- Spoko - wzruszyłem ramionami - Tylko czym pojedziemy?
- Przecież mam motor - powiedziała, chwytając mnie z rękę i ciągnąc w stronę garaży. Ruszyłem za nią. Po chwili dotarliśmy na miejsce. Kelly jednym ruchem otworzyła bramę, pokazując w miarę urządzone pomieszczenie. Po lewej stały szafki z różnymi bzdetami. Na środku stały dwa motory. Jeden do crossu a drugi zwykły Suzuki. Dziewczyna podała mi kask. Był trochę za mały, więc ledwo wcisnąłem go na głowę.
- Jedziemy? - spytała, wsiadając na motor. Skinąłem głową, wsiadając za nią. Objąłem ją delikatnie w pasie, opierając policzek o jej plecy. Wyjechaliśmy powoli z garażu. Nagle poczułem jak żołądek zostaje w garażu a ja jadę do przodu. Prędkość wyciskała mi oddech z płuc. Po chwili wyjechaliśmy na ulice miasta.
- Wiesz gdzie jechać? - spytałem się, próbując przekrzyczeć wiatr.
- Tak! - odkrzyknęła, nawet nie odwracając głowy. Jechaliśmy dalej. Za nami rozlegały się klaksony samochodów. Kelly trochę zwolniła. W końcu dojechaliśmy do jednej z kafejek. Kiedy zsiedliśmy, mało co nie zwymiotowałem.
- Niedobrze ci? - spytała dziewczyna, śmiejąc się.
- Bardzo zabawne - mruknąłem, rozpinając pasek spod brody. Rozmasowałem bolącą szyję, kierując się do środka.
- Patrz - Kelly dźgnęła mnie palcem w żebra, ruchem głowy wskazując na lewo. Siedziała tam Rachel, Brian i jakaś dziewczyna.
- Idziemy?
<Kelly?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz