Poszliśmy z Aresem na Arenę - co dzisiaj? Walka sztyletami. Uwielbiam. Bóg wojny przydzielił mi jakiegoś chłopaka, bym z nim walczył. Zmierzyłem chłopaka wzrokiem, był całkiem przystojny.
-Jak masz na imię? - zapytałem
-Victor...
-Inferno - przedstawiłem się zanim tamten skończył. - Syn Hel
Zaczęliśmy walkę. Każdy z nas miał po dwa ostrza. Pod koniec lekcji miałem rozcięte ramię i tworzył mi się siniak na skroni, Victor miał rozcięty policzek i dłoń. Złożyło się tak, że skończyło się remisem.
-Więc, kto jest twoim rodzicem? - zapytałem gdy wracaliśmy do akademika.
Victor?
Wstawiam to opo drugi raz byś mi w końcu odpisał!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz