- Miałem przyjść za tydzień - zauważyłem. - Ale skoro chcesz wziąć ze sobą kalekę... - obrzuciła mnie spojrzeniem mówiącym: "Jesteś idiotą".
- Jak nie chcesz to nie musisz. Łaski brak - powiedziała, kierując się do drzwi.
- Tylko będziesz mi musiała pomóc się doczłapać - obdarzyłem ją promiennym uśmiechem.
- Jak ty będziesz chodził na lekcje?
- Darkness powiedziała, że będzie mnie przenosić za pomocą cienia - wzruszyłem ramionami. Kelly mało co się nie zakrztusiła.
- Mówimy o tej samej Dark? Tak?
- Tak. Potem nazwała mnie ciapowatym Omegą i powiedziała, że jeśli nazwę ją szoferem, to zostawi mnie na pożarcie wilkom.
- Już się bałam, że coś jej się stało - odetchnęła dziewczyna z ulgą. Siedzieliśmy jeszcze przez chwilę, gadając o niczym.
- Będę już musiała iść. Do jutra - pomachała mi i wyszła. Opadłem zmęczony na poduszki. Po chwili zapadłem w płytki sen.
<Kelly? Co robiłaś po wyjściu ode mnie?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz