Pokręciłam głową.
- Chyba nie chodziło o to, że się pozabijają - szepnęłam.
- W takim razie o co? - Zastanowił się Brian.
- Kelly!- w naszą stronę szedł wściekły Thor. Dziewczyna zaklęła pod nosem. Ścisk w żołądku stał się niemiłosierny.
- Jakby co to mówcie prawdę, omijając szpiegostwo. Brian. My cofnęliśmy się po mój sweter.
- Wszystko dobrze?- dopytał ponownie chłopak na widok mojej miny.
- Nie - powiedziałam krótko i zemdlałam.
***
Obudziłam się u siebie w pokoju. Jakieś dwie postacie stały do mnie tyłem, rozmawiając po cichu. Jedną z nich był chyba Thor, ale nie jestem pewna. Zaciągnięte rolety oraz firanki, skutecznie zaciemniały pokój. Powoli podniosłam się na łokciach, próbując zrobić jak najmniej hałasu.
- I tak cię słyszę - powiedziała druga postać. Odwróciła się do mnie z surowym wyrazem twarzy. Dopiero po chwili zorientowałam się, że to Nemezis. Pierwszą postacią faktycznie był Thor. Bardzo niezadowolony Thor. Przełknęłam ślinę i oparłam się wygodnie o żelazną ramę łóżka.
- Jak się czujesz? - Spytała się matka.
- Lepiej - odpowiedziałam cicho, wpatrując się w swoje dłonie. Paznokciami zaczęłam delikatnie skubać pościel.
- Co robiłaś na arenie? - zapytała, siadając na skraju łóżka. Próbowała wyglądać na miłą, ale wszystko psuł kamienny wyraz twarzy. Nie była zadowolona.
- Chwilę wcześniej ćwiczyłam z Brianem, bo...
- Tym chłopakiem od Aresa?- upewnił się Thor. Skinęłam głową i cichym głosem, kontynuowałam opowieść.
- Ćwiczyliśmy razem. Pomagał mi w rzucaniu nożami - wolałam nie przypominać sobie nazw tych wsystkich bajerów - Przyszła Kelly. Rozmawialiśmy chwilę po czym razem z Brianem wyszliśmy. Przypomniało mi się , że nie wzięłam swetra i chcieliśmy się wrócić. Dostałam tego bólu brzucha i...
- Resztę znam. - Przerwała mi. Zamyśliła się na chwilę - Muszę się zastanowić. Dajcie mi chwilę - wstała i po prostu wyszła za drzwi. Zostałam sama z nordyckim bogiem. Nagle ktoś zapukał do pokoju. Drzwi otworzyły się powoli i ukazała się w nich głowa Briana.
- Można porozmawiać?- spytał, kierując wzrok to na Thora, to na mnie. Bóg skinął głową, jednak nigdzie się nie wybierał. Chłopak wszedł do środka, od razu podchodząc do mojego łóżka.
<Brian?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz