Cameron wypchnął Jack na korytarz. Wrócił po chwili sam, zamykając drzwi.
- Dlaczego nie pozwoliłeś jej zostać? - spytałem.
- Musisz odpoczywać - odparł Cam.
- Cammy...
- Nic nie rozumiesz, Troy! - wykrzyknął brat.
- Och, czyżby? Tylko, że to ja zobaczyłem Banshee! I wtedy była ze mną Jack! - podniosłem głos lekko skręcając się z bólu.
- Wybacz - wymamrotał.
- Nic się nie stało. A teraz powiedz Jack, żeby tu weszła.
Cameron mruknął coś pod nosem po czym wyszedł. Chwilkę później drzwi ponownie otworzyły się i na początek przeszła przez nie Jack.
- Troy! - wykrzyknęła i podbiegła do mnie. Próbowała chwycić mnie za rękę, ale jej dłoń przeszła przez nią. - Co do...
- On nie żyje - powiedział mój ojciec.
Dziewczyna spojrzała na niego.
- Kim jesteś? - spytała.
- Jestem Anubis, ojciec Troy'a - rzekł.
- Och - westchnęła dziewczyna.
- Troy - bóg spojrzał na mnie. - Już czas. Musisz dokonać wyboru.
- Jakiego wyboru? - Jack spojrzała to na mnie to na Anubisa.
- Gdy tylko pojawiła się Banshee, wiedziałem, że to mój czas. Wiedziałem, że za niedługo zginę.
- Że, co?! - wykrzyknęła dziewczyna.
- Daj mi skończyć - powiedziałem. - Chodzi o to, że gdy zginąłem... Nie wiem jakby to ująć... Zostałem zastępcą Anubisa. Kiedyś przejmę jego obowiązki.
- Nie mogę robić tego do końca - wtrącił ojciec.
- I jeszcze przed śmiercią usłyszałem głos...
- Głos śmierci - dodał bóg śmierci.
- Wiedziałeś i nic mi nie powiedziałeś?! - wydarła się na mnie Jack. - Szaleństwo!
- Wiem... - westchnąłem.
- A co z tym wyborem? - dopytała.
- Troy... Ma jako taki wybór - rzekł Anubis. - Może wybrać. Czy pójdzie ze mną, czy zostanie na ziemi.
- To dobrze, prawda? - spytała bogini.
- Nie do końca - ciągnął. - Jeśli powróci będą liczne konsekwencje...
- Jakie?
- Dowiesz się - mruknął ojciec. - Troy, masz tydzień. Siódmego dnia, od razu po zachodzie słońca przyjdę i spytam cię o twój wybór. Wybieraj mądrze... - dodał cicho i zniknął.
- Mógłbyś mi to wytłumaczyć?! - spytała Jack.
- Potem - odparłem. - A i gwoli ścisłości. Jestem ducho-człowiekiem. Nie będę ci tego tłumaczył potem zobaczysz.
Wstałem z łóżka.
- Na razie, Cam - uśmiechnąłem się do brata i wyszedłem. - Na co czekasz, Jack? - krzyknąłem do dziewczyny, która stała w tym samym miejscu co przedtem.
<Jack?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz