poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Od Jack Cd Troy

- Możesz łaskawie przestać?! - Zawołałam zdenerwowana. - To strasznie wkurzające. - Dodałam spokojniej.
- Nie sądziłem, że jesteś aż tak drażliwa. - Uniósł ręce w geście niewinności.
- Wiesz jak się stąd wydostać tak? - Spytałam, chowając ręce do kieszeni.
- Chodź. - Ruszył żwirową ścieżką w stronę jakiejś bramki. Po jakiś 30 minutach weszliśmy na ulice pełne ludzi.
- Tędy - Skręciłam od głównej ulicy w mniejszą.
- Jesteś pewna? W ogóle wiesz,. gdzie iść? - Spytał, patrząc niepewnie za siebie. Pomachałam mu kartką z adresem przed nosem.
- Po pierwsze sprawdziłam, bo i tak chciałam to niedługo zrobić. A po drugie prowadzi go moja znajoma. - Wyjaśniłam, idąc dalej przed siebie. W końcu zobaczyłam niski budynek z czerwonej cegły. Napis na ścianie mówił, że jest tutaj studio tatuażu oraz piercing.
- Wchodzisz czy czekasz? - Spytałam się chłopaka, otwierając drzwi.
- Wejdę. - Odpowiedział, wchodząc za mną. Z głośników leciała głośna muzyka, wprawiając w ruch każdą komórkę mojego ciała. Nie było nikogo oprócz nas.
- No nie wierzę! - Zawołał ktoś, stając w czarnych drzwiach, zapewne prowadzących na zaplecze. Była to wysoka brunetka z kolczykiem w wardze. Uśmiechnęła się do mnie szeroko. - Jack! Co cię tu sprowadza? Myślałam, że siedzisz w Walii.
- A widzisz Mary. - Uśmiechnęłam się do przyjaciółki. - Uczę się całkiem niedaleko. Przyszłam prosić się o spełnienie pewnej obietnicy - Zaczęłam bujać się w przód i w tył na stopach. - Pamiętasz?
- A tak.. - Zamyśliła się z małym uśmieszkiem. - A twój znajomy? - Spytała, patrząc na Troy'a.
- Ja? Nie dzięki - Pokręcił głową, opierając się o ścianę.
- Jak tam chcesz. - Mary wzruszyła ramionami. - Jack. Chodź na zaplecze. - Przeszła przez czarne drzwi. Ruszyłam za nią, oglądając się jeszcze na Troy'a. Posłał mi pogodne, pełne pociechy spojrzenie. Uśmiechnęłam się do niego lekko i zniknęłam na zapleczu.
- Siadaj. - Mary wskazała mi rozkładany fotel. Usiadłam i patrzyłam, jak zakłada rękawiczki oraz wyjmuje igłę.
- Bardzo boli? - Spytałam jeszcze.
- Zależy - Odpowiedziała, wyciągając mi język. Sekunda i gotowe. Szybko włożyła kolczyk. - I jak?
- Śmiesznie. - Odpowiedziałam, trochę sepleniąc. Powiedziała mi jak należy go czyścić i tak dalej. Zapłaciłam jej, po czym wyszłam. Troy czekał na zewnątrz, opierając się o ścianę budynku.
- I jak? - Spytał, kiedy tylko mnie zobaczył. W odpowiedzi pokazałam mu język z srebrną kuleczką.
- Gdzie teraz?
<Troy?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz