- Nie bój się, doprowadzę cię do pokoju.
- Ale ja się nie boję. - odparła pewnie
- Nie udawaj, wiem wszystko. Chodź. - pociągnąłem ją za sobą. - To daleko ten pokój?
- Powiem ci jak będziemy w miarę blisko.
Po paru minutach poinformowała mnie, że już blisko. Skręciłem i po omacku otworzyłem drzwi.
- Dzięki. - powiedziała wchodzą powoli do środka - A ty trafisz do swojego?
- Nie ma problemu, najwyżej przeczekam na korytarzu.
Ewidentnie zrobiła zdziwioną minę i zamknęła drzwi. Odpuściłem sobie szukanie pokoju i usiadłem pod ścianą. Przesiedziałem tam całą noc. Rano spostrzegła mnie Alice.
- Co ty tu robisz? Spałeś tu?
- Nie, no co ty. Mogę nie spać parę nocy, a i tak jestem wyspany. - wstałem - Gdzie idziesz?
< Alice? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz