Po godzinie zajęć z Brianem miałam już wszystkiego dość. Byłam zmęczona i na dodatek niewyspana.
- Chyba na razie starczy - powiedział w końcu chłopak, patrząc na mnie krytycznym okiem. Z ulgą odrzuciłam resztę noży i zaczęłam rozpinać zbroję.
- Pomogę ci - zaproponował Brian, podchodząc do mnie.
- Nie trzeba - zaprotestowałam, jednak on już to zrobił. Ciężki pancerz opadł na piasek.
- Dzięki - odpowiedziałam. W tym momencie na Arenę weszła Kelly.
- Przeszkadzam wam czy coś?- spytała, przypatrując się uważnie naszej dwójce.
- Właśnie skończyliśmy. - uśmiechnęłam się do dziewczyny - Ale Brian chętnie pewnie poćwiczy, bo ze mną się zanudził.
- Nie było tak źle - pocieszył mnie chłopak.
- Bo już ci uwierzę. Pytałaś się ojca o ten konflikt z Aresem? - Zwróciłam się do Kelly.
<Kelly?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz