Ja, w przeciwieństwie do Jack, poszedłem do stajni. Podszedłem do boksu, Bucky'ego i położyłem mu dłoń na chrapach.
- Hejka, Bucky - powiedziałem. - Gotowy na trening?
Koń potrząsnął głową. Uśmiechnąłem się pod nosem. Wyczyściłem go i osiodłałem. Następnie wyprowadziłem. Szybko wskoczyłem na niego.
- No to co, Narwańcu? Jak chcesz zacząć?
Bucky parsknął i zaczął od stępa. Potem przeszedł do kłusa, a na sam koniec do galopu. Jeździliśmy przez kilka godzin co jakiś czas robiąc postój. Nastał czas na powrót. Wróciłem z moim koniem do stajni. Osiodłałem go i wprowadziłem do boksu.
- Na razie Narwańcu - szepnąłem z uśmiechem i poszedłem na kolację.
Widziałem jak drużyna Lamy siedzi przy jednym stoliku. Ja jednak wypatrzyłem Jack i podszedłem do niej.
<Jack?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz