Cały czas patrzyłam w osłupieni na miejsce w którym zniknęła.
- To była Walkiria - powiedziałam. - Nie jestem pewna która. Nie znam za dobrze ich imion.
- A one nie jeżdżą na pegazach? - spytał Brian.
- Na wilkach lub pegazach - odparłam i ruszyłam przed siebie.
- Kelly, gdzie idziesz? - spytał za mną Cameron.
- Do Odyna - rzuciłam nawet się nie odwracając.
- Ponieważ...?
Przewróciłam oczami.
- A jak myślisz, po co tu przybyliśmy? - stanęłam i odwróciłam się do nich.
- Byś pokazała nam Asgard? - spytał Axel.
Zaśmiałam się bez cienia wesołości.
- Nawet jak jesteście bogami... Lub pół to nie wolno wam tu przebywać. To wbrew wszystkim regułom i innym pierdołom.
Przyjaciele poruszyli się nie spokojnie, a zniecierpliwiona Dark pokazała gestem bym się odwróciła. Zrobiłam co poleciłam. Nie mogłam uwierzyć. Za mną stała Sif - moja matka.
- Cześć mamo - przywitałam się z nią.
- Kelly? Co ty tutaj robisz? - zapytała patrząc na moich znajomych.
- Przyszłam zapytać o coś Odyna - odparłam. - Muszę zapytać go o jedną rzecz.
Bogini zmierzyła mnie wzrokiem.
- Idź - powiedziała. - Ale sama - przebiegła wzrokiem po moich znajomych. - Wszechojciec nie będzie zadowolony, że ich przyprowadziłaś. Oprócz ciebie Darkness. Miło mi cię widzieć - powiedziała i odeszła.
- Poczekajcie tu na mnie - rzekłam i skierowałam się do pałacu Odyna. Reszta stała trochę zbaraniała a Dark bawiła się z Fernisem.
***
Dotarłam tam po chwili. Mój dziadek siedział na swoim tronie.
- Kelly?
- Witaj Wszechojcze - skłoniłam się lekko.
- Co sprowadza córkę Thora z powrotem do Agsardu? Nie miałaś być w Akademii?
- Byłam, ale muszę załatwić jedną sprawę - powiedziałam.
Odyn skinął głową.
- Możesz iść do biblioteki, jeśli o to ci chodzi.
Ukłoniłam się i odeszłam. Spotkałam kilka strażników. Stali nawet przed biblioteką. Skinęłam na nich głową by odeszli. Weszłam do wielkiego pomieszczenia. Dużo książek. Wszędzie. Sięgnęłam po pierwszą lepszą gdzie było drzewo genealogiczne mojej rodziny. Miałam rację. Wiedziałam.
Wybiegłam z zamku. Szybko dotarłam do przyjaciół.
- Miałam rację - powiedziałam im uśmiechnięta.
- Gdzie? W czym? - spytała zmieszana Rachel.
- Nie ważne. Potem powiem. Chcecie tu jeszcze zostać? Może by się dało... Musielibyśmy unikać Odyna. I jego strażników.
<Rachel? Brian? Darkness? Troy? Cameron?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz