Thor patrzył na mnie badawczym wzrokiem.
- Syn Aresa - mruknął i wymaszerował z pokoju.
Włosy zjeżyły mi się na karku. Usiadłem na łóżku Rachel.
- Jak się czujesz? - zapytałem.
- Lepiej -odparła dziewczyna.
- To dobrze - uśmiechnąłem się.
- Wiesz może gdzie Kelly?
- Mówiła, że musi coś zrobić - odparłem. - Za chwilę powinna tu dotrzeć.
- Moja matka tu była.
Wybałuszyłem oczy.
- Nemezis? I jak?
- Opowiedziałam jej. Musiałam.
- Ale chyba...
- Nie - przerwała mi. - Opowiedziałam ze swetrem. Bez śledzenia. Jak umawialiśmy się wcześniej.
- To dobrze - wyluzowałem się.
W tym właśnie momencie weszła Kelly. Miała na sobie zbroję. Nie tą co mamy w szkołach. Inną. Czyżby Asgardcką? W jednej ręce trzymała miecz.
Podeszła do łóżka.
- Witaj Kelly - przywitała się z nią Rachel z uśmiechem.
Dziewczyna patrzyła w podłogę.
- Kel? - spytałem niepewnie.
- Wybacz mi - wyszeptała i uniosła broń w górę.
Ostatnie co pamiętam straszny ból w czaszce i pisk Rachel.
<Rachel?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz