Chwyciłem włócznię podobnie jak mój przeciwnik Brian. Zastanawiałem się jaką taktykę mogę na nim wypróbować.
- No szybciej - ponaglił mnie chłopak z uśmiechem. Widocznie to go bawiło. - Inaczej będziemy jak reszta.
Cóż innego miałem zrobić? Wzruszyłem ramionami i zaatakowałem chłopaka. Szybko i zręcznie odparował cios. Teraz on zaatakował. Gdybym czegoś nie zrobił nie miałbym oka. Auć. Szybko zrobiłem unik. Ja zaatakowałem ponownie. Znowu nie dało to skutków. On także nic mi nie zrobił. Cały czas było tak samo dopóki nie przyszedł Ares.
- Co to ma być?! - wydarł się na nas. - Ma być bardziej brutalnie! - i odszedł wrzeszczeć na innych.
Patrzyłem przez chwilę na miejsce gdzie stał bóg. Brian wykorzystał moją uwagę i zamachnął się. Poharatał mi twarz. Krzyknąłem z bólu. Teraz pewnie moje oczy stały się czerwone. Chłopak odłożył włócznię i podszedł do mnie.
- Nic się nie stało - wysapałem. - Szybko się zagoi - uśmiechnąłem się. -Ćwiczmy dalej.
Brian chwycił włócznię i znowu walczyliśmy.
<Drużyno Lamy?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz