niedziela, 17 sierpnia 2014

Od Rachel Cd Brian, Kelly

- Jasne - odpowiedziałam, spuszczając głowę. Głupio zrobiłam, ale naprawdę nie wiedziałam, co powiedzieć. Wróciliśmy do kafejki. Sam najwyraźniej zasypywała ich pytaniami, bo Brian położył już głowę na stole a Axel próbował jej coś tłumaczyć.
- Sam. Zbieramy się. - Klepnęłam ją w ramię.
- Co? Ale jak...? Co? Dlaczego mi nie powiedziałaś? Co?! - mówiła piskliwym od emocji głosem. Chwyciłam ją mocno za rękę i wyciągnęłam na zewnątrz. Słyszałam za sobą kroki moich znajomych. Nagle coś upadło parę kroków przede mną. Miało tułów lwa, skrzydła, podobne do skrzydeł nietoperza oraz skorpioni ogon. I strasznie brzydką mordę. Odruchowo schowałam się za najbliższy samochód.
- Cholera... - mruknęła Kelly. - Brian!
- Axel! Idziesz na lewo! - Odkrzyknął tylko mój chłopak, przyzywając swój miecz. Nie pytajcie się mnie, jak to zrobił, bo nie wiem. - Rachel! Zostań tam!
- Nie zamierzam się nigdzie ruszać - odkrzyknęłam, mocniej ściskając dłoń przyjaciółki. Sam patrzyła na mnie za strachem.
- Nie pomożesz im? - spytała.
- Ja dopiero zaczynam. Tylko bym im przeszkadzała - odpowiedziałam.
<Brian? Kelly? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz