niedziela, 1 czerwca 2014

Od Briana Cd Rachel

- Jasne - odparłem. - O to chodzi w takiej jeździe. Czujesz się wolny.
- Ale możesz zginąć - mruknęła Rachel.
- Jeśli jeździsz nieuważnie, to oczywiście. Ale to o to chodzi. By czuć ten dreszczyk adrenaliny.
- Ja chyba podziękuje - powiedziała dziewczyna rozglądając się po garażu. Z jednej z szafek wyciągnąłem słoik długich żelek.
- Chcesz? - spytałem. Dziewczyna powoli włożyła dłoń do słoja - Spokojnie. Żelki nie gryzą - wyciągnęła jedną.
- Dzięki - powiedziała i zaczęła ją gryźć. - Nie jesteś taki jak myślałam, za pierwszym razem.
Oparłem się o wolną ścianę i zmarszczyłem brwi.
- Czyli?
- Myślałam, że będziesz bardziej brutalny i w ogóle.
- Jak na mnie wpadłaś to miałem na ciebie nawrzeszczeć i iść dalej - przyznałem. - Jednak zauważyłem jak... No... Mnie przepraszasz. Nie jestem brutalem jak mój ojciec. Ja mam serce, tylko tego nie ukazuję.

<Rachel?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz