Poszłam na spacer, a dokładnie do obserwatorium. Był wieczór więc mogłam patrzeć na gwiazdy. W bibliotece znalazłam jakąś książkę, i za wszelką cenę próbowałam nauczyć się zaklęcia. Polegało ono na wzleceniu w powietrze, (to już umiałam) i na chwilę zmienienie rąk na skrzydła. Żeby mieć więcej miejsca, i raczej być samą, poszłam do ogrodu. Próbowałam, ale zamiast tego, ręce mi znikały. Pomyślałam, że lepiej nauczę się czegoś prostszego. Zaczęłam przeglądać książkę, i zauważyłam, jakąś postać.
- Hej Liliane - powiedziała, i wtedy usłyszałam że to głos Katherine.
- Cześć Kati. - powiedziałam. - Co tu robisz o tej porze?
- Em... Na spacer przyszłam. - odpowiedziała.
- To podobnie jak ja, tylko że tak bardziej ćwiczyć czary, bo ostatnio trochę sobie to zaniedbałam.
- To może lepiej nie będę ci przeszkadzać... - Powiedziała Kati i wstała.
- Nie, co ty. Zostań - powiedziałam, i zatrzymałam dziewczynę ruchem ręki. - przyszłam ćwiczyć magię, ale częściowo też przejść się trochę. - dokończyłam, i wstałam. Wzięłam także książkę do ręki. (na wypadek)
- A tak bardziej to gdzie przyszłaś się przejść? - zapytałam.
<<Katherine?>>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz