piątek, 6 czerwca 2014

Od Rachel Cd Kelly

Brain razem z Darkness weszli do sali. Usiadłam spokojnie na łóżku obok. Rozmawiali w trójkę, co jakiś czas pytając się mnie o coś. Jednak kuzynka Kelly cały czas rzucała mi mordercze spojrzenia.
- Już pójdę - mruknęłam, wstając.
- Ale... - zaczął Brian.
- Muszę zadzwonić do Sam. Sam wiesz, co ona wyrabia, kiedy tego nie zrobię - zerknęłam na niego znacząco i ruszyłam w stronę wyjścia. Powoli ruszyłam przez ogród w stronę Akademika. Nagle na kogoś wpadłam.
- Przepraszam - mruknęłam, nawet nie podnosząc wzroku.
- Rachel. Możemy porozmawiać? - przystanęłam, rozpoznając głos matki.
- Jasne - spojrzałam na nią. Czarne włosy nosiła rozpuszczone, tak że opadały spokojną falą na ramiona. Powoli ruszyłyśmy do Serca Ogrodu.
- Jak ci się tutaj podoba? - zapytała, nawet na mnie nie patrząc.
- Całkiem przyjemnie. Poznałam parę przyjaciół.
- W tym tego chłopaka - zerknęła na mnie kątem oka. Przypatrzyłam się jej przez chwilę.
- Tak - odpowiedziałam po prostu - Jesteśmy przyjaciółmi. Pomaga mi ćwiczyć. - wzruszyłam ramionami - Mogę cię o coś spytać?
- Tak - odpowiedziała, chyba lekko zdziwiona.
- Czemu tutaj przyszłaś? - palnęłam prosto z mostu. Stanęłyśmy przed posągiem anioła - Przez cały czas nawet się do mnie nie odezwałaś ani nic. Nawet ciebie nie widziałam - rzuciłam jej oskarżycielskie spojrzenie - nigdy. A teraz nagle się pojawiasz.
- Przyszłam by zobaczyć tą sprawę z Areną i tak dalej. - odpowiedziała chłodno.
- Czyli nawet nie przyszłaś do mnie... - wyszeptałam
- Pomyślałam, że mogę ciebie przy okazji odwiedzić - dodała, nadal na mnie nie patrząc.
- Powiedz po prostu, że ciebie nie obchodzę a oszczędzisz sobie tych kłamstw - prawie krzyczałam.
- Uspokój się - zaczęła spokojnym jak zwykle tonem.
- Nie! - zawołałam.  Szybkim krokiem oddaliłam się w stronę Akademiku. Nie chciałam mieć z nią nic wspólnego. Nic. Pod koniec już biegłam. Wpadłam do siebie do pokoju, cicho zamykając drzwi. Rzuciłam się na łóżko, pozwalając by łzy wsiąkały w poduszkę. Z mojego gardła wyrwało się ciche szlochanie. Nagle zadzwonił mój telefon. Sam. Wahałam się. Odebrać czy nie? W końcu odrzuciłam połączenie, ponownie padając twarzą w pościel. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Umilkłam, licząc, że ten ktoś sobie pójdzie. Jednak po chwili uchyliły się i ukazała się w nich twarz Kel.
- Pozwolili ci wyjść? - spytałam, szybko odwracając twarz i doprowadzając się do porządku.
<Kelly?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz