niedziela, 17 sierpnia 2014

Od Kelly Cd Rachel

- Cholerna mantikora - mruknęłam mocniej zaciskając rękojeść miecza. Podniosłam ostrze nad głowę i wrzasnęłam: - Za Asgard!
Axel ustawił się na tak daleki dystans jaki mógł sobie pozwolić. Wymierzał strzały w bestię. Brian zaszarżował na niego z prawej strony. Ja pobiegłam wprost na niego. Zrobiłam długi skok (wspomogłam się lataniem) i wylądowałam na plecach potwora. Mantikora próbowała mnie przebić tym swoim ogonem i jednocześnie miotała się bym spadła szybciej. Ja jednak nie poddawałam się tak łatwo. Walczyłam z jej ogonem (tak, dziwnie to brzmi). Axel strzelał z łuku, ale to nic nie dawało. W końcu postanowił zrobić coś ryzykownego. Wypuścił strzałę. O mało nie wbiła mi się w pierś, ale refleks chłopaka był... Szybszy? Nie ważne. Grot przebił grube skrzydła. Bestia zawyła z bólu przez co przestała na chwilę wymachiwać ogonem. Wykorzystałam ten krótki moment. Odcięłam jak najwięcej. Kolejna masa bólu.
- Axel! - zawołałam. - Do przodu!
Nie musiałam mu tłumaczyć co to znaczy. Stanął jakieś kilka metrów przed łbem zwierzęcia. Wycelował i wystrzelił. Strzała wbiła się pomiędzy oczyma. Znowu ryk. Wykorzystaliśmy z Brianem okazję. Razem podcięliśmy głowę stworowi. Zeskoczyłam z szybko walczącego się ciała na ziemię.
Odetchnęłam z ulgą.
- O cholera! - zawołała Sam. - To było zajebiste!
Spojrzałam na nią wielkimi oczami.
- Ty to... widziałaś? - wydukałam.
- No jasne - odparła z wyszczerzem na twarzy.
- Cholera, Rachel! - zawołałam. - Ona to widziała!

<Rachel?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz