Rozglądnąłem się.
- Sprawdź prawe regały książek, a ja sprawdzę lewe - powiedziałem. - Może tak być?
Argona potrząsnęła głową i ruszyła do poszukiwań. Ja także. Co jakiś czas mruczałem coś pod nosem.
- Co ty wyrabiasz? - spytała dziewczyna. Miała otwartą jakąś książkę.
- Nic takiego - odparłem. - Szukaj dalej.
Odwróciła się z powrotem i kartkowała księgę. Ja sięgnąłem po jedną na chybił trafił. Była ona dość cieniutka. Otworzyłem na setnej stronie.
- Argona! Mam coś.
Dziewczyna upuściła książkę i podeszła do mnie w trzech krokach.
- No czytaj - ponagliła mnie.
Przebiegłem oczami po kartce. Westchnąłem.
- To tylko zwykła zjawa - powiedziałem. - Pewnie coś od ciebie chce. Jakaś przysługa lub coś - wzruszyłem ramionami.
<Argona?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz