- To dla mnie żaden problem,. Wręcz zaszczyt, że zakochałaś się akurat we mnie. - uśmiechnąłem się kokieteryjnie. - Zechciałabyś może... Jeszcze raz zemną udać się do parku?
- Czemu nie.
Mimo późnej pory wyszliśmy z akademiku i udaliśmy się do parku. Usiedliśmy na ławce przy posągach bogów.
- Dlaczego ja? - spytała nagle, zrobiłem zdziwioną minę po czym załapałem.
- Aha... Więc, cóż... Jesteś piękna, mądra, uzdolniona i przy tobie czuję się dość luźno. - przysunąłem się do niej i przeczesałem jej włosy po czym pocałowałem.
W tle słychać było huczenie sowy. Księżyc oświetlał park i gwiazdy dodawały uroku...
< Dark? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz