środa, 4 czerwca 2014

Od Rachel Cd Brian

Najszybciej jak mogłam,  pobiegłam po pielęgniarkę. Mam nadzieję,  że coś zrobią a nie będą się patrzeć. Wbiegałam po dwa schodki,  prosto do skrzydła szpitalnego. Stanęłam przed zdezorientowaną pielęgniarką i próbowałam jej wytłumaczyć o co chodzi,  jednak nie mogłam nabrać powietrza.
- Spokojnie - poleciłam mi kobieta w białym stroju. Oparłam ręce o kolana,  próbując złapać oddech.
- Był wpadek. Na arenie. - wydyszałam - Kelly na przeciętą rękę.
- Chodźmy - pielęgniarka chwyciła torbę i pobiegła za mną. Kiedy wbiegliśmy na Arenę,  Thor, Loki,  Brian i jakaś dziewczyna stali nad Kelly.
- Dajcie jej oddychać!- zawołała kobieta,  próbując dopchać się do dziewczyny. Po chwili podszedł do mnie Brian.
- Jak szczęka?- spytałam,  nawet na niego nie patrząc.
- Całkiem dobrze. Powoli przechodzi.
- Gdzie Ares?
- Nie wiem. Zniknął.
- To było piękne. To,  co zrobiłeś.
- Nie wiem o co chodzi w tym ich sporze,  ale to Kel.
- Yhym - skinęłam tylko głową. Przez chwilę przyglądaliśmy się grupce, stojącej nad pielęgniarką- Pokarz się - odwróciłam twarz Briana do siebie . Ostrożnie zaczęłam obmacywać jego szczękę,  upewniając się,  że nie jest złamana. Uważnie przyjrzałam się pokaźnemu krwiakowi i nawet go nie dotykałam.
- I jak pani lekarz?- zażartował chłopak.
- Czy ty nigdy...  Nie ważne - mruknęłam - Masz ją mocno obitą. Tak za dwa tygodnie będziesz mógł normalnie jeść.
-Co?!
- Żartowałam.  - pokazałam mu język. Kel podniosła się na nogi. Na ręce miała prowizoryczny bandaż. Pewnie będą szyć. Nieciekawa sprawa...  Opierając się na ramieniu czarnowłosej dziewczyny ruszyli za pielęgniarką. Thor z Lokim musieli coś obgadać i zniknęli za nimi. Zostaliśmy sami.
<Brian?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz