Wracając ze stajni, od swojego konia poszedłem na spacer po okolicach. Ach to przeklęte światło... Od razu zsunąłem na nos swoje okulary przeciwsłoneczne. Niby aż tak bardzo nie świeciło ale zawsze coś. Usiadłem pod drzewem, które stało najbliżej akademii. Rozglądałem się po okolicznych terenach. Nim się spostrzegłem jakaś dziewczyna szła w moją stronę.
- Hej, jestem Liliane. - zagadała
- Alexander, ten nowy. - odparłem wstając
- Nie da się nie zauważyć. Może pokazać ci gdzie co jest?
- Przydało by się...
- To chodź.
< Liliane? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz