Zaprowadziłam kuzynkę do skrzydła szpitalnego. Położyła się z jęknięciem.
-Dzięks Dark - powiedziała leżąc, a piguła gdzieś poszła.
-Nie ma sprawy - mruknęłam.
Odwróciłam się z zamiarem odejścia, ale przede mną pojawił się Thor, a zanim Loki. Thor podszedł do Kelly, a mój ojciec stał w miejscu.
- O ile wiem umiesz robić mikstury przyśpieszające gojenie - powiedział do mnie Thor.
-Tak wuju - odpowiedziałam.
Spojrzał na mnie znacząco, a ja westchnęłam i poszłam na tyły szpitala i wymieszałam kilka ziółek i innych miksturek, a potem to podgrzałam. Wróciłam z gotowym lekiem do łóżka Kelly.
-Pij - powiedziałam i podsunęłam jej kubek z lekiem pod nos. - Ostrzegam, jest gorsze od szczylów pegaza.
Kelly skrzywiła twarz z obrzydzenia i wzięła kubek i pociągnęła z niego łyk, po czym się zakrztusiła.
-Duszkiem, kuzynko - poleciłam z uśmieszkiem.
Spojrzała na mnie wielkimi oczami, ale to zrobiła.
-Ohyda - powiedziała.
Bogowie zniknęli i i zostałam z nią sama - cudownie. Pewnie zaraz zaczniemy się kłócić!
Kelly?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz