piątek, 6 czerwca 2014

Od Axel'a Cd Kelly

Kolejna strzała wbiła się w środek tarczy ustawionej ładnych parę metrów ode mnie. Ze złością nałożyłem koleją strzałę i naciągnąłem cięciwę. Druga wbiła się jedynie kilka centymetrów obok drugiej. Wszystko powtórzyłem jeszcze raz... I jeszcze raz... I jeszcze raz... W końcu wystrzeliłem połowę kołczanu a na dodatek zaczęło robić się ciemno.  Podszedłem do tarczy i zacząłem wyjmować z niej strzały. Całkiem nieźle mi poszło. Zebrałem cały sprzęt, po czym wyszedłem z Areny. Do Akademii przybyłem jakieś dwie godziny temu. "Kochany" ojczulek magicznym sposobem sobie o mnie przypomniał i pomiędzy zarywaniem do jakiejś nimfy a pisaniem listu do driady. Spakował rzeczy w mniej niż minutę, wcisnął torbę do ręki i wysłał tutaj. Zamyślony wpadłem na jakąś dziewczynę.
- Sorry - powiedziałem, podnosząc wzrok. Całą rękę miała owiniętą bandażem.
- Uważaj następnym razem - mruknęła - Nowy?
- Tak. Axel. - przedstawiłem się z irytacją. Na twarz dziewczyny wpłynął uśmiech - Nie moja wina, że ojciec ma upodobania do dziwnych imion.
- A twoim ojcem jest...? - spytała nadal się uśmiechając.
- Apollo. - przewróciłem oczami - A ty?
<Kelly?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz