-Idę do mojego ojca - powiedziałam. - Nauczyciele mieszkają w Akademii.... To takie dziwne? - wyminęłam chłopaka. - Ścisz myśli, bo Sleipnir je nawet słyszy. Szkoła zaczyna się jesienią, rodzice ci nie powiedzieli? - zapytałam przez ramię.
Kolczyki na jego twarzy mnie obrzydzały, fuj. Nie słyszałam jego kroków, więc pewnie nadal tam stał i się gapił. Zmieniłam się w zielony dym i już w tej postaci ''przeszłam'' po schodach kilka pięter w górę. Zapukałam przybierając cielesną postać, po pięciu minutach znudziłam się czekaniem, aż mi otworzy, bo prawdopodobnie go nie było i poszłam w stronę stajni. Był tam już ktoś, ale ja szłam dalej szukając mojego konia. Gdy go znalazłam pogłaskałam tę jego uroczą czuprynę. Sleipnir szturchnął mnie nosem, bym się odwróciła.
-I kto tu kogo śledzi - powiedziałam.
Andy?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz