środa, 4 czerwca 2014

Od Rachel Cd Brian

Zerwałam się łóżka, odskakując od Kelly.
- Zbiłaś go?! - zawołałam, patrząc na leżącego chłopaka. Dziewczyna lekko trąciła go butem.
- Chyba nie. - wzruszyła ramionami. Przez chwilę przypatrywałam się jej ze strachem - Nie patrz na mnie tak. Proszę... - ostatnie słowo wyszeptała. Cofnęłam się jeszcze o krok.
- Czemu to zrobiłaś? - spytałam spokojnie. Przez chwilę jakby walczyła z sobą.
- I tak nie zrozumiesz - pokręciła głową. Zacisnęłam usta w wąską kreskę. Kelly odwróciła się do drzwi.
- Każdy mi tak mówił. - zaczęłam - Nie zrozumiesz tego. Kiedy umarła moja kuzynka. Nikt nie chciał mi powiedzieć, bo nie zrozumiem - zacisnęłam dłonie w pięść..
- Rachel... - zaczęła dziewczyna.
- Mam dość tego, że wszyscy myślą, że nic nie potrafię i jestem ze szkła! - krzyknęłam. Chyba zdziwił ją ten wybuch.
- Ja...
- Lepiej wyjdź, bo i tak nie zrozumiem - powiedziałam z przekąsem. Kelly bez słowa wyszła. Podeszłam do Briana. Oddychał. Kamień spadł mi z serca. Ostrożnie dotknęłam jego głowy. Żadnych pęknięć ani nic. Skończy się pewnie na okropnym guzie. Ktoś wszedł do pokoju. Zerwałam się na nogi. Jednak to nie Kelly ani Thor a Ares. Powiedział coś po starogrecku, chwycił Briana za nogi i zaczął wyciągać go z mojego pokoju. Złapałam chłopaka za ręce. Bóg spojrzał na mnie z lekkim zdziwieniem. Odwróciłam wzrok.
- Gdzie idziemy? - spytałam cicho.
- Na Arenę - odpowiedział chłodno.
- Po co?
- Nie zadawaj pytań - odpowiedział chłodno. Posłusznie szłam cichutko, nie chcąc ściągnąć na siebie jego gniewu. W końcu doszliśmy do Areny. Przeszliśmy do szatni.
- Zajmij się nim a ja pójdę ubrać zbroję - polecił mi Ares, odchodząc gdzieś tam. Uklękłam koło Briana. Zajmij się nim... Łatwo powiedzieć. Nie musiałam dużo robić, ponieważ chłopak sam się obudził z długim jękiem.
<Brian? Główka boli XD?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz