Szłam szybkim krokiem przez korytarze Akademii. Nie mogę uwierzyć, że rodzice wysłali mnie w to miejsce... Jakbym nie radziła sobie sama w Walii. Miałam tam ciszę i spokój. Nikt mi nie przeszkadzał ani ja nie wtrącałam się nikomu w życie. Nagle ktoś na mnie wpadł.
- Uważaj jak leziesz! - warknęłam, odpychając chłopaka od siebie. Jego oczy przybrały nagle odcień delikatnej czerwieni. - Nie chciałam.
- Co? - spytał, nie rozumiejąc do końca.
- Głupie geny - mruknęłam tylko, odchodząc.
- Co?! - zawołał za mną, dziwnie wysokim głosem.
- Jajko! - odkrzyknęłam, machając ręką. Reszta dnia minęła raczej w spokoju. W końcu była wymarzona lekcja walki. Nie mogłam się już doczekać, by sprać parę tyłków. Nagle zobaczyłam tego samego chłopaka, na którego wpadłam. Jak na złość zostałam dołączona z nim do pary.
<Troy?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz