - spytał, nie rozumiejąc do końca.
- Głupie geny - mruknęłam tylko, odchodząc.
- Co?! - zawołał za mną, dziwnie wysokim głosem.
- Jajko! - odkrzyknęłam, machając ręką. Reszta dnia minęła raczej w spokoju. W końcu była wymarzona lekcja walki. Nie mogłam się już doczekać, by sprać parę tyłków. Nagle zobaczyłam tego samego chłopaka, na którego wpadłam. Jak na złość zostałam dołączona z nim do pary.
<Troy?>

Od Kelly Cd Rachel

Patrzyłam na kubek w mojej dłoni. W końcu pociągnęłam łyk. Tak mi zasmakowało, że wypiłam resztę na jednym oddechu. Już Byłam gotowa uderzyć kubkiem o podłogę, ale usłyszałam głos Sam.
- Masz wąsy z pianki - zaśmiała się. Wytarłam usta wierzchem dłoni. - Nigdy nie piłaś czekolady?
- Em... Jasne, że piłam.. Ja... Ym - nie wiedziałam co powiedzieć, ale Rachel mnie uratowała:
- Kelly jest uzależniona od czekolady - rzekła.
- Tak! - zawołałam. - Jestem czekoladoholikiem. Byłam nim od dziecka - uśmiechnęłam się.
- Aha... - potaknęła niepewnie Sam. - Więc chodzicie do tej samej szkoły?
- Tak - odparł Axel.
- A jak się nazywa? - zainteresowała się przyjaciółka Rachel.
Wszyscy wymienili niepewne spojrzenia. Mogli jej powiedzieć prawdę? Niczego nie będzie podejrzewać? Otworzyłam usta by coś powiedzieć, ale córka Nemezis mnie uprzedziła:
- Nasza szkoła nazywa się Akademia Bogów - wypaliła.
Spiorunowałam ją wzrokiem.
- Rachel? Możemy pogadać? - wycedziłam przez zęby.
Gdy tylko mogła zniknęła by. Ale nie jest Darkness, więc nie może.
- Dobra - powiedziała cicho.
Wyszłyśmy z kafejki.
- Co ci odbiło?! - krzyknęłam. - Nie można zdradzać takich rzeczy śmiertelnym!
- No wiem, wiem, ale... Presja i w ogóle - dziewczyna uśmiechnęła się słabo.
- Nam nie jest do śmiechu - mruknęłam. - Ona teraz może się skapnąć!
Rachel prychnęła.
- Nie powiedziałabym.
Uniosłam jedną brew do góry.
- Nie? - spytałam.
- Nie jest zbyt mądra - szepnęła.
Przewróciłam oczami.
- To niczego nie zmienia! Nie powinnaś tego mówić! A teraz chodźmy po chłopaków i Sam i zwijajmy się stąd. Przy okazji zapomnimy o tej bezsensownej kłótni, jasne?

<Rachel?>

Nowa Postać!

Jacqueline. Córka Bron'a i Badb.


Od Rachel Cd Kelly, Brian

- Właściwie to nie wiem.  Chciałam przejść się do taty. Wiecie... Zrobić mu niespodziankę czy coś, bo dawno się z nim nie widziałam. - Odpowiedziałam, kierując wzrok na kelnerkę idącą z naszymi napojami.
- Coś jeszcze będzie? - spytała, kierując wzrok na nowo przybyłych.
- Gorąca czekolada z piankami oraz kawa z mlekiem - odpowiedziałam, mieszając herbatę. Dziewczyna zapisała to w swoim notesie i odeszła, kiwając głową.
- Chwilaaa... - zamyśliła się Sam. - Jeśli wy jesteście razem - wskazała łyżeczką na Axel'a oraz Kelly. - I ty z tym Adonisem też, to znaczy, że jako jedyna przy tym stole nie mam nikogo. - Oznajmiła naburmuszona, wracając do swojego soku. Zaśmiałam się, przytulając ją mocno do siebie.
- Jeszcze kogoś znajdziesz.
- Masz rację. A teraz spadaj, bo wkładasz mi te swoje kłaki do szklanki. - Odepchnęła mnie lekko. Po chwili znowu przyszła kelnerka. Tym razem z czekoladą oraz kawą. Podałam Kelly parujący napój z piankami na powierzchni.
- Napij się - zachęciłam ją. - One nie gryzą.
<Kelly? Brian?>

sobota, 16 sierpnia 2014

Od Kelly Cd Rachel, Axel

Uśmiechnęłam się do Axel'a.
- No jasne - powiedziałam.
Otworzyłam drzwi kafejki. Zadzwonił dzwoneczek, a my weszliśmy głębiej do pomieszczenia. Podeszliśmy do przyjaciół.
- Cześć Brian. Cześć Rachel - przywitałam się z nimi.
- Kelly? Axel? - Rachel wydawała się zdziwiona. - A co wy tu robicie?
- Przyjechaliśmy - powiedział Ax. - Nie śledziliśmy was. Spokojnie.
- Rachel, to są twoi znajomi? - zapytała dziewczyna siedząca obok mojej przyjaciółki.
- Tak - odparła. - Chodzimy razem do szkoły. Sam, poznaj Axel'a i Kelly. Axel, Kelly, poznajcie Sam.
- Hej - uśmiechnęłam się do niej. Pierwszy człowiek, którego poznałam może być ciekawie.
- Cześć - także się uśmiechnęła. - Dosiądziecie się?
- To zależy czy nam pozwolą - łypnęłam na przyjaciół spode łba.
- Nie możemy wam tego zabronić - Rachel wzruszyła ramionami.
Skinęłam na nią głową i usiadłam koło Briana. Po mojej lewej usadowił się Axel.
- No... To co będziemy robić? - spytałam.

<Rachel? Axel?>

Od Axel'a Cd Kelly

- Spoko - wzruszyłem ramionami - Tylko czym pojedziemy?
- Przecież mam motor - powiedziała, chwytając mnie z rękę  i ciągnąc w stronę garaży. Ruszyłem za nią. Po chwili dotarliśmy na miejsce. Kelly jednym ruchem otworzyła bramę, pokazując w miarę urządzone pomieszczenie. Po lewej stały szafki z różnymi bzdetami. Na środku stały dwa motory. Jeden do crossu a drugi zwykły Suzuki. Dziewczyna podała mi kask. Był trochę za mały, więc ledwo wcisnąłem go na głowę.
- Jedziemy? - spytała, wsiadając na motor. Skinąłem głową, wsiadając za nią. Objąłem ją delikatnie w pasie, opierając policzek o jej plecy. Wyjechaliśmy powoli z garażu. Nagle poczułem jak żołądek zostaje w garażu a ja jadę do przodu. Prędkość wyciskała mi oddech z płuc. Po chwili wyjechaliśmy na ulice miasta.
- Wiesz gdzie jechać? - spytałem się, próbując przekrzyczeć wiatr.
- Tak! - odkrzyknęła, nawet nie odwracając głowy. Jechaliśmy dalej. Za nami rozlegały się klaksony samochodów. Kelly trochę zwolniła. W końcu dojechaliśmy do jednej z kafejek. Kiedy zsiedliśmy, mało co nie zwymiotowałem.
- Niedobrze ci? - spytała dziewczyna, śmiejąc się.
- Bardzo zabawne - mruknąłem, rozpinając pasek spod brody. Rozmasowałem bolącą szyję, kierując się do środka.
- Patrz - Kelly dźgnęła mnie palcem w żebra, ruchem głowy wskazując na lewo. Siedziała tam Rachel, Brian i jakaś dziewczyna.
- Idziemy?
<Kelly?>

Od Kelly Cd Axel

- Aktualnie? Rozmawiam z tobą - odparłam.
Axel uśmiechnął się.
- A tak naprawdę? - spytał .
- A naprawdę chce się zobaczyć z ojcem. Chcę by powiedział mi coś o mojej siostrze. I trzech przybranych braciach.
- To nie będę ci przeszkadzał - chłopak zaczął odchodzić, ale go zatrzymałam.
- Nie muszę tego robić dzisiaj - oznajmiłam. - Jest już późno nie mam ochoty na towarzystwo. Nie licząc ciebie...
Syn Apolla uśmiechnął się ponownie.
- Co chciałabyś zrobić? - zapytał.
- Chciałabym pójść do świata ludzi.
Ax zdziwił się.
- A po co?
Wzruszyłam ramionami.
- Jestem ich ciekawa.
- Ale chyba byłaś już w świecie ludzi, prawda?
Machnęłam lekceważąco ręką.
- To stare dzieje - mruknęłam. - Chciałabym poznać jakiegoś.
- A Rachel ci nie wystarczy?
Spiorunowałam go wzrokiem.
- Prawdziwego człowieka. Bez krzty boskiej krwi. Zawsze ciekawiło mnie jak radzą sobie ze wszystkim. Nigdy nie żyłam wśród nich. Nawet z żadnych nie rozmawiałam. Teraz mam okazję. Pójdziesz ze mną? Będzie zabawniej.

<Axel?>

piątek, 15 sierpnia 2014

Od Axel'a Cd Kelly

Odpowiedziałem uśmiechem, chwytając ją za rękę.
- Tak wyszło - wzruszyłem ramionami. Zerknąłem na zegarek, marszcząc brwi. - Muszę już iść.
- Gdzie? - spytała się Kel.
- Umówiłem się z ojcem na trening - cmoknąłem ją w policzek. - Rzadko zdarza nam się trenować razem a on potrafi wytknąć mi naprawdę wszystkie błędy. - Odpowiedziałem, kierując się na ścieżkę. Ruszyłem truchtem na Arenę. Apollo już tam na mnie czekał. Ćwiczyliśmy strzelanie z łuku przez jakąś godzinę, kiedy w końcu stwierdził, że mogę skończyć. Popytał się mnie jeszcze o parę rzeczy i zniknął. Puf! Tak po prostu. Postanowiłem się jeszcze przejść, póki można. Kiedy wyszedłem z Areny, wpadłem na kogoś.
- O hej - uśmiechnąłem się na widok mojej dziewczyny. - Nie sądziłem, że tak szybko na siebie wpadniemy. Co robisz?
<Kel? To jakaś masakra ;-;>

Od Liliane

Poszłam na spacer, a dokładnie do obserwatorium. Był wieczór więc mogłam patrzeć na gwiazdy. W bibliotece znalazłam jakąś książkę, i za wszelką cenę próbowałam nauczyć się zaklęcia. Polegało ono na wzleceniu w powietrze, (to już umiałam) i na chwilę zmienienie rąk na skrzydła. Żeby mieć więcej miejsca, i raczej być samą, poszłam do ogrodu. Próbowałam, ale zamiast tego, ręce mi znikały. Pomyślałam, że lepiej nauczę się czegoś prostszego. Zaczęłam przeglądać książkę, i zauważyłam, jakąś postać.
- Hej Liliane - powiedziała, i wtedy usłyszałam że to głos Katherine.
- Cześć Kati. - powiedziałam. - Co tu robisz o tej porze?
- Em... Na spacer przyszłam. - odpowiedziała.
- To podobnie jak ja, tylko że tak bardziej ćwiczyć czary, bo ostatnio trochę sobie to zaniedbałam.
- To może lepiej nie będę ci przeszkadzać... - Powiedziała Kati i wstała.
- Nie, co ty. Zostań - powiedziałam, i zatrzymałam dziewczynę ruchem ręki. - przyszłam ćwiczyć magię, ale częściowo też przejść się trochę. - dokończyłam, i wstałam. Wzięłam także książkę do ręki. (na wypadek)
- A tak bardziej to gdzie przyszłaś się przejść? - zapytałam.

<<Katherine?>>

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Od Blink Cd Josh - Konkurs

Wszyscy zaczęli się na nas gapić.
Po raz pierwszy od setek lat poczułam się skrępowana.
- Brawo ! Jesteś wprost zajebisty ! - powiedziałam ironicznie, klaszcząc dłońmi.
Chłopak, a raczej dziewczyna nie wyczuła ironii w mojej wymowie.
Ludzie wciąż przeszywali nas wzrokiem.
- Po prostu świetnie, nie dość że jestem tobą to jeszcze nie wiemy gdzie jesteśmy - usiadłam na schodach obcej szkoły
- Nidy nie jest tak źle - próbował mnie pocieszyć
- Zabiłabym Cię ale wtedy utknęła bym w tym ciele - powiedziałam zaciskając zęby
- Musimy to jakoś odkręcić, tylko jak....
- Nie wiem... - założyłam ręce na głowę, patrzyłam w dół i zaczęłam myśleć
- Jak rozbiliśmy tą figurkę i ona zrobiła z nami to... To może wystarczy ją tylko skleić .
Zrobiłam wielkie oczy .
- Jak na to wpadłeś ? - spytałam nie dowierzając
- Wiesz oprócz uroku osobistego jestem też bardzo inteligentny - oznajmił
Wpadłam w dziki śmiech.
- Dobra ja idę popytać gdzie jesteśmy i jak wrócić a ty pobaw się warkoczem -  mówiłam powstrzymując śmiech.

Josh? Totalny brak weny :/

sobota, 9 sierpnia 2014

Od Liliane Cd Cora

- Oczywiście, lubię tam chodzić. - odpowiedziałam.
- No to nie traćmy czasu, bo niedługo zaczyna się następna lekcja... - powiedziała Cora, i wyruszyłyśmy z lekkim pośpiechem. Następna lekcja miałabyć z Thorem, więc nie chciałyśmy się spóźnić.
- Chodziło ci o Leśną Rzekę, tak? - zapytałam.
- Oczywiście. Tam jest pięknie. - odparła.- po kilkudziesięciu metrach, już byłyśmy. Na prawdę było to piękne, ciche i trochę dzikie miejsce. Dzięki mojej mocy, wyczytałam w myślach Cory że jest na prawdę zachwycona.
- Kiedy ostatni raz tu byłam, te drzewa były mniejsze i rzeka mniejsza. - powiedziała z zachwytem.
- Co prawda od moich ostatnich odwiedzin, też wiele się zmieniło - odparłam. - zaraz będzie trzeba wracać na lekcje, co jeszcze zwiedzimy? - zapytałam jeszcze o ostatnie przed lekcjami miejsce.

<<Cora?>>

piątek, 8 sierpnia 2014

Od Josha Cd Blink - Konkurs

Podczas drogi do autobusu parę razy potykałem się nie mogąc przyzwyczaić się do nowego ciała. Odprowadzili nas do autobusu i kazali czekać. Zacząłem bawić się włosami.
-Zostaw moje włosy.-wrzasnęła Blink z mojego ciała. Dziwnie brzmiała z moim głosem. Cała ta sytuacja była dziwna. Najwyraźniej zamieniły się nasze umysły.
-Twoje?!-odwrzasnąłem.-Teraz są moje!-Blink rzuciła się na mnie, jednak w połowie skoku (stała dalej) zaczepiła o fotel i upadła. Z początku ryknąłem śmiechem, ale potem podałem Blink rękę, by mogła wstać. Usiadła obok mnie, założyła ręce i wbiła wzrok w fotel przed sobą.
-To ja teraz jestem... ee.. dziewczynem?-Spytałem nadal bawiąc się warkoczem. Blink rzuciła mi mordercze spojrzenie. Zaległa głucha cisza.-I co, będziemy tak tu siedzieć?-spytałem.
-A co mamy robić?-spytała.
-No nie wiem... Może gdzieś idźmy?
-A powiesz mi jak?!-krzyknęła.
-No nie wiem... Ty chyba umiałaś tworzyć te jakieś... portale, tak?
-Tak.-Odezwała się ze słodziutkim uśmiechem na twarzy. Mojej twarzy?-Jak byłam, w swoim ciele!-a jednak jest zła. Swoją drogą... Nie dziwię się jej.
-Ok, ok... Czyli co... To ja miałbym to teraz zrobić?!
-No chyba raczej...
-"No chyba raczej"-zaczęłam ją przedrzeźniać machając na dodatek rękami.-A co to takie łatwe będzie?!-gdy machnąłem ręką przypadkowo dotknąłem szyby, a ta zafalowała i przemieniła w portal.-O. No patrz. A jednak łatwe.-powiedziałem uśmiechając się lekko.-Chodźmy.
-Jasne... Już widzę tą jaskinię pełną węży, w której, znając życie wylądujemy.-mruknęła Blink. Ja jako pierwszy przeszedłem przez portal, Blink podążyła za mną. Staliśmy na trawie przed naszą Akademią. Przeszedłem parę kroków i odwróciłem się do Blink.
-Widzisz, jesteśmy na miejscu.-powiedziałem wskazując gmach akademii. Chciałem już iść, ale wyłożyłem się jak długi. Blink zaczęła się śmiać.-Ej, ej! Nie bądź taka chytra, Tobie też coś chyba nie idzie.-zaśmiałem się, gdy ona też się przewróciła.
-To co...? Idziemy poszukać czegoś w bibliotece?-spytałem po chwili.
-Josh... Nie jestem pewna, czy to jest nasza akademia.-odparła Blink. Dopiero teraz zauważyłem, że to jakaś inna szkoła. Na dodatek na schodach stali ludzie, zwykli ludzie i patrzyli się na nas.
Blink? Co teraz?

Od Cory Cd Lilliane

-Tak i to bardzo. Ale najbardziej lubię z rodziny kotowatych. - odparłam - Nie wyobrażałabym sobie życia bez nich.
-Rozumiem - powiedziała z uśmiechem - Zwierzęta dają równowagę temu światu.
-Racja
- To co teraz robimy? - zapytała
- Może pójdziemy nad rzekę? - zaproponowałam

<<Liliane?>>

niedziela, 3 sierpnia 2014

Od Liliane

- Właśnie szłam z pierwszej tego dnia lekcji, która była z Fauną, gdy natknęłam się na dziewczynę.
- O przepraszam, zamyśliłam się trochę... - powiedziałam, wyciągając rękę do dziewczyny.
- Nic nie szkodzi - odpowiedziała,
- Jak masz na imię? - zapytałam.
- Jestem Cora, a ty?
- Ja? Jestem Liliane, bardzo miło mi cię poznać.
- Mi również - odparła.
- Przejdziemy się gdzieś? - zapytałam
- Tak. Chętnie do lasu, kocham zwierzęta i rośliny - powiedziała Cora, z satysfakcją.
- Naprawdę? To tak samo jak ja... - więc poszłyśmy do lasu. Pomyślałam, że bardzo lubię zawierać nowe znajomości. Po lesie biegało mnóstwo wiewiórek, które na początku się nas bały, ale potem przywykły, do naszej obecności. Jedna nawet, usiadła Corze na ramieniu. Po lesie roznosił się piękny zapach dzikich kwiatów.
- Lubisz wilki? - zapytała Cora.
- Tak, bardzo. Zanim dołączyłam do tej Akademii, miałam nawet jednego oswojonego, ale mój ojciec, Thor, powiedział żebym go wypuściła na wolność. A ty je lubisz?
-...

<Cora? Dokończysz?>

Od Blink - Konkurs

Poszłam do siebie do pokoju, ogarnęłam się i szykowałam się spać.
Rano nic ciekawego się nie wydarzyło poszłam na zajęcia jak zawsze.
Jako pierwsza była lekcja Thor'a, rozejrzałam się w około i pana Śmieszka nie było.
A co ja będę się nim przejmować ?! Pierwsza lekcja zleciała dość szybko jak reszta.
***
Weszłam do pokoju rzuciłam torbę gdzieś w kąt i siadłam na łóżko.
- Trzeba posprzątać ten rozpiździel - powiedziałam cicho
Zaczęłam sprzątać, takiego syfu chyba jeszcze nikt nie widział.
Nagle ktoś zapukał do drzwi.
- Tak ? - otworzyłam drzwi
Ku mojemu zdziwieniu był to Josh.
- Idziesz na obiad ? - spytał
- Emmm... jasne - wydusiłam
Zeszliśmy do stołówki, chłopak zadawał dziwne pytania.
Zajęłam stolik na uboczu <nie lubię jak inni patrzą się jak jem>.
Z trudem włożyłam drugi widelec z sałatką do ust.
- Jestem pełna - powiedziałam odsuwając talerz z sałatą.
- Zjadłaś tylko dwa kęsy. Jak tak będziesz jadła długo nie wyżyjesz - zaśmiał się
Uśmiechnęłam się do niego i otworzyłam butelkę z sokiem.
- Słuchaj jutro jest wycieczka do największego muzeum, jedziesz ? - spytał
Pijąc soczek kiwnęłam głową na tak. Po obiedzie znaleźliśmy się w bibliotece.
Chłopak oczywiście czytał kryminały ja skusiłam na literaturę grozy, wybrałam książkę ''Pokój do wynajęcia''.
- Jaką wzięłaś książkę ? - przerwał mi czytanie
- Pokój do wynajęcia - odparłam wracając do czytania
- Nie teraz tylko wcześniej
- Powiem Ci jutro na wycieczce - zaczęłam do ignorować
Josh odprowadził mnie do pokoju. Zrobiłam to co robi się przed snem < łaźniowe bzdety>.
~~ Rano ~~
Obudziłam się o 6.00 rano. Pościeliłam łóżko, rozczesałam włosy i uplotłam je w warkocz.
Na podłodze leżała czarna koperta z kością, dobrze wiedziałam od kogo jest.
Napisał to Hades chciał bym jutro się z nim spotkała, ciekawe o co chodziło zapewne o Electro.
Ten idiota nie daje mi spokoju.
Otworzyłam portal i znalazłam się w Autobusie, usiadłam gdzieś po środku.
Wraz z nauczycielem czekaliśmy na resztę. Do Autobusu wsiadł Joshua, chłopak uśmiechnął się na mój widok i usiadł obok mnie.
Za nim wsiadło kilka innych nie istotnych osób. Nareszcie po paru minutach ruszyliśmy w drogę.
~~ Trochę czasu później ~~
Wyciągnęłam książkę którą zabrałam z biblioteki i zaczęłam ją czytać.
- No to powiesz mi co to za książka ? - spytał
- To książka o bogach Egipskich, chciałam wiedzieć o tobie troszkę więcej - wyjaśniałam
- Wiesz że jesteś synem kazirodztwa ? - dodałam
- Pff.....
Reszta drogi odbyła się w ciszy.
~~ Na miejscu ~~
Stałam przed największym muzeum świata. Razem z grupą weszliśmy do środka.
Baba przewodnik paplała bez sensu. Odłączyłam się od grupy.
Przechadzałam się po holu budynku. Jeden z eksponatów szczególnie mnie zaciekawił.
- Co tu robisz ? - Wszyscy Cię szukają ! - przybiegł zdyszany Josh
- Spójrz na to ! - wskazałam na eksponat na podeście
- Co ? - To tylko figurka ?!
- To nie figurka ! To Zapiski Demona ! - krzyknęłam
- Zapiski czego ? - wydukał
- Zapiski Demona, własność Faraona zabrał ją do grobowca
- Jakie do ciekawe - użył ironii
Zdjęłam figurkę z podestu i wsadziłam pod bluzę.
- Co robisz ? - wyrwał mi trójkątną figurkę
- Idę zanieść ją do grobowca Faraona, tam gdzie jej miejsce ! - podniosłam ton
- Kradniesz ?! - oznajmił
- Biorę to taki jak oni zabrali to z grobowca ! - opowiedziałam
Wdaliśmy się w szarpaninę chłopak niespodziewanie puścił a Zapiski rozbiły się o ziemię.
Z rozłamanej na kilkanaście części figurki zaczęły wylatywać dziwne czarne ''opary''.
Jedno z nich ugodziło mnie w brzuch tak mocno że aż przysiadłam na podłodze.
Światło zaczęło migać i zjawiła się ochrona. Wykręciła mi ręce do tyłu i skuli kajdankami.
- Blink, nic Ci nie jest ?! - przybiegła zatroskana nauczycielka
- Nie - odpowiedziałam
- Josh ?! - Co żeście narobili ? - wydarła się na mnie
- Co jaki Josh ? - odparłam
Odkręciłam się do tyłu i ujrzałam siebie/Josh'a siedzącą na podłodze.
Doznałam szoku, zaprowadzili nas do Autobusu a sami wrócili do zwiedzania.

Josh??

sobota, 2 sierpnia 2014

Od Briana Cd Axel

- No nie wierzę - powiedziałem patrząc na Kelly i Axel'a całujących się.
Po chwili Kel ,,odkleiła się" od Ax'a i spojrzała na mnie, a potem na Rachel.
- Czy wy się w ogóle całujecie? - spytała.
Wymieniłem z z moją dziewczyną spojrzenia.
- Nie - odparła niepewnie.
- Ha! - wykrzyknął syn Apolla. - Widzicie? My z Kelly jesteśmy około dziesięciu minut i już się całowaliśmy kilka razy, a wy? Ile jesteście w związku?
- Nie znamy dokładnej daty - Rachel wzruszyła ramionami. - Raczej nie jesteśmy tak... Małostkowi?
- Dokładnie - potwierdziłem i usiadłem koło niej.
Objąłem ją ramieniem.
- Wcześniej myślałem, Kelly, że... No wiesz - spojrzałem na nią.
Dziewczyna wzruszyła ramionami.
- Axel jest czasem bardzo przekonujący - uśmiechnęła się do niego.

<Axel?>

Od Axel'a Cd Brian

- Plooose - zrobiłem minę zbitego psa.
- Dobra przestań, bo czuję się jakbym kopnęła szczeniaka. - Oddała mi czapkę. Wcisnąłem ją, zakrywając szopę na mojej głowie.
- Przejdziemy się? - zaproponowałem, delikatnie splatając z nią palce. Kelly skinęła głową. Ruszyliśmy do serca ogrodu. W ciszy usiedliśmy pod posągiem Anioła. Popatrzyłem na płynące powolnie po niebie, puchate, śnieżnobiałe obłoki.
- Co tam widzisz? - Kelly podążyła za moim wzrokiem.
- Słonia w czapce - wskazałem na jakiś kształt. Dziewczyna wytężyła wzrok, próbując zobaczyć to, co ja. - Popatrz. Tam ma trąbę, nóżki, czapkę... - objąłem ją drugim ramieniem. Nagle z jednej ze ścieżek wyszli Brian z Rachel.
- Hej - dziewczyna przysiadła koło Kelly.
- Od kiedy ty i Kelly ten ten...? - chłopak posłał mi znaczący uśmieszek.
- Od niedawna - dziewczyna chwyciła mnie za przód koszulki i przyciągnęła do siebie, całując namiętnie.
<Brian?>

piątek, 1 sierpnia 2014

Od Kelly Cd Axel

Patrzyłam na Ax'a.
- Ja... Nie wiem... Axel - wydukałam.
Chłopak machnął ręką.
- Już to mówiłaś - odparł z przekąsem i zaczął odchodzić. Momentalnie jednak zawrócił i podszedł do mnie szybko. - Może dzięki temu zmienisz zdanie.
- Co ty... - urwałam.
Axel pocałował mnie. Podniosłam rękę, zaciśniętą w pięść by go uderzyć, ale zatrzymałam ją w połowie. Teraz naprawdę zrozumiałam, że byłam w nim zakochana. Nie chciałam w to wierzyć, ale taka była prawda. Syn Apolla odsunął się teraz ode mnie.
- Więc? - spytał.
- Tak - powiedziałam i posłałam mu szczery uśmiech. - Chcę być twoją dziewczyną.
- Długo ci to zajęło - mruknął chłopak z uśmiechem.
- Musiałam się namyślić. Będziesz mnie dalej nazywał, Królową Lodu?
- Bez tego, ani rusz, skarbie.
- Trudno, mój Pyskaczu - ściągnęłam mu czapkę z głowy.
- Ej! - zawołał. - Oddawaj!
- Jak ładnie poprosisz - uśmiechnęłam się do niego szelmowsko.

<Axel? :> >

Od Axel'a Cd Kelly

Ruszyliśmy zwiedzać Asgard. Jakoś niespecjalnie mnie to wszystko interesowało. Skupiałem się raczej na blond włosach Kelly oraz jej błękitnych niczym niebo oczach... Co ja plotę ?! Szliśmy dalej a Asgardczycy patrzyli się na nas jakoś tak dziwnie. Obeszliśmy mniej więcej wszystko i zaczęliśmy wracać do Bifrost'a. Obrzuciłem nieufnym wzrokiem Heimdall'a.
- Nie gap się na niego - Kellly chwyciła mnie za łokieć, ciągnąć mnie w stronę tęczowego mostu. Po chwili byliśmy już na polance. Podszedłem do swojego konia. Ze spokojem przerzuciłem nogę przez siodło, siadając na nim pewnie. Ruszyliśmy z powrotem do Akademii. W gwarze wjechaliśmy do stajni. Nawet nie zauważyłem, kiedy reszta się rozeszła.
- Idziesz? - spytał czyjś głos. Odwróciłem się i zobaczyłem Kelly.
- Zaraz - odpowiedziałem, całując klacz w szyję. Zamknąłem boks. - Możemy iść. - wcisnąłem ręce do kieszeni spodni, kierując się do akademii. Pomiędzy nami zapadła niezręczna cisza.
- Namyśliłaś się już co do mnie? - spytałem cicho, patrząc na nią kątem oka. - Nie zamierzam być w jednym momencie twoim... Chłopakiem - to słowo ledwo przeszło mi przez gardło. - A w drugim kimś całkiem obcym.
<Kelly? :3>

Od Kelly - Cd. Konkurs

Otworzyłam oczy i rozejrzałam się dookoła. Uśmiechnęłam się szeroko i spojrzałam na swoją rękę. Byłam w swoim pokoju, w swoim ciele. Westchnęłam z ulgą.
- No - powiedziałam do siebie. - Teraz mogę wypatroszyć każdego kto się ze mnie śmiał.
Wstałam z łóżka. Przebrałam się w normalne ubranie, uczesałam włosy i wyszła z pokoju. Po kilku chwilach stanęłam przed drzwiami prowadzącymi do pomieszczenia w którym mieszkała Rachel. Zapukałam.
- Odczep się Brian! - zawołała dziewczyna. - Dziś jest sobota, a wtedy mam wolne!
- Ale to ja Rachel! - okrzyknęłam. - Kelly!
Usłyszałam stęknięcie. Po chwili drzwi otwarły się.
- Kelly? - spytała dziewczyna.
- Nie, Deadpool - odparowałam. - No jasne, że ja. Widzisz tu kogoś innego?
Rachel pokręciła głową.
- Nie - odparła. - Fajnie, że się zamieniłyśmy. Która godzina?
- Ósma.
- Idę spać - mruknęła dziewczyna i zamknęła drzwi.
Wzruszyłam ramionami i poszłam na arenę.

Od Josha Cd Blink

Zrobiłem sobie kawę i wróciłem do pokoju. Zatrzymałem się wpół kroku, gdy zauważyłem śpiącą na moim łóżku Blink. Nie chciałem jej budzić, więc usiadłem przy biurku, wypiłem kawę i zacząłem czytać książkę. Dziewczyna obudziła się po jakiś czterdziestu minutach. Podniosła się na łokciu i spojrzała na mnie na pół zamkniętymi oczami.
-Josh?
-Nie, ksiądz proboszcz.-odparowałem-Chyba chciało Ci się spać, co?
-Nie... Tylko strasznie mi się nudziło i zasnęłam...-ziewnęła.-To łóżko ma chyba jakąś magiczną moc..
-Żebyś wiedziała.-przytaknąłem.-Na przykład co rano jakaś dziwna siła wciąga mnie do środka nie pozwalając wstać.-powiedziałem. Spojrzeliśmy na siebie i zaśmialiśmy się.
Blink? A co miałbym robić? *Brewki?*